4/26/2015

"Potęga podświadomości"- recenzja

       Na swojego pierwszego audiobooka wybrałam klasyk poradników psychologicznych czyli "Potęgę podświadomości" Josepha Murphy'ego. Audiobooka czyta Jarosław Łukomski- właściciel bardzo przyjemnego, męskiego głosu o dobrej, wyrazistej dykcji.
        Dlaczego akurat taka książka? Jestem dość żywo zainteresowana psychologią, namiętnie czytam "Charaktery" oraz wypożyczam popularnonaukowe pozycje (psychologów proszę o nie wypowiadanie się na ten temat; jestem tylko i wyłącznie zainteresowana tą dziedziną, nie jestem specjalistką, nie mam uprawnień do leczenie ludzi itd.). Wiem jak silna jest sugestia, jakie efekty może przynieść wizualizacja, sięgnęłam po ten poradnik, żeby doświadczyć teorii nieco w praktyce.
       Jospeh Murphy w całości traktuje o tym jak ważne jest uwierzyć i zmienić myślenie, by osiągnąć sukces. Wręcz uzależnia nasze dotychczasowe położenie życiowe, status społeczny, stan zdrowia itp. od tego jak myślimy, co wizualizujemy czy wierzymy w pomyślność i spełnienie zamierzeń oraz marzeń.
       Jestem z natury realistką, dużo czytałam na temat "wmawiania" sobie pewnych rzeczy, w które w końcu uwierzymy co da nam sukces, powodzenie, wiarę w siebie, pewność lub cokolwiek, co sobie obraliśmy. Nigdy jednak nie zastosowałam tych rad w praktyce- nie wierzyłam w takie "cuda". Nie stawałam przed lustrem mówiąc sobie, że jestem piękna czy mądra, nie prowadziłam dziennika w którym zapisywałam sobie komplementy, nie mówiłam na głos że siebie kocham, nie wizualizowałam sobie wieczorami, że jestem kobietą sukcesu. Jednym zdaniem: nie stosowałam na sobie żadnych z technik, o których wielkiej skuteczności czytałam.
       Pozycja Murphy'ego zmotywowała mnie do jednej rzeczy, i uważam to za wielki sukces tej pozycji, do powtarzania sobie jednego zdania każdego wieczoru i poranka: "We dnie i w nocy wszystko nam sprzyja". W oryginale jest "mi", ale ja myślę o całej mojej rodzinie, dlatego zmieniłam "mi"na "nam". Nie twierdzę, że to zdanie odmieni moje życie, wiem jednak, że to zdanie zmienia mój stosunek do rzeczywistości. Skoro WSZYSTKO mi sprzyja to przecież mi się powiedzie- prędzej czy później. Na razie powtarzam to bez większego przekonania, ale pomyślałam: "czemu nie? to nic nie kosztuje, a może zadziała..."
         "Potęga podświadomości" przekonuje, że wszystko zależy od nas samych. Murphy cytuje Pismo Święte również w taki sposób, by pokazać, że wszystko co dzieje się wokół jest wynikiem naszej wiary i siły sugestii- podświadomości. Możemy znaleźć więc rozdziały o uzdrawianiu samych siebie, o dążeniu do bogactwa, o zawiści i zazdrości, które skazują nas na niepowodzenie.
Jak słusznie zauważył w moim poprzednim poście, jeden z komentujących- Pan Adrian, książka rzeczywiście działa na zasadzie "tłoczenia". Esencja zawarta jest na kilkunastu/ kilkudziesięciu stronach, a następnie autor sączy w nas jedno i to samo, odrobinę modyfikując zdania i treść. To prawda, ale to przecież zabieg psychologiczny. Ciągłe powtarzanie sprawia, że przekonujemy się do wypowiedzi coraz bardziej, aż w końcu zaczynamy w to wierzyć. Na niektórych zapewne działa to bardzo skutecznie. Na mnie i pana Adriana niekoniecznie ;).
         Uważam jednak, że warto sięgnąć po ten poradnik, choćby z tego względu, żeby wyłapać pewne cytaty i przekonać samego siebie, że może być lepiej, bo gdy wierzymy, że coś się wydarzy, to przestajemy temu przeszkadzać. Czasem sami sobie podkładamy pod nogi kłody, sprawiamy, że nasze marzenia się nie realizują, bo sami im na to do końca nie pozwalamy. Warto uwierzyć, że możemy osiągnąć wiele, że jesteśmy zdolni dotrzeć tam, gdzie marzymy by być. Nie można przeszkadzać marzeniom się spełniać, czasem tylko tyle wystarczy, żeby je zrealizować. Nie przeszkadzać.

14 komentarzy:

Julia Goch pisze...

Nie słyszałam o tej książce szczerze mówiąc, ale wydaje się ciekawa :)
Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

madziulllaaaa pisze...

Też mnie interesuję dziedzina psychologii, ale podobnie jak Ty - tylko tak dla siebie, na własne potrzeby, zaspokojenie ciekawości itp... :D

Paulina Kujawa pisze...

Uwielbiam czytać książki , poradniki za to mnie - tak sobie wbiłam do głowy że nikt nie będzie mi mówił co i jak , a wiem że wiele z książkowych poradników mogłoby mi nie raz pomóc . Niestety uparta jestem :) Ale kiedyś jak minie mi ten upór to będę miała na uwadze książkę która polecasz . Ps . Nigdy jeszcze nie słuchałam audiobooków póki co jestem staroświecka lubię mieć książkę w ręku :) Pozdrawiam

Katarzyna O pisze...

Moja siostra jako nastolatka aż piszczała z radości, że przeczyta tą książkę. Zrobiła jej jednak sito z mózgu i po jej lekturze ciężko się z nią do tej pory dogadać. Sama po nią nigdy nie sięgnęłam. Reakcja mojej siostry wystarczająco mnie zniechęciła.

Z filiżanką kawy pisze...

Co Ty opowiadasz? Masakra... Chyba przeczytała ja w nieodpowiednim wieku i zbyt wiele rzeczy potraktowała dosłownie. Inaczej nie umiem sobie tego wytłumaczyć...

Magdallena M pisze...

Czytałam książkę i często do niej wracam. Są efekty, co prawda małe, ale to działa. Lepsze takie myślenie, niż narzekanie i czarne myśli. Wiara czyni cuda :)

Katarzyna O pisze...

Trafiłaś w sedno. W konsekwencji ma 26 lat, a myślenie wręcz tragiczne.

Z filiżanką kawy pisze...

Szokujące, że książka może przynieść aż takie konsekwencje i mieć taki wpływ na człowieka. Muszę przestrzec mamę, żeby nie trafiła przypadkiem w ręce mojej nastoletniej siostry...

Z filiżanką kawy pisze...

Zgadza się. Ostatnie zdanie Twojego komentarza to esencja!

Katarzyna O pisze...

Niestety. Moja siostra do tej pory nie chodzi do lekarzy i nie uznaje leków, bo uważa, że siła podświadomości się wyleczy ze wszystkiego. Jak choruje to ciągnie się to w nieskończoność. Jedynie ze złamaniem operacyjnym poszła do szpitala. Eh, na jej wymysły aż szkoda słów.

Z filiżanką kawy pisze...

To może niech to przeczyta raz jeszcze albo spróbuj sama to przeczytać/wysłuchać i przetłumaczyć jej o co dokładnie chodzi, przecież ona już myśli logicznie, jest dorosłą osobą. W książce wcale nie chodzi o to, żeby się samemu uzdrawiać tylko wierzyć w to, że się wyzdrowieje. Tragedia... Współczuję Wam...

Katarzyna O pisze...

On czytała tą książkę już kilka razy i dalej opacznie ja rozumie. Wiesz, to taki typ, co wszystko wie najlepiej, więc jej nic się nie da wytłumaczyć. Na szczęście nie mam z nią zbytnio kontaktu.

Z filiżanką kawy pisze...

Nie przejmuj się, może w końcu sama dojdzie do odpowiednich wniosków...

Adrian Bysiak pisze...

Książkę czytałem dawno temu. Teoretycznie to dobra publikacja, praktycznie - nic samo się nie zrobi. Po kilku latach od przeczytania jest to jedynie książka, która wyzwala w ludziach pozytywne myślenie, czasami - jak widać po komentarzach - zbyt pozytywne.

Prześlij komentarz

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger