Czy warto mieć dzieci?

        Posiadanie dzieci to największe zobowiązanie i wyzwanie jakiego można się podjąć w życiu.             Decydując się na dzieci podejmujesz ryzyko i sprawdzian tego, jakim człowiekiem jesteś. Żadne ekstremalne wspinaczki po górach, wyzwania podejmowane w pracy, spłata kredytu- nic nie równa się takiej odpowiedzialności jak odpowiedzialność za drugiego człowieka, w dodatku do końca życia. Dziecko to zupełnie osobny byt, który jest częścią Ciebie, to wolna istota, której musisz zapewnić godne życie, to człowiek, któremu dajesz możliwości, nie mogąc jednocześnie oczekiwać, że spełni Twoje ambicje- posiadanie dziecka zawiera w sobie cały ogrom paradoksów, które trzeba pojąć dla dobra istotki, którą nosiłaś pod sercem i wydałaś na świat- nie tylko dla siebie, a nawet przede wszystkim nie dla siebie.
       Osoby decydujące się na dziecko, mające za sobą mnóstwo przemyśleń na ten temat i planujące rodzicielstwo i przyszłość z tym związaną, szybko uderzą głową w ścianę. Macierzyństwa/ojcostwa nie da się ani zdefiniować, ani zaplanować, to pojęcia tak złożone, że osoba nie posiadająca dziecka nigdy tego nie zrozumie- nawet bliska obserwacja nie odkryje tego, co czuje rodzic i jakie pokłady zobowiązań, zmian, uczuć i przemyśleń wiążą się z rodzicielstwem. To trzeba przeżyć, żeby pojąć czym jest posiadanie dziecka i z czym się to wiąże.

   Macierzyństwo to permanentny stan zakochania.
Twój mąż/ partner niewątpliwie jest wspaniały, ale stan zakochania przemija, a odpowiedzialne są za to nie tylko hormony, ale i szary dzień powszedni. Uczucie jakim darzysz dziecko jest wyjątkowe. Zmienia się jak w kalejdoskopie- czasem się złościsz, czasem rozpływasz, ale nie zmienia się jedno: ogromna, rodzicielska miłość. Tylko uśmiech dziecka potrafi sprawić, że znów czujesz motyle w brzuchu- Ty, mamo wiesz o czym mówię. Miłość do dziecka wprowadza nas w ekstatyczny stan miłosny, dlatego chyba tak fantastycznie scala związki i sprawia, że nie szukamy przygód i miłości poza rodziną, nie nudzimy się partnerem, jesteśmy w ciągłym amoku miłosnym, który wprawia nas w radość i daje energię. To "zakochanie" jest falowe, ale za każdym razem gdy robi się trudno i smutno, przypomina nam o sobie, znowu łaskocąc w brzuchu motylami na widok niewinnego uśmiechu, nieporadnego biegu, malutkich stópek, na dźwięk niepohamowanego śmiechu, słowa "mamusiu"... Miłość do dziecka jest jak narkotyk, to zrozumie tylko mama i tata.

Rodzicielstwo otwiera oczy.
Nie chodzi mi tutaj o otwarcie oczu jak wygląda dorosłe życie i inne patetyczne aspekt tworzenia rodziny. Absolutnie. Bycie matką to patrzenie na świat oczami dziecka. Zaczynasz zachwycać się drobiazgami, które Cię otaczają. Nie ma milszego widoku niż ogromny "bukiet kwiatów" jakim jest drzewo magnolii obsypane kwiatami. Popołudnie staje się wyjątkowe gdy całą rodziną ruszamy na rowery. Cieszy Cię wiosna i promienie słońca, ciastko w cukierni, bosy spacer po piasku, ale cieszy Cię inaczej niż przedtem, bo podwójną radością: Twoją i autentycznym zachwytem Twojego dziecka. Wracając ostatnio z przedszkola pokazałam córze taką okazałą magnolię, Melania spojrzała na nią z zachwytem, podeszła do niej bliżej a potem podbiegła do mnie radośnie i pocałowała mnie w rękę, mówiąc "wiosna mamusiu". W takich momentach dociera do nas jak piękna w rzeczywistości jest wiosna, natura, jak cudowny jest świat i ile możliwości w sobie kryje.

Rodzicielstwo daje satysfakcję.

Każdy człowiek lubi być z siebie dumny, każdy człowiek chce mieć poczucie wartości i spełnienia. Macierzyństwo i ojcostwo daje nam nowy wymiar ów spełnienia i satysfakcji. Czujemy dumę, że daliśmy światu nowego człowieka- idealnego w swojej niedoskonałości. Czujemy dumę z osiągnięć naszego dziecka i dumę z tego, że potrafimy być rodzicami. Czujemy satysfakcję z faktu, że potrafimy wychować nowego człowieka, dać światu jednostkę absolutnie wyjątkową, która jest naszym "przedłużeniem", kompilacją naszych genów, a jednocześnie jest zupełnie inna, szczególna i nadzwyczajna. Czujemy dumę z pierwszych kroków i słów, ze zdanej matury, z dobrej pracy- choć nie są to nasze własne, osobiste osiągnięcia; są jednak pośrednio nasze i czasem przynoszą więcej satysfakcji niż własna matura, własne studia i rewelacyjna kariera...

Bycie rodzicem sprawia, że chce nam się więcej
Koniec z egzystowaniem! Gdy rodzi się dziecko, rodzi się zupełnie nowe życie, o wiele bogatsze i przede wszystkim celowe. Nic już nie jest takie samo i choć pozornie czasem możemy czuć się ograniczeni, po głębszych namyśle dochodzimy do wniosku, że posiadanie potomstwa uwalnia nas od spraw nieistotnych. Przestajemy przejmować się drobiazgami, niezauważany ich często. To co staje się ważne to tu i teraz.

Jeśli nie masz dziecka ten wpis zapewne do Ciebie nie przemówi. Tysiąc argumentów przeciwko macierzyństwu, które masz w głowie, tak naprawdę nie mają racji bytu. Uwierz- wiem coś o tym, ale to można zrozumieć tylko wtedy, gdy w Twoim życiu pojawi się dziecko.



Ten tekst zdobył czwarte miejsce w konkursie organizowanym przez Mamadu.







45 komentarzy:

  1. Pięknie napisane <3 mój instynkt macierzyński jest tak rozbudzony, że jak widzę małe przedszkolaki to po prostu muszę obrócić się bo płacze. Mam nadzieję, że mi to minie bo płaczę jak oglądam w jakimkolwiek serialu porody, ciąże, sceny ukazujące miłość matki do dziecka, jak mojej przyjaciółce urodził się syn płakałam również, nawet jak przeglądam jakieś przedszkola na moim osiedlu z ciekawości ile kosztują - też płaczę.
    Nigdy tak nie miałam! To spadło na mnie jakoś tak niespodziewanie :). Ślub mamy za 8 dni (Och RANY) więc póki co skupiam się na tym:P.
    Dziękuję za ten post bo mimo, że instynkt mój jest tak mocny to obawy są czy to dobry pomysł być w najbliższym czasie mamą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poddaj się swojej intuicji i instynktom. Jeśli czujesz, że jesteś gotowa, to pewnie znaczy że jesteś. Mam nadzieję, że niedługo dasz mi znać, że pod sercem nosisz dzidziusia i jesteś najszczęśliwsza pod słońcem :)

      Usuń
    2. Pewnie, że dam znać:) na samą myśl o tym się wzruszam:) to niedługo to może być nawet pół roku:) nie chcę tak planować - "że chodź robimy dzidziusia :D ":)
      Pozdrawiam cieplutko :*

      Usuń
    3. Na razie skup się na ślubie- wszystko przyjdzie samo w odpowiednim czasie. życzę Wam niezapomnianej, cudownej uroczystości i świetnej zabawy na weselu!

      Usuń
    4. Hej:) minęło troszkę czasu ale ..... 2 miesiąc ciąży ! Jestem prze-szczęśliwa:) okazuje się, że instynkt był włączony na czas hehe:)
      pozdrawiam i buziaki dla was:*

      Usuń
    5. Kochana, po pierwsze kłaniam się nisko, że pamiętałaś o mnie, o tym poście i zechciałaś tutaj wrócić i mi to napisać. Gdy zobaczyłam Twój komentarz, pomyślałam: po to właśnie prowadzę tego bloga, żeby wirtualnie nadawać z ludźmi na tych samych falach.
      Gratuluję Ci z całego serca i z całego serca życzę Ci, żeby wszystko się układało idealnie: ciąża, poród, połóg. To, co najważniejsze już z Wami jest, a jak tylko przyjdzie na świat poczujecie spełnienie i radość jakiej jeszcze nigdy nie czuliście.
      Cieszę się razem z Wami i dziękuję, że chciałaś się tym właśnie ze mną podzielić :*

      Usuń
    6. Pamiętałam:) lubię Twojego bloga i Twój styl pisania:) dlatego uznałam, że będziesz się cieszyć razem ze mną hehe:) buziaki dla Ciebie i Twojej małej ślicznotki oczywiście dla męża również:)

      PS: ale z jedzeniem to mam problemy heh:) coś co jadłam wczoraj dziś nie mogę na to spojrzeć nawet, raz muszę jeść tylko pierogi ruskie, raz tylko racuchy z jabłkami, raz same ziemniaki z pomidorem itd . No skacze z jednego do drugiego (normalnie nie jadałam pierogów, naleśników racuchów bo tam dużo mąki, ale jak mi tak niedobrze i czuję, że tylko to przełknę to lepsze to niż nic:P).

      Miłego dnia!:)

      Usuń
    7. Kochana, jedz co podpowiada Ci organizm i przede wszystkim dbaj o dietę. Ja już wiem jakie to ważne, wprawdzie jadłam w ciąży zdrowo, ale nie tak świadomie jak teraz. Próbuj, jedz sezonowe owoce i warzywa, nic na siłę, rybki tylko z pewnego źródła (omega 3 !!!). I trzymajcie się dzielnie i ciepło.
      I informuj o postępach ciąży, wyborze imienia, itd. Chyba, że zaczniesz się dzielić przebiegiem ciąży na blogu :).

      Usuń
    8. Na ten moment mam przerwę w prowadzeniu bloga:) tym bardziej, że nie chce by znajomi którzy go czytają dowiedzieli się w ten sposób o ciąży:) a wolę poczekać na 2 trymestr z podawaniem informacji.
      Na razie świruje troszkę bo wyszedł mi podwyższony poziom TSH (jakbym nie była w ciąży to byłby w normie).
      I zrobiłam coś czego nie powinnam!
      Czytam w internecie o niedoczynności tarczycy w ciąży i dotarłam do informacji o chorobie Hashimoto. Mój endokrynolog nie zlecił mi dużej ilości badań, a od razu mi dał leki (tylko widząc poziom THS) - co mnie zmartwiło, bo wszędzie pisze, że przy Hashimoto (które sobie sama zdiagnozowałam - oj ja głupia:P ) trzeba zrobić szereg badań. Z drugiej strony wiem doskonale, że to on jest lekarzem, on się lepiej zna.
      Jednakże te wszystkie informacje o poronieniach, problemach z łożyskiem, z przedwczesnym porodem z tym, że dziecko może źle się rozwijać itp itd powodują, że świruje !
      W pt mam USG tarczycy, może więcej się dowiem:P
      Tak musiałam się podzielić by się troszkę uspokoić :) mam nadzieje, że to tylko podwyższone TSH z powodu ciąży (lekarka powiedziała, że dopiero po ciąży się okaże czy ta niedoczynność to taka ciążowa czy już na całe życie).

      Usuń
    9. W jakim mieście obecnie mieszkasz? Ja chodziłam prywatnie (w Krakowie) do doktora Kusia i był naprawdę dobrym położnikiem. Zlecał mi wszystko jak trzeba, miał świetnie wyposażony gabinet itd. Może warto skonsultować te wyniki jeszcze z kimś jeszcze. Wiem coś o tym, w takim wypadkach konsultacja załatwia sprawę.
      Ja nie jestem Ci w stanie nic podpowiedzieć, bo wyniki podczas ciąży miałam książkowe, gorzej później...

      Usuń
  2. Dokładnie :) A tego, co najpiękniejsze w macierzyństwie po prostu nie da się wyrazić słowami, to się czuje i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonale napisane. Sama pamietam jak ukladalam sobie w glowie swoje macierzynstwo, planowalam jak to bedzie gdy juz Filip bedzie na swiecie. Zycie jednak dalo nam nauczke, ze nie mozna planowac! Filip urodzil sie za wczesnie. Rehabilitacja, kolejne wizyty u specjalistow: kardiolog, neurolog, okulista. Na cale szczescie synek nie ma wiekszych problemow. Rozwija sie jak swoi rowiesnicy i na nic nie choruje. Moje plany i marzenia nie mialy nic wspolnego z pierwszym rokiem macierzynstwa... Mimo tego nie chcialabym cofac czasu. Uwazam, ze jestem silniejsza osoba dzieki temu co przezylam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, ale ja jakoś nie robiłam planów, z góry założyłam, że będzie dobrze i rzeczywiście tak było :) To co się czuje będąc rodzicem to tak jak napisałaś jest nie do wypowiedzenia. Do niedawna moja najbliższa koleżanka nie miała dzieci, czasem żartowałam sobie z niej jak mówiła co to ona nie będzie robiła jak zostanie mamą i uspokajałam jej zapędy żeby poczekała aż tą mamą zostanie. Od dwóch miesięcy ma córeczkę, a jej spojrzenie na dzieci zmieniło się o 180st. Zmieniła się, ale tak na plus, teraz mamy jeszcze więcej powodów do plotkowania i wreszcie się ze mnie nie śmieje jak dzwonię kontrolnie do domu kiedy jesteśmy na wielogodzinnych zakupach bo sama wisi na telefonie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam co prawda dopiero 19 lat i jeszcze nie myślę o posiadaniu dzieci, ale w przyszłości chciałabym je mieć. Uwielbiam je ! I zgadzam się z każdym słowem, które napisałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały tekst. Ja byłam gotowa na macierzyństwo bardzo wcześnie. Gdy pracowałam w żłobku każdym dzieckiem zajmowałam się z taką czułością, jakby to były moje dzieci. W przedszkolu juz musiałam ograniczyć czułości, bo byłoby to podejrzane. Zresztą to maleństwa potrzebują miłości opiekunek i ja ją im dawałam. Pp ślubie zaszłam w ciążę i wtedy mój świat stanął na głowie, oszalałam z radości i miłości. A gdy córka urodziła się, to poczułam, że wcześniejszy instytut nie był taki jest w tym momencie. Teraz marzy mi się kolejne dziecko i jak tylko będzie nas stać to będzie kolejne. Mam dużo miłości w sobie. Macierzyństwo jest dla mnie czymś wspaniałym, mimo, że dostrzegam jego cienie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny wpis, jak zawsze. I masz rację, nie zrozumie tego nikt, kot nie posiada dzieci, choćby nie wiem jak się starał. pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  8. Doklanie. Dla mnie Dzieci sa wszystkim. Byly, sa i beda priorytetem #1 nawet jak ja bede miala 100 lat :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomimo, że jeszcze jestem młoda i nie spotkałam odpowiedniej osoby - tej na całe życie jednego jestem pewna - chcę mieć conajmniej 3 dzieci, bo to najcudowniejsze istoty na Ziemi ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, super tekst! Zgadzam się w 100% nie masz dziecka to nie zrozumiesz nas rodziców. A te motyle w brzuchu <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, wspaniały tekst!Normalnie jakbym sama to napisała.zgadzam się z tobą w 100% !Rodzicielstwo to niezwykła sprawa.Podpisuję się od każdym twoim słowem :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Pieknie napisalas. Brawo za trafne ujecia. Nie ma niczego wiekszego ,niz milosc rodzica do dziecka!

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny wpis i super porównania. Zagadzam się w zupełności.

    OdpowiedzUsuń
  14. Robię tyyyyyle rzeczy w ciągu dnia, że dziwię się jakim cudem :) A przy tym rzeczywiście zrezygnowałam z wielu niepotrzebnych drobiazgów, które kradły mój czas i burzyły mój wewnętrzny spokój. Za to dzieci odwróciły mi świat do góry nogami ale to mi sie akurat podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nawet kiedy Olusia nie było na świecie, ba! nawet kiedy nie było go jeszcze w moim brzuszku, wiedziałam, że dziecko będzie dla mnie spełnieniem i wyjątkowym skarbem, dzięki któremu doznam wyjątkowego rodzaju miłości.

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny post... tak sobie myślę, że kiedyś z dobre 30 lat temu ludzie nie poświęcali tyle myśli swoim dzieciom. A szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  17. piękny post! ja mamą nie jestem, ale mam siostrę młodszą o 16 lat i czuję się jak jej druga mama :) wiem, że to absolutnie co innego, ale wyobrażam sobie jakie silne musi być uczucie matki do dziecka, skoro ja za tą moją malutką siostrzyczką, której zmieniałam pampersy i karmiłam pierwszą w życiu zupką, poszłabym wszędzie i zrobiłabym wszystko dla niej, więc co to będzie jak ja się własnego dzieciaczka doczekam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. trudno mi w to wszystko uwierzyć, że tak może być jak to opisałaś chociaż każdy napotkany rodzic mi powtarza podobne słowa, i teraz komu mam uwierzyć swojemu przeczuciu czy opowieściom o rodzicielstwie doświadczonych potomstwem znajomych? pewnie lekko nie jest ale i satysfakcja jest duża jak wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwierz- wiem coś o tym, ale to można zrozumieć tylko wtedy, gdy w Twoim życiu pojawi się dziecko.
    Nic dodać nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pochylenie się mojego Synka nad przechodzącym po chodniku pajączkiem to coś, co sprawia, że ja też dostrzegam czym jest ten świat... zagadką, cudownym bytem, a moje dziecko odzwierciedla w nim wszystko, co najlepsze i najdoskonalsze :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Miłość do dziecka jest wyjątkowa, bezwarunkowa. To chyba jedyna istota, którą kochamy tak mocno, że bez wahania oddalibyśmy za nią życie, nawet jej wcześniej nie widząć. O dziecko martwimy się tak naprawdę od samego poczęcia!

    OdpowiedzUsuń
  22. Pięknie to napisałaś. Rzeczywiście po urodzeniu dziecka i z biegiem czasu moje wcześniejsze założenia odnośnie wychowania uległy zmianie. Wszystko wychodzi "w praniu" i gdybanie i planowanie jak to będzie się tutaj nie sprawdza. A dziecko daję nam takiego kopa do działania i pozytywnie nakręca, że chce się żyć mocniej, pełniej. Nawet mimo trudnych chwil zawsze potrafi swoim uśmiechem sprawić uśmiech na mojej buzi. A kiedy patrzę na radość z powodu drobiazgów aż chce mi się skakać z nim z radości. I choćby nie chciało mi się rano zwlec z wyra to kiedy taka mała istotka przyjdzie i powie "mamo kocham Cię" i mocno przytuli od razu jest więcej chęci i energii na cały dzień.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zainteresował mnie Twój blog! Przy tej okazji zapraszam również do sibie :)MÓJ BLOG [KLIKNIJ]

    OdpowiedzUsuń
  24. Pięknie to ujęłaś. Na razie nie mam dzieci, ale tekst pokazał wszystkie pozytywne aspekty. Wydaje mi się, że taka miłość do dziecka jest najbardziej czystą postacią miłości, taką bezwarunkową.

    OdpowiedzUsuń
  25. Tak ten zachwyt w oczach dziecka jest czymś tak niesamowitym, że trudnym do opisania.

    OdpowiedzUsuń
  26. Najbardziej podoba mi się pierwszy argument. Zacny tekst! Jesteś nim w moim top tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wpis jak najbardziej przemawia. Odnośnie posiadania dziecka, wszystko to rozumiem, nawet i wpis przemawia. Są jednak obawy, które przychodzą i odchodzą, nawet u mężczyzny tworząc huśtawkę na zasadzie, dziś chcę, jutro nie wiem, po jutrze znowu nie, jednak za tydzień tak. I jak z tym sobie poradzić ?

    OdpowiedzUsuń
  28. Nasza natura już dawno za nas wybrała, musimy mieć dzieci jeśli chcemy, żeby świat przetrwał. Jeśli jednak nie jesteśmy z natury zdolni do bezinteresownych poświęceń, to darujmy sobie ten etap w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  29. No i prawie się popłakałam. Człowiek nie ma czasu się nad tym tematem zastanowić. Tak pięknie to opisałaś. Dzieci na pewno warto mieć, tylko trzeba się dobrze do tego przygotować, aby czerpać radość z każdej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  30. Idealnie to ujełaś :) I zgadzam się z tym w 100 %. A szczególnie z tym że to wyzwanie. I to jakie :) Dziecko to jak test z odpowiedzialności i cierpliwości :) I nawet sama zauważyłam na jakieś kilka tygodni po urodzeniu Pyzola żę chce mi się więcej. Czym mam mniej czasu tym bardziej ten czas umiem zagospodarować :)

    OdpowiedzUsuń
  31. świetny tekst. :) Bardzo dobry. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Macierzyństwo nie jest dla każdej kobiety. Każda matka może posiadać inne odczucia względem swoich dzieci. Wychowywanie to długi i ciężki proces, więc dopiero po jego skończeniu widać, kto jakim był rodzicem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I też nie zawsze, bo podczas socjalizacji wtórnej, często rówieśnicy, szkoła itd mają większy wpływ na dziecko niż rodzice i okazuje się, że z nawet najlepszego domu wyrósł potwór. Niestety nie jest tak prosto. Ja się staram jak mogę, ale pozostawiam margines na porażki: nie tylko moje wychowawcze, ale i te, które przyniesie mi wpływ społeczeństwa na moje dziecko. Prosty przykład: moje dziecko nie bawi się telefonem czy tabletem, woli puzzle, ale jak trafi do klasy pozorantów i pustych przechwalaczy może ulec i moje zasady będę musiała nagiąć, bo będzie wstyd, płacz i zgrzytanie zębów, przynajmniej tak wynika z moich obserwacji. Póki mogę, walczę i wychowuję po mojemu.

      Usuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.