11/27/2014

Sesja domowa? Jak się chce to się da ;)

Sesja domowa? Jak się chce to się da ;)
Nie ma dla mamy i dziecka gorszego czasu niż okres pluchy i przeziębień, kiedy jest się "uwięzionym" w domu. Puzzle, lego, lalki i misie- to wszystko ciekawe, zabawne i fajne, ale na jak długo? Melcia przyzwyczajona do zabaw z dzieciakami w przedszkolu, do braku nudy, potrzebuje mojej uwagi i dużo "rozrywek", które ciężko jest mi już wymyślać.
Robimy więc razem kartki i ozdoby świąteczne, gramy w co się da, śpiewamy, czytamy bajki.
Udało nam się pożyczyć profesjonalny sprzęt do robienia zdjęć (oświetlenie). Wprawdzie z moim dość leciwym aparatem i mikro pokojem służącym za pseudo "studio" nie tworzą zgranego zespołu, ale Melcia chętnie się przebiera i traktuje taką sesję jako dobrą zabawę. Dobrze jej zrobiła profesjonalna sesja dla pewnej polskiej marki odzieżowej, w której ostatnio uczestniczyła. Teraz aparat i sprzęt traktuje jak coś przyjemnego i ciekawego.
Melania ma na sobie bardzo wygodną, niekrępującą ruchów spódniczkę, którą udało nam się testować. Wykonana jest z rewelacyjnego materiału- jednocześnie przewiewnego i ciepłego, niezwykle miłego w dotyku. Spódniczka bardzo spasowała Melci, ponieważ jest rozkloszowana i wiązana w pasie- nigdzie nie obciska, a jednocześnie jest bardzo dziewczęca. Zachęcamy do zapoznania się z kolekcją  marki tutaj.

I jak Wam się podoba taka sesja w domu? Zdjęcia bardzo dobiegają jakością i stylem do tych plenerowych, ale chyba nie jest najgorzej?

Melania ma na sobie:
bluzeczka- F&F
kamiezelka futerko- Lupilu
spódniczka- Wild Kids
rajstopki- sklep z tekstyliami
apaszka na włosach- sh


















11/24/2014

Prezentowe szaleństwo

Prezentowe szaleństwo
Widzę, że na blogach ostatnio szerzy się szaleństwo postów prezentowych. To bardzo fajny trend, bo można dowiedzieć się o ciekawych rzeczach dla maluchów, niekoniecznie w kosmicznych cenach. Odwiedzałam blogi, na których pojawiały się posty z propozycjami prezentów w ludzkich cenach.
Znacie już mniej więcej naszą sytuację i domyślacie się, że ja nie mogę przeznaczyć po 100 zł dla każdego z mojej rodziny na prezent. Jeśli chciałabym obdarować same dzieci/ młodych nastolatków. Musiałabym wydać, bagatel,... 700 zł!!! To jest dla nas ogromna kwota, a przecież są jeszcze nasi rodzice i bracia Wojtka czyli dodatkowe 600 złoty (siostro, Ciebie policzyłam jako młodą nastolatkę ;). Wiem, że niektóre rodziny mają taki dochód po trzech dniach racy, ale my niestety do takich szczęśliwców nie należymy. Nie chodzi o to, żeby oszczędzać czyimś kosztem, ale żeby prezenty robić z głową :).
Dziś zaprezentuję Wam więc pomysły na prezenty, które możecie wykonać same/sami, przy niewielkich kosztach, ale wkładzie własnej pracy, czasu i serca- a takie prezenty na swój sposób też mają pewną wartość. Na pewno sentymentalną. Do takiego prezentu wystarczy dorzucić łakocie, albo kalendarz czy książkę, którą uda Wam się upolować w promocji i już mamy przepiękny, w dodatku spersonalizowany prezent.

Oto one- prezenty na każdą kieszeń, ale prezenty, które nie każdemu chciałoby się zrobić:

Tutu- sprawdzi się świetnie dla dziewczynki do 5 roku życia lub nawet starszej (w zależności od preferencji). Idealna dla małej baletnicy, ale też świetna jeśli mała lubi stroić się na karnawale i bale przedszkolne/wczesnoszkolne. Tutu zrobisz z kilku rolek tiulu i gumy, wprawnej ręce zejdzie 20 minut, a efekt jest na prawdę powalający.


Własnoręcznie robiona bombka- niektórzy bombki ze wstążek wyceniają nawet na 30 zł. Przy odrobinie zmysłu manualnego lub cierpliwej pracy sama możesz wyczarować nie takie cuda, nie tylko ze wstążek. Mnie się osobiście dużo bardziej podobają takie bombki- wyjątkowo, retro lub nowoczesne, w które włożyłam trud, myślałam nad układem i kolorystyką. Wyobrażacie sobie choinkę całą w sznurkowych lub wstążkowych bombach? Absolutnie piękna...



Pompony- pompony robią teraz furorę. Są niemal w każdym pokoju małych fashionistek, wymieniane są jako inspiracje, jako must-have, może je wygrywać w konkursach czy blogerskich rozdawjakach. Rolka tiulu- i masz jeden lub kilka pomponów, w zależności od rozmiaru jaki chcesz osiągnąć. Moje pompony mają około 14 cm średnicy i zrobiłam je z jednej rolki tiulu. Mogą zdobić choinkę lub czyjś pokój. A tutoriale jak takie pompony zrobić znajdziecie na wielu, wielu blogach.




Stroik- stroiki są przepiękne. W zeszłym roku dostałam podobną rzecz od byłej niani Melanii (gdy byłam na stażu z urzędu pracy i liczyłam, ze pracodawca dopełni umowy i po odbyciu stażu, zatrudni mnie na pół roku, oczywiście jak skończyła się dotacja, nie miał skrupułów nie dotrzymać umowy pisemnej), a obecnie naszej koleżanki. Strasznie się ucieszyłam, byłam prezentem zachwycona i dzięki niej (dziękuję Kasiu), sama zaczęłam robić takie stroiki w tym roku.



Spineczki- jeśli do obdarowania macie amatorkę takich ozdób, możecie zrobić dla niej wyjątkową, niepowtarzalną ozdobę. Nie "made in China", nie taka jakich wyszła cała seria, tylko uroczą, jedyną, może w jej ulubionym kolorze, a może w kształcie kwiatka.


Bransoletki- prezent idealny dla małych i dużych. Moje bransoletki bardzo się podobają i obdarowani nie tylko się cieszą, ale autentycznie je noszą. Jeśli masz odrobinę zmysłu estetycznego i zdolności manualnych możesz wyczarować cuda.



Najrozmaitsze ozdoby do domu- może to być uroczo przyozdobiony ładny słoiczek, który posłuży jako unikatowy świecznik, może to być girlanda do pokoju dziecięcego, jeśli jesteście posiadaczkami maszyny do szycia, albo metkowiec dla malucha (wystarczy ręką, igła i nitka). A może własnoręcznie zrobiony pamiątkowy album-wystarczy upolować promocję na wywołanie zdjęć, wywołać je, kupić blok techniczny, sznurek lub takie jakby kółka do segregatora i ruszyć wyobraźnię.



Pomysłów jest wiele, wystarczy intensywna praca Twojej głowy i rąk, żeby wyczarować coś niezwykłego. Musisz tylko pomyśleć co Wam by się przydało, z czego WY byście się uczieszyły/li, a co mogłybyście/liście sami wykonać.

Powodzenia kochani! Mam nadzieję, że ten post Was zainspiruje :)



11/23/2014

Olejowanie, czyli jak rozwieję Wasze obawy ;)

Olejowanie, czyli jak rozwieję Wasze obawy ;)
      Postanowiłam dziś napisać Wam parę słów na temat olejowania. Mam okresy, że olejuję włosy co każde mycie, ale zdarza mi się, że robię to rzadziej np. raz na tydzień. Włosy mam bardzo długi, mniej więcej do wcięcia w talii i średnio-porowate, na końcówkach zmierzające do wysokiej porowatości. O włosy muszę więc szczególnie dbać.
       Żeby zacząć przygodę z olejowaniem warto wystartować od odpowiedniej pielęgnacji. Coś już na ten temat pisałam, więc nie będę się powtarzać. Przypomnę tylko, że nie stosuję drogeryjnych szamponów, masek, odżywek, jedwabiów czy innych rzeczy zawierających w składzie silikony, SLS, parabeny. Jak wspominałam, silikony oblepiają włosy, uniemożliwiając wnikanie dobroczynnych składników np. z olejów wgłąb włosa.
       Gdy już stosujemy świadomą pielęgnację musimy wybrać olej. Inne oleje służą włosom nisko-porowatym, inne średnio, a jeszcze inne wysoko-porowatym. Żeby pojąć tę tajemnicę i dopasować olej do swoich włosów odsyłam np. tutaj
      No dobrze, mamy już olej i co dalej. Olej na włosy, a skóra głowy? Kiedyś olejowałam włosy tylko na długości, bo bałam się obciążenia. Byłam w błędzie. Teraz dobieram także odpowiedni olej do skóry głowy. Mam włosy słabe, wypadające, stąd wybieram oleje z papryczką chili w składzie, olej musztardowy lub mój własny (kilka ząbków czosnku, kawa mielona, imbir i chili w proszku zalałam oliwą z oliwek, odstawiłam na trzy tygodnie w ciemne miejsce i dwa razy dziennie wstrząsałam słoiczkiem, potem olej zlałam- nie pytajcie o zapach...). Nałożenie dwóch olejów trwa około 5 do 10 minut, więc nie mówcie że nie macie czasu na takie cuda. Zawsze możecie ograniczyć się tylko do długości.
       Kiedy i na jak długo nakładamy olej? Ja nakładam go na całą noc, bo wtedy efekty są najlepsze, ale zdaję sobie sprawy nie każdy ma możliwość odprowadzić dziecię do przedszkola w czapie, a po powrocie do domu umyć włosy. Wystarczy, że nałożycie go na chociaż dwie godziny.
      Jak olej zmywamy? Kochane, żeby dobrze zmyć olej najlepiej go najpierw zemulgować. O co chodzi? Nakładamy na naolejowane włosy odżywkę o prostym składzie (ja mam Kallos Latte, która nie sprawdza się dla moich włosów jak odżywka, ale idealnie emulguje olej), zostawiamy tak na 10 minut, a potem normalnie myjemy głowę. Taki sposób zagwarantuje, że rano nie obudzimy się ze strąkami ;).
       Zachęcam Was do olejowania włosów. Nawet raz na miesiąc- podarujcie sobie takie domowe SPA, zadbajcie o jedną z najbardziej kobiecych cech- włosy. 

Melania ma na sobie:
beret- second hand
apaszka- second hand
kurtka- Pepco
sweterek- upolowany przez babcię w sh
spódniczka- sh (next)
tajstopy- od babci
trzewiki- Bartek


















11/21/2014

Istotne szczegóły

Istotne szczegóły
Jestem matką, a dla matki szczegóły liczą się wyjątkowo.
Jak świat szeroki tyle jest definicji matki.  Dla mnie matka to zapracowana istota płci nijakiej, w zaplamionym dresie, podająca mężowi gorący obiad, gdy wraca z pracy i karmiąca dziecko przed bajkami. Żeby taka matka przypomniała sobie, że jest też kobietą, nie tylko instytucją matki i żony, musi docenić istotne szczegóły.
Istotnym szczegółem nie jest dziecko ani mąż, bo raz, że nie są szczegółami, a dwa są po prostu najważniejsi na świecie.
Istotny szczegół to otaczanie się pięknem. Piękno to coś co sprawia, że przypominasz sobie o pierwiastku kobiecym, który w sobie nosisz...




Istotny szczegół to smaki i zapachy. Nie ma dla mnie nic bardziej relaksującego i luksusowego niż zapach i widok ziaren kawy. Nie ma cudowniejszej rzeczy na świecie niż świeżo zaparzona kawa, a do niej domowe, zdrowe, pyszne ciasto...





Istotnym szczegółem (może nawet nie takim szczegółem) jest dbanie o siebie. Jakkolwiek ważne są czyste włosy i makijaż (ja się maluję co dwa tygodnie na zjazd na uczelni ;P), najważniejsze jednak jest zdrowie Twoje matko, energia  i jak ma się Twój organizm. Efekty uboczne? Piękna sylwetka, skóra, paznokcie, włosy i mnóstwo, mnóstwo energii. Nie masz czasu? To nie czytaj tego postu tylko śmigaj i wypij sok z aloesu, albo zrób sobie pyszny jogurt z bananem, ekspandowanym amarantusem i jagodami goji.


Dbaj o szczegóły, otaczaj się pięknem, rób sobie chwilę wytchnienia z kawą lub herbatą zaparzoną w ozdobnym czajniku i podaną w pięknej filiżance. Myśl czasem o sobie, bo bez Ciebie te szczegóły nie mają dla Twoich bliskich żadnej wartości.

11/20/2014

Czego nowego nauczyłam się w poprzednim miesiącu?

Czego nowego nauczyłam się w poprzednim miesiącu?
Myślę, że oprócz tego, że wciąż uczę się jak pracować pod presją czasu i ostatni miesiąc bardzo mnie w tej kwestii szkolił, a i listopad oraz grudzień nie będą mnie szczędzić:P To przede wszystkim tego, czego się ostatnio nauczyłam to język niemiecki. Wprawdzie nie "nauczyłam" się go (bo języka uczy się całe życie...), ale uczę się bardzo sumiennie i systematycznie.
Mój dzisiejszy post odnosi się więc do umiejętności czysto praktycznych i związanych z nauką, nic kreatywnego i ciekawego. Ot, po prostu nowy język :)
Jak wiecie jestem człek bezrobotny i choć szukam pracy na wszystkie sposoby, posiadam dwa dyplomy UJ i certyfikaty z angielskiego, jestem mega pracowita i  wydaje mi się dość ogarnięta, to wciąż nic z tego nie ma.
Postanowiłam więc przysiąść i uczyć się niemieckiego. Niestety głowa nie ta co parę lat temu i sama nie byłam w stanie tego ogarnąć, więc po przypływie gotówki za pewną dorywczą pracę, której się podjęłam, postanowiłam poszukać lektora. I tak od pewnego czasu raz na tydzień odwiedza mnie przesympatyczna Pani, z którą lecimy przez materiał jak burza. Bardzo nam się dobrze pracuje i czuję, że ta praca będzie owocna. 
Niemieckiego uczyłam się kiedyś, więc nie jest to praca od podstaw, ale biorąc pod uwagę ile zapomniałam to można powiedzieć, że startowałam prawie od zera.
Moim celem jest zdać certyfikat z niemieckiego, żeby te moje CAE i FCE nie były zbyt samotne. A jeśli dalej nie będzie nam się w tym kraju układać (choć bardzo go kochamy), to planujemy udać się do Niemiec w poszukiwaniu pracy. Nie jest tutaj prosto, a im dalej jestem od ukończenia studiów, tym trudniej mi będzie znaleźć tutaj sensowną pracę, dlatego daliśmy sobie konkretny limit czasu i jeśli nic się nie zmieni, to nie będzie sensu tu zostać. No chyba, że mój mąż dostałby genialną fuchę w Polsce:)


11/19/2014

Moja ostatnia praca kreatywna

Moja ostatnia praca kreatywna
W związku z nadchodzącym, pewnym wydarzeniem w którym chcę wziąć udział, ostatnio bardzo dużo działam kreatywnie. Jak wczoraj pisałam, okupuję skrawek dywanu i klej na gorąco i działam. Waszą opinia będzie dla mnie bardzo ważna i w pewien sposób- od niej zależy, czy się odważę wystartować czy nie ;)
To jak? Powiecie mi jak Wam się podoba?






Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger