3/09/2015

Powrót do formy po połogu

      Nie zatytułowałam postu "powrót do formy po ciąży" czy "powrót do formy sprzed ciąży", bo dla mnie taki tytuł ma konkretne konotacje i konkretny zamysł. W moim wpisie nie dam recepty na zrzucenie 20 kg lub 10, tylko podzielę się z Wami jak ja wróciłam do formy oraz do figury gdy urodziłam dziecko.
      Ile "przytyłam" podczas ciąży? Dlaczego napisałam przytyłam w cudzysłowie? Z prostej przyczyny. Nigdy nie uważałam nabierania kilogramów podczas 9 miesięcy ciąży za tycie. Od bratowej mojego męża dostałam świetną, grubą książkę na temat ciąży miesiąc po miesiącu. Z niej dowiedziałam się choćby takich ciekawostek, że w skład dodatkowych kilogramów wchodzi nie tylko łożysko i dziecko, zwiększa się także objętość krwi, macicy, rosną piersi i wiele innych zmiennych kształtuje naszą wagę. Przybrałam dokładnie 16 kg (nigdy nie pamiętam dokładnej liczby, ale specjalnie na potrzeby postu sprawdziłam), przy czym ciąża zaczęła być widoczna mniej więcej w 24-25 tygodniu i pisząc widoczna mam na myśli brzuch jakbym się najadła kapusty. Dopiero od 7-8 miesiąca zaczął rosnąć jak balon, zupełnie jakby każdej nocy ktoś mi tam dodmuchiwał powietrza. W trakcie trwania ciąży jadłam tak jak kiedyś i w sumie byłam bardzo zdziwiona, że licznik wskazał 16 kg na plusie, podczas gdy ja nie jadłam nawet kromki więcej, a pod koniec ciąży nie jadłam w zasadzie prawie nic, bo miałam taką zgagę. Mój przypadek pokazał, że nie zawsze liczba kilogramów na wadze odzwierciedla dietę ciężarnej.
       Całą ciąże jadłam tak jak lubiłam, a że lubię jeść zdrowo i nie stronię od słodyczy to niczego sobie nie odmawiałam, ale też  nie rzucałam się na jedzenie jak wygłodniała hiena. Kiedyś znalazłam ciekawe badania, że kobiety które diametralnie tyją w ciąży to z reguły te, które wcześniej się dużo odchudzały i ciąża jest dla nich takim zielonym światłem na nie odmawianie sobie niczego. Stąd te magiczne zachcianki i tym podobne, których kobiety takie jak ja- nie mają. Bo jak w moim przypadku można mówić o zachciankach skoro mam je każdego dnia? Dziś na obiad brukselka i kotlet z soczewicy, a na deser lody, a jutro już mi się chce karkówki i szarlotki, nieraz trzeba biec po ogórki kiszone do piwnicy bo z mężem nagle mamy na nie ochotę do kolacji- to naturalne, zachcianki ma każdy. Tak mam i ja, bo daję organizmowi głos, dlatego w ciąży nie miałam zachcianek innych niż przed nią :)- jadłam i zachowywałam się jak zawsze!
         Mój poród zakończył się ostatecznie cesarskim cięciem, a ze szpitala wypuścili nas po tygodniu. wychodząc ze szpitala jedyną pozostałością po mojej ciąży były dwa dodatkowe kilogramy i kawałek obwisłej skóry! W ogóle nie myślałam wtedy na temat tego jak wyglądam- na prawdę miałam zupełnie inne zmartwienia. Gdyby nie teściowa, która uświadomiła mnie, że nie będę musiała się odchudzać, pewnie bym nie zarejestrowała, że ze szpitala wychodzę wyglądając w zasadzie tak jakbym nigdy nie była w ciąży.
       Nie pozostał mi więc ani 10-kilogramowy bagaż, ani kawał obwisłej skóry z rozstępami. Można powiedzieć, że mam farta i dobre geny- i pewnie tak jest...
      Nie ominął mnie jednak rozstęp mięśni brzucha. Rozstęp mięśni brzucha to rozciągnięcie się mięśni prostych brzucha, które naturalnie się "rozchodzą" na odległość około 3 cm (szerokość mniej więcej dwóch palców). W przypadku większego rozstępu warto zgłosić się do lekarza.
     Ćwiczeniem od jakiego każda mama powinna zacząć jest wciąganie brzucha. Nie możecie się forsować, bo brzuszki robione nim mięśnie się zejdą wyrządzą Wam dużo więcej szkody niż pożytku, mianowicie mięśnie już nigdy mogą się nie zejść... Daj więc swojemu organizmowi czas, ja zaczęłam robić brzuszki dopiero po 3 miesiącach, bo bałam się po prostu że narobię sobie dziadostwa. Wolałam później rozpocząć trening, niż potem żałować że mój brzuch wygląda jakby przez środek przejechał mi walec.
       Wciąganie brzucha- możesz wykonywać to ćwiczenie leżąc, stojąc, siedząc. Polega ono na tym by wciągając brzuch nabierać powietrza i wypuszczać je wraz z rozluźnianiem mięśni. Zaczynasz od mniejszej ilości powtórzeń, potem coraz więcej, po około tygodnia możesz przejść do kolejnego ćwiczenia.
     Unoszenie miednicy- leżąc na plecach uginasz nogi w kolanach, ręce swobodnie wzdłuż ciała. Nabierając wdech mocno wbijasz miednicę, lędźwia w podłogę, zupełnie jakbyś nieznacznie podnosiła pośladki, na wydechu rozluźniasz. To ćwiczenie pobudza dolne partie mięśni prostych brzucha.
Po dwóch tygodniach takiego mini treningu, gdy poczujesz, że mięśnie powróciły już na miejsce, możesz rozpocząć bardziej intensywne ćwiczenia, z każdym tygodniem zwiększając wysiłek. Ja po jakimś czasie dorzuciłam ćwiczenia aerobowe, które wykonywałam z fittapy na youtube. Nie miałam jednak wiele czasu na takie rzeczy. Gdy urodziła się Melania musiałam radzić sobie z wszystkim sama, a oprócz obowiązków przy dziecku i w domu, kończyłam studia, bo byłam na ostatnim roku, a że udało mi się załatwić ITS robiłam co w mojej mocy, żeby nic nie przedłużać i skończyć razem z moim rokiem- łącznie z napisaniem i obroną magisterki. W gruncie rzeczy, ten natłok obowiązków, depresja spowodowana oddaleniem od rodziny i znajomych i przeprowadzką do Żywca sprawiła, że po pół roku od porodu miałam już sporą niedowagę i zdarzały się osoby podejrzewające mnie o chorobę na literkę a. Nie była to jednak żadna chorobliwa dieta, a ogromny wysiłek, bycie wciąż na najwyższych obrotach, brak pomocy, stres, nie pomagało bycie perfekcjonistką i ambitną dziewczyną, która chciała być piątkową studentką, świetną mamą i rewelacyjną gospodynią. Byłam tak wyczerpana, że gdy podawałam mężowi obiad, miałam odruch wymiotny i zmuszałam się, żeby cokolwiek przełknąć. Dopiero po niecałym roku, gdy dość niefortunnie zachorowałam (dokładnie w lipcu 2012 roku) i wylądowałam w szpitalu na prawie miesiąc, dotarło do mnie co jest istotne, depresja uleciała w obliczu choroby i nieuleczalnych jej następstw, a ja zwyczajnie odpuściłam. Teraz dbam o siebie: zdrowo się odżywiam, dbam o zbilansowaną dietę (ziarno kakaowca bo piję dużo kawy itp.), nie łykam żadnych suplementów i nie podaję ich rodzinie (jeśli jeszcze ktoś z Was łyka cokolwiek w tabletkach, to posłuchajcie reklam farmaceutycznych w których jedni zaprzeczają innym udowadniając, że tylko ich suplement wchłania się odpowiednio- to pokazuje jakie brednie nam wciskają i chłam sprzedają) ćwiczę dość regularnie, ale nie forsuję się, główny nacisk kładę na mój mega krzywy kręgosłup i ćwiczę plecy w największej mierze.
      Nie chcę generalizować, ale wydaje mi się, że do figury po ciąży nie wracają tylko te kobiety, które tego po prostu nie chcą. Uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych, tym bardziej jeśli chodzi o nasze własne ciało. Znam wiele kobiet, które były w ciąży  i podobnie jak ja- po miesiącu, dwóch, trzech, czterech (każdy wraca do formy w swoim tempie, ale każdy może do niej wrócić) wyglądały jak laski, które nigdy w ciąży nie były. Znam też takie, których dzieci mają już dwa, trzy latka, a one wciąż nie pozbyły się pociążowego brzuszka (a nawet pupy i ud :P). Widzę jednak czym różnią się te mamy i w 90% przypadkach mogę potwierdzić, że w grę wchodzi tylko i wyłącznie lenistwo. Jak jednak zaznaczam: nie chcę generalizować, to są tylko moje obserwacje, a ja nie jestem badaczem.
Trzymam za Was wszystkie kciuki! Wiem, że możecie i że dacie radę, a nawet, że będziecie błyszczeć i zachwycać bardziej, niż przed ciążą. Bo bycie matką wydobywa z nas dodatkowe porcje kobiecości i blasku- warto to wykorzystać, wiem coś o tym!

Zerknij jeszcze na drugą część wpisu o ćwiczeniach w połogu.

Odgrzebane zdjęcia, z czerwca 2014 roku.




34 komentarze:

Aga z makeonewish.pl pisze...

a ja odwrotnie do Ciebie jadłam wszystko. nie ja nie jadłam. jak tylko w w 4,5 miesiacu skonczyly sie mdlosci zaczelam ŻREĆ jak świnia. wszystko. apetyt mialam wilczy. jaki rezultat? przez 4 i pol miesiaca nieustających mdlosci spadłam na wadze 5 kg. przez kolejne miesiace nadrobiłam te 5 kg i i zyskałam dodatkowe 2 kg. efekt był taki że szłam rodzić z 7 kg wieciej niz na poczatku a tylko 2 z tych 7 gk były moim przytyciem ciążowym. Maja byla malenka bo wazyla tylko 2,5 kg doliczajac łozysko, wody itd wychodzi na to ze w ciazy schudłam :) po porodzie bylam jeszcze chudsza niz przed zajsciem w ciaze. poki karmiłam tez bylam szczupla.

ale bajka kiedys sie konczy.. jak tylko przestalam karmic, momemtalnie kg zaczely sie zbierac. dodatkowo bycie z dzieckiem w domu to w moim przypadku ciagle podajdania i zjadanie po corce. teraz mam 10 kg na plusie..z wlasnej winy, nie przez ciaze

Daria Bilecka pisze...

Laseczki z Ciebie :) ja nie mam rozstępów i figurę sprzed ciąży mam. Wróciłam do niej po miesiącu. Nad figura i tak musze popracować, bo nie jest idealna.
Naslonecznej.blogspot.com

Pozyty Wizja pisze...

Bardzo zdrowe podejście do całej sytuacji :)

Katarzyna O pisze...

Wow! Wyglądasz jak modelka. ;)
Ja co prawda szybko straciłam 12 kg, które mi przybyły w ciąży, ale chciałabym być szczuplejsza.

Kreatywna Mama pisze...

A ja miałam nadzieję, że po ciąży mi coś zostanie... Nie ograniczałam się nigdy. Przytyłam w obu ciazach po 13kg. Rezultat? Po drugim dziecku mam 5kg mniej niż przed zajściem w pierwszą ciążę i nie powiem żeby mnie to szczególnie cieszyło. Gdy ostatnio moja mama zwróciła mi uwagę, że pewnie nie mam nawet 50kg zaczęłam się śmiać. Weszłam pewna siebie na wagę, a tam czwórka z przodu. Ostatni raz miałam taki wynik w wieku 18lat!
Do dziś gdy wstaję malemu zrobić w nocy mleko nie przejdę obojętnie obok szuflady ze słodyczami... Taki mój organizm. Może kiedyś mi to wyjdzie...

Magdallena M pisze...

Urodziłam syna kilkanaście lat temu :) Byłam bardzo młoda. Szybko wróciłam do swoich 48kg, w ciąży ważyłam 56! Uważałam na to, co jem - zawsze. Jedyną i największa zachcianką były owoce!!! i wstrętna kawa anatol. Tonami jadłam winogrona, czereśnie, pomarańcze i grejpfruty. Może dlatego nie miałam kłopotów z wagą i tym samym z figurą.

Melanies fashion pisze...

Dzięki za komplement :). Najważniejsze że straciłaś to, co miałaś stracić, bilans wychodzi na zero, czyli tak jak ma być :).

Melanies fashion pisze...

To pobiłam Was wszystkie co do jednej! 16 kg na plus ;)

Melanies fashion pisze...

Nikt nie jest idealny :) Na szczęście ;)
P.S dzięki wielkie za komplement :P

Sabina Trzęsiok-Pinna pisze...

Gdy się ogarnę, to przeczytam dokładnie:). Na razie mogę napisać tylko tyle, że piękna dziewczyna z Ciebie, a za mną kilogramy pociążowe ciągną się cały czas:).

Lawendowa F. pisze...

Suuuper figura i tak trzymać ! :-)
Ja w ciąży przytyłam 11 kg (i nawet dobrze mi z tym było;) mimo tego,że do 5 m-ca miałam potworne mdłości a potem walczyłam ze zgagą i nie mogłam sobie pozwolić na niektóre zachcianki..
W dwa tyg po porodzie mogłam już włożyć swoje ulubione Levisy w rozmiarze 38:) Teraz moja waga waha się między 50 a 52 kg jejku co ja bym dała żeby ważyć chociaż 56 kg...niestety przy moim trybie życia nie da się bo mam ogrom pracy fizycznej i gdy już przychodzę do domu to chociaż mam codziennie dwa dania patrzę żeby... położyć się spać :-)

Melanies fashion pisze...

Ups :( Mam nadzieję, że jak już przeczytasz dokładnie to nie będziesz miała do mnie żalu o pewne słowa :P- jak zaznaczyłam nie generalizuję. A jeśli coś Cię urazi- wal śmiało na prywatnego maila i sobie na mnie ulżyj :).
P.S pięknie dziękuję za komplement, chociaż teraz mam wrażenie, że ten post wygląda trochę tak jakbym chciała się dowartościować :P. A słowo honoru, że tak nie było!

Ewiczka pisze...

Piękna figura :) Moja ciąża była dość specyficzna, więc nie wiem czy mogę się porównywać do tych ''normanych''. Przed ciąża ważyłam w granicach 45-46kg. Na początku przez niepowściągliwe wymioty zjechałam do 41kg...mimo, iż w ciaży byłam jedynie 28tc to nadrobiłam z nawiązką (ok 56kg). Gdy wyszłam ze szpitala wyglądałam jakbym wciąż byłą w ciązy. Pożyczyłam od kuzynki męża pas ściągający, ale założyłąm to cudo zaledwie kilka razy (akuart przypadło to na początek sezonu letniego, a męczyć się w 40st upale w tym czymś to było dla mnie za wiele). Brzuch się wchłonoł nawet nie wiem kiedy, ale myślę, że to była kwesta obkurczającej się macicy. Po porodzie starałąm się utrzymać wagę na poziomie 50kg, ale niestety mi nie wyszło i znów jest ok. 47kg.
Nie jestem idelalna, chciałabym zgubić niewielki brzuszek (choć podobno widzę go tylko ja), ale samych chceniem nic się nie zdziała. Może gdy syn wróci do przedszkola będę miała chwilę czasu na ćwiczenia.

Melanies fashion pisze...

Ty mnie chudzielcu nawet nie denerwuj, bo po dupsku złoję! Ten brzuch to chyba widzisz oczami wyobraźni :)

Miniowe Szczescie pisze...

Ja wychodzilam z waga 55kg . A dobijalam w dwoch ciazach do 73 kg ( w tym jedna zakonczona w 35 tyg inaczej przytylabym jeszcze wiecej). Waga po 3 miesiacach po ciazy wrocila do stanu sprzed (obecnie 57,5 kg). Nie oznacza to jednak,ze wygladam jakbym dzieci nie miala. Brzuszki na mnie czekaja... poki co... tak,jestem leniwa,ale jeszcze do wakacji mam czas... pozostaly mi 3 miesiace :)

Ty wygladasz uroczo!

Ina-czej pisze...

Pięknie wyglądasz:) Niemniej jednak - na temat nie wypowiem się, bo zwyczajnie mnie to nie dotyczy i jeszcze długo dotyczyć nie będzie, więc nijak mi cokolwiek pisać i się wymądrzać, skoro sama nie przeżyłam. Ja generalnie szczupła nie jestem, więc też różnie może być.

Szczypta o Mnie pisze...

Ja w pierwszej ciąży przytyłam 18 kg. 10 zleciało, a 7 zlecieć nie chciało dopiero jak porządnie zakasałam rękawy wzięłam się za porządny trening zrzuciłam.Mam nadzieję, że i teraz się mi uda, choć w tej ciąży przytyję z pewnością więcej niż w pierwszej, ale jestem dobrej myśli :)

Melanies fashion pisze...

Na razie w ogóle o tym nie myśl! Na zdjęciach wyglądasz świetnie :)

Mamuśka Milena pisze...

Ładna z Ciebie mamuśka : ) Melania urocza gwiazdeczka :*

Ja w pierwszym trymestrze schudłam. Teraz nie pamiętam dokładnie, ale chyba coś koło 5 kg... łącznie do porodu przytyłam 15 kg. 10 kg mniej ważyłam zaraz po porodzie, a 3 miesiące później wróciłam do wagi z przed ciąży. Potem niestety odpuściłam sobie. Żarłam dosłownie o różnych porach dnia. Efekt? Powrót do wagi ciążowej, a nawet i więcej... zaniepokoiłam się, kiedy ciuchy zaczęły być na mnie za małe... nie miałam czasu oglądać się w lustrze... ale raz spojrzałam, w bieliźnie, która była na mnie za mała. Płakałam. Jak mogłam doprowadzić się do takiego stanu? Starałam się sama jakoś zgubić te kg... efekt był widoczny u mojego męża, który tył dosłownie razem ze mną. A u mnie efektów brak. Pomogła Nam dietetyczka. Zgubiłam zbędne kg, waga teraz stoi w miejscu, u męża również. Mamy nowe nawyki żywieniowe, pilnujemy się nawzajem, kiedy pochłaniamy za dużo słodyczy. Fakt, czasem odpuszczamy sobie i w niedzielę jest ten prawdziwy schabowy, ciasto z kremem, ale przyznam się, że Nasze ciało źle na to reaguje. Czujemy się źle, jest Nam ciężko... Zdrowe odżywianie jest ważne. Chcę odżywiać Nas zdrowo, przyzwyczaić Hanię do takiego odżywiania. Hania nie lubi słodkich herbatek, ani soczków. Woli wodę i każdy się dziwi dlaczego daję jej wodę. A dlatego, żeby chcąc ugasić pragnienie sięgnęła w przyszłości po wodę, a nie soczek mający w sobie dużo cukru, czy jakiś napój gazowany... Dlaczego nie chcę dawać dziecku czekolady? Czekolada to zło- mój tekst :D Czekolada może stać się nałogiem, jak papieros, czy alkohol. Wiem to po sobie, ponieważ na diecie dostawałam szału, że nie mogę zjeść czekolady. Ja nie chcę by moje dziecko popełniało moje błędy. Chcę by zdrowo się odżywiało i miało dużo ruchu, żeby również miało umiar w jedzeniu słodyczy, ponieważ nie ma co ukrywać, prędzej czy później zasmakuje czekolady.

Melanies fashion pisze...

Ja nie bronię Melci słodyczy, ale u nas jest dostępna czekolada minimum 60% kakao, a standardem jest 72%. Jak kiedyś kinderki wpadły jej w ręce to chciała się skichać, spróbowała i odrzuciła, powiedziała, że niedobre- to jest mój prywatny sukces :D! Ja bardzo dbam o zdrowie odżywianie i zbilansowaną dietę oraz ruch, ale niczego sobie nie odmawiam- po prostu jemy tylko to, co upiekę lub eko, a że eko jest droższe to wiadomo... Niemniej jednak słodkie jem codziennie :)

Melanies fashion pisze...

I też nie uznaję żadnych kupnych soków- to sam cukier... Wyznajemy podobne zasady widzę, tylko ja coś męża odchudzić nie mogę...

Niunioki Katarzyna Anc - Szczepłek pisze...

Ślicznie wyglądasz :) Ja w każdej z ciąż przytyłam 11 kg i szczerze z wagą 61kg było mi idealnie, ale cóż ciąże mijały i po porodach wszystko ze mnie schodziło do wagi piórkowej :(

Matki Polki Fanaberie pisze...

W obu ciążach przytyłam po 16kg. Po pierwszej wychodząc ze szpitala miałam tylko 3 kg mniej (syn ważył 3480 więc pewnie mi coś zaszyli), po drugiej wychodząc ze szpitala miałam do zrzucenia tylko 3 kg (pewnie wyjęli to co zaszyli przy pierwszym porodzie). Niestety od wagi startowej sprzed pierwszej ciąży miałam do zrzucenia 10kg. Zmobilizowałam się gdy młodszy syn miał 7mc i w 4 mc schudłam ponad 13kg wracając nie tylko do wagi sprzed ciąż,ale i do wagi sprzed ślubu. Niestety wiek chyba robi swoje bo jednak ciało już nie jest takie jak 10 lat temu (a szkoda :) ) Pewnie ćwiczeniami mogłabym wiele rzeczy naprawić,ale cóż przyznaję się, pod tym względem mam lenia giganta i nikt i nic mnie do ćwiczenia chyba nie zmusi. Za jedno jestem wdzięczna mojej mamie, odkąd tylko pamiętam mówiła do mnie "wciągnij brzuch" mimo, że byłam szczupłą nastolatką wręcz chudą. Ten odruch dosłownie wszedł mi w krew i jestem pewna, że w dużej mierze dzięki temu dziś mogę cieszyć się płaskim brzuchem bez zwisającej skóry pomimo dwóch ciąż i naprawdę wielkiego brzucha podczas każdej z nich.

Eli Milamalim pisze...

Świetny post, ale nie dlatego, że opisałaś całą przygodę z ciążą, ale dlatego, że propozycje ćwiczeń są sprawdzone i rewelacyjne. Jestem mamą trójki szkrabów i po wszystkich ciążach, może to zabrzmi bardzo narcystycznie, wyglądam jak wyglądam :-) I to wszystko za sprawą ćwiczeń po połogowych, do których namówiła mnie moja położna. Nie dość, że przywracają sprawność, a tego nam potrzeba zwłaszcza przy gromadce, to świetnie wpływają na wygląd ciała i przygotowują do bardziej forsownych ćwiczeń. Ćwiczenia po połogowe są bardziej rozbudowane niż tu opisałaś i są rozpisane, aż do 3go miesiąca, ale na początek w sam raz :-) Pozdrawiam

Mamuśka Milena pisze...

Mi się udało z mężem tylko dlatego, że nie mieścił się w spodnie i że postanowił mnie wspierać :D
A z tymi słodyczami, to tak nie końca, że nie chcę jej w ogóle ich dać. Po prostu wolę to zastąpić czymś innym, np. owocem. Chciałabym nauczyć ją umiaru. Ja nie mogę sobie na zbyt wiele słodyczy pozwolić, ponieważ efekt po tym jest zawsze jeden- dodatkowe kilogramy. :/

Melanies fashion pisze...

Dzięki za ciepłe słowa! Napisałam tylko o tych ćwiczeniach, bo mam zasadę, że piszę tylko, to co ja sprawdziłam, wypróbowałam, stosowałam itd. Ponieważ dokładnie tak wracałam do formy- opisałam tylko te dwa ćwiczonka, jeśli masz ochotę będzie mi miło gdybyś np. zechciała zrobić na ten temat post gościnny na moim blogu :). Co o tym myślisz?

Kreatywna Mama pisze...

Jeśli chodzi o męża... W pierwszej ciąży (jakkolwiek to brzmi) przytyl tyle co ja, z tą różnicą, że u mnie wszystko zniknęło. W drugiej ciąży... Ja tyłam, a on chudł. Zrzucił 20kg. :)

Lady Cosme pisze...

wyglądasz ślicznie!

Eli Milamalim pisze...

O jejciu, z miłą chęcią :-)

Melanies fashion pisze...

To rewelacja! Będę pisać prywatnie w tej sprawie :)

Maamaa pisze...

Masz piekne dlugie nogi :)
Zazdroszcze Ci figury i tego jak szybko do siebie doszlas po ciazy. Ja wlasnie postanowilam "zabrac sie" za siebie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Melanies fashion pisze...

Wcale nie są długie- na zdjęciu jakoś tak dobrze wyszły. Mam tylko 163 cm wzrostu :)

Anonimowy pisze...

to tez duzo zalezy w jakim w wieku zachodzimy w ciaze, duzo gorzej zrzuca sie po 30, niz w wieku 20kilku lat, choc nie mowie ze to nie mozliwe, ale jest ciezej.

Melanies fashion pisze...

Zgadza się, obserwowałam "na żywo" wiele takich przypadków później ciąży i to też dla mnie kolejny dowód, że te 20 kilka lat to błogosławiony wiek na dziecko. Pod każdym niemal względem. Tym bardziej jeśli nie chcemy "obciążać" ciała.

Prześlij komentarz

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger