Wyznania niemobilnej mamy

Od ośmiu lat nikomu nie udało się przekonać mnie żeby zrobić prawo jazdy. W dzisiejszym poście nie będę ubolewać jak mi niewygodnie w życiu, tylko obalę wszelkie argumenty wobec mnie stosowane i pokażę jak fajnie prawo jazdy jest... nie mieć :)

"Nie jesteś niezależna"- jak to słyszę to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Do tej pory zależność kojarzyła mi się, no właśnie..., z zależnością wobec kogoś. Owszem jestem zależna, bo nie mam pracy i NIESTETY jestem uzależniona od portfela, chęci, zdania męża w każdej kwestii związanej z finansami. To jest najbardziej przykra i bolesna forma zależności, na moje nieszczęście dotyczy mnie w 100%. Ja więc życiową zależność odbieram tylko i wyłącznie jako niemożność podejmowania samodzielnych decyzji. Nawet jeśli kobieta jest pracująca, ale tkwi w toksycznym związku, gdzie mąż ją bije, jest chorobliwie zazdrosny itd. itp., a ona jest od niego psychicznie uzależniona i nie potrafi go zostawić- to dla mnie właśnie jest kolejna forma zależności. Bycie niezależną nie wiąże się dla mnie z posiadaniem auta- naprawdę nie widzę tutaj związku przyczynowo-skutkowego...

"Nigdzie bez męża nie pojedziesz"- to znaczy gdzie? Bo jak ktoś ma na myśli zagranicę czy podróż gdzieś dalej, na weekend, to tak- nie pojadę, nie pojechałabym bez niego nawet jakbym to prawo jazdy miała. A jeśli ktoś ma na myśli żywiecki rynek, to chyba nigdy w Żywcu nie był. Do rynku, na zakupy, na najbliższy targ, to i na nogach w 20 minut dojdę, z reguły jeżdżę na rowerze, a w razie emerdżensi mamy MZK :P

I tutaj argumenty moich rozmówców się kończą, ale ponieważ moje się nie skończyły, peroruję dalej niestrudzenie do Was, kochani czytelnicy.

Wyróżniam się z szarego tłumu :P- Ci co mnie znają (szczególnie moja mama) wiedzą, że mam od małego zamiłowanie do wyróżniania się. I nie chodzi mi tutaj o chodzenie w glanach, dzwonach w kropki i góralskim swetrze latem i jeżdżenie na BMX-ie wokół rynku. Moje motto brzmi: "Nie chodzi o to, żeby założyć majtki na głowę i się wyróżniać. Chodzi o to, żeby te majty mieć na pupsku i wyglądać inaczej niż inni ;)". Myślę, ze najlepiej tę zasadę odzwierciedla imię mojej córy. Stare, imię świętej, niegdyś używane, zapomniane, nieegzotyczne ale unikalne, bez literek, które czyta się inaczej niż jak w alfabecie polskim (:P), intrygujące, ale zakorzenione w polskiej kulturze i tradycji. Uwierzcie mi, nic tak nie wyróżnia jak brak prawo jazdy. Jestem jedyna na roku na obecnych studiach podyplomowych, które robię, jedyna ze wszystkich moich koleżanek, które przychodzą mi do głowy (Agato Ty już się wyłamałaś, więc Cię nie liczę :P), normalnie one in a million :P ;)

Rozmiar ma znaczenie- gdybym miała prawo jazdy, pewnie tak jak w moim mężu, tak i we mnie, odzywałby się leń i jeździłabym autem po chleb do piekarni, do której mamy około 700 metrów. Ja na przykład, codziennie zaprowadzam i przyprowadzam dziecię z przedszkola- mój mąż trzy razy ją zaprowadzał i trzy razy jechał autem. Prawo jazdy rozleniwia, a to można zmierzyć np. w obwodzie uda, bioder czy talii :) Nie powiem, że zawdzięczam figurę tylko brakowi prawo jazdy, ale prawda jest taka, że na pewno bardzo to pomaga. Jak powiedział ktoś mądry: "Rower oszczędza pieniądze i zużywa tłuszcz, a auto zużywa pieniądze i oszczędza tłuszcz"- czy jakoś tak :)

Zabieram się tylko za to, co robię dobrze- nie zniosłabym myśli, że jestem niedzielnym kierowcą, zakałą na drodze, kimś kto tylko ze wsi do miasta potrafi przejechać, albo z własnego osiedla na targ i do szkoły dziecka. Gdy widzę jak jeżdżą niektórzy ludzie, to słabo mi się robi. A ja boję się auta i czuję, że nie sprawdziłabym się jako kierowca. Po co mam stanowić zagrożenie? Po co kusić los? Może straciłabym życie albo zabrała je komuś, a z tym już nie mogłabym żyć...
Jest jeszcze wiele argumentów choćby te związane z byciem fit. Regularnie się dotleniam bo dużo spaceruję i jeżdżę na rowerze, a to wszystko jest z korzyścią dla zdrowia. Wiadomym jest, że gdybym mieszkała na wsi, gdzie w promieniu 5 km nie byłoby sklepu, przedszkola, apteki- na pewno musiałabym zrobić prawo jazdy. Ale póki sytuacja mnie nie zmusza (a myślę że nigdy to nie nastąpi, bo nie chciałabym mieszkać na wsi) nie zrobię prawka. Korzystam z komunikacji miejskiej i siły własnych mięśni- to jest chyba dopiero fair wobec środowiska, miasta itd. ;)


Melania ma na sobie:
apaszka- sh
opaska-Wójcik
kurtka- Pepco
spódniczka- MM Dadak
zakolanówki- Wójcik
trzewiki- Emel





















34 komentarze:

  1. Spódniczka prześliczna :) Są gdzieś takie na dorosłe tyłki? ;) Mnie do robienia prawka przekonała wizja, że się w końcu wyniosę do jakiegoś cywilizowanego miasta i, nie mając takiego "prywatnego szofera" [;)], wolę nie być zależna (o.O) od PKP, kiedy będę chciała zjechać w rodzinne strony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za mmDadak? Bo spódniczka ekstra
    Oj racja. Ja zrobiłam prawko jak mieszkaliśmy w środku pola. Tak w sumie się bałam. Zdałam za pierwszym razem, a dwa tygodnie po odebraniu dokumentu- rozbiłam mężowe autko. Jadąc 20 km na godz! Da się. Bałam się i nie umiałam jeździć autem bez wspomagania. I od tego czasu, 1,5 roku, już wcale nie jeżdżę. Prawko mam, ale mi niepotrzebne.
    Wszędzie pieszo lub komunikacją miejską. Do pracy jadę najpier pociągiem, później tramwajem i jeszcze autobusem, ponad 2 godziny, mogłabym godzinę samochodem, ale i drożej, i zwyczajnie się boję, nie umiem i już.
    Prawie wszędzie da się dojść pieszo czy dojechac komunikacją miejską. Tu chodzę kilometry na drugi koniec mista, a w Poznaniu ludzie podjeżdżają 1-2 przystanki. Dłużej czasem czekają na tramwaj lub w korku autem stoją niż ja przejdę pieszo :)
    A jesteś z Żywca? Zazdroszczę :) Byłam daaawno temu, ładna okolica

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszz, ależ komentarz długaśny wywaliłam :P

      Usuń
    2. Bardzo lubię długaśne komentarze :)
      MMDadak- polska firma odzieży dziecięcej z Bielska, ma sklepy w Żywcu, Bielsku, podejrzewam też że i w niektórych większych miastach, coś w stylu Wójcik, tylko tańsza i moim zdaniem rzeczy ma dużo ładniejsza.
      Żywiec- jak będziesz kiedyś pisz koniecznie, zrobimy spotkanie blogujących mam! :D Nie jestem z Żywca, ale tutaj od trzech lat mieszkamy i uwierz nie ma czego zazdrościć :)

      Usuń
  3. Genialne motto :) Dołączam się do ,,niemobilnych mam,, z wyboru a nie z lenistwa. Zestaw ubranek szałowy! ...choć całe wow robi modelka ;) POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  4. Brak prawka może być faktycznie zdrowe, ze względu na spacery, itp., natomiast ja od zawsze marzyłam o prawku i nie jestem kobietą, która ma bzika na punkcie motoryzacji, po prostu jestem leniwa i chciałam mieć wybór, który polega na tym, że jeżeli chce się gdzieś dostać bez większego wysiłku, wsiadam, jadę i jestem na miejscu, aczkolwiek muszę przyznać, że zrobienie prawka wcale dla mnie nie było takie proste, z resztą jak dla większości osób w naszym kraju. Egzaminatorzy zwykle nie są przyjaźnie nastawieni co wzmaga jeszcze bardziej i tak ogromny stres...ale uważam też, że jeżeli tak jak Ty, ktoś nie ma smykałki do jazdy i przede wszystkim nie ciągnie go do tego to nie ma co na siłę prawka robić, ot takie moje zdanie :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przed prawo jazdy bronilam sie wiele lat. Nie pobieglam na kurs, jak wiekszosc moich rowiesnikow zaraz po skonczeniu 18 roku zycia. To nie bylo dla mnie - balam sie samochodu (trauma z dziecinstwa spowodowana wypadkiem samochodowym).Pierwsze podejscie do zdania egzaminu bylo po studiach - podeszlam do tego bez serca, wiary w powodzenie. Osrodek, w ktorym przyszlo mi zdawac egzamin w owych latach slawny byl z oblewania. Sprobowalm, nie udalo sie i dalam sobie spokoj na wiele lat.
    Prawko posiadam od 28 czerwca biezacego roku. Zmuszona niejako przez los poszlam na kurs we Wloszech i egzaminy zdalam za pierwszym podejsciem. Przez cale zycie twierdzilam, ze sie do tego nie nadaje - instruktor od poczatku powtarzal mi, iz bardzo sie myle. Nie mam pasji do siedzenia za kolkiem i samochod nadal traktuje jako ostatecznosc. Prawko zrobilam ze wzgedu na dziecko i w perspektywie poszukiwania pracy, bo bez tego ani rusz. Stefek w pierwszym roku zycia mial mniej wiecej 3 kontrole tygodnowo w szpitalu i za kazdym razem M. musial sie zrywac z pracy. Poza tym zawsze bylam na jego lasce, bo u nas wszystkie galerie handlowe sa poza granicami miasta.
    Zarzekalam sie od poczatku, iz jezdzic nie bede, ale odkrylam, iz jednak daje mi to troche satysfakcji, Jesli tylko moge to wole isc pieszo, co tez czesto czynie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że samemu wiedzieć czego się chce i robić z tego użytek :) Czasem nie ma się wyjścia i trzeba zrobić coś, czego się nie chce lub obawia- na pewno warto pokonywać jakieś swoje słabości. Tobie to wyszło na dobre i widocznie miałaś ukryty talent (zdałaś za pierwszym razem!!!), gratuluję :)

      Usuń
  6. Z nas to sa chyba jakies pokrewne dusze, bo znowu moge podpisac sie pod tym, co napisalas. Tez nie posiadam prawa jazdy i poki co rowniez jestem zdana na meza, gdyz nie pracuje. We Wloszech raczej moge sie pozegnac z prawkiem jazdy, bo zwyczajnie balabym sie tu wyjechac na ulice. Wole moj prywatny, schodzony i szybki piechtobus, czyli wlasne nogi:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tożto ja od razu wiedziałam, że coś jest na rzeczy jeśli chodzi o nas dwie ;). Jak trafiłam na Twojego bloga z każdym postem przekonywałam się, że wiele przeżyć i doświadczeń nas łączy ;)
      Piechtobus! Świetne :)

      Usuń
  7. Ładne zdjęcia :). W dużym mieście jest trudniej. Jak muszę załatwić jakąś sprawę urzędową to musiałabym jechać komunikacją godzinę w jedną stronę z 2 przesiadkami, wnosząc i wynosząc wózek za każdym razem. A autem to jednak kwadrans. To samo kiedy muszę zabrać dzieciaki do lekarza. Wtedy cieszę się z prawa jazdy. Ale na co dzień zwykle poruszam się na własnych nogach i to wystarcza ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkałam 8 lat w Krakowie, ale jakoś miałam to szczęście, że zawsze w miarę blisko uczelni czy liceum i dojazd nie trwał dłużej niż 15 minut. Inaczej jest jak mieszka się już na swoim, pracuje na drugim końcu miasta a po drodze trzeba jeszcze zahaczyć o przedszkole, póki co, mnie to nie dotyczy ;) więc dzielnie obstaję przy swoim.

      Usuń
  8. oooo Kochana, przyłącze się do tego grona - nie mam prawka i nie prędko mi do tego aby je mieć :D !!!
    Argumenty za tym by nie miec prawka - fenomenalne :D
    A co do pierwszej części - mam tak samo.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dziewczyny, sprawiacie że czuję się coraz mniej wyjątkowa :P Jednak trochę nas jest- tych niemobilnych mam :)

      Usuń
  9. ja mam prawko już 10 lat i nie wyobrażam sobie życia bez niego :) oczywiście kiedy nie muszę nie korzystam, bo lubię chodzić ale są chwile kiedy jest mi naprawdę potrzebne :) Świetna stylówka, spódnica mnie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zrobiłam prawko w ostatniej klasie liceum i od tamtej pory (hm...? 13 lat!!!) prawie w ogóle nie jeździłam autem!!! Nie czuję się pewnie za kierownicą, a teraz, gdy mam dwójkę dzieci to i jako pasażer nie czuję się najlepiej ;).
    Pewnie kiedyś to się zmieni, ale teraz nie będę się niepotrzebnie stresować!!!
    P.S. Melania jest prześliczna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      I właśnie dlatego nie chcę niepotrzebnego stresu i straty pieniędzy, czuję że ze mną byłoby dokładnie tak samo! Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. "Bycie niezależną nie wiąże się dla mnie z posiadaniem auta- na prawdę nie widzę tutaj związku przyczynowo-skutkowego..." - świetnie to ujęłaś.
    Też nie mam prawa jazdy, ale nie czuję się jakaś gorsza czy specjalnie zależna, potrafię się dobrze zorganizować :) Przyjemną stroną podróżowania jest to, że zawsze można kogoś poznać, usłyszeć szokującą historię, uśmiechnąć się.
    Jestem typem samotniczki, więc czasami takie eskapady gdzieś dalej dobrze mi robią, wtedy jestem zmuszona pobyć wśród ludzi, i to jest fajne;)
    Bardzo ciekawy artykuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, fajnie że zaciekawił :)
      Zapomniałam właśnie o tej stronie bycia niemobilnym, że można kogoś poznać i przeżyć jakieś przygody, coś zaobserwować. Ileż to śmiesznych sytuacji zdarzyło nam się w liceum czy na studiach w zwykłych autobusach MPK... Chi, chi ;)

      Usuń
  12. Kochanie niemobilne mamy! Zapomniałam o najważniejszym argumencie :P Jak jedziemy w towarzystwo/ na imprezę/ na kolację itp. to nigdy nie ma sporów kto nie pije i prowadzi :P Prawda? Chi, chi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki nie byłam w ciąży to był mój argument numer 1!
      Nie robie prawka, żeby za taksówkarza nie robić :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  13. Bardzo podoba mi się Twój dystans do siebie :) To co piszesz o zależności i niezależności, to po prostu mistrzostwo świata, każda kobieta powinna nad tym pomyśleć.
    Zdradzę Ci, że jaj pomimo że mam prawko, unikam prowadzania jak ognia, jestem w tym po prostu beznadziejna i się boję. Ale za to bardzo lubię, kiedy się mnie wozi i nie widzę w tym nic złego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, dziękuję, kłaniam się nisko, " mieć dystans do siebie"- to chyba najlepszy komplement jaki można usłyszeć. Moje ego rośnie ;)

      Usuń
  14. Chce kurtkę mel piękna, ja też nie mam prawka, nie zdałam 3 razy straciłam wiarę w siebie, może kiedyś zrobię, ale jak mówisz, rozleniwia, może lepiej nie?
    xoxo
    http://pandamone.blogspot.com/2014/11/classy-sassy.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, tez uważam, że nie każdy musi być kierowcą i nie ma hańby! Jestem przekonana, że wielu kierowców w ogóle nie powinno siadać za kierownicę! mam prawo jazdy i nieźle sobie radzę bo to lubię, czuję samochód, mam podzielność uwagi, zawsze chciałam jeździć i jeżdżę :), ale jest mnóstwo kierowców, którzy powinni z tego zrezygnować. Jeżeli nie czujesz się kierowcą to bardzo dobrze, że odpuściłaś; to trzeba mieć duży dystans do siebie i odwagę; poza tym niebycie kierowca tez ma swoje dobre strony o czym już wiesz;)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Melania jest prześliczna! i ma fajną kurtkę :P
    Piąteczka niemobilne mamy. Też nie mam prawka, zdawałam 2 razy, oblałam i nie poszłam dalej. Aczkolwiek jeździć lubię, jak czasem mi ktoś da auto na placu to jestem przeszczęśliwa :)
    Jednak na miasto się nie nadaję, jeszcze nie. Jak ktoś się mnie pyta, kiedy w końcu zrobię prawko, odpowiadam: "Jak kupisz mi samochód i opłacisz wszystkie ubezpieczenia i dasz na paliwo na rok z góry". Od razu temat znika :P

    OdpowiedzUsuń
  17. jaka mała jest śliczna! :)
    a odnośnie prawka, sama nie jesteś, a we dwójkę zawsze raźniej :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam prawko, ale bardzo mało jeżdżę. :) Jakoś też nie za bardzo mnie do tego ciągnie. Chociaż wiem, że niestety niedługo to się będzie musiało zmienić, gdy mała pójdzie do przedszkola ... Prawdę mówiąc kiedyś jeździłam dużo częściej, jednak gdy musiałam potem robić za taksówkarza, który tylko odwozi z imprezy po prostu powiedziałam stop. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobre: ""Rower oszczędza pieniądze i zużywa tłuszcz, a auto zużywa pieniądze i oszczędza tłuszcz""- cała prawda ;). Ja prawko mam ale mąż zazwyczaj jeździ i tak mi wygodniej ;). Takie super kurteczki w Pepco? Naprawdę extra :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super to ujęłaś!! Bardzo mocne argumenty, przemawiają nawet do mnie, kierowcy ;) Też nie lubię pogoni za tłumem, i lubię ludzi samodzielnie myślących, wiedzących czego chcą. Sama bez prawa jazdy nie mogłabym kiedyś podjąć wymarzonej pracy, jednak do tej pory, gdy tylko można, staram sie chodzić na piechotę. To wszystko kwestia organizacji. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  21. zacznę od Melci bo jest śliczna i super ma kurteczkę! A co do tekstu posta to dobry jest! :D tak prawo jazdy rozleniwia okropnie... wiem to sama po sobie :-( zawsze gdy mam gdzieś pojechać busem to zaraz panikuję !

    OdpowiedzUsuń
  22. Córcia śliczna :) Możemy sobie "piątkę "przybyć. Też nie posiadam prawa jazdy -może kiedyś zrobię. Czuję mocny nacisk ze strony męża. Ale to ma być moja decyzja a nie jego, więc nie sobie gada. :) pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.