Diniedziela czyli niedziela w Dinozatorlandzie

       Choć wczoraj było upalnie, parno i piekielnie słonecznie, i choć pogoda była idealna by dzień spędzić nad jeziorem w towarzystwie przyjemnego chłodu wody, rowerków wodnych i grilla, moi domownicy zdecydowali inaczej. Marzy mi się od trzech lat mieszkania w Żywcu cały leniwy dzień nad jeziorem, pluskanie w wodzie, smażenie na kocu, grill, rowerek wodny i inne szaleństwa z córeczką, to jednak odkąd tu żyjemy zdołałam mojego męża nad jezioro wyciągnąć raz! Nic to!
       Ponieważ jakiś czas temu udało mi się upolować na Grouponie wspaniałą ofertę do Dinozatorlandu, wczoraj podjęto spontaniczną decyzję, wręcz na hura, by tam jechać. Miejsce jest wspaniałe, wymarzone na cały dzień z trzylatką, czterolatką, nawet kilkunastolatką... Park dinozaurów jest zrobiony na najwyższym poziomie (mamy porównanie tylko z Inwałdem, ale ten w Inwałdzie po prostu wymięka przy tym w Zatorze), w dodatku panuje tam tak przyjemny chłód, że aż żal było z niego wychodzić. W cenie gruoponowego biletu mieliśmy jednak nie tylko park dinozaurów. Był jeszcze super wyposażony lunapark, z którego mogliśmy korzystać do woli. Melcia jeździła więc z tatą na gokardach, bawiła się na kilku karuzelach, jeździła ciuchcią, szalała na trampolinach, dmuchanych zamkach i innych atrakcjach, przesympatyczna Pani wymalowała na jej buzi zeberkę tak jak sobie Melania zażyczyła. Gdyby nie upał pewnie siedzielibyśmy tak dużo dłużej, ale nasza mała zrobiła się w pewnym momencie strasznie zmęczona i po pięciu godzinach spędzonych w tym miejscu musieliśmy wracać.
      W cenę naszego biletu włączony był jeszcze seans w kinie 5D, duży popcorn i napój. Do kina weszliśmy wszyscy, bo Melcia miała wszędzie wejście za darmo z racji tego, że nie ukończyła 3 lat. Seans trwał 12 minut i był fantastyczny, ja w kinie 5D byłam pierwszy raz i było to dla mnie naprawdę ciekawe przeżycie. Do kina dostaliśmy dwa ogromne kubły pysznego popcornu, zdołaliśmy zjeść jeden, za to litrowy napój, jak się domyślacie był wczoraj jak jeden łyk. Na szczęście można było wnosić do parku własne wody i soki, więc nie było żadnych problemów ani niespodzianek.
      Dinozatorland polecam wszystkim z czystym sumieniem, może bilety standardowe nie należą do tanich, ale warto polować na okazje i odwiedzić to fantastyczne miejsce. Polecamy z Melanią.
Zator

Zator

Zator

Zator
Melcia modli się o darowanie życia ;)

Zator

Zator

Zator

Zator


Zator

Zator

Zator

Zator atrakcje



Wieczorem zahaczyliśmy jeszcze o Bielsko.


Melania ma na sobie:
bluzeczka w kropeczki- second hand
pastelowe bermudy- second hand
sandałki- badoxx

5 komentarzy:

  1. Widać, że mała świetnie się bawiła ;) Życzę jak najwięcej wspólnie spędzonych, cudownych chwil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, takich chwil nigdy za wiele. Dziękujemy :)

      Usuń
  2. Tym miejscem najbardziej byłby zachwycony mój mąż- uwielbia dinozaury, a w domu mamy mnóstwo gadżetów z nimi związanych:). I żeby Cię trochę pocieszyć- ja od trzech lat mieszkam nad morzem i jeszcze ani razu nie byliśmy się kąpać. To jest dopiero głupota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to rzeczywiście nie jesteśmy ostatni na tej ziemi ;), ale podobno tak jest, że rodowici Krakowianie nie byli na Wawelu itd. ;)

      Usuń
  3. Meli się podobało wnioskuję :-) Ciekawa jestem tego kina 5D..

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.