W błogiej niepamięci

       Czy syty jest w stanie zrozumieć głodnego? Niestety, technologia idzie do przodu, ludzie są coraz bardziej wykształceni i świadomi, ale to przysłowie nadal pozostaje prawdziwe.
      Dlaczego tak się dzieje, że choć mamy tylko odrobinę więcej to już to "odrobinę więcej" staje się barierą by zrozumieć drugiego człowieka? I dlaczego tak szybko zapominamy jak to było mieć mniej?
     Tak łatwo jest mówić komuś, że nie ma na co narzekać, jak łatwo jest samemu marudzić o wszystko. Z jednej strony gardzimy znajomymi którzy skarżą się na swój los, pomimo że wiemy że mają ciężej od nas, a z drugiej tak samo chętnie narzekamy i wciąż nam mało. Dlaczego tak trudno zrozumieć człowieka, który jest w podobnej sytuacji materialnej czy życiowej jak my byliśmy 10 lat temu? Nie pojmuję tego, że tak łatwo zapominamy i tak szybko przyzwyczajamy się do lepszego, stając się równocześnie nieczułymi na los naszych przyjaciół, rodziny, znajomych. Bardzo chciałabym nigdy taka nie być, pozostać w duszy tą Asią na dorobku, która każdy wydawany grosz musi kilka razy przemyśleć. Nie chcę być hipokrytką, która powie np. mojej przyszłej siostrzenicy czy siostrzeńcowi znajdującemu się w gorszej niż ja sytuacji, że nie ma na co narzekać, że ma swoisty luksus, bo zarabia 1200 zł choć nie jest w stanie wynająć mieszkania, a ja mam willę z oranżerią i basenem i mam problem, bo woda do basenu kosztuje kupę kasy... Tak łatwo jest zapomnieć jak to było, gdy było ciężej i tak szybko człowiek przyzwyczaja się do dobrego.
       Czy jest możliwe żebyśmy z czasem wzbogacali naszą osobowość nie zatracając jej jednocześnie? Czy jest możliwe "nadbudowywać" nad tym czym jesteśmy, jakimi jesteśmy i nie tracić tego kim byliśmy? Budowanie nowej osobowości na zgliszczach tego, kim byliśmy to czysta hipokryzja. Nie można zapominać o korzeniach, o przeszłości, o naszej mini historii, o tym co nas tworzyło i co czyni nas podobnymi do innych.












Sesja zrobiona w moim rodzinnym mieście- Miechowie w Bazylice Grobu Bożego i w przynależących do niej bliskich okolicach.
Melania ma na sobie:
suknia księżniczki- upolowana w second handzie przez babcię
rajstopki- po kuzynce (pozdrawiamy Hanię)
buciki- Pepco (od babci)

6 komentarzy:

  1. Oj, ja bym chciała się przyzwyczaić do lepszego, ale to chyba nigdy nie nastąpi. Masz jednak rację, pisząc, że łatwo jest komuś mówić, by nie narzekał, jednak czasami się zwyczajnie nie da. A technologia poszła do przodu, ludzie są bardziej wykształceni niż kiedyś, lecz czy aby na pewno? Prawda jest taka, że teraz każdy kończy sobie zaoczne studia, bo takie są wymogi, jednak czy ma to coś wspólnego z inteligencją? Uważam, że nie zawsze:). Korzenie natomiast są bardzo ważne, szczególnie dla kogoś, kto jest od nich oderwany, tak jak ja:).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym, że wykształcenie nie ma nic wspólnego z inteligencją się zgadzam w 100%. Nie dość, że teraz nawet prawo można kończyć zaocznie, to jeszcze na takich "uczelniach", że ciężko nawet porównywać niektórych mgr do innych mgr, którzy na prawdę zdawali egzaminy i uczyli się do sesji. Bardziej chodziło mi o to, że ludzie są świadomi, coraz więcej "wiedzą", nie siedzą zamknięci w domach i odcięci do świata, a mimo wszystko jakby nic się nie zmieniało, wciąż pozostajemy tacy sami. Z tymi samymi przywarami, zaletami, z takim samym spojrzeniem na świat, nie wszyscy się "rozwijają", dojrzewają...

      Usuń
  2. Śliczna księżniczka, idealnie i w klimacie zdjęć

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite zdjęcia małej! A post bardzo mądry!

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.