Moje kosmetyczne SOS

SOS- czyli coś czego nie stosuję na co dzień, ale przydaje się w wyjątkowych sytuacjach ;)


1. Łyżka- nie mylicie się, w koszyczku znajduje się łyżka i od niej zacznę, żeby Was dłużej niepotrzebnie nie denerwować ;). Są takie dni, kiedy budzę się rano i wyglądam jak zombie. Jestem nie do końca wyspana, mam podpuchnięte powieki, jestem nieładnie zaróżowiona na twarzy a jednocześnie szara i szorstka jak pergamin. Kiedy jedyne co tego dnia mam zrobić to zaprowadzić małą do przedszkola i ogarniać dom, to nie przejmuję się tym, ale gdy dzień stawia przede mną nieco więcej obowiązków, wliczając w to kontakt z ludźmi biegnę po łyżkę ;). 
Łyżkę schładzam w lodówce, tak by była przyjemnie/znośnie chłodna, a następnie przykładam ją na kilka minut na powieki. Taki zabieg sprawia, że opuchlizna ładnie się wchłania, zaczerwienie znika, moje oczy nabierają blasku, a ja wyglądam na wyspaną i ożywioną. Polecam Wam ten szybki i niezawodny sposób, jeśli chcecie rano wyglądać dobrze, a nie macie masy czasu na maseczki, pilingi, makijaże itp. Zimno to skuteczny lek na wiele dolegliwości związanych z niezadowalającym wyglądem, ale o tym w innym poście :)

2. Herbata- nie tylko do picia. Ja nie pijam już herbaty, tylko czystek, ewentualnie sięgam po białą czy zieloną, ale tak dla odmiany i smaku. Natomiast herbatę czarną lub z rumianku stosuję jako okład na powieki. Jest to dość znany sposób na poprawę wyglądu oczu. Zaparzam herbatę, studzę torebki, odrobinę wyciskam i kładę na oczy jak okulary. Świetny sposób na relaks, oczy wypoczywają, łagodzą się wszelkie podrażnienia i zaczerwienienia.

3. Petroleum i olejek pichtowy, czyli tonik pichtowy. Stan mojej skóry zależny jest od cyklu hormonalnego, a że ten jest rozchwiany, problematyczny i nieprzewidywalny, zazwyczaj moja skóra przypomina bardziej skórę nastolatki niż dorosłej kobiety. Czasem sytuacja na mojej skórze tak się zaognia ;), że sięgam po tonik pichtowy. Oryginalny przepis to zmieszanie 10 ml olejku pichtowego i 40 ml petroleum. Petroleum czyli czysta postać nafty kosmetycznej, ma neutralne działanie, jeśli masz suchą skórę, sięgnij po naftę, zamiast petroleum. Natomiast olejek pichtowy (mam na myśli eteryczny, dostępny w każdej aptece) otrzymywany jest z młodych pędów jodły syberyjskiej i ma wysokie działanie bakteriobójcze, antywirusowe, przeciwgrzybiczne oraz przeciwroztoczowy! 
Osobiście nie mieszam już w osobnym naczynku składników, tylko wylewam (na oko) bezpośrednio na wacik oba składniki i przecieram, przecieram, przecieram skórę, w szczególności tam gdzie mam zaskórniki (tam gdzie mam trądzik lekko przesuwam, bo takich zmian nie wolno podrażniać tarciem). Tajemnicą tego sposobu jest również właśnie "wycieranie", jeśli mocne tarcie podrażnia skórę- darujmy sobie. Tonik pichtowy dla mnie osobiście jest odkryciem! Wspaniale oczyszcza skórę, pomaga pozbywać się zaskórników (na prawdę to jeden z najlepszych sposobów na brzydkie, zanieczyszczone pory), ogranicza wydzielanie sebum, łagodzi zmiany trądzikowe i w rezultacie pomaga się go pozbyć. 

4.  Glinka. Ci, którzy śledzą mojego bloga, wiedzą, że na punkcie zdrowia, ekologii i naturalnych sposobów pielęgnacji mam w zasadzie fioła :P Odkąd zaczęłam śledzić składy kosmetyków odrzuciłam wszelkie maseczki w mini saszetkach, które dostępne do w każdej drogerii. Tym, którzy wciąż trują się kosmetykami pełnymi parabenów, SLS itp. przemawiam w ten sposób: te maseczki są mega drogie. Skoro za 10 ml płacisz od 2 do 5 zł, przelicz ile płacisz za 100 ml. Ja za paczkę glinki płacę około 12 złotych, a za organiczną, rosyjską maseczkę krem 12 złotych i ona ma właśnie 100 ml. Jeśli więc nie przemawiają do Ciebie moje argumenty dotyczące tego, co przyjmujesz do organizmu przez pory skóry, to chociaż oszczędź portfel... 
Glinka jest moim hitem! Kocham każdą jej odmianę- i tą do rozrobienia i gotową, zieloną, czarną, białą, z Morza Martwego. Wszystkie mają swoje niepowtarzalne właściwości, cudownie oczyszczają skórę, są w pełni naturalne, a w zależności od koloru czy pochodzenia mają najróżniejsze zastosowanie. Jedne głęboko nawilżają i łagodzą podrażnienia (jak glinka biała), inne mocno oczyszczają, kontrolują wydzielanie sebum i zmniejszają zmiany trądzikowe (jak z Morza Martwego). Na moje problemy skórne nic tak nie pomaga jak właśnie glinka. Jak wspominałam, maseczki w konsystencji kremu również stosuję, ale na poważne problemy skórne najlepsza jest glinka.

5. Olejki. Nie jest to wprawdzie moje typowe SOS, bo olejki stosuję codziennie, ale zamieszczam wzmiankę o nich w tym wątku, gdyż olejki stały się remedium na wszelkie moje problemy z cerą i są takim codziennym SOS w zależności od rodzaju problemu i rodzaju olejku. Od kilku lat na noc olejuję twarz. Nie wiem jak mogłam kiedyś stosować kremy na noc, do tej pory wstydzę się jaką pielęgnację kiedyś stosowałam... :P W nocy skóra najlepiej i najefektywniej przyjmuje  i wchłania składniki, które możemy jej podarować wraz z tonikami, kremami czy olejkami. Ja wypróbowałam już mnóstwo olejków. Dla mnie najlepiej sprawdzał się z konopi indyjskiej, arganowy oraz mój osobisty hit: ajuwerdysjki olejek Khadi z różowym lotosem. Działanie olejku musimy przetestować na własnej skórze. W zależności od rodzaju skóry czy wieku polecane są różne olejki. Dla skóry dojrzałej świetny jest np. olejek z opuncji figowej, olejki Khadi to mieszanki dostosowane do różnych typów skóry (je na prawdę polecam), olejek arganowy moim zdaniem jest bardzo neutralny, olejek jojoba dla skóry problematycznej. Nawet mając problemy z trądzikiem czy nadmiernym przetłuszczaniem, polecam olejowanie skóry na noc. Po trzech latach takiej pielęgnacji moja skóra na prawdę wyładniała- pory zmniejszyły się, moja skóra jest teraz bardziej alabastrowa, nie ma już ziemistego odcienia!, jest przyjemnie gładka i nawilżona ,a jednocześnie przestała się świecić i przetłuszczać!

O włosy staram się dbać kompleksowo. Olejuję je, wcieram w skórę głowy różne wcierki, psikam ją naturalnymi lotionami, używam odpowiednich szamponów, odżywek i maseczek. Zdarzają się jednak takie dni, że nie mam czasu na olejowanie ani odżywkę, a włosy po umyciu są szorstkie i puszą się. Wtedy mieszam w dłoni olejek na końcówki z odrobiną wody (żeby włosów nie obciążyć) i wcieram w końcówki, ujarzmiając się i odżywiając jednocześnie. To szybki  i skuteczny sposób, żeby złagodzić skutki ubogiej pielęgnacji i natychmiastowo poprawić wygląd włosów.

Zdjęcia Melanii z ostatniego, październikowego weekendu.
czapeczka- po Hani (pozdrawiamy)
bluza- F&F
szalik- sh
ocieplacz- sh
spodnie- po Marysi (pozdrawiamy)
trzewiki-Emel









27 komentarzy:

  1. Taaa łyżka... Raz próbowałam, wsadziłam do zamrażalnika co by szybciej było i... wyjęłam po pół roku chyba, bo kompletnie zapomniałam :)
    Glinki muszę spróbować!
    A Melania bosko wygląda w tym toczku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha, cha! Za to jaka schłodzona była!!! To musiał być dopiero efekt :P Glinka jest fantastyczna, trzeba tylko dobrać odpowiednią do swojej skóry :)

      Usuń
  2. Olejk arganowy stosuje do twarzy od kilku miesiecy (na noc). Jestem zadowolona, choc ja mam skore sklonna do podraznienien i naczynkowa, wiec cudow nie ma. Glinki kiedys uzywalam, szczerze przyznam, ze we Wloszech nawet jej nie szukalam. Musze sie zaopatrzyc w Polsce.
    Generalnie musze sporzadzic liste zakupow i chyba zamowie wszystko on-line, by pozniej niepotzrebnie nie tracic czasu na bieganie po aptekach. Obecnie moim najwiekszym problemem sa wypadajace wlosy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wypadające włosy od siebie z całego serca mogę Ci polecić kozieradkę - regularne wcieranie jej naparu w skórę głowy i pozostawienie na noc przynosi na prawdę świetnie efekty. Kiedyś stosowałam też kurację picia drożdży, ale ten miesiąc ten wspominam bardzo źle ;), na prawdę drożdże mi nie smakuję, ale jeśli się przemożesz to włosomaniaczki bardzo chwalą sobie picie drożdże zarówno na przyspieszenie porostu jak i na wypadania. Fajna jest też rosyjska maseczki babci Agafii drożdżowa- włosy są po niej super, szybciej rosną i mniej wypadają :)

      Usuń
    2. Musze sie tutaj rozejzec za ta koziradka - widze, ze maja tu olejek albo kapsulki do lykania.

      Slyszalam co nieco o specygikach babci Agafii, ale nie za bardzo wiem czy sa ogolnodostepne?

      Usuń
    3. Dostaniesz je bez problemu w sklepach on-line, nie wiem jak stoi ich popularność za granicą, ale skoro w Polsce się przyjęły to i może uda Ci się znaleźć je u siebie.
      Niemniej jednak kozieradka na start będzie super. Hamujący wypadanie włosów jest jeszcze olejek z czarnuszki- myślę, że też powinien być dostępny w zielarskich sklepach czy ze zdrową żywnością.

      Usuń
  3. Oj łyżka ... też nie raz z niej korzystałam. :) Taki sprawdzony i niezawodny sposób. :) A córeczka wygląda ślicznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne sposoby, najbardziej podoba mi się to, że są naturalne, sama lubię taki rodzaj pielęgnacji i od kiedy ją stosuję moja cera odwdzięcza się lepszym wyglądem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też mam często problem z podpuchniętymi powiekami. Więc myślę, że od dziś będę trzymała w lodówce łyżkę, tak na wszelki wypadek. Skoro mówisz, że to działa :)
    A ostatnio właśnie kupiłam sobie zieloną glinkę. Głownie po to, żeby przeprowadzić kurację oczyszczająca organizmu. Ja glinkę rozpuszczam w szklance wody i i piję codziennie rano (bez osadu). Na czczo. Podobno genialnie oczyszcza organizm z toksyn. W postaci maseczki też ją stosuję, ale na razie nie widzę żadnych spektakularnych efektów. Nie wiem, może trzeba czasu, albo innej glinki powinnam użyć, np. białej? Zauważasz jakieś różnice między nimi?
    Lubię takie różne naturalne metody, więc nie boję się eksperymentować :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biała głęboko nawilża i łagodzi, jest dobra np. przy delikatnej cerze, starzejącej się. świetna jest glinka Rhassoul- głęboko oczyszcza. Ale co prawda to prawda, żeby zobaczyć efekty potrzeba czasu i regularności :)

      Usuń
  6. Śliczna córeczka :) Z wymienionych kosmetyków stosuję zieloną glinkę - poleciła ją na moją cerę kosmetyczka. Trudno mi powiedzieć czy cokolwiek poprawia, ale na pewno nie psuje, jak to potrafią sztuczne kosmetyki (wysuszać, podrażniać, powodować świecenie). Na tak kompleksową pielęgnację jak tu przedstawiona na razie szkoda mi czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy zamienić krem na olejek- nałożenie olejku nie trwa nawet sekundy dłużej niż kremu, a efekty są spektakularne :) Ponadto wystarczy kupować z głową - w jedenym z postów podałam link do spisu szkodliwych kosmetyków- nie tracisz więcej czasu a pielęgnacja staje na odpowiednim poziomie ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam takie pomocne rady! Używam też glinki do robienia maseczek. A wiesz, że niektórzy używają jej jak suchego szamponu? :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak racja, używa jej się jej też w ten sposób. U mnie jednak się to nie sprawdziło, albo po prostu źle to zrobiłam... Ciężko mi ją było spłukać (no wiadomo jak to błotko we włosach ;)) a potem włosy były jakby nie domyte, ale stosowałam glinkę rhassoul jako odżywkę i tutaj efekt był super. włosy odbite od nasady, ale jednocześnie ładnie lśniące i dłuuuugo były świeże.

      Usuń
  8. Ja to mam swoje stałe kosmetyki zmieniam tylko co jakiś czas na kilka dni bo moja skóra szybko się przyzwyczaja i po dłuższym czasie nie pomaga. Nafte stosuje od niedawna ijestem zadowolona do tego myje włosy szampotem z firmy Farmona. I jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ślicznotka z Melanii!

    nie znałam tego sposoby z łyżeczką- musze wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wpadłam na pomysł, żeby łyżkę wypróbować w ten sposób, co Ty :) Ale wypróbuję :) post dodany do ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam gdzieś jeszcze glinkę z GlossyBoxa. Dzięki Tobie chyba w końcu jej użyję. ;)
    Ja łyżki używam kiedy Oli się przewróci, żeby nie miał guza ani siniaka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale śliczny sweterek :)
    Myślę ostatnio nad zamówieniem Czystka. Czy picie z niego naparu coś Ci daje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim wzmocniła nam wszystkim odporność. Melcia nie opuściła jeszcze ani jednego dnia w przedszkolu, a my z mężem złapaliśmy jedynie jakiś katar czy ból gardła, ale ani grypa czy poważne przeziębienie nas jeszcze nie rozłożyło odkąd do pijemy.
      I jeszcze taka ciekawostka. Podobno czystek "zmienia zapach wydzielin ciała" a raczej neutralizuje go. Potwierdzam! Ja nie stosuję drogeryjnych antyperspirantów tylko ałunu i nawet po bardzo intensywnych treningach, nawet gdy dosłownie leje się ze mnie:P to nic nie czuć. ;) Dla mnie to rewelacyjny skutek uboczny ;)

      Usuń
  13. Bardzo ciekawe porady. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Łyżka jest bardzo przydatna, potwierdzam:)
    Widzę, że rowerek biegowy jest u Was w użyciu. My go uwielbialiśmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowerek biegowy to najlepsza decyzja jaką podjęliśmy w kwestii sprzętów dla córy. Początkowo wydawało mi się : ee tam moda, bez sensu. Nie prawda! Myliłam się. to doskonała rzecz :)

      Usuń
  15. Z tą łyżką to świetny pomysł, też tak zrobię! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. aaaaa! Zapomniałabym :)
    Zapraszam Cię na wyzwanie :))

    http://magiczneslowaa.blogspot.com/2014/11/wehiku-czasu-wspomnienia-z-dziecinstwa.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej :) ja też bardzo lubię glinki i oleje w pielęgnacji skóry. Czytałam o tym olejku pichtowym, ale jakoś go jeszcze nie kupiłam. Moim cudem jest olej tamanu, który genialnie radzi sobie z wszelkimi zmianami trądzikowymi, a nawet pomaga w gojeniu się ran (testowałam to na mojej pięcioletniej siostrze, która paskudnie rozwaliła sobie kolano i nie chciało się goić, a olej tamanu już po pierwszym smarowaniu załagodził ranę) napisałam na temat tego oleju posta, więc bardzo serdecznie zapraszam do mnie :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.