6/30/2014

Mała Audrey w Żaganiu

Mała Audrey w Żaganiu

Wracając do domu z naszej wycieczki do Zielonej Góry, postanowiliśmy znowu zboczyć nieco z trasy i zobaczyć pałac w Żaganiu. Zespół pałacowo-parkowy rzeczywiście robi wrażenie. Miejsce idealne na rodziny piknik albo romantyczny spacer. Na terenie zespołu znajduje się mała kawiarenka, jest też spory plac zabaw, rzeka, piękne rabatki z kwiatami, słowem nie brakuje tu niczego. Szkoda tylko, że chociaż cześć pałacu nie została zaadaptowana pod muzeum w stylu Łańcuta, gdzie moglibyśmy zobaczyć jak tutaj kiedyś mieszkali hrabiowie, książęta itd. Uwielbiam spacerować po cudownych, bogatych wnętrzach i wyobrażać sobie piękne księżniczki o białej skórze, ściśniętych gorsetem i wędrujących po swoich włościach w przepięknych sukniach... Ach, chciałabym na jeden dzień stać się taką księżniczką mieszkającą w pałacu w Łańcucie..

Melania ma na sobie:
bluzeczka- (Next) sh
żakiet- MM Dadak (polska firma, jeden z moich ulubionych producentów odzieży dziecięcej)
spodenki- (Zara kids) sh
trzewiki- Emel
torebka- po mojej siostrze












6/29/2014

Dolnośląskie skarby...

Dolnośląskie skarby...
A to kolejne zdjęcia z naszego długiego weekendu. Pierwsze zrobione w zamku w Zagrodnie, poniżej zdjęcia Zamku Czocha. Niestety do drugiego zamku nie udało nam się już zdążyć na zwiedzanie komnat, ale dziedziniec był wart zbaczania z drogi tych kilkadziesiąt kilometrów :).

Melcia ma na sobie żakiecik z Pepco (prezent do babci), bluzeczkę z sh, spódniczkę po kuzynce oraz ulubione pantofelki z Pepco. Cały zestaw- grosze :)







6/26/2014

Z nieco innej beczki... puzzle Czu Czu

Z nieco innej beczki... puzzle Czu Czu
Tym razem post nie o modzie, ale równie przydatny mamom jak i ich pociechom.
     Każda mama wie, że zabawek nigdy dosyć i każda, nawet ta najcudowniejsza i wyczekana, w końcu idzie, w przysłowiowy, kąt. Każda mama wie też z pewnością, że dziecko ma zwykle jedną lub dwie, trzy ulubione zabawki, które ciężko jest wyprać/wyczyścić/zapomnieć/schować itp., bo kończy się to istną katastrofą.
      My nowych zabawek naszej Melanii prawie nie kupujemy wcale. Prezenty dostaje z każdej możliwej okazji, ale z reguły jest to wycieczka lub wyjście do kina/ parku tematycznego np. dinoparku, zoo, na basen itd. Uważamy, że takie prezenty są bardziej rozwijające i emocjonujące niż nowa lalka Barbie czy puchaty miś. 
        Skłamałabym jednak twierdząc, że nie kupujemy małej rzeczy materialnych. Czasem kupujemy, to prawda. Mamy jednak to szczęście, że udało nam się Melankę zainteresować, wręcz rozkochać, w zabawkach typu puzzle, domino, memory. Nasza córeczka ma już niemałą kolekcją i to jedyne zabawki, których nie musimy chować na jakiś czas do piwnicy, bo jej się nudzą. I tutaj przyszedł czas na rekomendację.
     Z czystym sercem polecam wszelkie tego typu gry firmy Czuczu. Puzzle są duże, lśniące, kolorowe, twarde, wręcz niezniszczalne, łatwe do złapania nawet dla małej, nieporadnej rączki. Uczą nie tylko spostrzegawczości i logicznego myślenia, na ich podstawie można nauczyć dziecko jakie dźwięki wydają zwierzątka, gdzie mieszkają, co dają (np. mleko, znoszą jajka itd.). Podobnie rzecz się ma z domino czy memory. To naprawdę doskonała rozrywka dla całej rodziny, a dziecko będzie czerpać z takiej zabawy nie tylko radość, ale i wiedzę. Mnie udało się już małą kolekcję zebrać w doskonałej cenie w Księgarni Legolas (do odbioru w Krakowie bez dodatkowych kosztów, lub z dopłatą za przesyłkę). 
A oto puzzle naszej Melanii, posiadamy jeszcze domino tej samej firmy.

puzzle dla dzieci

puzzle dla maluszka

6/23/2014

Long and lazy weekend

Long and lazy weekend
Na dziś zagadka!
Tym razem post, z którego być może uda Wam się wyczytać, które z miast odwiedziliśmy podczas długiego weekendu. Na zdjęciach mała modelka ukazana jest z jego symbolami, może ktoś odważy się srzelić. Podpowiem, że to miasto wojewódzkie, które znajduje się na zachodzie Polski.
Melania ma na sobie kurteczkę oraz dresową sukienkę z Pepco, rajstopki z Calzedonii (outlet) oraz trzewiki Emel.






Mel's wearing:
dress: Pepco
jacket: Pepco
tights: Calzedonia outlet
leather shoes: polish brand Emel

6/23/2014

Noc Kupały

Noc Kupały

       Długi weekend spędziliśmy daleko, daleko od naszego miejsca zamieszkania. Z tych zdjęć pewnie nie uda Wam się rozpoznać gdzie byliśmy, ale dodam jeszcze zdjęcia z pozostałych dni i wtedy na pewno rozwiążecie tę zagadkę bezbłędnie. 
      Na zdjęciach Melania ma na sobie bluzeczkę z sh, używane spodenki po koleżance, kurteczkę Pepco, fantastyczne trzewiki Emel oraz spineczki od cioci Agaty, którą serdecznie pozdrawiamy. Na jednym ze zdjęć pleciony wianuszek, który otrzymała z okazji Nocy Kupały, którą udało nam się spędzić w bardzo ciekawy sposób. Wianki uczestników późnym wieczorem wylądowały w stawie, ale my nasz zachowaliśmy, na pamiątkę.








6/18/2014

Tajemniczy ogród

Tajemniczy ogród
Nasza wczorajsza przejażdżka rowerowa do parku zakończyła się w ogrodzie znajomego. Ze zdumieniem odkryłam jak pięknie można urządzić ogród, łącząc krzewy, kwiaty i drzewa owocowe w jednym miejscu. Magię, miejsce to, zawdzięcza także przepięknym elementom, jak choćby sfotografowana przeze mnie urocza żeliwna brama.


Melcia ma na sobie koszulkę z krótkim rękawkiem w kropeczki z sh, spódniczkę z sh, pikowaną kurteczkę z Pepco oraz ulubione pantofelki "z kwiatuszkami" z Pepco. Cały zestaw: około 50 zł :)

6/14/2014

Parasolka

Parasolka
Pogoda nieco nam się popsuła. Nie jest to niestety aura sprzyjająca kilkulatkom, szczególnie jeśli ma się żywe i pełne pomysłów maleństwo, a do dyspozycji 30-kilka metrów kwadratowych przestrzeni w bloku. Gdy tylko mżawka/ deszcz ustaje zakładamy kalosze i wybiegamy na dwór. Nic nas nie zatrzyma i nic nie przeszkodzi w dobrej zabawie. Melania ma na sobie bluzeczkę oraz sweterek z sh, które kosztowały dosłownie grosze, parasol Pepco, skórzane buty Bartka kupione na wyprzedaży oraz leginsy przywiezione z Irlandii. Ceny ubrań w tamtejszym Penney's są tak niskie, że nie obawialiśmy się kupować rzeczy z nowej kolekcji, a i tak nie przepłacaliśmy. Leginsy, które Melania ma na sobie były w dwupaku, wraz z miętowymi, i kosztowały 3 euro. Czyli sztuka kosztowała nas około 6 złoty...


Poniżej wersja elegantsza z żakiecikiem z wyprzedaży z h&m. Po południu postanowiliśmy wybrać się do centrum do "kuleczek". Nasza mała brykała z dziećmi, a my w spokoju poszliśmy na nasz, nieco zaległy, rocznicowy obiad :)
Jak widać moja modelka świetnie czuje się za obiektywem. Kocha też ubranka, buciki, biżuterię i... kosmetyki. Czasem obawiam się że zbankrutujemy jak będzie nastolatką, ale póki co, ta jej mała przywara jest niesamowicie rozczulająca. To naprawdę wyjątkowe, kiedy dwu i pół letnia dziewczynka budzi się rano i jej pierwsze słowa to: "Włożymy suknię balową?" albo "Ja chcę psikać (chodzi o perfumowanie się ;) i malować usta!". Melania ma też swoje ulubione buty: są nimi często powtarzające się na zdjęciach, czerwone buciki w białe kropeczki z kwiatuszkami. Moja córeczka jest na prawdę rozbrajająca...

6/13/2014

Kwiat we włosach

Kwiat we włosach
Pogoda powoli zaczyna płatać figle, dlatego dodaję zdjęcia sprzed kilku dni, na których aż czuć cudowne ciepełko. Melania ma na sobie sukieneczkę z second handu, okularki z Pepco, opaskę z Allegro oraz skórzane sandałki ze sklepu z tanimi butami.




6/07/2014

Rowerem przez świat

Rowerem przez świat
Weekend! Wreszcie rodzina w komplecie od rana do nocy ;) Gdy tylko obudził nas radosny szczebiot Melanii, wyskoczyliśmy z łóżek na wspólne śniadanie i ulubioną kawę. Takiego dnia nie można jednak było zmarnować w domu. Po śniadaniu wskoczyliśmy na rowery i pojechaliśmy do parku. Mini zoo + plac zabaw + lody w cukierni = naprawdę udana sobota dla całej rodziny.


Melania ma na sobie tuniczkę z sówką marki Pepco ;) za jedyne 15 złotych, popielate legginsy z kokardkami (prezent) oraz kolorowe sandałki, w środku skórzane, firmy Badoxx za 30 zł.
I wygłupy z mamą.

6/06/2014

Przebłyski słońca

Przebłyski słońca
Wczoraj, na kilka godzin, zawitało do nas radosne i prażące słońce. Grzech było nie skorzystać, tym bardziej że plac zabaw mamy przed oknami ;) Ubranko na taką okazję musi więc spełniać jeden podstawowy wymóg: WYGODA. Moja córeczka szalejąc na drabinkach czy rowerku nie może być skrępowana, a ja zestresowana że się pobrudzi, dlatego wybieram taki zestaw, który może się podrzeć, ale w którym mała wygląda dobrze. Bluza wraz ze spódniczką zakupiona w second handzie, rajstopki w Textil Market, buciki Pepco, bluzeczka w kwiatuszki, którą ma pod spodem - outletowa jednej z moich ukochanych polskich firm MM Dadak. Cały zestaw kosztował mnie około 40 zł.


Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger