9/29/2015

Jak dobrze wybrać szpital do porodu?

     Do napisania tego postu zainspirowała mnie rozmowa z koleżanką, która pytała mnie czy rodziłam w Krakowie i jaki szpital wybrałabym do porodu. Pierwotnie rzeczywiście miałam rodzić w Krakowie, chodziłam do ginekologa, który pracował w wytypowanej przeze mnie placówce, ale w życiu nie da się niczego przewidzieć i zaplanować. Ostatecznie, Melanie wydałam na świat w Bielsku.
     Mimo wszystko i tam, priorytetem dla mnie było wyszukać odpowiednią placówkę i zanim wybrałam miejsce do porodu zrobiłam rundę po bielskich i okolicznych szpitalach, by dokonać najlepszego wyboru.
     Jak wybrać szpital do porodu?
     Po pierwsze wytypuj kilka szpitali znajdujących się na liście "Rodzić po ludzku". Gdy byłam w ciąży kupowałam wszelkie dodatki do gazet, odwiedzałam darmowe warsztaty, które traktowały o porodzie oraz szpitalach. Dzięki temu szybko wytypowałam kilka szpitali uznanych w Krakowie za najlepiej przygotowane i przyjazne rodzącej. Nie ukrywam, że udało mi się upolować dodatek do Gazety Wyborczej z rankingiem najlepiej wyposażonych krakowskich porodówek.
 Co to znaczy dobrze wyposażony szpital?
     Medycyna posuwa się do przodu w zawrotnym tempie: przeszczepy, in vitro, chemioterapia, narkozy, a przekonanie, że kobieta musi rodzić w bólu pokutuje nieprzerwanie do dziś. Wszyscy towarzyszący rodzącej na sali powtarzają jak mantrę: "Każda rodzi, każda przez to przechodzi, nie płacz, nie histeryzuj... " itd. Zakutego łba nie przeskoczysz, ale szpital zatrzymany w czasach PRL możesz omijać szerokim łukiem. Zanim więc podejmiesz decyzję, wybierz się na spacer po porodówkach i porozmawiaj z położnymi. Poproś o pokazanie traktu porodowego oraz sal porodowych. Zapytaj o możliwość porodu rodzinnego, porodu w wannie. Podpytaj o ilość wanien i czy są one dostępne dla rodzących, zapytaj o worki sako, drabinki, piłki (na których można wykonywać ćwiczenia uśmierzające ból i przyspieszające poród).
    Nie sugeruj się tym jak wygląda szpital. Z własnego doświadczenia wiem, że wiele placówek zamiast łożyć w remont, finansuje coraz to lepsze wyposażenie, a przecież gdy boli kolor ścian ma dużo mniejsze znaczenie niż brak wanny. Zapytaj czy szpital oferuje znieczulenie zewnątrzoponowe, czy oferuje uśmierzanie bólu tlenem, czy ma w wyposażeniu aparat TENS i czy trzeba zaopatrzyć się we własne elektrody. Podpytaj o stanowisko położnych wobec nacięcia krocza. Wiele pielęgniarek mówi, że oczywiście stara się tego uniknąć, ale na pytanie o ciepłe okłady np. z kawy pomiędzy skurczami, szeroko otwierają oczy ze zdumienia lub protekcjonalnie wzdychają.
     Masz prawo żądać pomocy, by uśmierzanie bólu stało na najwyższym poziomie. Partner może starać się ze wszystkich sił by Ci ulżyć: masować Twój odcinek krzyżowo-lędźwiowy czy stosować akupresurę, ale to nie znaczy, że personel ma stać z założonymi rękami i "dopingować" Cię słowami "Każda przez to przechodzi i wytrzymuje bez znieczulenia".
     Dopytaj też jakie jest stanowisko personelu co do sposobu wyboru pozycji porodowej. Wiele mówi się o tym, by kobieta mogła rodzić w pozycji, którą odczuwa za najlepszą dla siebie (natura tak nas skonstruowała, że najwygodniej i najszybciej rodzić nam nie na leżąco, a w kucki, przez wzgląd na ułożenie narządów rodnych oraz... grawitację), ale mało który szpital przystaje na takie warunki. Dlaczego położne tak upierają się na poród na leżąco? Bo najwygodniej go im w ten sposób odebrać. Jeśli sytuacja tego wymaga i poród obfituje w komplikacje- nie ma sensu się kłócić, ale jeśli wszystko przebiega książkowo i sprawnie powinnaś mieć możliwość rodzić w takiej pozycji w jakiej jest Ci najwygodniej i najmniej boli.
     Warto pamiętać, że jadąc już do rozwiązania powinnaś mieć ze sobą tzw. plan porodu, w którym jasno i wyraźnie piszesz o swoich oczekiwaniach co do każdego z etapów przyjścia na świat Twojego maleństwa. Możesz napisać w nim, że chcesz uniknąć środków farmakologicznych przyspieszających poród (takich jak oksytocyna, która prócz przyspieszania rozwierania itd. potęguję ból...), cesarskiego cięcia, że chcesz rodzić sama lub z doulą czy partnerem, że oczekujesz dostępu do wanny czy aparatu TENS, że chcesz uniknąć nacięcia krocza itp, itd.
     Walcz o swoje prawa, dużo czytaj, bądź świadoma- w końcu wydajesz na świat najwspanialszą istotę na ziemi :).
Wybór szpitala do porodu

38 komentarzy:

Mamy do Pogadania pisze...

Ojjjjj ja wybierałam, wybierałam, i co? i życie i tak samo zweryfikowało, gdzie urodzę, bo się poród zaczał 'na wyjeździe" z dala od domu ;)

Janette pisze...

Dziękuję za ten wpis :) będzie moim przewodnikiem przed porodem o co mam pytać bo kurcze nie miałabym pojęcia !
Szczegółowo i zarazem zwięźle opisałaś! Naprawdę zapisuję post w ulubionych :)
Buziaki dla waszej trójeczki :*

Z filiżanką kawy pisze...

Mój poród wprawdzie trwał jakiś tydzień :P, ale nie wiedziałam, że w końcu i tak skończę w szpitalu i będę tam siedzieć dwa tygodnie. Baliśmy się, że będziemy musieli na gwałt jechać 100 km do szpitala się, tego baliśmy- niepotrzebnie, ale co było, minęło, mówi się trudno. Teraz byłabym mądrzejsza.

Z filiżanką kawy pisze...

Dziękuję i bardzo się cieszę :)

Iza Damsé pisze...

Ja mam do naszego powiatowego szpitala 3 minuty- pieszo :) Więc nic nie wybierałam, nic nie szukałam opinii, bo po co mam się pchać gdzieś dalej. Urodziłam i żyję :) Ale wiem, że sporo mam z naszego miasta wybiera oddalony o 30 km Poznań, a tam kilka do wyboru szpitali już jest. Tyle, że w większych miastach jest się bardziej anonimowym, porodówki są taśmowe- tzn. rodzących w ciągu dnia sporo. U nas 1-3 porody dziennie to max, jak Polka się urodziła to była 5 dzieckiem w tym dniu i położne gadały, że jakiś wysyp. Ale dzięki temu, że to żaden wielki szpital, jest miło, spokojnie i bez pośpiechu. Bez przepełnionych sal.

Z filiżanką kawy pisze...

Jeśli dasz w łapę lub masz znajomą położną to nawet w największym szpitalu nie jesteś anonimowa, a jeśli rodzisz w malutkim ale nie dasz w łapę lub nie masz nikogo znajomego to i tak jesteś szeregowym pacjentem. Sporo wiem na ten temat, bo należę do rodziny schorowanych i sama sporo czasu spędziłam w szpitalu. Niestety zawsze jako szeregowiec, ale w klinikach czy lepszych szpitalach zawsze mnie wybadali na wszystkie fronty, po prostu byli nieuprzejmi, ale w takich wypadkach większe znaczenie ma jednak kompetencja specjalisty niż jego życzliwość. Wiadomo, są wyjątki itd, ale w Polsce jednak wolałabym mieć obcykane jaki szpital do porodu wybieram.

Patrycja Mamowato pisze...

Starałam się wybrać świadomie, niestety nie wszystko podlega naszym wyborom. Młody lekarz, bardziej przestraszony ode mnie chyba, położna wściekła na życie - nie wspominam zbyt dobrze...

Katarzyna Balbierz - MaaMaa BaalBinkaa pisze...

Wszystko fajnie i całkowicie Cie rozumiem, bo ja także planowałam i wybierałam szpital. Niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego... Zaczęłam rodzić w 31 tygodniu ciąży, pękł mi pęcherz i dostałam skurczy. Pojechaliśmy do wybranego przeze mnie szpitala i co? I to oni zdecydowali, że nie mogę u nich zostać. Szybko podjęli decyzję, że moje dziecko (nie ja!) będzie miał odpowiednią opiekę w innym szpitalu. Tam nawet udało im się przetrzymać mnie z pękniętym pęcherzem kilka dni. Poród wspominam okropnie i nie chodzi tu o ból, a podejście położnych do rodzących kobiet. To jednak mimo wszystko muszę przyznać, że moim dzieckiem zajęli się na medal! Bardzo szybko można przewartościować swojej priorytety przy wyborze szpitala...

kobieta z Ikrą pisze...

Nie chcę robić reklamy, ale rodziłam w Łodzi w małym szpitaliku i muszę przyznać, że nie mogę powiedzieć nic złego. Teraz czeka mnie podejmowanie decyzji po raz kolejny i też rozważam tą samą opcję.

Unknown pisze...

Witam! Jestem już po terminie tzn miałam go na 28 września i teraz czekamy aż się zacznie cała akcja porodowa.. dostałam skierowanie do szpitala od swojego ginekologa na 5 października. Zaczynam się coraz bardziej stresować czy wszystko jest ok;/ szczególnie martwię się o zdrowie upragnionej córeczki. Chciałam zapytać w którym szpitalu konkretnie rodziłaś w Bielsku?? ja też mam zamiar rodzić w tym mieście a dokładnie w szpitalu na ul.Wyspiańskiego. Chciałam również Ci napisać, że wczoraj znalazłam Twojego bloga szukając informacji na temat przyśpieszenia porodu:) i nie mogę przestać czytać, lecę po kolei wszystkie wpisy tak mnie wciągnęło:) Cudowny styl pisania i piękny przekaz, jesteś wspaniałą kobietą, mamą, żoną.. na pewno zostanę tu na długo:)<3 PS. Tylko pozazdrościć córeczki i męża, cudowna z Was rodzina:) pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo wytrwałości i motywacji do prowadzenia tak wspaniałego bloga:)

Z filiżanką kawy pisze...

Toteż dlatego napisałam "ale w życiu nie da się niczego przewidzieć i zaplanować. Ostatecznie, Melanie wydałam na świat w Bielsku.". Ja też miałam rodzić zupełnie gdzie indziej i już na pewno nie marzyłam o tych wszystkich powikłaniach :)

Z filiżanką kawy pisze...

Miód na moje serce Twoje słowa, wprawiłaś mnie w euforię co najmniej na tydzień :). Serdecznie Ci dziękuję i ślę pozdrowienia.
Co do porodu: rodziłam w wojewódzkim, również po terminie. Niestety tak mnie tam trzymali (tydzień wywoływali poród wszystkimi możliwymi sposobami), w końcu podczas akcji porodowej dochodziło do dużego spadku tętna i i tak musieli ciąć. Okazało się, że wody już były cuchnące, dziecko zakażone bakteriami (dostała w pierwszej dobie życia antybiotyki), potem neurolog, rehabilitacje itd. Nie polecam wojewódzkiego- jeśli poród bezproblemowy to każdy i tak będzie zadowolony, ale to, co tam się wyprawiało z dziewczynami z komplikacjami to dramat (którego na ten moment wolę Ci oszczędzić)
Wydaje mi się, że dokonałaś dobrego wyboru, wiele osób chwali Wyspiańskiego. Mocno trzymam kciuki za Twoją ciążę, doskonale wiem przez co przechodzisz (wiesz, że miałam termin na 5 października :)? Wprawdzie urodziłam 17, ale to już inna sprawa :P...). Nie stresuj się, wszystko będzie dobrze. Trzymam mocno za Ciebie kciuki i daj znać jak przebiegł poród i jak maleństwo. Jakie imię wybraliście? :)

Z filiżanką kawy pisze...

Ja wybierałam świadomie i zrobiłam co mogłam, ale mój poród to koszmar, już nie mówiąc o tym co działo się później, także doskonale Cię rozumiem. Mimo wszystko dalej uważam, że to, co w naszej mocy należy sprawdzić, zrobić itd.

Karolina Cosmomama pisze...

Ja wybierając szpital, kierowałam się głównie personelem. Nie przeszkadzały mi odrapane ściany i brak telewizora w sali, bo położne były naprawdę wspaniałe. :)

Retromoderna pisze...

Rodziłam 2 razy w tym samym szpitalu, mimo pewnych minusów, ogólnie oceniam go pozytywnie. Choć pierwszy poród wspominać jako bardzo ciężki i długi, za drugim razem poszło lepiej, miałam też szczęście, że trafiłam na przyjazną i motywującą położną.

Z filiżanką kawy pisze...

Znam szpitale, które odstraszają wyglądem, ale personel i wyposażenie doskonałe :). Opakowanie nie jest równoznaczne z zawartością i w tym wypadku.

Katarzyna Balbierz - MaaMaa BaalBinkaa pisze...

Tak wiem czytałam dokładnie ;) Chodziło mi raczej o to żeby pokazać, że pewne rzeczy skutecznie oduczyły mnie planowania :)

Marta S. pisze...

Ja rodziłam w szpitalu, któremu daleko do tych z seriali. Za to miałam wszystko: wannę, prysznic, krzesło porodowe, worki sako, gaz. No i pozycję mogłam wybierać dowolnie, tak jak mi wygodnie było.

Z filiżanką kawy pisze...

Zgadza się: nicnie da się w zasadzie zaplanować, tym bardziej przewidzieć, ale zawsze warto zrobić wszystko co możliwe ze swojej strony, dla spokoju sumienia. Miejmy nadzieję, że mój post będzie pomocny, a wszystkie mamy będą miały porody jak z planu porodu ;). Znam osobiście kobietę, u której cały poród nie przekroczył 3 godzin. I mówię o pierworódce :P. Każda z nas powinna tak mieć :D

AnieLove Blog pisze...

Rodziłam 2 lata temu, a po przeczytaniu tego postu ponownie czuję się tak, jakbym pierwszy poród miała przed sobą. Ja swój szpital wybrałam, ale... nie zdążyłam. Ledwo zdążyłam do najbliższego szpitala, gdzie łyżeczkowanie i szycie odbywa się bez najmniejszego znieczulenia.
Wszystko leci na żywca.
I co- da się? Każda przez to przechodziła? A no pewnie!
Z tym, że nadal noszę w sobie uczucie sarny na rzezi, a na myśl o drugiej ciąży wszystko mnie boli. Ja chcę nowego człowieka, ale ta cała otoczka porodu skutecznie mnie blokuje.

Szczypta o Mnie pisze...

Ja wybierając szpital dla siebie kierowałam się by szpital miał status Szpital Przyjazny Dziecku, w którym to nacisk jest na kp, wcześniej też obejrzeliśmy porodówkę od kuchni, po zadawaliśmy pytania co i jak i do porodu przyjechałam z planem porodu i ze szpitala byłam bardzo zadowolona i dlatego byłam pewna, że drugie dzieciątko też tam będę rodzić i jeśli będę potrzebować znieczulenia to skorzystam z alternatywy gazu rozśmieszającego :), ale los zdecydował inaczej i urodziłam w tym szpitalu, ale cc i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to najlepszy szpital i personel w końcu uratowali moje szczęście.

Basia Klis pisze...

Dziękuję za odpowiedź:) Bardzo mi miło. Jejku z tego co napisałaś wiele przeszłyście z córeczką w szpitalu :(:(:(takie maleństwo i już musiało przyjmować antybiotyki, być kute i przeżywać całą resztę:(nawet nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić co musiałaś przeżywać. Dokładnie tak jak napisałaś jeżeli poród jest bez komplikacji to raczej ciężko narzekać..gorzej gdy zaczynają się schody i wtedy naprawdę bardzo dużo zależy od podejścia i doświadczenia personelu. Dam znać jak na Wyspiańskiego moje odczucia i mam nadzieje, że u mnie to pójdzie troszkę sprawniej i nie będę musiała tak długo pozostawać w szpitalu.;/ grunt to pozytywne nastawienie, które na razie mnie nie opuściło:)a z tym terminem to niezły zbieg okoliczności:)dodatkowo wyobraź sobie że gdybym urodziła 5 października to była by to dokładnie druga rocznica naszego ślubu:) dostali byśmy najcudowniejszy prezent pod słońcem, naszą ukochaną dzidzie:) eh ..zobaczymy co to będzie:) Co do imienia córeczki to mamy kilka typów ale napiszę gdy już będzie po wszystkim jakie ostatecznie wybraliśmy:) mam nadzieje że gdy już zobaczę córeczkę będę wiedziała na 100% że to te:) Trzymaj kciuki bo na pewno się to przyda:) Dla Was dużo zdrówka na co dzień tym bardziej , że zaczął się teraz okres przeziębień i mnie to nie ominęło i już 4 dzień się kuruje aby zebrać siły przed porodem:/także uważajcie na siebie dziewczyny i pozdrawiam serdecznie:)

madame b pisze...

Ja wybierałam szpital taki który byłby najlepszy dla dziecka i był wyposażony we wszystko co jest potrzebne gdyby wystąpiły komplikacje. Kolor ścian i miękkość łóżku były dla mnie nie istotne i trochę śmieszy mnie gdy dziewczyny wybierają prywatne kliniki... bo tam tak ładnie. A jak by coś się działo nie tak to i tak przywieźli by je do "mojego" szpitala. Jeśli chodzi o plan porodu to go nie miałam... całkowicie zdałam się na lekarzy, bo teoria teorią a praktyka swoje. Uznałam, że chyba wiedzą co robią. A poród wspominam znakomicie, kilkanaście minut i po krzyku :)

Matka Antyterrorystka pisze...

Ja rodziłam w szpitalu, który wszyscy mi odradzali, niektórzy pukali się w czoło i mówili, że jest tyle lepszych. Intuicja mnie nie myliła- miałam świetną opiekę, lekarze i położne cudowni. Opieka nad dzieckiem po cc idealna, pomoc laktacyjna super:) ps. wiele osób nie wierzyło mi, że bez płacenia do 3 nocy personel zajmował się dzieckiem, w nocy byłam na sali sama:)

Z filiżanką kawy pisze...

Gdyby lekarze wiedzieli co robią moja córa nie urodziłaby się dwa tygodnie po terminie- chociaż my i tak miałyśmy szczęście, bo żyje i nie jest niepełnosprawna. Tyle się teraz o tym czyta i słyszy...

Matki Polki Fanaberie pisze...

Wybierałam, zapoznawałam się, dowiadywałam, a życie zdecydowało za mnie i to dwa razy :(

Z filiżanką kawy pisze...

Mimo wszystko obstaję przy swoim i uważam, że trzeba do porodu jechać świadomym.

Ewiczka pisze...

Wyprodukowałam się wczoraj w komentarzu, po czym zaciął mi się komputer i komentarz wcięło - grrr. No to jeszcze raz - szczerze przyznaję, że nie zastanawiałam się wiele gdzie będę rodzić. Wtedy jeszcze nie rozumiałam jak ważny jest wybór miejsca do porodu. Mieszkamy 5 minut od szpitala miejskiego (największego w regionie) i stosunkowo nowego - bo wybudowanego od podstaw 10 lat temu. Dla mnie więc jasne było, że rodzić będę właśnie tutaj. Słyszałam co prawda jak inne kobiety wymieniały się doświadczeniami gdzie rodzić i dlaczego tam a nie gdzie indziej. Że lepiej w małym szpitalu, prywatnej klinice, bo personel bardziej dyspozycyjny, ma do opieki mniej osób itp... Owszem ma to swój sens. Po moim porodzie jednak mam jeden priorytet - Intensywna Terapia Neonatologiczna. Ja ją miałam za ścianą, dzieci z prywatnych klinik musiały być transportowane karetką badź helikopterem. A, że szpitalu u nas są również inne wygody to już tylko mały szczegół.

Anonimowy pisze...

Witam ja rodziłam pierwsze dziecko na Wyspiańskiego a drugie w Wojewódzkim oba szpitale dobrze wspominam kwestia taka ze na Wyspiańskiego wszystko szybko sprawnie I bezproblemowo. W Wojewódzkim lekarze są bardziej dociekliwi i w razie czego jest tam oddział noworodka. W drugiej ciąży miałam więcej problemów wiec wybrałam wojewódzki ze względu na ten oddział noworodka bo usłyszałam od pani doktor ze mają większe doświadczenie z ciąża wysokiego ryzyka i jak urodze na Wyspiańskiego to może się OKAZAĆ że wezmą mi dziecko do wojewódzkiego a ja będę leżeć na Wyspiańskiego. Każda ma prawo rodzić po ludzku i nie każda ma problemy w ciąży jak ja życzę wam żebyście miały krótkie i bezbolesne porody i mam nadzieję że troszkę pomogłam

madame b pisze...

Trafiają sie kiepscy lekarze tak jak w każdym zawodzie tylko w tym wypadku chodzi o ludzkie życie. W szpitalu w którym rodziłam lekarze byli strasznie przewrażliwieni ze względu na te wszystkie historie i bali sie żeby u nich nic takiego sie niewydarzylo. Dlatego trzeba szukać szpitali z pewnymi lekarzami i dobrym sprzętem. Watpię żeby plan porodu w czymś mi pomógł, tylko bym zestresowana przyszła rodzic. Ale każdy ma inaczej mimo ze wazystko lubię mieć zaplanowane to tu poszłam na żywioł z rewelacyjnym skutkiem :)

Kropkowo :-)))) pisze...

Ja za wielkiego wyboru nie miałam. Ze względów zdrowotnych nie mogłam wybierać, gdzie chciałam, bo mój stan zdrowia nie pozwalal na to. Nie każdy szpital spełniał kryteria. Mogłam wybierać ten w moim mieście (dobrze wyposazony) albo taki oddalony o 60 km. Wybrałam ten w moim mieście, czynnikiem decydującym było, że na miejscu. A i tak w pogotowiu było pół szpitala, że tak powiem. Jestem zadowolona z każdego etapu i opieki zarówno mną jak i dzieckiem.
Czasem bywa tak, że nie spełniają się nasze marzenia czy skryte pragnienia. W mojej sytuacji odeszło wszystko w niepamięć. Liczyło się bym przeżyła - dziecko i ja :)

Z filiżanką kawy pisze...

To w ogóle jest inna kwestia. Ja jestem z tej grupy mam, które miały rewelacyjną ciążę i zdrowe dziecko a przez błędy lekarzy finał okazał się tragiczny. Dlatego nie piszę tego posta dla mam objętych od początku opieką i kontrolą, do tych z zagrożoną ciążą i problemami zdrowotnymi, tylko do tych, które myślą, że skoro wszystko jest wspaniale to tak się potoczy i skończy, a one mogą zdać się na "kompetencję" lekarzy. Gdybym w końcu nie zareagowała, wraz z mężem zresztą, to obecnie miałabym poważnie niepełnosprawne dziecko.

Z filiżanką kawy pisze...

Moi lekarze nie byli przewrażliwieni i gdybym nie była uświadomiona i troszkę zasobna w wiedzę (troszkę, bo dziś wiem o niebo więcej) to w tej chwili Melania byłaby niepełnosprawna, bardzo opóźniona w rozwoju. Dlatego ja zawsze będę uważała, że lepiej wiedzieć więcej niż mniej, bo tu chodzi o zdrowie dziecka. A plan porodu nie jest dla rodzącej tylko dla lekarzy, żeby wiedzieli czego rodząca oczekuje: czy porodu w wannie, czy porodu rodzinnego. Wiadomo jak to jest podczas porodu: tak boli, że człowiek nie ogarnia :P

Justyna pisze...

Tak długo mnie nie było, że przegapiłam cudowną metamorfozę bloga. Gratuluję! Mam też sporo zaległości do czytania, sporo ciekawych rzeczy u Ciebie. Temat porodu też stał się w międzyczasie bardzo mi bliski ;) Mimo, iż nie mieszkam w Polsce, z zaciekawieniem przeczytałam Twoje rady, bo wydają mi się uniwersalne. Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Nie polecam szpitala wojewodzkiego w Bielsku, moj porod naturalny przebiegal ksiazkowo a zakonczyl sie niepotrzebna cesarka przez beznadziejny personel. Teraz omijam z daleka.

Niunioki Katarzyna Anc - Szczepłek pisze...

Rodziłam w powiatowym, podobno ma dobre opinie :) choć personel bym wymieniła.

Z filiżanką kawy pisze...

U mnie było dokładnie to samo, też go nie polecam.

stylpasja by Magda pisze...

ja jeszcze w ciąży nawet nie jestem a rozmyślam, gdzie najlepiej urodzić :D

Prześlij komentarz

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger