Sprytne oszczędzanie

      Oszczędność mam we krwi, a dodatkowo uczono mnie jej od dziecka. Rodzice nauczyli mnie też szacunku do pracy oraz świadomości, że na pieniądze, a co za tym idzie: wszelkie "zakupy", trzeba zapracować. Wiedziałam, że nic nie spada z nieba i miałam takie wewnętrzne poczucie, że nie chcę rodziców "naciągać". Jak każda nastolatka coś tam chciałam, ale jednocześnie potrafiłam zauważyć o co mogę poprosić, kiedy powinnam poczekać, kiedy rodzicom jest na prawdę ciężko, a kiedy mogę zechcieć czegoś więcej.
      Zaczęłam sobie dorabiać korepetycjami już w klasie maturalnej, pierwszą prawdziwą pracę również podjęłam na najdłuższych wakacjach każdego nastolatka, czyli pomiędzy zdaniem matury a rozpoczęciem studiów (około 4 miesiące luzu!). Widziałam jak rodzice z trudem wszystkiego się dorabiają i nabierałam pokory wobec życia i pieniądza, który raz jest a raz go nie ma (brzemię oglądania od podszewki i od najmłodszych lat jak to jest prowadzić własną firmę...).
        Mój mąż jest moim przeciwieństwem w tym względzie. Lubił wydawać pieniądze na zbędny luksus, lubił gadżety. Nadal to lubi, ale nauczyłam go pewnych priorytetów. Ktoś, kto nie ma nic, nie może budować swojego "majątku" od smartfona... To dla mnie jest absurdalne. Mając rodzinę trzeba zdawać sobie sprawę z pewnych priorytetów, a posiadanie oszczędności jest konieczne, choćby ze względu na nieprzewidziane wydatki (np. na lekarzy). Doszliśmy więc do kompromisu, wypracowaliśmy złoty środek: dajemy sobie margines na małe radości, ale jednocześnie dbamy o to, żeby nie żyć z dnia na dzień, żeby nie musieć się zapożyczać w razie "w", tylko dać sobie radę samodzielnie. Stawiamy sobie wybory jeśli chodzi o "atrakcje"np. wakacje czy nowy gadżet, wyjście do kawiarni czy kolejny fatałaszek, bo wiemy że nie stać nas na wszystkie zachcianki. Jednocześnie dajemy sobie ten margines na przyjemności, żeby nasze życie nie toczyło tylko wokół lokaty i dnia dzisiejszego.
     Nie zbieram paragonów, chociaż kiedyś korzystaliśmy z excela żeby sprawdzić na co najwięcej ucieka nam pieniędzy. Prowadziliśmy go jakiś czas, dopóki nie nauczyliśmy się ograniczać niepotrzebnych wydatków.

Opłaty. Były, są i będą. Staram się oszczędzać prąd, wodę oszczędzam od zawsze ze względu na szacunek wobec natury oraz innych ludzi (nie tylko ze względu na opłaty). Mój mąż zawsze rozważa najkorzystniejsze abonamenty na internet czy telefon. Staramy się dbać o to, żeby w tej kwestii ograniczać wydatki.

Jedzenie. Po excelowych rachunkach doszłam do dramatycznego odkrycia: najwięcej pieniędzy ucieka na pierdółki takie jak słodycze, chrupki, paluszki. W tym momencie wyeliminowałam to z naszego koszyka zakupowego ze względu na zdrowie, ale Wam podpowiadam: to zabiera najwięcej pieniędzy. Nie oszczędzam więc na jakości sera żółtego czy soli (wolę droższą himalajską czy morską), ale na tzw. bzdurkach, które nie dość że są drogie, to i niezdrowe. Nie omijam sklepowych półek z obniżkami. Koncerny zawsze dają termin przydatności nieco nad wyrost, więc jeśli macie możliwość kupienia w Lidlu czy Tesco jogurt z dwudniowym terminem: bez obaw, nie jest zatruty! Kupuję tam gdzie najtaniej. Warzywa w lokalnym warzywniaku i tylko sezonowe, mięso jadamy góra trzy razy w tygodniu ze względu na zdrowie, wprawdzie wybieram to dobrej jakości, ale lepiej zjeść drożej, rzadziej a dobrze, niż faszerować się codziennie kurczakiem pełnym hormonów i antybiotyków.

Sama przygotowuję posiłki oraz piekę nam łakocie. To nie tylko oszczędność pieniędzy, ale przede wszystkim ukłon wobec naszego zdrowia. Wiemy co jemy, a ja mam kontrolę nad wartością odżywczą oraz kalorycznością posiłków.

Planuję jadłospis na kilka dni z rzędu, co pozwala mi robić zakupy w środy i soboty. To rewelacyjny sposób na oszczędzanie. Raz, że niczego nie marnujesz, a dwa że nie musisz codziennie biegać czy podjeżdżać do sklepu po brakujące produkty.

Staram się wykorzystywać maksymalnie wszystko co mam w lodówce i nie tylko. Na przykład z resztek ziemniaków robię kluski śląskie na obiad na dzień następny, z resztek mięsa i warzyw z rosołu piekę pasztet, Jeśli mięsa jest mało, dodaję szklankę ugotowanej soczewicy. Nadaje ona posmak mięsa, gwarantuję Wam, że Wasz facet nawet tego nie wyczuje, a pomyślcie jak zdrowy jest taki domowy pasztecik z wiejskim jajkiem i soczewicą. Na resztce rosołu gotuję kolejny "gar" zupy: zwyczajnie dolewam wodę i np. buraki albo domowy przecier pomidorowy i mam zupę na kolejne trzy dni.

Nie gardzę używanymi rzeczami. Buszuję po lumpeksach w poszukiwaniu ubrań dla siebie, dziecka i męża, przyjmuję ubrania od rodziny czy znajomych (nie tylko dla Melci, ale nawet i dla mnie), jeśli kupuję nowe rzeczy to tylko i wyłącznie na wyprzedażach. Mam jednak to szczęście, że zarówno ja jak i mój mąż nosimy skrajne rozmiary, a te najczęściej nie schodzą.

Prawie nie kupuję zabawek. Tutaj znowu zawdzięczam to rodzinie, gdyż Melcia dostaje mnóstwo używanych zabawek, a nawet książeczek. Znam wprawdzie ludzi, którzy używanych rzeczy nie chcą i nie przyjmują z różnych względów; ja jednak póki mogę to oszczędzam, jeszcze przyjdzie czas, że córa będzie wymagała od nas tylko nowych zabawek.

Na powyższych zabiegach nie zaoszczędzicie majątku, ale na pewno uda Wam się odłożyć dodatkowe sto, dwieście a może nawet więcej złotych. Wszystko zależy jak bardzo weźmiecie moje uwagi do serca i jak w tym momencie żyjecie. Jeśli kupujecie ubrania tylko markowe i nowe, wdrażając w życie mój styl oszczędzania moglibyście odłożyć kilkaset złotych. Prawda jest jednak taka, że jeśli stać Was na lepsze życie, czasem nie warto aż tak szaleć i lepiej dać sobie chwilę zatracenia niż spinać się niepotrzebnie. Jeśli jednak czytasz ten post i czujesz, że warto, że jesteś w podobnej sytuacji, to spróbuj: być może zaoszczędzisz więcej niż myślisz.

Zdjęcie wygrzebane, robiłam je jesienią 2014 roku- moja przygoda z manualem się zaczynała, więc przymknijcie oko na jakość :)
płaszczyk- outlet Smyka
chustka- outlet ZY
sukienka- lumpeks
rajstopki- outlet Calzodonii
buty- Emel












46 komentarzy:

  1. No niestety, dziś są takie czasy, że trzeba ustalać priorytety. Widzę, że Tobie wychodzi to zgrabnie. Pamiętam, że kiedyś lubiłem sobie raz na jakiś czas sprawić niespodziankę. Od kiedy jest z nami Mysza, nawet nie odczuwam potrzeby posiadania czegokolwiek. Powtarzam, że moimi potrzebami są potrzeby Ady. Mało wyszukane, ale naprawdę tak czuję. Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam twoje posty i jestem pełna podziwu.jesteś super mądrą i zaradną kobitką, wiele można si,e od ciebie nauczyć.Musze wziąśc sobie do serca wskazówki odnośnie oszczędzania.Jednego miesiaca spisalam nasze wydatki i przeraziłam sie ile wydajemy miesiecznie!Mam zamiar wdrożyć w życie jakis plan oszczędzania, bo dużo pieniędzy ucieka niepotrzebnie.
    Ps.ja tez próbuje robić ostatnio zdjęcia na manualu, ale nie jest to prosta sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My robimy zakupy w roznych sieciowkach, chociaz staram sie omijac wielkim lukIem te najdrozsze. Owoce I warzywa, wode, papier toaletowy itp przewaznie kupujemy w Lidlu.
    Chemie kupuje w Dunnes Stores (ang.odpowiednik tesco), ale staram sie szukac promocji, dlatego tez nie dziwota, ze w domu u mnie mozna znalezc 3 proszki do prania, 2 cify I 5 mydel :)
    Wydaje mi sie, ze w taki sposob oszczedzam, bo wiem, ze jesli cena wrocic do normy to bedzie dwa razy drozej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie o tym zapomniałam! Też tak kupuję jak jest dobra okazja :D Mamy całą piwnicę załadowaną chemią, mąką, a nawet białym cukrem, który kupiłam hurtem dwa lata temu i zużyć go nie mogę (bo przestawiłam się na jego zdrowsze zamienniki).

      Usuń
  4. Nie umiem oszczędzać :( To moja wielka wada. Musze się tego nauczyć, chciałabym. Ale jestem tak podatna na kupowanie różnych pierdołek.... Na szczęście nie mam mani kupowania ciuchów jak większość kobiet. I jak kupuję to też często w lumpeksach, albo na wyprzedażach - zarówno dla siebie, małego jak i męża. Czytam to i myślę,... zacznie się za chwilę nowy miesiąc. Może pora coś zmienić...

    OdpowiedzUsuń
  5. najważniejsze aby wyrobić sobie nawyk oszczędzania. Obecnie wielu ludzi nie potrafi oszczędzać i popadają w długi. A bo sąsiad kupił lepszy samochód. A bo na urodzinach u ciotki zobaczyłem 50 calowy wyświetlacz 4k itp. I kiedy tutaj oszczędzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, często ludziom rzeczy materialne i zazdrość przysłaniają wzrok i zapominają, że ich po prostu nie stać na takie życie jakie chcieliby prowadzić...

      Usuń
  6. Skąd ja to znam?u nas też podejście do kasy musieliśmy sobie wypracować aby każdy był szczęśliwy;-)ja dodatkowo jestem dusogrosz i jak wydam w moim odczuciu za dużo,to mam dola.może dlatego mąż nie stresował się jakoś bardzo,gdy przez pewien okres chodziłam z jego karta kredytowa :-Ppóźniej ja zamknęliśmy bo nie była nam potrzebna.nienawidzę zakupów ubraniowych,bo ciężko mi coś dla siebie znaleźć.w sh tak samo.jak znajdę ciuszek za drogi,nie kupuje tylko czekam na promocje.jak mi wykupią,to trudno.to nie jest normalne.ale wolę przesadną oszczędność,niż przesadną rozrzutność :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto! Też jestem rasowy dusigrosz (tylko mąż mnie opamiętał), kiedyś od sąsiadki usłyszałam że "żydzę". Dokładnie nie pamiętam sytuacji, ale chyba chodziło o to że nie chciałam córce kupić bobofruta w osiedlowym sklepiku (wiemy jakie tam mają ceny) i powiedziałam, że ma w domu sok malinowy od babci...

      Usuń
  7. Najważniejsze w tym wszystkim by znaleźć odpowiedni, najlepszy dla Ciebie środek oszczędzania.

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas jest podobnie ;) Do tego jeszcze zawsze jak tylko wpłynie wypłata, to przelewam niewielkie kwoty na konto oszczędnościowe, bo jak nie zrobie tego od razu, to oczywiście, że się wyda wszystko ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Przechodziliśmy przez różne eatpy i takie, że było nas stać na wiele po takie, że trzeba się liczyć z każdą wydawaną złotówką. Nie powiem tęsknię trochę za takimi beztroskimi zakupami, ale życie nauczyło mnie pokory, też dorastałam patrząc na rozwój firmy rodziców, też nauczono mnie szacunku do pracy i pieniądza, a moje oszczędzanie w dużej mierze wygląda tak jak to opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Model oszczędzania bardzo podobny do mojego :) a jak jeszcze lubię piec to w ogóle ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo podobne mam podejście do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli chodzi o ubrania u nas w rodzinie również panuje trend użyczania dziecięcych ciuszków. Maja ma mnóstwo ciuszków po starszej kuzynce, a te mniejsze po Mai wędrują po młodszych kuzynkach i kuzynach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. przeczytałam z uwagą i pochwalam styl jaki wypracowałaś i nauczyłaś męża, Jednak największą uwagę przykuły zdjęcia , a konkretnie sukienka Melani. slicznie w niej wyglada, - aniołek wśród zieleni. Sukienka jest niesamowita. Może jest tam jakaś meteczka i uchylisz rąbka tajemnicy jaka firma ją wyprodukowała ? :) Amoże Melania juz z niej wyrosła ? ;) hahaha Jestem zakochana w górnym wzorze - splocie warkoczy, a ten kolor i koroneczka...ech... moge powzdychac... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z góry wiem, że nam się to nie uda :). Ja też jestem/byłam bardzo oszczędna. Jednak mój mąż nie lubi oszczędzać, przykład: na urodziny dostałam wypasiony telefon. Na urodziny Synka chce mu kupić samochód akumulatorowy za 800 zł. To nie jest chwalenie się tylko fakty, niestety nie każdy potrafi oszczędzać.
    Jesteś wielka! Naprawdę podziwiam to, jak gospodarujesz pieniędzmi i wszelkimi dobrami :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Oszczędność to moje drugie imię. Mamy identyczne podejście do wartości pieniądza i tego co jest ważne a co ważniejsze. Zostałam wychowana podobnie jak Ty. Bardzo wcześnie zaczęłam pracować a zarobione pieniądze wydawałam na wyprawkę szkolną by odciążyć mamę. Uwielbiam lumpeksy. Dziś kupiłam sobie śliczną sukienkę marki s.Olivier za 13 zł. Wiosną zrobię furorę ;) Tak samo jak Ty korzystam z wyprzedaży kupując ubrania w rozmiarze XS bo te najczęściej nie schodzą. Tylko na butach nie mogę zaoszczędzić... Chcąc mieć piękne czółenka muszę wydać sporo, ale jak się ma rozmiar stopy 33 to trzeba oszczędzać właśnie na innych rzeczach by potem mieć na buty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz taką maluteńką stópkę? Wow! Moja koleżanka ma 35 i wydawało mi się, że jest mikro, ale Twoja jest niesamowita, ile masz wzrostu? :)

      Usuń
    2. Tak taką malutką. Kupienie butów na mnie graniczy z cudem albo ze sporym wydatkiem. A wzrostu mam... no cóż... też niewiele ;) Aż 151cm :D

      Usuń
    3. Filigranowa i krucha! Twój mąż to ma dopiero kruszynkę pod skrzydłami! Super :)

      Usuń
    4. Cudownie to ujęłaś :* Muszę mu to pokazać :)

      Usuń
  16. beautiful princess..look like a fairy

    OdpowiedzUsuń
  17. Podobnie nas wychowano :). Prawda taka, ze ja tez nie gardzę używanymi rzeczami, w lumpach potrafię upolować prawdziwe skarby, zwłaszcza dla dzieciaczka.Jasne, ze czasem zaszaleje i to nawet ostro ale wszystko utrzymuje sie w granicach rozsądku. Jedno nad czym nie umiem zapanować to...zabawki. Nie potrafię sie oprzeć. Sa takie ładne. Chyba mam jakies braki z dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń
  18. Staram się pracować nad sobą w kwestii oszczędzania, niestety kiepsko mi to wychodzi:(

    OdpowiedzUsuń
  19. Zazdroszczę, ja za każdym razem obiecam sobie od dzisiaj oszczędzam i zawsze znajdzie się coś co trzeba kupić :/
    świetny wpis !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Obecnie są takie czasy, że trzeba oszczędzać tam gdzie tylko można; dlatego też takie produkty jak: płyn do mycia naczyń, płyn do płukania, proszek, żel pod prysznic, albo szampony kupuję zazwyczaj wtedy, gdy są jakieś fajne promocje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajny post, w którym naprawdę jest sporo racji. Polacy generalnie chyba nie lubią chwalić się tym, że potrafią i chcą oszczędzać, bo przecież lepiej mieć nowy samochód, telewizor, kredyt, wakacje - wiadomo. Zależy od człowieka, ale przeraża mnie, że często to zwykły wyścig szczurów. Druga sprawa - czasami ciężko jest oszczędzać, zwłaszcza komuś kto ma niewiele.
    Ja przyznam szczerze, że kiepska jestem w te klocki. Za to mój Narzeczony jest bardziej zaradny. Bo potrafi oszczędzić, ale niczego sobie nie żałować. No ale inaczej wiadomo jest, kiedy nie ma się dzieci, opłat wysokich i tak dalej, i tak dalej...

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oszczedzanie to bardzo fajna sprawa! Moglabym nauczac ludzi jak to sprytnie robic....robilam to cale zycie, ale efekty sa widoczne...ale nalezy tylko nie zapomninac, ze w zyciu wazne sa tez przyjemnosci i male i duze, a najwazniejsze to trzymac sie wlasnych piorytetow i wlasnych CELOW, nie patrzec na ludzi, co maja, tylko zyc WLASNYM zyciem...i nie zapominac, ze aby

    KIEDYS BYLO LEPIEJ, NAJPIERW MISI BYC GORZEJ !!!

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Z oszczędzaniem u mnie jest różnie, ale staram się, kombinuję, zawsze coś uda się odłożyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. U Nas z oszczędnością bywa różnie choć nie powiem bo od jakiś dwóch lat sporo się w tym temacie zmieniło . Również zauważyliśmy że najwiecej kasy leci na śmieciowe jedzenie . Jeśli chodzi o ubrania to zależy od miesiąca raz ja mam parcie na zakupy ( sezon lato wiosna ) a mój mąż zimową porą także jakoś się zgadzamy . Czasami czyhają na nas pokusy no ale jesteśmy tylko ludźmi i musimy czasem zaszaleć :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Stosuję podobne sposoby na oszczędzanie co Ty. Szczególnie teraz mocno zaciskamy pasa, bo w tym roku chcemy zacząć budowę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Podkradnę kilka rad na oszczędzanie dla siebie ;) Zaglądam tu już długo i dopiero teraz zauważyłam, że można Cię śledzić na fb. Dołączam do grona obserwujących ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Pamiętam jak chodziłam z babcią na działkę i pomagałam, potem jak zaczęłam się nudzić chodziłam do jej koleżanek i zbierając truskawki zarabiałam, miałam wtedy 12 lat. Od tego czasu tak polubiłam własne pieniądze, że cały czas dorabiałam-swoje smakuje inaczej. Inaczej się też wydaje-lubię oszczędzać by czasem zaszaleć :)
    Bardzo fajny blog i urocza córeczka, uwielbiam imię Mela ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. U nas podobna sytuacja, trzeba oszczędzać na wszystkim na czym tylko się da. Dlatego tez nie możemy zdecydować się na drugie dziecko. Bardzo to przykre.
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo :( tym bardziej, że coraz bardziej postępuje w Polsce takie rozwarstwienie. Nie ma klasy średniej, są tylko bogacze lub biedni i coraz mniej jest takich zwykłych ludzi, którzy budują gospodarkę i mogą godnie żyć...

      Usuń
  29. Mam podobne podejście do tematu. Dzięki temu żyjemy w miarę wygodnie, a kokosów nie zarabiamy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Muszę się przyznać-nie umiem oszczędzać, jestem po prostu uzależniona od kupowania pierdołek, które do niczego są mi niepotrzebne i za każdym razem dzieciom jakieś słodycze i właśnie chrupki albo paluszki, a potem zdziwienie, że aż tyle zapłaciłam, ale rzeczywiście muszę zastosować się do twoich rad, odnośnie menu na cały tydzień itd. A co do ubrań to ja po prostu kocham lumpeksy i dla dzieci kupuję zazwyczaj jakieś używane ubrania, nowe dostają zawsze od cioci i babci na urodziny, dzień dziecka i inne okazje:-)! świetny blog, naprawdę gratuluję go, na pewno będę tu zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa, zapraszam do mnie- ja również będę odwiedzać :)

      Usuń
  31. Ciężko, żeby przy małym dziecku wszystko kupowac nowe. Bądźmy szczerze takie rzeczy są strasznie drogie. A za jedno takie można mieć 5 innych, jak nie więcej, kupionych w lumpeksie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Jak widać, jest wiele elementów, które można wdrożyć w swoje życie, aby skutecznie oszczędzać. Dlatego też, warto zastanowić się, sporządzać listę wydatków, która da nam odpowiedź, co jest warte kupna, a z czego można np. zrezygnować.

    Pozdrawiam, Bartłomiej z Confrontera, http://confronter.pl

    OdpowiedzUsuń
  33. Fajnie to wymyślone jest. Myślę, że wiele wprowadzę w swoje życie i w dom :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  35. Oszczędzanie to nie tylko oszczędzanie pieniędzy. Oszczędzać można również czas. Do wykonywania opłat np używam funkcjonalnej aplikacji która po zeskanowaniu kodu kreskowego z rachunku sama wypełnia pozostałe dane. Wygodne i szybkie :)

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.