6/04/2015

Moje sposoby na wypadające włosy

      Odkąd zaszłam w ciążę włosy zaczęły dosłownie lecieć mi z głowy. Zawsze zresztą miałam problemy z wypadaniem i rzadko kiedy mogłam cieszyć się takimi okresami, że po ich umyciu nie zatykał się odpływ, a uczesaniu szczotka nie przypominała zwierzątka futerkowego. Moja wykładzina zawsze miała złoty pobłysk i wyglądała jak utkana złotą nicią, pomimo że odkurzam codziennie... Włosy się mnie nie trzymają, niestety. Po urodzeniu Melanii był już oczywisty dramat i obawiałam się łysienia plackowatego, zaczęłam więc przegrzebywać internet w poszukiwaniu ratunku.
      Na pierwszy plan poszły drożdże. Drożdże pod wieloma postaciami. Każdego wieczoru przez miesiąc zalewałam drożdże wrzącym mlekiem, a potem powstrzymując odruch wymiotny wypijałam około 25 gram rozrobionych w mleku drożdży. Przed myciem nakładałam na skalp maseczkę z drożdży i czekałam na efekty. Zachwytom nad piciem drożdży w internecie nie ma końca. Drożdże to źródło witamin z grupy B- kluczowych dla skóry, włosów i paznokci. Mnie drożdże przyprawiły tylko o zgagę. Włosy jak wypadały, tak wypadały, nie pomogły też ani cerze ani paznokciom. Po miesiącu odpuściłam więc picie tego niesmacznego napoju, ale nie zrezygnowałam z drożdżowych maseczek na twarz i skórę głowy i stosuję je po dziś dzień.
       O cebuli wiedziałam jeszcze na studiach. Sok z cebuli bogaty jest w siarkę, która stymuluje produkcję kolagenu a tym samym porost włosów. Cebula przeciwdziała łysieniu plackowatemu. Jak ją stosowałam? Wyciskałam z niej sok i świeży, bez dodatków, wcierałam na kilka godzin przed myciem w skórę głowy. Byłam twarda i regularnie stosowałam te zabiegi, pomimo, że ani sok z cytryny ani najlepsze szampony nie były w stanie zmyć swądku cebuli z mojej głowy. Jeśli już jakimś cudem udało mi się pozbyć cuchnącego zapachu to wystarczyło żebym choć trochę się spociła, a smrodek cebuli unosił się wokół mnie, odstraszając wszystkich na siłowni czy fitnessie. Cebula bogata jest w krzem i mnóstwo witamin dlatego warto spożywać ją codziennie na surowo np. dodając do sałatek czy posypując nimi kanapki z pomidorem i sałatą. Czy cebula mi pomogła? Miałam wrażenie, że sok z cebuli radził sobie z wypadaniem moich włosów lepiej niż drożdże, ale unoszący się ode mnie zapach zniechęcił mnie na tyle skutecznie, że porzuciłam sok z cebuli, nie rezygnując jednak z jej spożywania.
        Kozieradka była moim wielkim odkryciem (cudowne właściwości kozieradki), tym bardziej że używam jej zarówno w codziennej kuchni jak i kosmetyce. Jak stosowałam kozieradkę na włosy? Moją pierwszą kozieradkę zakupiłam w aptece. Łyżkę tego zioła zalałam gorącą wodą i odstawiłam na noc. Następnego dnia wtarłam napar w skórę głowy i tak powtarzałam zabieg przez kilka tygodni. W tym czasie co jakiś czas wracałam do maseczki z drożdży oaz cały czas pracowałam nad dietą i to był moment kiedy nawet mój mąż zauważył znaczną poprawę stanu moich włosów, choćby dlatego, że przestał znajdywać je w najdziwniejszych miejscach... np. w naszym łóżku czy swojej garderobie.
        Kolejnym odkryciem zasługującym na uwagę jest czarnuszka, a dokładniej olejek z niej. Olejek z czarnuszki wyraźnie poprawił kondycję moich włosów: stały się silniejsze, odporne na łamanie i zaczęły się mniej przetłuszczać. Czarnuszka miała swój ogromny udział w powstrzymaniu wypadania moich włosów i jest to olejek, który polecam wszystkim chcącym nie tylko wzmocnić włosy ale także przyspieszyć ich porost np. po nieudanym cięciu.
       Przez jakiś czas piłam też osławioną skrzypopokrzywę. Jest ona niczym innym jak mieszanką ugotowanych suszonych ziół skrzypu, bogatego w krzem oraz pokrzywy. Mieszanka ta ma pobudzać porost włosów, sprawiać, że będą silne, mocne i zdrowe, ma także wzmacniać paznokcie i dbać o cerę. Nie piłam tego napoju regularnie, bo problem sprawiało mi gotowanie ziół, a w zaparzane torebki nie wierzę. Jestem jednak zdania, że warto wypróbować ten sposób, gdyż wiele dziewczyn chwali sobie zbawienny wpływ tych ziół na urodę. Warto pamiętać, że należy robić przerwę od tej kuracji, gdyż zioła te mogą uczulać.
      Nie ukrywam, że jestem włosomaniaczką i zawsze interesowały mnie nowinki z dziedziny pielęgnacji. Kiedy wyczytałam, ze można samemu wyczarować sobie macerat ze składników dobranych pod kątem problemu włosów czy skóry głowy, nawet się nie zawahałam. Pobiegłam po słoik do piwnicy, zakupiłam niedrogi olejek do włosów z łopianiem (chyba z Green Pharmacy) i z przyjemnością przystąpiłam do wyszukiwania składników, z których macerat przeciwdziałałby wypadaniu włosów. Do mojego pierwszego maceratu użyłam kilku ząbków czosnku, kozieradki, szczypty chili oraz kilku łyżek mielonej kawy ( składniki te przede wszystkim stymulują cebulki włosowe do wzrostu). Wszystkie składniki zalałam olejkiem z łopianem i odstawiłam na trzy tygodnie w ciemne miejsce. Codziennie wstrząsałam słoikiem i z niecierpliwością czekałam na mój macerat. Po ustalonym czasie olejek przybrał ciemniejszej barwy i dziwnego zapachu, w którym zdecydowanie przebijała kawowa nuta. Maceratu używałam do olejowania skalpu. Ciężko jednak jest mi określić jego skuteczność, gdyż wtedy dbałam już bardzo o dietę, zrezygnowałam z silikonów oraz SLS-ów w pielęgnacji oraz używałam wielu naturalnych składników do włosów. Mogę tylko potwierdzić, że wszystkie te zabiegi stosowane na włosach naprzemiennie lub regularne stosowanie choć jednego sposobu, przy jednoczesnym racjonalnym odżywianiu zapewni Wam mocne i zdrowe włosy.
         Jest jeszcze wiele sposobów przeciwdziałania wpadaniu włosów: sok z rzepy, łykanie Calcium Pantothenicum, maseczka z żółtek, rycyny i soku z cytryny, nafta kosmetyczna, olejki eteryczne: lawendowy i rozmarynowy (często dodawałam kilka ich kropel do wywaru z kozieradki) i wiele, wiele innych. Wybrałam jednak te, które uważam za najskuteczniejsze lub które wbrew obiegowej opinii mi nie pomogły. Nie musicie stosować wszystkich wymienionych przeze mnie składników. Pamiętajcie jednak, że w Waszej diecie nie może zabraknąć witamin z grupy B, cynku oraz krzemu, a jeśli chodzi o pielęgnację moim faworytem jest oczywiście olejowanie, o którym pisałam już dla Was post i które szczerze Wam polecam.

drożdże



35 komentarzy:

LIFE STYLERKA pisze...

Musze koniecznie wypróbować, któryś z Twoich sposobów, ponieważ moje włosy wychodzą jak sierść z psa na wiosnę;). A ja zapraszam dzisiaj do przeczytania czemu w końcu zdecydowałam się na Disqus oraz na Linkowe Party u Lifestylerki. To świetna okazja, żeby zaprezentować swojego bloga, przeczytać ciekawe artykuły oraz poznać świetne osoby. Serdecznie Cie zapraszam:).

Niunioki Katarzyna Anc - Szczepłek pisze...

Brałam Calcium i nic. Twoje sposoby na pewno wypróbuję.

Z filiżanką kawy pisze...

Ja też nie zauważyłam po nim poprawy, ale pamiętaj że najlepiej działać jednocześnie wewnętrznie i zewnętrzne czyli dobra dieta plus jakaś fajna wcierka na skalp. Daj znać czy kondycja Twoich włosów się poprawi kochana, trzymam kciuki!

Matka Antyterrorystka pisze...

Moje włosy lecą na potęgę. Chyba czas coś z tym zrobić!

gilewska.pl pisze...

Tez będę musiała wypróbowac bo gubię włosy. Na szczescie mam ich sporo to nie widac braków:)

Ewelina Musiał pisze...

muszę w końcu wypróbować czarnuszkę. Ja przed pierwszą ciążą i w jej trakcie miałam cudowne włosy - teraz pozostało po nich wspomnienie :(

Karolina Kruk pisze...

W sam raz tekst dla mnie choć sama przygotowuje podobny post do tego 😀 W,ciąży włosy miałam piękne jak i przed nią, natomiast teraz trzy miesiące po porodzie jest dramat lecą garściami 😭

Z filiżanką kawy pisze...

Też jestem posiadaczką gęstej czupryny, ale jeśli chodzi o włosy uważam, że umiaru nie ma (chyba, że u fryzjera... Bo za farbowanie płaciłam jak za złoto :P) każdy okres ich wzmożonego wypadania martwi mnie bardzo.

Katarzyna O pisze...

Ja miałam problem z wypadaniem włosów kiedy karmiłam piersią. Teraz to już przeszłość. :)

Nuadell Hakkari pisze...

Spadasz mi z nieba! Od jakiegoś czasu borykam się z problemem wypadających i łamiących się włosów, ale nie mam sił walczyć z nimi za pomocą drogich środków. Szampon, ziółka, maseczki i takie tam, ale mam wrażenie, że to za mało. Teraz wiem, że spróbuję coś zdziałać innymi, domowymi drogami. Co do postu, od razu podesłałam linka do mojej koleżanki, która cierpi na łysienie plackowate. Kilka sposobów nie znała w ogóle i mam nadzieję, że jej pomogą.
Dziękuję Ci za ten post, jest naprawdę pokrzepiający. Pozdrawiam!
http://wypstrykando.blogspot.com

LekkoMissMargerita pisze...

Bardzo podoba mi się ten nowy szablon bloga

Kreatywna Mama pisze...

Po ciążach też mi wypadały, ale mam ich tyle na głowie, że specjalnie się nie martwilam. Irytująca jest tylko właśnie ich obecność we wszystkich miejscach w domu, zwłaszcza na dywanach. Odkurzacz nie daje rady, wiec gumowa mokra rękawiczka i co chwilę to samo.

Daria Bilecka pisze...

A mi na wypadające włosy garściami pomógł szampon z Joanny, rzepa. Cudowny jest.

Z filiżanką kawy pisze...

Ja nie używam kosmetyków z parabenami, silikonami i SLS-ami. Jestem zakręconą włosomaniaczką ;), polecam z całego serca pielęgnację prosto z natury- trochę czasochłonna, ale skuteczna i przyjazna organizmowi :)

Szczypta o Mnie pisze...

A może coś polecisz na problem z przetłuszczającymi się włosami.

Matki Polki Fanaberie pisze...

Ja to przede wszystkim podziwiam cię za wytrwałość i chęci, najchętniej wprowadziłabym się do ciebie na kilka tygodni co by przejąć kilka twoich nawyków :)

Katarzyna Balbierz - MaaMaa BaalBinkaa pisze...

Ja mam odwrotny problem. Mam na głowie tak dużo włosów, że chętnie połowę bym oddała! Nawet w ciąży zbyt wiele mi ich nie wypadło...
O drożdżach i ich właściwościach na włosy nie miałam pojęcia a kozieradka od niedawna gości w mojej kuchni :)

calareszta.pl pisze...

Haha, od razu sobie wyobraziłam, jak pakuję na włosy cebulę i lecę w świat :)

Matko Zabawko pisze...

U mnie w ciąży włosy i paznokcie się wzmocniły. Wszystko ładnie, pięknie i jakoś 3 miesiące po porodzie zaczęło się sypać...włosy wszędzie, a mycie ich mnie obrzydzało, bo przyklejały się wszędzie.
Teraz jest okej. Nie pamiętam dokładnie jak długo, ale podczas mycia wypadną mi max 3 włoski. Z paznokciami jeszcze jest krucho, łamią się w każdym możliwym miejscu...

Zwykła Matka pisze...

hmmm....córce strasznie wypadają włosy wiec muszę uważnie przyjrzeć się Twoim pomysłom! świetny wpis :))

M. Poznańska pisze...

Ja walczyłam różnościami, a teraz nie wiem co pomogło :P

Dorot de Grejt pisze...

A brałaś kiedyś jakieś suplementy diety? Wiem, że wiele dziewczyn w ogóle nie bierze ich pod uwagę, jako coś sztucznego i woli dostarczać sobie składników w nich dostępnych jedząc wiele innych produktów. Dla mnie to jest trochę bez sensu, nie mam czasu na dbanie o dietę, a takie dobre tabletki naprawdę są w stanie zaspokoić nasze zapotrzebowanie na witaminy i minerały. Sama od jakichś 2 miesięcy biorę Bio silicę i widzę znaczną poprawę stanu moich włosów. Wypadają o wiele mnie, nie łamią się, stały się gładsze. Dla mnie to rozwiązanie idealne.

Z filiżanką kawy pisze...

Nie, to się kłóci z moimi poglądami. Zresztą, podpytaj zaufanych i nie zaslepionych farmaceutów na temat suplementów ;). Ja tam wolę jedno ziarno kakaowca niż magnez w tabletkach, który może zniszczyć żołądek lub marchewkę zamiast beta karotenu w tabletkach zabarwionych koszenila... To nie jest wyczyn i wcale nie zabiera więcej czasu :)

Z filiżanką kawy pisze...

Bardzo mnie to cieszy! Mam nadzieję, że pomogę, trzymam kciuki mocno za koleżankę.

Z filiżanką kawy pisze...

Drożdże sprawdzają się jako maseczka także na problemy z przetłuszczaniem, podobnie olejek z czarnuszki. Świetne efekty daje też seria Seboradin Niger jeśli nie masz nic przeciwko drogeryjnym kosmetykom i sls w składzie.

Z filiżanką kawy pisze...

Zapraszam ;)

Z filiżanką kawy pisze...

Świetna jako przyprawa, prawda? :)

Z filiżanką kawy pisze...

Jak mówiłam : very risky :P

Anonimowy pisze...

Skrzyp polny i pokrzywa! To dwa najważniejsze składniki, którymi możemy zadbać o nasze włosy :) Sama jestem świeżo po kuracji bio silicą max, brałam ponad miesiąc i moje problemy z wypadającymi i łamiącymi się włosami skończyły się bezpowrotnie :)

JustynaB pisze...

też miałam jeszcze miesiąc temu ogromny problem z wypadającymi włosami głowy na potęgę" :/ W szczególności po dłuższej kąpieli.. Poczytałam o suplementach i przekonałam się do skrzypu polnego i pokrzywy. Zdecydowałam się jakoś zawalczyć o moje włosy.. i muszę przyznać, że wiele osób pisze, że biosilica jest ok, ale ja jestem szczerze bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie spodziewałam się aż takiego rezultatu, że dzięki suplementowi włosy praktycznie przestaną mi wypadać :)

Marta pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Z filiżanką kawy pisze...

Kozieradkę koniecznie przed myciem, żeby zmyć jej specyficzny zapach :), ale potrzymaj ją minimum dwie godzinki. Ziarno kakaowca po prostu rozgryzam i zajadam :), nie pisałam już o nim. Ja posiadam takie z certyfikatem bio, wystarczy jeden, dwa dziennie, więc taka paczuszka starcza na około miesiąc :).

Marta pisze...

Dziękuję za odpowiedź i przepraszam za namnożenie a teraz usunięcie moich komentarzy - nie mogę się zsynchronizować z moim urządzeniem mobilnym :/ podróży jeszcze temat i powiem, że w końcu wtarłam dzisiaj napar z kozieradki po myciu, bo wymyśliłam, że skoro taki dobroczynny to szkoda zmywać i nie jest najgorzej, o czym świadczy to, że mój mężczyzna nic nie wspomniał całując mnie w głowę ;) powiedz jeszcze tylko, tą łyżkę ziela zalewasz całą szklanką wody czy mniejszą ilością? Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie Skarbnico Wiedzy Wszelakiej :)

Z filiżanką kawy pisze...

Ja też coś poknociłam bo chciałam usunąć i opublikować tylko jeden, a jak widać opublikowałam niechcący wszystkie... Zalewam mniejszą ilością wody niż cała szklanka, tak mniej więcej połowę, czasem nawet mniej. Jeśli mam nasilone problemy z wypadaniem to chce mieć duże stężenie tej kozieradki :P Polecam też aplikator (wiem że jedna z odżywek/wcierek była w takim opakowaniu z dziubkiem, chyba coś z Joanny...) który ułatwi równomiernie nałożenie płynu :).

Ja również ciepło pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Moim sposobem na wypadające włosy jest szampon z dodatkiem wywaru z ziół nasturcji,rozmarynu,pokrzywy,skrzypu,tataraku,łopianu.Mnie i mojemu synowi pomógł.Spróbujcie.Pozdrawiam.

Prześlij komentarz

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger