Co powinnaś mieć w domu by oddychać zdrowym powietrzem

Dziś post o trzech rzeczach, które powinni mieć w domu przede wszystkim przyszli rodzice, ale także każdy z nas, kto chce chociaż w domu mieć zdrowe, świeże powietrze.

Po pierwsze kwiaty!
Tak, kwiaty doniczkowe służą nie tylko niewątpliwej ozdobie domu/mieszkania, ale przede wszystkim mają niezwykła moc oczyszczania powietrza. W sypialni każdej z nas powinien stać skrzydłokwiat. Ja mam ich kilka- wszystkie z jednego, gdyż rozrastają się u mnie błyskawicznie :) Skrzydłokwiat to śliczna, zielona, kwitnąca roślinka, która oczyszcza powietrze z toksyn znajdujących się m.in w dymie tytoniowym czyli z benzenu i formaldehydu oraz aceton. Co ważne, usuwa także alkohol, który np. znajduje się w naszych perfumach! Skrzydłokwiat produkuje tlen, przez co sprawia, że nas sen jest głęboki i ożywczy. Sama roślinka jest, moim zdaniem, łatwa w uprawie. Potrzebuje dużo wody i nie lubi bezpośredniego nasłonecznienia. Tak o niego dbam a on pięknie mi się odwdzięcza. Podobne właściwości ma banalnie prosta w uprawie dracena. Oczyszcza ona powietrze nie tylko z formaldehydu i benzenu, ale także tlenku węgla (czad), toluenu i trójchloroetylenu, zwalcza bakterie. Odmiany dracen, które najlepiej oczyszczają powietrze to dracena wonna, dracena obrzeżona (jestem w posiadaniu właśnie tej) oraz dracena deremeńska. Kolejnym kwiatem, który posiadam i którego łatwość uprawy mogę potiwerdzić to filodendron. Oczyszcza on powietrze w naszym mieszkaniu z wymienionych uprzednio benzenu oraz formaldehydu oraz amoniaku. Jest łatwy w pielęgnacji i ślicznie się rozrasta, z pomocą różnych drabinek czy kokosowych pałek możemy z nich stworzyć prześliczne ozdoby parapetu. Pomocne w oczyszczaniu powietrza są również storczykowate. To ważna informacja- bo są one nie tylko piękne, ale mają moc neutralizowania szkodliwego promieniowania emitowanego przez komputery czy telewizory. Ja storczyki mam właśnie w "salonie". 

Po drugie nawilżanie!
My dostaliśmy profesjonalny nawilżasz powietrza. To ważne gdy mieszka się, tak jak my, w bloku. W blokach powietrze jest z reguły suche, a to powoduje nie tylko wpływa źle na stan naszej skóry, ale przede wszystkim na zdrowie, powodując przesuszenie śluzówek, katar i w końcu podrażnienie dróg oddechowych. Jeśli nie macie funduszy na taki nawilżacz dobrym pomysłem jest wieszanie na kaloryferach wilgotnych ręczników czy np. suszenie prania w mieszkaniu (ja tak robię, bo nie mam innej możliwości, ale dzięki temu zimą powietrze nie jest takie suche). Nie polecam kupowania ceramicznych pojemników, które napełnia się wodą i wiesza na ogrzewaniach. Z reguły większość ogranicza się do uzupełniania wody w tych nawilżaczach i zapomina o ich regularnych myciu, w rezultacie rozwija się tam pleśń, a przecież nie chodzi o to żeby wdychać grzyby.

Po trzecie farelka!
Nie mam na myśli dogrzewania mieszkania, żeby było w nim 25 stopni Celsjusza. Jestem za tym żeby utrzymywać temperaturę w naszym pomieszczeniach na poziomie 20-21 stopni. Jednakże gdy rodzi się maluszek w pewnych chwilach musi być cieplej. W jakich? Podczas kąpieli. Nie ma sensu podkręcać grzejników i utrzymywać w domu temperaturę 25 stopni. Byłoby to szkodliwe dla zdrowia maluszka i całej rodziny. Lepiej jest utrzymywać temperaturę na optymalnym poziomie i tylko podczas kąpieli dogrzać pomieszczenie, w którym kąpiemy maluszka. My dostaliśmy właśnie taką radę, gdy urodziła się Melcia i tak robiliśmy przez kilka pierwszych miesięcy jej życia. Potem farelka poszła w kąt i zaczęło się hartowanie ;).

A teraz trochę z innej beczki...
Moje pierwsze dzieło spod maszyny do szycia! Jakiś czas temu, będąc u teściów, wykorzystałam fakt, że teściowa ma maszynę do szycia, złapałam śmieszny podkoszulek męża, białą kredę, nożyczki i bez formy czy wykroju uszyłam tako o to sukieneczkę dla Melci. Po zmierzeniu, okazało się, że jest to rozmiar mniej więcej 104 i poczeka jeszcze na nią do wiosny, ale dla mnie efekt jest świetny. Jest dokładnie taka jaką chciałam (może dół odrobinkę krzywy), ale biorąc pod uwagę, że maszynę miałam w ręku pierwszy raz i uszyłam ją bez formy w ciągu kilkudziesięciu minut to chyba nie jest źle. No muszę przyznać tutaj, że koronkę do rękawków wszywała mi teściowa, ale całą resztę z ręką na sercu zrobiłam sama :)






22 komentarze:

  1. Co do nawilżania powietrza, często stawiała miskę z wodą na parapecie, przewaznie pod nim w bloku znajdują sie grzejniki. A patent z mokrym ręcznikiem jest dobry, choć ja z reguły na noc rozszczelnialam okna. Teraz mam problem w drugą strone zbyt nadmierne nawilzenie powietrza obecnym mieszkaniu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety skrajność w żadną stronę nie jest dobra i zbyt duża wilgotność również sprzyja chorobom. Tak czy siak częste wietrzenie mieszkania jest dobre na wszystko :)

      Usuń
  2. Faktycznie to już pora, żeby przygotować się do tego zimowego, suchego powietrza w mieszkaniu.
    Koniecznie muszę zakupić Filodendrona, bo oprócz swojego super działania bardzo mi się podoba :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. kurcze ja tyle razy podchodziłam do maszyny a raczej do chęci jej posiadania bo tak to wszystko ręcznie się robi ale kuszą mnie takie samoróbki wyszło super

    OdpowiedzUsuń
  4. Kwiaty w domu to podstawa:) Uwielbiam.
    Sukieneczka prezentuje się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mama zdolniacha :D Ja pożyczyłam maszynę od koleżanki, żeby się sprawdzić, ale strasznie nitka się plącze podczas szycia i nie wiem czy to wina maszyny, czy moja.
    Kwiaty.. nie mam w domu żadnego, ponieważ nie mam do nich ręki. Podlewam, ale nie mają słońca i więdną. Aczkolwiek sprawdzę, czy taki skrzydłokwiat by się u mnie sprawdził (pierwszy raz słyszę o nim) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja miałam kiedyś taki nawilżacz powietrza na grzejnik. Lałam wodę i stawiałam na grzejnik... tragedia... wszystko osiadło mi na suficie!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas w domu mamy tylko storczyki. Twoja rada odnośnie skrzydłokwiatu siedzi mi w głowie od kilku minut :). Zastanawiam się czy nie zakupić takiego kwiatka tylko boję się o alergię... Co do farelki to święta prawda!!! Po co dzieciaka męczyć wysoką temp. przez całą noc skoro można ją podwyższyć tylko na czas kąpieli. Ja nie lubię duchoty i popieram ;). Podziwiam sukieneczkę!! Zdolniacha z Ciebie. Te koroneczki nadają jej takiego renesansowego charakteru. A pomyśleć, że to był zwykły podkoszulek a taki efekt :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, że postanowiłam poszukać w kwiaciarniach skrzydłokwiatu? Lubię kwiaty, lubię ich dużo, ale swoje ostatnio zaniedbałam.
    Sukienka jest śliczna :) A może Ty masz ukryty talent?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję odkryć czy to talent czy jednorazowo mi się udało ;) Bardzo mi miło, że skrzydłokwiat Ci się spodobał. Ja swój kupiłam w Biedronce :P za 15 złotych, podobnie jak zamioculcasa z którego już sobie kilka namnożyłam :)

      Usuń
  9. Wszystkim bardzo dziękuję za komplementy. Zdolniacha to może za dużo powiedziane, ale sukieneczka w miarę wyszła :), cieszy mnie fakt że i Wam się podoba.
    Super, ze zainspirowałam Was wpisem. Co do skrzydłokwiatu: jest łatwy w uprawie, nie może tylko stać w bezpośrednim słońcu i potrzebuje regularnego podlewania. Ja mam jednego w takiej duuużej donicy w rogu pokoju przy szafce- bardzo mu tam dobrze :) Reszta na cienistych parapetach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam - jestem tutaj po raz pierwszy ;) Właśnie czekam na swoje maleństwo więc post mnie zaciekawił- Muszę ogarnąć jakieś kwiatki do domku :))
    Ja też ostatnio zaczęłam się uczyć na maszynie, ale coś wolno mi idzie ;) Gratuluję uszycia sukieneczki ;) Ładnie wyszło- nic tylko nosić ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow, super jak na pierwszy raz! Wygląda wspaniale i mam nadzieję, że kiedyś zobaczymy zdjęcia małej w tej sukieneczce ;)
    A co do wieszania ręczników na kaloryferze, to zawsze tak robię po kąpieli, lecz do tej pory robiłam to tylko i wyłącznie z myślą "żeby szybciej wyschły" ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za komentarz u mnie ;) Mam nadzieję, że jak u mnie zaczną wywoływać to pójdzie szybko z porodem. Każdy dzień zbliża do maleństwa, więc oby czas leciał szybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam problem z tymi nawilżaczami bo niby fajnie działają ale kurczę potem całe okna w są mokre w domu i zbiera się wilgoć. Ale kwiaty super zawsze pięknie pachną i wyglądają!

    OdpowiedzUsuń
  14. Na pewno wroce do twoich rad jak juz uda nam sie zamienic mieszkanie na wieksze, bo poki co nie mialabym nawet gdzie tych kwiatow postawic by syn mi ich calkowicie nie obskubal.
    Nawilzacz powietrza dostalismy w prezencie gdy urodzil sie Stefek i od tego czasu nierozpakowany niszczeje w garazu. Mielismy w domu tak niespodziewana i ogromna wilgoc, ze nie nadarzalismy usuwac plesni ze scian. W okresie zimowym uzywamy pochlaniacza wilgoci.
    A sukienka piekna. Sama z checia bym potworzyla cos na maszynie, ale niestety nie dysponuje takim sprzetem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja maszynę mam, ale stoi w kącie, bo nie mam czasu żeby coś uszyć, a jak mam czas, to nie mam pomysłu... U Nas nawilżacz MUSI być włączony na noc, ponieważ inaczej budzimy się w nocy z zaschniętym gardłem. Pokój przed snem wietrzymy- o wiele lepiej się śpi w takim :)

    OdpowiedzUsuń
  16. mam pytanie o skrzydłokwiat, bo u mnie też rośnie błyskawicznie, ale nie kwitnie, wiecie dlaczego ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze: sama nie wiem... Mnie zaczął kwitnąć dopiero po półtora roku, na pewno lepiej mu w cienistym miejscu i musi mieć duuużo wilgoci.

      Usuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.