7 rzeczy, których o mnie (prawdopodbnie) nie wiedzieliście

Podobno taki temat wpisu jest ciekawy dla czytelnika, gdyż przybliża mu osobę blogera, czy też osoby piszącej bloga (jak wolę siebie nazywać). Postanowiłam więc podzielić się z Wami prawdą o mnie, dokładnie w tym czasie gdy okazało się, że ta zabawa krąży już po blogerskim półświatku. Początkowo chciałam zamieścić 10 prawd dotyczących mojej egzystencji, ale po namyśle postanowiłam dołączyć do zabawy w takiej formie w jakiej jest, czyli podzielić się z Wami siedmioma faktami na mój temat. Nie zostałam bezpośrednio zaproszona do zabawy, więc i ja pozostawiam Wam wolną rękę. Jeśli komuś podoba się pomysł na taki wpis- zachęcam, chętnie dowiem się więcej o Was wszystkich :).

1. Jestem piegusem. Gdy tylko słońce nieśmiało wychynie wiosną na niebo i poświeci na moje lica nieco dłużej, natychmiast przyozdabiam się piegami niczym niebo gwiazdami. Choć w podstawówce i gimnazjum byłam nieco gnębiona z powodu tego "mankamentu" urody, jakoś nigdy nie cierpiałam, że mam piegi. Wręcz przeciwnie, piegi od zawsze mi się podobają (także na męskich nosach... oj bardzo, bardzo...), podobają i prawdopodobnie podobać będą. Być może udało mi się nie wpaść i z ich powodu w kolejne kompleksy tylko dlatego, że w rewanżu na wyzwiska słyszałam na ich temat także dużo komplementów. Po prostu zawsze rozczulały facetów.

2. Mam 163 cm wzrostu. Jestem człowiekiem niewielkim, o skromnej posturze i nawet w szpilach nie wyglądam jak wieża. Mój wzrost też nigdy mi nie przeszkadzał, dlatego w dowodzie mam wpisane dokładnie tyle centymetrów, ile miałam gdy ostatnio mnie mierzono. tj. w drugiej klasie liceum. Nigdy nie miałam w zwyczaju dodawać sobie nawet 2 cm, bo i po co? Jak jest i tak każdy widzi, a dowód oglądają z reguły urzędnicy i policjanci, którzy w nosie mają czy mam 160 czy 200 cm wzrostu...

3. Nie mam prawo jazdy, ale to nie jest do końca tak że nie zamierzam nigdy ich zrobić. Ja po prostu czekam na odpowiedni samochód. Mój mąż wie, że z chwilą gdy podaruje mi wiśniowe BMW X6 lub Volvo XC60 w kolorze mocci zapiszę się na kurs prawo jazdy i zrobię je w mig. :D To nie jest żart kochanie, ja obiecuję że tak właśnie będzie.

4. Niewiele mi się w sobie podoba, powiedziałabym nawet, że prawie nic. We wszystkim znajdę coś nie tak, od włosów począwszy na palcach stóp skończywszy. Piegi mają więc farta, że jeszcze ich pumeksem nie potraktowałam i należą do nielicznych zalet, które uważam że mam. Jest jednak rzecz, którą w sobie lubię, mianowicie nadgarstki. Mam wyjątkowo szczupłe ręce, a w nadgarstkach mierzę niecałe 13 i pół centymetra. Pamiętam w "Wyznaniach gejszy" był motyw pewnego Pana, który miał niezwykłą słabość do tej części kobiecego ciała. Potem gdzieś wyczytałam, że podobnie powabne jak odsłonięte kostki mogą być właśnie kobiece nadgarstki, dlatego cieszy mnie fakt, że są zgrabne i takie... wiotkie? I w związku z tym lubię bluzki z rękawem 3/4 ;).

5. Mam siostrę młodszą o 12 lat. Przez 12 lat dane mi więc były przywileje jak i obowiązki jedynaczki, a potem stałam się najstarszą w rodzeństwie. Jestem więc książkowym przykładem mega ambitnego, dokładnego dziecka, perfekcjonistki, nerwusa, który wszystko musi mieć dopięte na ostatni guzik. Zawsze musiałam mieć piątki, nigdy nie zostawiałam nauki na ostatni moment, a jak zapomniałam zeszytu do szkoły to potrafiłam biec po niego do domu na długiej przerwie i wrócić spocona jak mysz. Do szkoły miałam około 1 i pół kilometra, a najdłuższa przerwa trwała 15 minut. Oczywiście jak przykładna uczennica zmieniałam buty itd, więc te 15 minut rozłożone było nie tylko na maraton w tę i z powrotem :P. Na studiach powoli się z tym uporałam, ale oczywiście wszystkie dyplomy obroniłam na pięć :P. Nie jestem już jednak tak zafiksowana, wiem że można odpuścić, a czasem nawet trzeba.

6. Szybko się usamodzielniłam. Nie pod kątem finansowym, ale życiowym. Do liceum poszłam do Krakowa, przez pierwsze dwa lata mieszkałam w internacie, a potem poszłyśmy na stancję z koleżanką. Wspaniale wspominam ten okres i uważam, że to najlepszy wiek żeby "wypuścić" dziecko z domu. Wtedy na studia idzie się już jako dorosły człowiek, ma się nie tylko dowód osobisty i znajomość przywilejów z niego wynikających, ale i wiedzę o konsekwencjach bycia samodzielnym i zmuszonym do dbania o własny tyłek...  Uważam, że to dobry wiek, żeby dziecko zaczęło uczyć się takiej prawdziwej dorosłości :). Oczywiście pod warunkiem, że można mu zaufać ;).

7. Jestem stworzona do życia w dużym mieście. Pewnie teraz mnóstwo osób wykrzywi usta i powie "a fe", ale ja przecież nie po to piszę, żeby Wam się podlizać, bo i mnie nikt się nie podlizuje ;). Kocham duże miasta, kocham gdy coś się dzieje, kocham pęd i anonimowość, kocham możliwości, kocham tłum ludzi na światłach, kocham kawiarnie, parki, teatry, kina, warsztaty, wszystko to, czego na pęczki jest w dużych, rozwojowych miastach. Kocham gdy o 3 w nocy na rynku miasta są tłumy, kocham gdy knajpy zamykają się w okolicach 24 a nie o 18. Chciałabym mieszkać na osiedlu, na którym sąsiadka nie będzie do mnie zaglądać przez okno, żeby sprawdzić co jem na obiad i pouczać mnie jak gotować kaszę. Jestem zakochana w Krakowie, podoba mi się Warszawa, a jakbym miała możliwość to zamieszkałabym w Londynie, a najlepiej to na Manhattanie w NY :P

7 + Uwielbiam podróżować. Moim priorytetem zawsze było poznać własny kraj w myśl przysłowia "cudze chwalicie...". Miałam farta, że na studiach poznałam super dziewczynę, która we krwi ma podróżowanie i razem zjechałyśmy nie tylko pół Polski, ale i byłyśmy razem w Tunezji, na Ukrainie (m. in. objechałyśmy Krym) oraz w Niemczech. Nie straszne nam było ani tuczenie się busami, ani przemierzanie kilometrasów pieszo- ważne było żeby zwiedzić jak najwięcej i jak najtaniej. Pamiętam jak w ciągu jednego dnia z Lublina pojechałyśmy do Nałęczowa, a potem do Zamościa albo Puław (dokładnie nie pamiętam) i potem wieczorem znowu wracałyśmy do Lublina. Siedziałyśmy w Lublinie u mojego kolegi (dziękuję Pawle za te kilka noclegów :) kilka dni, żeby nie tylko zwiedzić fantastyczny Lbl, ale jednocześnie miałyśmy tam bazę wypadową do Zamościa, Nałęczowa, Puław i Kazimierza nad Wisłą, a potem pojechałyśmy na dwa dni do Sandomierza. Strasznie byłyśmy wymęczone, ale mega zadowolone! Mogę w zasadzie powiedzieć, że większość Polski zwiedziłam, byłam też we Włoszech, Bułgarii, Irlandii, na Chorwacji, oczywiście na Słowacji :). Mam nadzieje, że jeszcze wiele uda mi się zobaczyć. Na dzień dzisiejszy marzę o Malborku, Toruniu, Bydgoszczy i Pradze.

I standardowo Melania :
opaska- Textill Market
bluzeczka- F&F
spódniczka- Kiermasz Dziecięcego Dizajnu w Żywcu
podkolanówki- Smyk
naszynik- prezent urodzinowy od babci, H&M














39 komentarzy:

  1. To teraz kolejnym prezentem od męża na urodziny będzie wiśniowa fura, powiadasz? ;) Tego Wam życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz na myśli urodziny w następnym życiu to kto wie :P ale wtedy to nie takie fury będą jeżdzić :P

      Usuń
  2. Milo poznac wiecej faktow o Tobie. 12 lat roznicy to duzo, prawda? Bardzo to odczulas ?
    Ja tez uwielbiam podrozowac , a samodzielnosci tez nauczylam sie szybko...skonczylam liceum I fruuu za granice :)
    Corcia ma sliczna spodniczke :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Że masz śliczniutką córkę - to już wiemy... ale zaczynając od początku: Piegi są fantastyczne, chociaż kiedyś myślałam inaczej (wybacz-dziecięca głupota). Nie jesteś najniższą - ja mam w dowodzie 158 (ale dowód się myli:P), prawko zdążysz zrobić a jeśli spotkałabym kiedyś osobę, która całkowicie pozbawiona jest kompleksów i uwielbia każdą część swojego ciała to chyba bym uznała, że jest troszkę zadufana w sobie :P

    Teraz już mogę powiedzieć, że znam Cię troszkę lepiej:)
    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jestem piegusem i tylko o centymetr jestem od ciebie wyższa. a może już nie:) też dawno się nie mierzyłam. Sama uwielbiam podróżować, więc trzymam kciuki za następne:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A wiesz, ile ja mam wzrostu? 163 cm, no popatrz:)! Punkt nr 4 i to niedowartościowanie również nas łączy... Siostrę mam co prawda starszą, za to brata o 7 lat młodszego, to jest dopiero ancymon!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sabina, brat 7 lat młodszy to wspólna cecha ze mna :)

      Usuń
  6. A ja mam 165cm wzrostu (choć razu pewnego zmieżono mi i 169 i 164cm). Długo (gdzieś do matury) pragnełam osiągnąć magiczne 170cm...później mi przeszło, a jak poznałam męża (170cm) to uznałam, iż moje 165 jest w sam raz.
    Kochana, aż musiałam zmierzyć moje nadgarski, bo ja straszny chudzielec jestem - 14cm :) , ale ja sweterków 3/4 nie lubię bo mi wtedy zimno!!
    Podróże, jak już pisałam u siebie, uwielbiam. Oboje z mężem lubimy aktywnie spędzać czas - tzn. zwiedzać. Problem jest taki, że ja w czasach przednarzeczeńskich zwiedziłam kawał Europy Centralnej i Północnej a mój mąż południe, więc najczęściej któreś z nas dubluje zwiedzanie. p.s. Moje rodzinne miasto jest położone 20km od Malborka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczną masz córeczkę, no naprawdę! ;) Co do piegów - mają swój urok. Mój brat to typowy piegus, blondyn na dodatek, ale akurat mi pojawia się w lecie zaledwie garstka, ledwo widać. Podróżowanie jest fantastyczne, więc życzę Ci ich w życiu jeszcze więcej! Oho, byłaś nawet w Sandomierzu, który świetnie znam - mieszkam miasto obok ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednego dnia Zamość, drugiego Nałęczów + Puławy + Kazimierz. Wtedy to było naturalne, ale teraz się zastanawiam jak udało nam się to z pomocą autobusów zmieścić w jednym dniu, w dodatku wchodząc do muzeów z oprowadzaniem.
    Mela szczególnie wygląda na "leżącym" zdjęciu nad czarno-białym. Cudo :) Spódniczka wymiata i w ogóle piękna stylizacja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem piegusem mający 165 cm wzrostu uwielbiam duże miasto i jak słyszę opowieści moich koleżanek, któe pochądzą z małych miasteczek to za głowę się łapię. I pod podróżami też się podpisuję. Dużą część Polski zwiedziłąm, ale duża część została, a po za granicami odwiedziłam Grecję-ląd, Kos i Nissiros greckie wyspy, Tunezję, Egipt, Cypr, Czarnogórę, Bułgarię, UK, Chorwację, Włochy, Słowację, Czechy, Niemcy,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piątka! Zazdroszczę tej Czarnogóry, ale pzee wszystkim UK...

      Usuń
  10. Bardzo mi miło :) fajnie Cię poznać bliżej. Prześliczna ta Twoja Córeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam czytać Twoje wpisy ;) Powiem szczerze, że sama z chęcią zamieszkałabym w Londynie, ale chyba troszeczkę (tak tylko troszeczkę!) tęskniłabym za moim ukochanym Wrocławiem :) A co do podróży, to doskonale Cię rozumiem! Uważam, że tanie, szalone podróże są dużo lepsze od hotelów drogich all inclusive, w których człowiek siedzi tylko na basenie, popijając kolejnego drinka... zanudziłabym się tam na śmierć! ;)
    PS. Córa jak zwykle prześlicznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwestii podróży myślę, że jesteśmy bratnimi duszami :)

      Usuń
  12. jestem nieco wyższa, ale też piegus. dla mnie był to koszmar, aczkolwiek nigdy nie usłyszałam nic przykrego na ten temat. może dlatego, że od dziecka noszę okulary i piegi były mniej widoczne. ale mam za sobą etap wybielania. później odpuściłam, bo Mąż twierdzi, że je lubi :D mi też się we mnie nic nie podoba. uważam, że Bóg jak mnie tworzył to odwalił fuszerę. no ale cóż, mam dwie ręce i dwie nogi więc nie marudzę za głośno. ach Kraków...moja miłość...szkoda że tak daleko do niego mam... .ale "niedługo" czeka nas wyprawa, bo nasze dziecko chce zobaczyć smoczulka co ogniem zieje, tak jej rodzice naopowiadali :D
    przed nami zwiedzanie świata, jak już PL załatwimy i dziecina nieco podrośnie, albo na emeryturę przejdziemy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam podobnie, czyli jakiś totalny odpał na Kraków. Mógłbym godzinami siedzieć na rynku, nie ruszać się, nie gadać, nawet nie patrzeć tylko być. Jest coś w tym mieście magicznego... może przez ten czakram na Wawelu? O tych nadgarstkach słyszę pierwszy raz :0. Powiedz mi, co ta Twoja córcia taka poważna? Zdecydowanie wybieram zdjęcie numer 1 i następnym razem zamawiam jakąś fotkę z uśmiechem od ucha do ucha :). Przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może te nadgarstki działają jakoś podprogowo :P. Zresztą, na pewno przyznasz, że dużo lepiej na męską fantazję odziałuje dziewczyna w sukience do pól uda niż szortach odsłaniących pośladki- może o to tu chodzi, o jakąś tajemnicę...
      Co do zdjęć, będę się mocno, mocno starać :)

      Usuń
  14. Melania wygląda tutaj jakby szła na herbatkę do Królowej, serio - tak mi się skojarzyło :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Miło Cię poznać :) Do tego piszesz super blog i robisz przepiękne zdjęcia :)
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłaniam się nisko, Bardzo, bardzo dziękuję za tak fantastyczne słowa.

      Usuń
  16. Urocza Melania! Na pierwszym zdjęciu taka rozmarzona :)
    Moja koleżanka poznana na uczelni miała piegi i dzięki nim miała powodzenie, co weekend opowiadała między zajęciami jakie miała "branie" na dyskotekach.
    Między mną a moim rodzeństwem jest również spora różnica wieku, ale o tym już napisałam w moich 7 rzeczach- właśnie, muszę w końcu skończyć ten wpis :)
    Zwiedziłam Kraków i Zakopane- pięknie tam i z chęcią jeszcze się kiedyś tam wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojeeeej... piękna ta Twoja panienka! :)
    Ja co prawda nie mam piegów ale bardzo mi się one podobają u dziewczyn!
    I jestem tak samo niska, a nawet niższa, bo ja mam 160cm, ale również nie przeszkadza mi to ;)
    No i trzymam kciuki za to wiśniowe BMW! ;)

    P.S. Wysłałam Ci na maila zaproszenie do swojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pięć z tych rzeczy o których pisałaś mogę też powiedzieć o sobie. Plus to, że mam młodszą siostrę, ale o 5 lat. Śliczna panienka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajnie było się więcej o Tobie dowiedzieć :) Przeczytałam z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miło mi się czytało. :)
    Jesteś zdecydowanie sympatyczną i pozytywnie zastawioną do życia osobą.
    Jak będziesz się wybierała na Mazury to się odezwij. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie! Byłam w Giżycku na studaich z koleżankami (też była to baza wypadowa) i obiecałam sobie że wrócę.

      Usuń
  21. Lubię tego typu posty :) Piegi są piękne! Co do wzrostu- niżsi mają lepiej. Takie auta faktycznie motywowałyby do zdania prawka. Rzeczywiście, szybko się usamodzielniłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też mam 163 i nie mam prawa jazdy:))))), ale im jestem starsza tym bardziej doceniam urok mniejszych miast, ciągnie mnie do zieleni, ciszy i przede wszystkim świeżego powietrza. Ale piękna ta Twoja modelka, a jak profesjonalnie pozuje:).

    OdpowiedzUsuń
  23. Super zdjęcia, miła stylizacja:)
    Ja mam wzrostu niestety jeszcze mniej, bo 160. Był on moim kompleksem przez całe nastoletnie życie niemalże jednak w końcu pogodziłam się z tym faktem i uczyniłam z tego atut - przynajmniej mentalnie;>
    Myślę, że autko byłoby sporą motywacją. Na mnie podziałało mobilizująco, tyle, że rozchodziło się nie o kurs, a o powrócenie do nauki po latach od zdania egzaminu. Zapomniałam jak się jeździ, bałam się. Zakup wypatrzonego samochodu sprawił, że się przełamałam wreszcie i nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  24. między moim mężem i jego siostrą jest podobna różnica wieku (10 lat) tu akurat dla mojego męża na minus, gdyż jest młodszy i całe życie siostra traktowała go jak syna a nie jak brata, co dziś bardzo często odbija się na naszym życiu osobistym. u was też tak było? czy jednak pozostała ta siostrzana relacja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostra ciągle mi zarzuca, że jej matkuję i mama też mnie o to wielokrotnie karciła, więc chyba coś w tym jest. Mój mąż ma braci bliźniaków 14 lat starszych i z moich obserwacji wynika, że jednak relacja braterska też u nich poszła nieco w kierunku nadopiekuńczej. Też mnie to złości, bo jakiś czas temu mąż, moim zdaniem, za bardzo podporządkowywał się radom braci (powoli zaczyna iść własną drogą, być może zrozumiał że nikt za niego życia nie przeżyje). Do tej pory wypominam mu zamrażarkę, którą kupił za namową brata, podczas gdy ja prosiłam go o lodówkę... I jak to ktoś to ładnie określił: to ja przecież ogarniam dom i kuchnię :P. To nie jest prosta różnica wieku, chyba my- starsze rodzeństwo, cierpimy na przypadłość pozjadania wszystkich rozumów :(. Jednak mała różnica wieku, również dzieciom nie służy z psychologicznego punktu widzenia, także nie ma w życiu lekko ;).

      Usuń
    2. podporządkowanie radom starszego rodzeństwa, no tak my chyba właśnie przez ten okres przechodzimy. może nie nazwałabym tego pozjadaniem wszystkich rozumów, tylko może po prostu chęć bycia idealnym starszym rodzeństwem, ale właśnie czasami ze zboczeniem na drogę "matkowania", no ale chyba nikt tego specjalnie, albo po złości nie robi prawda :)

      Usuń
    3. Na pewno nie :), ja wciąż nad sobą pracuję i jeszcze wiele przede mną z pewnością...

      Usuń
  25. bardzo ciekawy post- fajnie jest się dowiadywać czegoś więcej o osobach u których często bywamy na blogu ;) ja myślę, że lepiej wcześniej zrobić sobie prawko, zeby coś poćwiczyć, żeby potem sobie bmw nie porysować haha <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Troje rodzeństwa posiadam i tak - siostra 20 lat starsza, bracia - 19 i 10 lat różnicy ode mnie:) ja ta najmłodsza...trochę wyższa jestem od Ciebie, lecz niewiele. I piegi - pocałunki słońca - najlepsze co moze się przytrafić :)

    OdpowiedzUsuń
  27. W Malborku jeszcze nie byłaś? :)

    No, no, nieładnie... ;D
    To zapraszam!

    Malborżanka :)

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.