Pomysł na Walentynki po kosztach ;)

            Przeglądasz internet w poszukiwaniu prezentu dla ukochanego z okazji Walentynek? My nie obchodzimy jakoś nadzwyczajnie tego święta (miły, wspólny wieczór to jest wszystko), ale z racji tego, że dnia następnego mój mąż ma urodziny zawsze staram się z okazji tych dwóch dni przygotować coś wyjątkowego : tort/ciasto, do tego lepszą kolację.
        Wracając do prezentów, zastanawiasz się nad nowym telefonem, a może przeglądasz smartwatche albo jakieś gry komputerowe, których Twój partner jest pasjonatem? Nie pomogę w rozwiązaniu tego dylematu. Jeśli masz odpowiednią pensję: olej ten post, bo to post dla kobiet z mega ograniczonym budżetem lub w ogóle bez niego (jak ja:P).
         Na początek musisz sprawdzić w jaki dzień tygodnia wypada 14 luty- jeśli to dzień pracy ukochanego, pamiętaj że musisz go przede wszystkim uraczyć porządnym obiadem. Jeśli to weekend dozuj pyszności od śniadania do kolacji. Pofolguj ukochanemu w ten dzień. Jeśli tak jak mój mąż lubi parówki z glutaminianem sodu i MOM-em polane keczupem i pszenne buły z serem- odpuść i przygotuj mu je wyjątkowo. Na śniadanie, obiad i/lub kolację ;). Jeśli tak jak mój mąż, Twój facet ubóstwia pizzę Twojej roboty z dwoma kg pieczarek na niej- zakasaj rękawki i do dzieła. W ten dzień odpuść mu kilkanaście kilo nadwagi, słabość do piwa i gier komputerowych i inne tego typu grzeszki- zobaczysz, jeśli zapomniał o walentynkach, po Twoim wyczynie odwdzięczy się dwukrotnie ;).
         Jak już będzie pojedzony, zaserwuj mu jego ulubiony napój: piwo, wino, drink, whiskey, albo kawa (ja ją zaserwuję w pięciolitrowym dzbanie, co by się mój mąż nacieszył). Ty już wiesz najlepiej, czym Twój mężczyzna najchętniej popija pięć kilo frytek czy sushi.
          Potem deser. Tu też panuje pełna dowolność. Choć jestem zwolenniczką wykwintnych deserów w stylu dyniowych serników, tiramisu i innych czarów, przy których muszę się w kuchni nasiedzieć, to w ten dzień pamiętam, że mój mąż jest zwolennikiem prostoty. Drożdżówka wydaje mi się jednak zbezczeszczeniem wspólnego, romantycznego dnia/wieczoru, dlatego pójdę na kompromis i upiekę szarlotkę- jedno z ulubionych ciast mojego męża. Zaakceptuję tak mało wyszukany deser :P, pod warunkiem że w zamrażalce będą lody waniliowe ;).
         Jak już się najecie bądź łaskawa- niech mu się głośno odbije.
       Po deserze nadchodzi czas na najważniejsze czyli prezent właściwy. Ja swój kupiłam za 30 zł na wyprzedaży w H&M, a zważywszy na fakt że wystąpię w nim zapewne kilka razy, jego koszt relatywnie maleje (przydatna rada na marginesie: jeśli zamierzasz coś kupić, zastanów się ile razy to włożysz i podziel koszt zakupu przez przewidywaną ilość założeń= tyle relatywnie kosztuje Cię ta rzecz).

       Radzę Ci zainwestować w taki właśnie "gifcik" lub przegrzebać szafę w odnalezieniu tego zapomnianego, jeśli podobnie jak ja nie zarabiasz lub zarabiasz bardzo mało. Następnie narzuć na siebie swój prezent i voila. Jeśli nie boisz się o zdrowie małżonka/partnera, gdyż ten ma mocne nerwy, możesz mu nawet odtańczyć jakiś zmysłowy taniec w stylu:

       Ale jeśli on ma mocne nerwy, a Ty obawiasz się, że się zaplątasz o własne nogi (nawet nie będąc na obcasach) to odpuść, bo sam Twój widok w bieliźnie będzie odpowiednio satysfakcjonujący.
       Post ten jednak nie sprawdzi się w związkach naturystycznych, jeśli więc na co dzień widujecie się tylko nago lub w sensualnej bieliźnie i raczycie się sushi, dla odmiany ubierz się w jego flanelową koszulę w kratę, zapodaj chipsy i piwo i przynieś konsolę. Nic tak nie cieszy i nie odświeża związku jak odmiana. Post ten pisałam jednak z mojej perspektywy, perspektywy kury domowej w poplamionym dresie, która wie, że czerwona bielizna jest strzałem w 10, pomimo że leży w moim pudełku na bieliznę od miesiąca...
     Ale spaliłam... Obmyślałam tą niespodziankę w pocie czoła miesiącami. Szukałam na wyprzedażach bielizny równie atrakcyjniej w wyglądzie jak i w cenie, oglądałam romantyczne filmy szukając inspiracji... A tu proszę, mój mąż otworzy w pracy internet i zerknie co nowego pojawiło się na moim blogu. A to Ci niespodzianka! Bezsens! Muszę w takim razie wymyślić coś innego, żeby go zaskoczyć... To jak? Podpowiecie? ;)

30 komentarzy:

  1. Hehehehehe :D No nieźle! A zapowiadało się tak fajnie ;)
    Bielizna piękna, choć ja za stringami nie przepadam... ale u mnie w obecnym stanie raczej taka nie przejdzie :P
    Ja dobrze pójdzie, to podaruję mężowi na Walentynki córeczkę, myślę że to będzie najlepszy prezent :) Tylko czy Mała się postara? Termin mam na 14 luty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia wyprzedaży: tylko stringi były na stanie do kompletu ;).
      Termin bajeczny, Wodniki są super :) W razie czego ręczę za urodzonych 15 lutego :D

      Usuń
    2. Jeśli i mi przyjdzie przechodzić w ciąży dłuzej kilka dni w tym roku Tatinek na walentynki otrzyma Córkę ! :D
      A plany były inne, od zeszłego roku - wspólny wypad do kina na "50 Twarzy Greya" kolacja i ... dobrze wiecie co:D
      A tu proszę, plany planami wyszło inaczej ^^

      Usuń
    3. U nas też córeczka w prezencie! Co prawda tak ze 2 tyg przed walentynkami, ale to prezent długoterminowy, nie? ;)

      Usuń
    4. Hmmm... no właśnie zastanawiałam się nad tym filmem w kinie... po takiej dawce emocji to chyba prosto na porodówkę bym pojechała... Wtedy mielibyśmy 2w1 :D

      Usuń
  2. Hahahaha z Twoja kreatywnością jestem spokojna o nasza manife :-Pa tak na poważnie,to walentynki staramy się mieć częściej niż raz w roku,ale pomysł z czerwona bielizna super!aczkolwiek nasze walentynki w tym roku będą inne niż zawsze,ale o tym już niebawem napisze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidłowo. Walentynki raz do roku mnie przerażają, bo to znaczy że w związku musi być bardzo nudno lub nieczulo. Jeśli potrzeba Święta żeby powiedzieć sobie kocham i przytulać się wieczorem to nie jest wesoło ;).

      Usuń
  3. Bielizna i taniec dla faceta to strzał w dziesiątkę. O ile wspinać się na rurę nie każda potrafi, o tyle lapdance chyba nie może się nie udać ;) W każdym razie i tak zapewne nie potrwa długo ;)
    Poza tym myślę, że nawet jeśli Twój facet już wie, jaka niespodzianka go czeka to tylko pobudziłaś jego wyobraźnię. Więc i tak punkt dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) kto wie, może wystarczy mu ten post i nic parówek nie będę musiała robić :P

      Usuń
  4. No nie mów, że tan komplet kupiłaś za 3 dychy? Wow, masz oko ;). Jak zwykle świetny, nieco humorystyczny wpis. Ja mam mały pomysł na Walentynki, ale to tajemnica ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanik 20 i majty za dychy, to są plusy małych rozmiarów ;)- zostają tak długo aż przeceniaja je do granic i wtedy wchodzę ja! :P

      Usuń
  5. Piękna bielizna! Uwielbiam wyprzedaże ;) My walentynki przeważnie spędzamy po prostu razem, robimy wspólnie pizzę (wstyd się przyznać, ale mój Michał robi dużo lepsze ciasto ;D), pijemy wino i oglądamy filmy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Taki prezent zawsze działa na mężczyznę, nawet jak się go robi w miarę często :-))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpis czasowy, mój mąż byłby przeszczęśliwy jakbym wyskoczyła w takim kompleciku, tylko kurcze problem w tym, że ja wolałabym opcję: flanela, chipsy ( pomimo diety) i konsola :) Muszę znaleźć jakiś złoty środek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomysl super kazdy facet lubi figle szkoda ze ja niebede obchodzic walentynek bo maz jest za granica to juz kturys rok z kolei i dla tego odpada szkoda a moglo byc tak wspaniale ale odrobi sie jak wroci 😃😃😃😃:-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja się muszę rozejrzeć za sklepem z brafiterką i kupić porządny komplet. To ma być taki wspólny prezent na Walentynki. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojj taka bielizna to strzał w dziesiątkę :D
    I tu mnie ominie to całe przemyślenie w związku z 14 lutym. Chyba ze razem z Kamilem jakoś je uczcimy ;d Ale wtedy taka bielizna zdecydowanie odpada ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. I tak dobrze wiemy gdzie wiekszosc par zakonczy walentynkowy dzien ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze dnia i nocy zabraknie na ten cały Twój plan :D
    Ale podoba mi się bardzo... :-)
    Ja dodałabym jeszcze perfumy - takie szczególne, wyjątkowe, na okazje. Każda kobieta powinna takie mieć. Inne niż na co dzień.
    To jest mój tajny sposób na męża :D
    Kiedy czuje ten zapach - jest sprzedany. Ale używam go dość rzadko - żeby był efekt ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobre, dobre! Do zaadoptowania pomysł :)

      Usuń
  13. Hahaha :D Ja już wszystko co możliwe wypróbowałam :D
    Szampan z mrożonymi truskawkami mi się przypomniał... hmm mniam :)
    Za czasów młodzieńczych nawet zdarzyło się, że zatańczyłam... trochę się stresowałam, ale mojemu H się spodobało, potem domagał się częściej moich występów :D Hehehe :)
    W zeszłym roku walentynki na spokojnie świętowaliśmy, ale w tym roku mam zamiar zaszaleć... tak więc ten... muszę obmyślić plan dnia na 14 lutego :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ta bielizna świetna, mój mąż by oszalał z radości :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha świetny post, uśmiech się sam ciśnie na usta. Zawsze sobie w głowie kalkuluje koszt danego zakupu, co by przed mężem wytłumaczyć np. cenę kremu - ależ kochanie on starcza mi na rok więc podziel przez 12 miesięcy, widzisz to tylko 10 zł na miesiąc :)) W tym roku skorzystam z Twojej rady, mam takie coś na specjalne okazje i ostatnio się nie nadarzały, czas odkurzyć pierwszy poważny podarek od męża. A Tobie mogę doradzić, przywiąż go do łóżka i znęcaj się aż będzie Cię błagał żebyś skończyła jego, jakże słodkie męczarnie :) Mężczyźni uwielbiają, jak przejmujemy władzę, przynajmniej od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję za post. Uśmiech sam ciśnie się na usta ;). Ja planuje mojego Ł. zabrać do Wrocławia. Jakimś cudem udało się odłożyć pieniądze. I chyba na pewno skorzystam z kilku Twoich rad. W końcu 14 lutego będzie równo dwa lata jak jesteśmy razem.


    bymagdaj.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaskocz go i postaw na czarny zestaw plus podkład muzyczny Beyonce :)Dance for You :) Znacznie bardziej zmysłowy ;p tego się nie będzie spodziewał :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdradzę klasyki i mojego ukochanego Cockera ;), a czerni nie lubimy oboje, ALE! mam w zanadrzu coś innego ;)

      Usuń
  18. Haha, ja kupiłam na wyprzedaży w New Yorkerze za 29zł :D Ale wcześniej zapytałam Ojca na Szczycie, czy mu się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Padłam "niech mu się głośno odbije" :D! Dla mnie to ulubiony motyw randki. W bieliźnie Ty możesz poczuć się jakbyś była Pamelą Anderson w Słonecznym Patrolu albo Samantą w SATC, a chłop cieszy się jak dziecko, gdy zobaczy pierwszą gwiazdkę w Wigilię ; -) Piękny ten Twój komplet!

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.