Szlachetna paczka

Odkąd pamiętam jak mogłam angażowałam się w pomoc innym.
W czasach studenckich, wraz z koleżanką Agatą, działałam w wielu wolontariatach. Począwszy od korepetycji dla dzieciaków z biednych rodzin po taniec z niepełnosprawnymi. Działałam w Wiośnie i Amnesty International. Prowadziłam wraz Agatą warsztaty o tolerancji, pisałam listy w sprawie więźniów sumienia, odwiedzałam niepełnosprawnych w ośrodku, pomagałam dzieciakom w lekcjach.
Angażowałyśmy się również finansowo np. w zbiórki żywności.
Gdy zostałam żoną i matką i przeprowadziłam się z Krakowa, nie znalazłam już czasu na wolontariat, albo po prostu zmieniły się moje priorytety. Regularnie jednak z mężem wozimy karmy do schroniska, angażujemy się we wszelkie możliwe zbiórki.
Nie piszę tego dla przechwałki, dam sobie rękę uciąć, że o większości z tych rzeczy nawet moja mama dowie się z tego postu.
Piszę ten post, bo nadszedł czas kiedy ludzie wybudzają się z letargu znieczulicy i zdają sobie sprawę, że wokół są ludzie, którzy mają nie tylko gorzej od nich, są tacy których sytuacja jest wręcz dramatyczna.
Budzą się Ci, których dochód nie przekracza 1200 złotych i Ci, którzy stąpają po tureckich dywanach w swoich domach z ogrodami. Są też i Ci, którzy nie budzą się nigdy.
Do czego zmierzam? W tym roku udało nam się dołączyć także do Szlachetnej Paczki, a nawet do dwóch. Inspiracją tego postu stała się rozmowa z osobą, która  jedną z tych paczek organizuje, ale żeby nie miała przeze mnie problemów, nie wspomnę nawet jej płci czy imienia.
Osoba ta powiedziała mi, że podczas zbiórki pieniędzy na Szlachetną Paczkę ludzie dają najczęściej 10 do 30 złotych (są oczywiście tacy jak my, którzy przywożą gotowy, zakupiony prowiant czy ubrania, ale nie o tym teraz mowa). Nie mogłam w to uwierzyć. Rozumiem sytuację, gdy ktoś ma niewiele i wysłupłuje ten grosik, ale z reguły takie kwoty dają Ci, którzy na wyjście do restauracji przepuszczają po 150 złotych. Nie chcę nikogo rozliczać.
Chodzi mi to, żeby nie dawać komuś tego, co zbywa. Tu nie o to chodzi, żeby wrzucać do paczki zużyte buty czy poplamione ubrania, których się już nie chce. Chodzi o to, żeby SOBIE czegoś odmówić. Odmówić po, to żeby komuś, kto jest bardziej potrzebujący podarować odrobinę szczęścia i ciepła.
Ten "wdowi grosz". Bo jeśli masz dawać to, co zbywa to lepiej nie dawaj w ogóle.
Jeśli stać Cię na restauracje, na ubrania z nowej kolekcji czy nawet z wyprzedaży, jeśli stać Cię opłacać rachunek za komórkę i masz laptop z dostępem do internetu to chyba wstyd jest dawać komuś 30 złoty czy podziurawione swetry, tłumacząc, że i tak powinien się cieszyć, bo nic nie ma.
Takie podejście to totalny brak szacunku wobec drugiej osoby, ignorancja, bezczelność. Dając prezent dawaj coś, co sam chciałbyś dostać, obojętne czy dajesz go córce, mamie, bratu czy bezdomnemu. To taki sam człowiek.

I sama nazwa paczki: szlachetna. Czy pamiętasz jeszcze co to znaczy?


świąteczna stylizacja dziecko


blog modowy dziecko

blog modowy

spódniczka Wild kids


świąteczna stylizacja


38 komentarzy:

  1. JAKA CUDOWNA!

    pozdrawiam, Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby wszyscy ludzie tak myśleli to świat byłby o wiele piękniejszy .Ja tez udzielam sie z pomoca w sposób w jaki moge ale nigdy nie przyszło mi do głowy rzeczy zamiast do kontenera dac na potrzebującym.To wstyd

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam sie. Ja tez biore udzial w Szlachetnej Paczce. Bardzo podoba mi sie ta akcja!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Akcja bardzo mi sie podoba i powaznie myslalam aby sie przylaczyc w tym roku, ale niestety stwierdzilam, ze mnie nie stac gdyz potrzeby tych rodzin sa za duze jak na moja kieszen.

    Wiele jest racji w tym co napisalas, choc nie ze wszystkim sie zgadzam. Niektorzy daja 10 czy 30 bo na wiecej ich nie stac (i dla nich te 10 zl to wiecej niz 1000 zl bogacza) czyli lepiej by bylo gdyby nic nie dali? Grosz do grosza i zbierze sie wieksza suma. Zdaje sobie sprawe, ze nie o to Ci chodzilo, ale niektorzy mogliby to tak odebrac. Niestety zaleznosc, ze im wiecej masz tym bardziej jestes skapy coraz czesciej jest smutna rzeczywistoscia :( My staramy sie pomagac caly rok w miare mozliwosci, glownie przekazujemy innym potrzebujacym rodzinom ubrania po synie (naturalnie tylko te w dobrym stanie, w ktore bez watpienia ubralabym swoje dziecko).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście zostałam źle odebrana, chodziło mi o to, że z reguły ludzie dają to, co im zbywa, a te 10 złoty idzie z portfela tych, co potrafią cztery razy więcej wydać idąc po chleb do Lidla. Wdowi grosz jest najceniejszy, nie chodzi o to ile dasz tylko ile to dla Ciebie znaczy. Mam nadzieję, że udało mi się to teraz sprostowac.
      P. S Na szlachetną paczkę musi się zrzucić bardzo dużo osób, inaczej nie wypali, bo jak mówisz potrzeby sa ogromne.

      Usuń
    2. Ale czy to naprawdę ważne "ile to dla Ciebie znaczy"? Pieniądz to pieniądz. Jak kilku bogaczy da po te 30zł to i tak zbierze się jakaś suma a jak nie dadzą nic to nic nie będzie. Co innego ubrania czy buty. Nie wyobrażam sobie dania komuś brudnych czy podziurawionych rzeczy, ale nie raz oddawałam komuś za małe ubrania dla dzieci, które nie były mi już potrzebne, czy swoje ubrania, też za małe hihi, których i tak bym już nie założyła, bo odchudzanie słabo mi idzie. Wszystko było w dobrym stanie. Czy to coś złego? Osoby które je dostały były mega szczęśliwe.

      Co do szlachetnej paczki to kiedyś jak nie miałam dzieci i mogłam sobie pozwolić na większe wydatki niż teraz, chciałam wziąć w niej udział, ale okazało się, że potrzeby tych ludzi przekraczają moje możliwości. Zniechęciło mnie to że chcieli oni dostać rzeczy, których ja nie miałam, bo nie było mnie na nie stać, bądź uważałam, że to są kaprysy a nie rzeczy niezbędne do życia.

      Sesja mikołajkowa bardzo fajna :) Śliczną masz córeczkę :)

      Usuń
    3. Tak, ja tez oddaję niezniszczone rzeczy. Tym bardziej, że sama chodzę w używanych, moja córa tez- co nietrudno dzięki temu blogowi zauważyć ;). Dla mnie jednak niedopuszczalne jest skapstwo, uczę córkę, że trzeba się dziwić, bo to dla mnie to wspaniała zaleta. Ktoś kto lekką ręką wydaje tysiące na buty, w których dzieci pochodzi sezon, "wyrzuca" przy tym dwie dychy na biednych," bo sami sobie na to zasłużyli" nie będzie miał mojego szacunku. Przykro mi, ale takie poglądy.

      Usuń
    4. Miało być dzielić nie dziwić. No i jeszcze a propos dawania przez bogatych kilku złotych z łaski..jak to mówią łaski bez. Każdy ma swoje sumienie, kto wie czy i jego/ mnie/ Ciebie nie spotka kiedys bieda.

      Usuń
    5. Ja nikomu w portfel nie zaglądam ;) Co do dzielenia to moje dzieci wiedzą, że fajnie jest się dzielić i robią to często, ale w niektórych sytuacjach pozwalałam im samodzielnie decydować czy chcą się podzielić czy nie. Moim zdaniem każdy ma prawo sam decydować o swoim majątku - dorosły o majątku, dziecko np o swoich zabawkach.

      Usuń
  5. Doskonale to ujęłas. Wolna wola- święte prawo. Dzięki temu każdy może się wykazać,.bądź też nie, jako człowiek. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawda jest taka, że często ten który ma mniej da po prostu więcej i podzieli się ostatnim groszem-może to kwestia tego, że sam wie jak jest ciężko a często pomaga osobom, które mają jeszcze gorszą sytuację. Liczy się każdy grosz, ale szczerze dla mnie to dość dziwne zachowanie, kiedy człowiek od tak idzie i wydaje 400 zł na pierdoły, wyraża chęć pomocy a jak przychodzi co do czego to złotówkę obraca dwa razy i zastanawia się czy wrzucić czy nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę dokładnie tak samo! Uff, ktoś podziela mój pogląd :) pozdrawiam

      Usuń
  7. No to ja jestem chyba jedyna która nie uznaje wszelkich zbiorek, akcji typu Szlachetna paczka itd. a to dlatego ze według mnie to ma ten prawdziwy cel tylko na początku ..później już zbacza na zły toru i cel tak szczytny oczywiście, jest wykorzystywany aby siebie, firmę czy instytucje zapromowac. Kolejna sprawa to to, ze cześć pieniędzy z tych zbiorek idzie ma organizacje akcji a to według mnie mija się z celem. Strasznie nie lubię kiedy ludzie obnoszą się z dobroczynnością ... aby nieść dobro nie trzeba wcale krzyczeć o tym wszem i wobec. Wokół każdego z nas żyją ludzie potrzebujący którym można pomagać bez fanfar i oklasków ... bo chyba na tym to powinno polegać ... Czytając ta masę blogów mam wrażenie ze jest jakiś chory wyścig szczurów ... kto, gdzie i w ilu akcjach bierze udział ... komu pomógł, ile dal, co dal itd ... a juz szczytem wszystkiego jest dla mnie wykorzystywanie tego typu akcji do podbijania polubien na stronkach ..... z jednoczesna krytyka jesli odslon za malo .... Szczególnie w okresie listopada i grudnia zaczyna się dziku szal na obnoszenie się z tym ... strasznie mi się to nie podoba ...Polak to taki dziwny naród o wszystkim i wszędzie musi głośno krzyczeć ...
    A co to ilości i jakości dobroczynności pisać lepiej nie będę bo mi się ciśnienie podnosi ...
    Wiele lat wstecz bo 1997r kiedy to w pl była powódź postanowiłam wziasc udział w akcji pomocy powodzianom i pomoc ... a ze mój synek miał zaledwie 2 miesiące wiec informacja o zalanych oddziałach noworodkowych mną wstrząsnęła ... zakupiłam masę nowych rzeczy, masę nowych rzeczy miałam po synku ...wszystko zaniosłam do punktu ... i ... i miesiąc później spacerując ustecka promenada zobaczyłam jedna z pracownic pomocy społecznej z wózkiem i maluszkiem w środku i nie byłoby w tym nic szokującego gdyby nie fakt ze dzieciątko było ubrane w komplecik który ja podarowałam dla oddziału noworodkowego na południu polski.... I nie był to przypadek ...ubranko było nowe i charakterystyczne ... miało wyszyte inicjały mojego synka ... a ze urodził się duży ubranko na starcie było małe ... Takim to sposobem przekonałam się ze tego typu akcje mimo szczytnego celu, niestety nie są dla mnie ... nie są tym rodzajem dobroczynności jaki ja znam i jaki chce przekazać swoi dzieciom i w jakich chce brać udział ... Szkoda ze przy wszystkich takich akcjach takie właśnie sytuacje maja miejsce ... bo nie ukrywajmy tak niestety się dzieje ... i to z obu stron zarówno tych którzy je organizują jak i tych niewdzięcznych obdarowanych ...
    Nie będę się wypowiadać o kwotach bo nie moja w tym rola, aby zaglądać do czyjegoś portfela ... uważam ze każdy daje tyle ile chce, ile może i jeśli robi to z czystej dobroci a nie dla oklasków to chwała mu za to ... nawet jeśli śpi na milionach a dal 30zl ... Nie nam oceniać co ludzie robią ze swoimi pieniędzmi, nie nam oceniać gdzie i ile wydaja i porównywać to z datkami na dobroczynność ... Kazdy gest szczerej zaznaczam szczerej dobroci jest chwalebny bez względu na status materialny dobroczyńcy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam się na pewno przechwalac ;) tym bardziej że nie ma czym...
      Na pewno.masz rację, że część akcji zbacza z obranego tropu itp., jednakże część pieniędzy musi być na potrzeby fundacji itp. Inaczej przestała by istnieć, a tak czy siak, niesie dobro.
      I rzeczywiście, nie trzeba żadnych zbiórek jesli widzi się wokół siebie potrzebujących. Tutaj zgadzam się w 100%, można pomagać na tysiące sposobów. Ja mam taki :)

      Usuń
  8. Ojej !!! bron boże nie odbieraj ze miałam ciebie na myśli z wykorzystywaniem tematu pomocy ... jezu no co ty ... a tym bardziej ze się przechwalasz ... to raczej taka ogólna wypowiedz odnośnie tego co dzieje się na blogach i stronkach na fb ... :) juz se strzelam z liścia za tak nie jasno się wyraziłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) i a propos jeszcze pomocy, zgadzam się że z tym różnie bywa i nie zawsze trafia tam gdzie powinna. Moi rodzice oddają też ubrania np. po mojej nastoletniej siostrze. Długie lata wrzucali do takich specjalnych kontenerów, ale kiedy zobaczyli te ubrania w lumpeksach zaczęli je zawozic do Caritasu. Tak to już bywa. Niestety na to nigdy nie będziemy mieć wpływu, chyba że będziemy pomagać tak właśnie wokół siebie- jak wspominałas.

      Usuń
  9. Ja również próbuję angażować się w różne akcje, jednak najbliższe mojemu sercu jest zbieranie pieniędzy dla zwierząt ze schroniska ;) Często kupuję karmy i oddaje je na szkolne zbiórki, oddaję również stare koce, ręczniki, bo nie potrafię ich sama tam zawieźć... Po prostu boli mnie serce i nie mogę wytrzymać w takim miejscu, mam ochotę przygarnąć te wszystkie zwierzaki... Watro nagłaśniać takie akcje, bo ludzie często wyrzucają zbędne im rzeczy (typu stare koce), a przecież zwierzętom bardzo by się przydały, zwłaszcza w czasie zimy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak zgadza się. Ilekroć jedziemy do schroniska zawsze pytają czy nie mamy koców, ręczników, nawet bluz czy kurtek, bo zimą zwierzakom jest zimno. My sami wozimy karmy, rzeczywiście żal bardzo ściska za serce, ludzie nie mają litości dla zwierząt...

      Usuń
  10. nie zgadzam się z Tobą. nie uważam, że dawanie 20 czy 30 zł w jakiś sposób umniejsza sam fakt pomocy. kiedy zbierze się więcej osób i każda z nich da choćby po 20 zł, pojawi się już większa suma. gdybym zobaczyła dwie osoby: jedną dającą 20 zł i drugą 100 zł, nie oceniałabym ich. żadna nie byłaby lepsza czy gorsza. obydwie pomogły i TO się liczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrozumiałaś mojego postu :) Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Wspaniała osoba z Ciebie, taka pomocna :)
    Ja zawsze wrzucałam odzież do pojemników Caritasu, teraz wszystkie ciuchy oddaję tym, którzy ich potrzebują wśród bliskich, czy znajomych. Pytam i zawsze jest ktoś w potrzebie. Wydaje mi się, że jakby każdy dał po 10, czy 20 zł to suma uzbierałaby się naprawdę pokaźna. Prawda jest taka, że KAŻDY z nas, gdyby chciał- mógłby pomóc. Ostatnio zrobiłyśmy ze znajomą paczkę ubrań dla potrzebującej rodziny. Dla nas były to porządki w szafie, oddałyśmy rzeczy, które pewnie byśmy jeszcze założyły, ale tamta rodzina bardziej ich potrzebowała. Nie powinno się tylko dawać zniszczonych ubrań. Szanujmy się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to chodzi, każdy mógłby i fajnie by było, gdyby każdy dawał tyle ile może! Bo o to w moim poście chodzi. Nie miałam na celu wytykanie komuś, że daje 5 zł, podczas gdy drugi daje 200. Chodziło mi o to, że wiele osób ma podejście jakby takiej łaski i choć może wiele więcej, to ma to po prostu gdzieś. Takie coś mnie boli, gdy widzę, że bez zastanowienia wydaje na pierdoły, a jak przyjdzie pomóc to każdą złotówkę przelicza.

      P.S Nie wiem jak wiele ironii jest w pierwszym zdaniu, ale spoko, nie obrażam się. Zdaję sobie sprawę, że tak o mnie nie myślisz, więc jeszcze raz podkreślam, post nie pisany na mą cześć i chwałę, bo chwalić nie mam się czym. Chwaliłabym się jakbym sama taką paczkę organizowała, ja tylko pojechała do marketu i nakupiłam rzeczy, a potem je przywiozłam. Żadna filozofia.

      Usuń
    2. O nie, nie! Ironii nie ma wcale! Źle mnie odebrałaś. Naprawdę podziwiam to, że już jako młoda osoba udzielałaś się charytatywnie. Dobrze, że napisałaś ten post, trzeba pisać, mówić o pomocy innym. Wspaniale, że napisałaś o sobie, bo to pokazuje, że nawet młoda osoba może pomóc, że wcale nie trzeba dawać nie wiadomo jak dużych kwot gotówki, ale można zrobić coś dla innych.

      Również mnie drażni jak widzę u znajomych taką lekkość wydawania pieniędzy. Sama nie mam dużego dochodu.. co tu dużo pisać, jestem na wychowawczym, bez alimentów od "pana taty", z dwójką małych dzieci. Ale kiedy widzę, że ktoś jest w gorszej sytuacji niż moja, zawsze pomagam jak mogę.
      Mój Starszy synek też chętnie się dzieli, oddaje zabawki, którymi się już nie bawi on ani Młodszy.

      Przepraszam, że tak brzydko wyszło. Naprawdę to nie była ironia.

      Usuń
  12. Niestety tak jest, że Ci, którzy ledwo łączą koniec z końcem, gdyby mogli podarowaliby więcej, niż Ci, którym się dobrze wiedzie. Z reguły jest tak, że jak człowiekowi się wiedzie i ma wszystkiego pod dostatkiem, to jeszcze więcej by chciał...
    Ja pamiętam, jak koleżance z klasy zawiozłam do domu kilka reklamówek różnych ubrań, ponieważ strasznie ciężko im było i nie mogli sobie pozwolić na zakup kurtki, czy spodni, a w domu było ich aż ośmioro... byłam też w wolontariacie, pamiętam, jak pomagałam przy organizacji balu dla dzieci niepełnosprawnych... nie tak dawno uszyłam kilka rzeczy na aukcje charytatywne dla chorych dzieciaczków i nie piszę tego, by tylko się tym pochwalić, tylko dlatego, że mamy coś ze sobą wspólnego- lubimy nieść pomoc innym. Przecież pomóc można nie tylko banknotem, ale i czynem :) Chciałabym wziąć udział w szlachetnej paczce, ale jak tak usiadłam i przejrzałam wszystkie rodziny potrzebujące, to chciałam każdemu pomóc, a aż takich możliwości nie mam. Tak samo jest, kiedy dostaję wiadomości na fb... serce mi się kraje, kiedy widzę potrzebujące dzieci zbierające na operację czy rehabilitację. Najchętniej pomogłabym każdemu, ale niestety nie jestem w stanie, a do tego trzeba liczyć się z tym, że na fb jest sporo naciągaczy....wracając do Twojego postu... Dobrze, że są na świecie ludzie, którzy chcą pomagać, bez nich, wszyscy potrzebujący nie mieliby nadziei ...

    OdpowiedzUsuń
  13. jak już coś dla obcego i bezdomnego ma iść to kazdy grosz,, każdą złotówkę co poniektórzy przeliczają. Ale nie zastanowia się nad bezmyślnością wydawania pieniedzy na cos co i tak w kącie przelezy już do konca swojej zywotności. Smieszna jest sytuacja, bo sama byłam świadkiem, ze osoby jeżdzace najlepszymi autami, mieszkające w luksusowych domach, majace opiekunki do dzieci, sprzataczki itd... w dniu pomocy zapominają o swojej zamżnosci i udają biednych studenciaków, którzy z dobroci serca chca pomagac ale muszą wyskrobać z najciaśniejszej kieszeni spodni swoje zaskurniaczki.
    AMEN.
    Post wpisał się w przedświateczny klimat !

    OdpowiedzUsuń
  14. Po pierwsze Twoja córcia ma piękne imię Melania kojarzy mi się z jedną do tej pory z tą Melanią z "Przeminęło z wiatrem" :) A co do Tego co poruszyłaś w poście całkowicie się zgadzam jeśli dajesz dawaj rzeczy nowe, nie używane, to wstyd dać coś zepsutego, starego, lepiej już wcale nie dawać niż dawać takie ochłapy. oczywiście jeśli używane rzeczy są w dobrym stanie to tez nic w sumie złego, ale dziurawe, zniszczone to nie dopuszczalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że imię się podoba- dziękuję.
      Bardzo mi miło, że podzielasz moje zdanie. Również uważam, że oddawanie używanych rzeczy, ale w dobrym stanie jest całkiem naturalne, chodzi o to żeby dzielić się radością i traktować innych jak siebie samych, a nie gorszych, dlatego że biednych. Dawanie ochłapów jest po prostu poniżej godności.

      Usuń
  15. Myślę, że wolontariat w Polsce nie ma dobrej tradycji, inaczej jak to jest w krajach zachodnich. Ludzie są bardzo skupieni na sobie i roszczeniowi.
    Nie chodzi o kwotę, zawsze chodzi o szczery i szlachetny gest. Uważam, że w okresie przed świątecznym należy głośno mówić o akcjach, które wspomagają najbardziej potrzebujących. Często biorę udział w rożnych przedsięwzięciach, szczególnie tych wspomagających dzieci. Mam też świadomość, że część wsparcia idzie na potrzeby obsługi takiej inicjatywy, mimo wszystko,sporo trafia do potrzebujących.
    Otwórzmy serca na tych, którzy są w tragicznej sytuacji, często nie ze swojej winy! Czas przedświąteczny jest chwilą, która pokazuje czym jest Boże Narodzenie i czy dostrzegamy boskość w drugim człowieku, często biedniejszym, zagubionym w tym strasznym świecie. "Szlachetna paczka" to cudowna akcja i oby więcej takich przedsięwzięć.
    Zawsze znajdzie się grupa osób chce wykorzystać sytuację. Wierzę, że panuje równowaga i jeśli zabiorą biedniejszemu, to za chwilę sami tracą coś cennego... i nie mówię tu o rzeczach materialnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to mi chodziło! Cieszę się, że w ten sposób odebrałaś mój wpis.
      Rzeczywiście- zawsze znajdą się i tacy, którzy nawet na takich akcjach chcą zarobić, ale nic z tym nie zrobimy, o połowie rzeczy nawet się nie dowiemy, ale co my dobrego zrobiliśmy, to już "nasze", a ile z tego można mieć radości, że komuś na Święta podarowało się nie tylko zimową kurtkę, ale i prawdziwe szczęście.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  16. Nie do końca się z Tobą zgadzam. Owszem, znoszone ubrania to przesada, ale co do pieniędzy zupełnie się nie zgadzam. Nie rozliczałabym ludzi z tego ile dają bo liczy się odruch serca. Niech każdy w PL da 10 zł a zbierzemy ogromną sumę pieniędzy.

    A skoro już rozliczać to czemu np taki Robert Lewandowski nie oddaje połowy swojej pensji na cele charytatywne tylko wystawia buty na aukcję? Przecież on gdyby oddał nawet 80% swoich dochodów to wciąż żyłby w luksusach.

    Dlatego uważam, że to naprawdę kwestia wyboru człowieka. Owszem- paczki należy robić z szacunkiem. Sama właśnie przygotowuję szlachetną paczkę i wkładam w nią same nowe rzeczy. Cóż- fakt nie poszłam do sklepu, nie kupiłam ich specjalnie, ale skoro leżą w domu z metkami i odpowiadają rozmiarem- nie widzę w tym nic złego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do przeczytania mojego postu jeszcze raz i zerkniecie do dzisiejszego, bo chyba nie do końca zrozumiałas moje intencje. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  17. wiem, nie w temacie, ale lubię tą bluzeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocena stylizacji zawsze mile widziana ;)

      Usuń
  18. Bardzo kontrowersyjny temat. Odniosę się do niego w jednym z przyszłych postów. Jako strona od której się wymaga żeby ciągle dawała. Bardzo nie lubię zaglądania do czyjegoś portfela. To że ktoś ma oznacza, że tak pokierował swoim życiem. Istnieją różne zbiegi okoliczności, jednak jak to mawia mój mąż syty głodnego nie zrozumie i vice versa. A wspomnę, że podobnie do Ciebie w wieku nastoletnim byłam wolontariuszką, do tej pory chciałabym zbawić świat. Mąż mnie jednak sprowadza na ziemię. Bo prawdą jest, że każdy chciałby tylko materialną pomoc, a jak ktoś realnie próbuje mu pomóc to najczęściej słyszy - nie dziękuje. Nie dziękuje bo trzeba by było wziąć życie w swoje ręce. Realna pomoc to poświęcenie czasu danej osobie, jego sytuacji. Spróbowanie naprostowania tego co się w jego życiu źle potoczyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam, że teraz pomagam osobom wokół siebie. Daleko szukać nie muszę. Wystarczy spojrzeć na podwórko za oknem. Jest mnóstwo dzieci chodzących w znoszonych kurtkach itp.. Dzięki temu mam świadomość, że pomagam realnej osobie. Zresztą w większości rodzin jest ktoś kogo nie stać na nic. Warto pomagać wokół. Świata nie zbawimy ale na własnym podwórku zrobimy porządek.

      Usuń
    2. Tak! Realna pomoc- to jest to. W tym momencie poszłam na łatwiznę, nie mam już tyle czasu co na studiach i niestety już się tak nie angażuje... gdybym jednak widziała biedę wokół siebie na pewno bym pomogła chętniej niż komuś, kogo nie znam. Wiadomo, że taka pomoc nie zawsze trafia tam, gdzie powinna... To już jedna kwestia nie mojego sumienia.

      Usuń
  19. mała śnieżynka :D A post jak zawsze dobrze się czyta :-) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  20. Od zawsze staram się pomagać tym, którzy potrzebują. Zwłaszcza w tym okresie przedswiątecznym, zatrzymajmy się na chwilę i obejrzyjmy się czy ktoś w naszym otoczeniu nie potrzebuje naszej pomocy...warto pomagać!

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.