Kisz ze szpinakiem i porem

Kisz jest jedną z moich ulubionych potraw i zważywszy na moją manię, że w przeciągu dwóch tygodni na obiad nie możemy zjeść tego samego, to robię go dość często. Najbardziej jestem przywiązana do kisza z brokułami lub porem i szynką, ale kiedy w lokalnym warzywniaku dostrzegłam pęki świeżego szpinaku nie mogłam się oprzeć! Postanowiłam wykorzystać go w kiszu- pierwszy raz w mojej kulinarnej historii ;).
Pamiętajcie, kisz jest jak pizza. Przyjmie niemal wszystko ;).

Składniki:
150 gram mąki żytniej
10 gram mąki z amarantusa
90 gram mąki pszennej
szczypta soli
120 gram margaryny
50 ml zimnej wody

Masa:
uparowany przedtem por (parowałam go dosłownie 10 minut)
dwa pęki szpinaku
suszone pomidory (tylko na mojej połowie :P)
3 ząbki czosnku
paseczek papryczki chili
1/3 łyżeczki kozieradki
1/4 łyżeczki kurkumy
szczypta gałki muszkatołowej
pieprz do smaku
UWAGA! ja już masy nie soliłam, ale u nas się prawie nie soli więc dodajcie tyle, żeby Wam smakowało. Kozieradka wspaniale nadaje smaku, dlatego możecie użyć mniej soli niż zwykle.
150 gram śmietany 18%
serek Delicate (akurat taki miałam, z Biedronki)
ser żołty typu grana padano (niewiele, dokroiłam na oko paseczek, grubszy niż jak na kanapkę)
3 jajka (najlepiej wiejskie, u mnie załatwione od teściowej)

Ciasto zagniatamy i schładzamy w lodówce lub zamrażarce. Ja chłodzę tyle, ile przygotowuję masę, czyli około 15 minut. Ciasto jest ciemne, bo opiera się na mące żytniej.


Masa: szpinak drę na mniejsze kawałki. Czosnek oraz chili mielę na miazgę (ja posiadam Thermomix, ale może go w tym zadaniu zastąpić blender). Jajka, serek, śmietanę i zmielony czosnek wraz chili oraz przyprawy mieszam, dodaję warzywa i mieszam to wszystko delikatnie, ale dokładnie.






Ciasto wykładam na formę, a na ciasto wylewam masę, następnie układam pomidory suszone na mojej stronie..

Wkładam do rozgrzanego piekarnika i piekę około 30 minut, tak żeby masa się ścięła.
Nie wiem w jakiej temperaturze piekę, bo mam tylko taki stary, komunistyczny piecyk, w którym się nie ustawia temperatury, ale za to magicznie wszystko dopieka i wszystko w nim rośnie :).


Kisz zjedliśmy na obiad, ale świetnie nadaje się też na wykwintniejszą kolację.

10 komentarzy:

  1. Wygląda bardzo apetycznie! Chętnie przygotuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo, dużo lepiej smakuje niż wygląda, na prawdę pyszna potrawa :) Zachęcam :)

      Usuń
  2. Wstyd się przyznać, ale pierwszy raz w życiu widzę kisz :-P Dodaję sobie tą podstronę do zakładek i niedługo wypróbuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że czymś zaskoczyłam. To pyszne i proste danie :)

      Usuń
  3. Nie słyszałam jeszcze o takiej potrawię ale mnie zaciekawiłaś! :D Zapewne zrobię, bo uwielbiam próbować nowości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W życiu nie słyszałam o kiszu, ale to był mój błąd bo dziś wiem, że jest moim nr 1 do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również nigdy w życiu nie słyszałam o takiej potrawie, ale szpinak uwielbiam, więc chyba niedługo skorzystam z przepisu... o ile dorwę świeży szpinak ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe ja tez mam taką manię o której piszesz na początku :D
    Fajny przepis, wygląda pysznie - z chęcią wypróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Samo zdrowie!
    Zapraszam http://papierowakobietka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.