Concubinage, concubinato, concubinaat... i wiele hałasu

        Będąc ostatnio w towarzystwie użyłam słowa konkubina. Zdaję sobie sprawę, że mogłam zastąpić to słowo mniej kontrowersyjnym choć niosącym ten sam przekaz słowem partnerka czy towarzyszka życiowa, ale zwyczajnie nie pomyślałam, bo nie mówiłam o nikim konkretnym. I choć właśnie o nikim konkretnym nie mówiłam (to była luźna uwaga w odpowiedzi na stwierdzenie znajomego, że żona musi być dobra, odpowiedziałam, że i konkubina i dziewczyna- każdy powinien być), słowo nagle to obudziło delikatne poruszenie. 
         Z jednej strony może ono wywoływać negatywne konotacje (swoją drogą dlaczego tak wiele przestępstw wobec dzieci popełniają konkubenci :/?), ale z drugiej jest to formalna, prawna nazwa i nie możemy przestać nazywać rzeczy, tylko dlatego że tą nazwę pierwszy usłyszeliśmy w pejoratywnym kontekście. Ludzie mają okropną tendencję do generalizowania i tak np. jeśli znamy trzy Zuzie i trzy są lekkomyślne i szalone, to poznając kolejną od razu mamy wyrobione o niej zdanie (nie wiedzieć czemu) i nie chcemy dać tak na imię córce, bo Zuzie są przecież takie i takie. Bzdura! Jeśli całe życie miałoby się opierać na takim generalizowaniu to po głębszym zastanowieniu wszystko ma pewne negatywne konotacje. Zawód nauczyciela- przykład: miałam wspaniałych nauczycieli, ale jeden był straszny i mnie bił. Wniosek? Nauczyciele są straszni i biją. Prawdziwy? Z takich bzdurnych wniosków biorą się bzdurne i krzywdzące stereotypy, w które ludzie wierzą np. że kobiety są złymi kierowcami, albo że mężczyźni są bardziej uzdolnieni matematycznie itd. itp. 
       Podczas wspomnianej rozmowy znajomy zaczął zastanawiać się nad etymologią słowa konkubinat. Nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła. 
"Słowo konkubinat wprawdzie pochodzi od łacińskiego concubare, czyli 'leżeć ze sobą', co wskazywałoby na bliskie skojarzenia z obcowaniem płciowym, ale w naszej terminologii prawnej (a także, jak sądzę, w codziennym użyciu) istotniejszym jest sam fakt mieszkania razem, prowadzenia wspólnego gospodarstwa itp. Zazwyczaj powodem takiej sytuacji, albo przynajmniej istotnym jej składnikiem, jest właśnie intymne pożycie, ale moim zdaniem nie jest to warunek konieczny. Określiłbym tak np. także pary sędziwe, pary osób, z których jedna jest dotknięta trwałym kalectwem, uniemożliwiajacym stosunki seksualne, a także pary, których seks po prostu nie interesuje. Dodać należy, że dziś w polszczyźnie jest to słowo często (niestety) występujące w negatywnym (także kryminalnym) kontekście, przez co nabrało i samo skojarzeń negatywnych."
żródło: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=3098
      Konkubinat, wolny związek, związek partnerski- to wszystko oznacza to samo, czy nazwa jest więc taka istotna? I jeśli jest to dlaczego akurat w tym przypadku wzbudza ona tak wiele emocji? Mnie się nie podoba nazwa żona, ale przecież jestem żoną, nie przepadam za moim imieniem, ale to moje imię - ono mnie określa, wyróżnia, definiuje, nie zmieniłabym go, bo dała mi je mama. Takich przykładów możemy wymieniać tysiące. Prawdopodobnie będę używać tego słowa, tego strasznego słowa: konkubinat; ja pogodziłam się przecież z tym, że mnie też ktoś jakoś nazywa i choć może mi się to nie podobać, to tylko nazwa. Słowo żona mnie nie tworzy, nazywa tylko rolę społeczną, ale w żaden, nawet najmniejszy sposób, nie pokazuje jak tą rolę wypełniam.








Zdjęcia zrobione już w Żywcu. Urlop Melanii, jak widać, dobiegł końca.

Melania ma na sobie:
kurtka parka- po koleżance (pozdrawiamy Marysię)
apaszka- po kuzynce (pozdrowienia dla Hani)
tuniko-bluzeczka- po kuzynce Hani
spodnie- po koleżance Marysi
trzewiki- emele

4 komentarze:

  1. A ja już dawno zauważyłam pewną prawidłowość, jeśli chodzi o słowo "konkubinat". Przeważnie mówi się tak na osoby wywodzące się z nizin społecznych (popularną patologię), natomiast na bogatego nikt tak nie powie. Zawsze, gdy czytam sobie z braku laku jakieś durne artykuły czy plotki, kiedy mowa o jakimś bogaczu, piszą tak: "Jan Nowak z partnerką, Anna Kowalska z partnerem", zaś w innej notce czytam sobie:"Burda w mieszkaniu, pijany mężczyzna pobił swoją, także pijaną, konkubinę". Bardzo mi się chce śmiać z tych podziałów, ponieważ jak zwykle sami je tworzymy. Wynika z nich jasno, że jak masz kasę, to masz partnera, biedujesz- możesz mieć już tylko konkubenta:).
    A z tendencją do generalizowania trafiłaś w sedno!
    Zdjęcia jak zwykle piękne:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rzeczywiście, masz zupełną rację! I niestety jak zwykle media odpowiedzialne są za rozpowszechnianie takich stereotypów, stwarzanie sztucznych i nieprawdziwych podziałów. Dla mnie nie ma znaczenia nazwa, ale teraz rozumiem oburzenie innych, skoro w takim medium jak telewizja czy Internet używanie pewnych słów stało się jednoznacznie pejoratywne. Zupełnie jakby nieformalne związki ludzi bogatych różniły się czymś od tych tworzonych przez biednych czy niewykształconych...

      Usuń
  2. mała jest przesłodka! Wpis dobry haha :D Ci którzy żyją w konkubinacie zazwyczaj się bardzo obrażają jak się nazywa ich związek po imieniu.... Dobry wpis pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.