Kukurydzianki

Urodziłam się w małym mieście. Gdy byłam małą dziewczynką było małe i do tej pory niewiele się zmieniło, ale to miasto powiatowe i nie mogę powiedzieć, że wychowałam się na wsi. Mimo tego mam wiele wspomnień z okresu dzieciństwa związanych z wsią. We wczesnej podstawówce miałam koleżankę, która ze wsi pochodziła i co wakacje spędzała tam niemal dwa miesiące. Nie pamiętam jak często tam bywałam, bo było to dawno temu, ale pamiętam że nawet kilka razy tam spałam i wiele moich wakacyjnych wspomnień wiążę się z tym miejscem. Jej babcia miała niewielki domek zaraz obok mizernego strumyka, kury, kaczki, świnie i chyba jeszcze jakieś zwierzęta. Dom stał na wprost ulicy, ale otoczony był zielenią, pamiętam mikrosad, który ciężko nazwać sadem, ale zawsze był pięknie wykoszony, a niewielkie owocowe drzewka dawały przyjemny cień. Często tam się bawiliśmy w "orły i gołębie" i do dziś dnia nie wiem czy ta zabawa istnieje czy wymyślili ją koleżanki i koledzy mojej koleżanki u której bywałam. Pamiętam, że chodziłyśmy czasem z jej tatą "w pole" (jej rodzice raczej tam nie bywali, bo mieszkali i pracowali w mieście), biegałyśmy wśród łanów zbóż. Raz dorwałyśmy jakieś dziko rosnące jeżyny i "pomalowałyśmy" się nimi. Wracałyśmy dumne z fioletowymi policzkami, powiekami i ustami a jej tata nastraszył nas, że to raczej łatwo nie zejdzie. Niestety miał rację ;). Często chodziłyśmy też na pola kukurydzy kraść "kukurydzianki". Kukurydzianki to były niedojrzałe kolby, z których wyrastały jakby włosy, były ciemne i jasne, wybierałyśmy sobie takie kolby jakie chciałyśmy mieć "lalki". Potem je czesałyśmy, albo podcinałyśmy im te "włoski" i bawiłyśmy się nimi jak lalkami. To był cudowny, beztroski okres. Jaka szkoda, że tak mało się z tamtych czasów pamięta, a większość wspomnień jest mglista i wyrywkowa...
Bardzo chciałabym żeby moja córka miała w pełni szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo, żeby miała same dobre wspomnienia. Gdy myślę jak ono by mogło wyglądać od razu wykluczam z nich drogie lalki czy komputer, ale kto powiedział które dzieciństwo jest gorsze? I czy w ogóle dzieciństwo, w którym nie ma przemocy może być złe? Wiadomo, ze dziecko smagane wiatrem i słońcem jest zdrowsze fizycznie i śmiem zaryzykować, że i psychicznie, od tego smaganego jonami dodatnimi, ale które z tych dzieci jest szczęśliwsze? Ciężko mi odpowiedzieć. Jest mi smutno, że place zabaw są teraz puste, a dzieci już od najmłodszych lat pocą się nie na rowerach czy skakance ale przy x-boxie, ale ja jako jednostka nie mam na to wpływu. Nie mogę też arbitralnie osądzić co jest złe, a co dobre. To pokaże czas. Nie chciałabym dla mojej córki dzieciństwa spędzonego za ekranem komputera, wolałabym żeby biegała na placu zabaw, jeździła na rowerze, grała z koleżankami w gumę, bawiła się w podchody. 
Po 26 latach spędzonych na tym padole ;) wiem, że sama świata nie zmienię. Z jednej strony słyszę zewsząd narzekania, że teraz każdy jest samotny i żyje w pędzie, że nikt nie ma czasu się spotkać, ale Ci którzy narzekają niewiele w tym kierunku robią. I gdy patrzę na młodzież, która żyje w nierealnej rzeczywistości Facebooka czy Twitera, buduje swoje przekonania, wręcz całe swoje życie na iluzji i nieprawdzie jest mi bardzo przykro. Nie pozna się nikogo poprzez internetowy komunikator, nie wyczyta się prawdy ze zdjęć dodanych do albumu na portalu społecznościowym, nie można wierzyć w coś co jest iluzją, nie można budować na tym swojej tożsamości, więc czemu tak się dzieje? Czemu ta młodzież, która cierpi z powodu samotności, dalej żyje w swoich czterech ścianach bombardowana kłamstwami płynącymi ze szklanego ekranu? Czemu dzieci zamiast biegać gromadą w polu kukurydzy wolą teraz siedzieć samotnie przed x-boxem? Czemu jestem sama z dzieckiem na placu zabaw, pomimo że na osiedlu na którym mieszkam nie jestem jedyną matką?
W pojedynkę świata nie zmienię, ale wystarczy, że znajdę jedną osobę, która myśli tak jak ja, by wspólnie coś zdziałać. 
Post ten dedykuję osobie, która jest bardzo, bardzo samotna i czasem gubi się w szklanej iluzji komputera. Czasem potrzeba wiele lat by znaleźć kogoś, kto myśli podobnie jak Ty, trzeba tylko cierpliwie czekać i cierpliwie szukać ;). Mnie się udało, Tobie też się uda.








Melania ma na sobie:

sukieneczka- second hand, 2 złote
buciki- badoxx


Ten kawałek sernika miętowo-czekoladowego przesyłam ze specjalną dedykacją dla mojego taty ;)

Przepis pochodzi ze strony:
http://www.mojewypieki.com/przepis/sernik-mietowy-z-czekolada

Brak komentarzy:

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.