11/09/2015

Czego nie potrafi moje dziecko

   Gdy pojawia się na świecie, okazuje się, że jest spełnieniem wszystkich Twoich marzeń i oczekiwań. Bezbronne, kruche i niewinne, perfekcyjne w każdym detalu, tylko Twoje, owoc miłości, remedium na błahostki, słońce wokół którego wszystko nagle zaczyna się kręcić. Twoje dziecko- maleńki skarb, którego nie chcesz zmieniać, które jest lepszym odbiciem samej Ciebie.
     Mija kilka miesięcy, zaczynasz spacerować ze swoim maleństwem w wózku, poznajesz inne mamy, odwiedzasz rodzinę podczas Świąt, zapraszasz przyjaciółki. Stało się, zaczyna się nieuchronne, zaczyna się coś, czego już nie powstrzymasz. LICYTACJE! Bo dziecko sąsiadki już się samo przewraca na brzuszek, bo dziecko szwagra trzyma główkę dużo wyżej, bo Twoja przyjaciółka miała więcej mleka, bo to, bo tamto. Byłaś taka szczęśliwa, żyłaś w dmuchanej bańce własnych wyobrażeń o Twoim dziecku i Twoim macierzyństwie, ale rzeczywistość jest brutalna: Twoje dziecko ma mnóstwo niedoskonałości, a Tobie wiele brakuje do dobrej matki. 
     Być może należysz do tych szczęśliwców, którzy mają to gdzieś (ja należę i należałam), a być może nastąpił ten moment, w którym nie chcesz mieć już do czynienia z żadną mamą, a rodzinnych spędów unikasz tak jak kot psa. Licytacje wpędzają Cię w stres i zakłopotanie. Z bacznością obserwujesz własne maleństwo, dokładnie to samo, które z w dniu urodzenia było perfekcyjne. Obserwujesz i porównujesz, zastanawiasz się dlaczego nie robi jeszcze tego, co dziecko Józka lub dlaczego nie robi tego tak dobrze jak dziecko Genowefy. Szperasz po internecie w poszukiwaniu dowodów na niedotlenienie, umawiasz się z neurologiem, bo przecież jeśli dziecko płacze w nocy to nie jest to normalne, skoro dziecko Kunegundy tylko śpi i je, je i śpi. Obskakujesz pediatrów, ortopedów, neurologów, robisz badanie na alergie, ćwiczysz, rehabilitujesz, kombinujesz. 
     Przychodzi czas nauki chodzenia, dzieje się jeszcze gorzej. Choć w książkach piszą, że z reguły dzieci wstają na nóżki w 12,13 miesiącu, Ty sugerujesz się córą siostry, która chodzi już od 10 miesiąca życia. Oblewasz się rumieńcem, kiedy sąsiedzi z litością poklepują Cię po plecach, patrząc na Twoją pociechę wciąż wożącą się w wózku, znów pędzisz do pediatry, ale masz wrażenie, że lekarz nie podchodzi dość poważnie do Twojej sprawy. Pamiętaj: licytacje dopiero są na początku zjeżdżalni, jeszcze nawet się nie rozpędziły. Potem będą wyścigi na mówienie, odpieluszkowywanie, rysowanie, poczucie rytmu, a nawet ubrania i zabawki. To jest ostatni moment, żeby przeprogramować myślenie i zacząć od początku.
     Odpowiedni początek był wtedy, gdy położna podała Ci w ramiona Twoją kruszynkę, kiedy zalała Cię fala miłości do tej malutkiej, idealnej osóbki. Nie było wtedy istotne, że jest sina i opuchnięta, że ma zniekształconą przez poród fizjologiczny główkę. Liczyło się tylko to jaka jest wspaniała i jaka upragniona. Nic się od tamtej pory nie zmieniło. Twoje dziecko dalej jest tą samą, perfekcyjną osóbką; nie ma znaczenia to, że jeszcze nie chodzi. Być może nadal raczkuje, ale mówi do Ciebie mama i śpiewnie gaworzy, dużo wyraźniej niż chodzący już syn sąsiadki. Dziecko to człowiek taki jak Ty, rozwija się własnym tempem i w różnych kierunkach. Każdy z nas ma inne zalety i inne talenty, inne predyspozycje. Jedni szybko uczą się języków, a inni w lot łapią matematykę, mało kto jest Leonardem Da Vinci, geniusze to naprawdę garstka społeczeństwa. 
     Jeśli w Twoim otoczeniu przeważają nieznośni licytatorzy, jedynym rozwiązaniem jest puszczanie mimo uszu ich przemądrzałych monologów. Jeśli ktoś ma potrzebę przechwalać się umiejętnościami własnej pociechy, być może odczuwa jakieś braki lub niespełnione ambicje we własnej osobie. Obawiam się, że dzieci tych osób w przyszłości cały swój wolny czas będą spędzać na zajęciach dodatkowych, a karierę mają już zaprogramowaną w głowie zatrwożonej mamy, przekonanej o wyjątkowości swojego dziecka. 
     Jeśli Twoja pociecha robi coś wolniej lub łapie później niż inne dzieci, to wcale nie oznacza, że jest w czymś słabsza. Być może nawet nie zauważyłaś ile rzeczy robi szybciej i lepiej od dzieci w piaskownicy. Ale żeby ten post miał sens, zdradzę Wam czego nie potrafi moje dziecko.

Melania nie potrafi:

   ->ładnie rysować ( jej postacie wyglądają jak koślawe stworki z oczami tak ogromnymi, że nawet ufo mogłoby pozazdrościć, a serca uczymy się rysować od kilku miesięcy i dalej nie widzę nawet grama poprawy :))

   ->napisać swojego imienia (wiem, że są dzieci w jej wieku, które to umieją)

   ->wypowiadać głoski r i sz

   ->sama rozbujać się na huśtawce


     Myślę, że znalazłabym jeszcze wiele rzeczy, które teoretycznie dzieci w wieku czterech lat potrafią, a moja córeczka robi to fatalnie lub w ogóle, ale ja naprawdę nie zaprzątam sobie tym głowy. Trwam w zachwycie nad tym co umie naprawdę dobrze i ćwiczę z nią to, co uważam, że wymaga doskonalenia. Wiem, że mam w domu zdolne, kreatywne dziecko, które posiada najważniejszą zaletę pod słońcem: dobre serduszko. Myślę, że to wystarczy, bo nie ma lepszej pociechy, niż dziecko, które kocha Cię całym sercem i słucha nie dlatego, że się Ciebie boi, tylko dlatego, że robi to z miłości. Mamy: nie porównujmy więc, nie licytujmy, nie dyskwalifikujmy innych mam dlatego, że ich dzieci jeszcze nie chodzą lub sikają w pampersa. Każdy z nas jest inny, a jak zdolne są nasze dzieci będziemy mieli jeszcze czas weryfikować przez kilkanaście lat nauki. 

     To jak? Czego  jeszcze nie potrafi Twoje dziecko? :)


dziecko nie umie

43 komentarze:

Matka Puchatka pisze...

Moja Ewcia też nie potrafi rysować i wątpię, żeby kiedyś opanowała tę sztukę, bo nie ma po kim :) Wszystko przed nami - każdy rozwija się we własnym tempie, więc wydaje mi się, że dzieciaki mogą nas jeszcze mocno zaskoczyć w przyszłości :) Licytacje znam, bo która mama ich nie zna? Ale wydaje mi się, że to właśnie mama za bardzo się tym przejmuje, zamiast przyjąć malucha z jego niedoskonałościami :) Na wszystko przyjdzie odpowiednia pora. Pozdrawiam :)

Współczesna MP pisze...

Gdy ktoś chce zacząć się ze mną licytować to kończę dyskusję słowem "Gratuluję" :)
W ogóle nie pojmuję jak rodzice mogą się licytować w tempie rozwoju swoich dzieci! Rany, przecież Pierworodny zaczął chodzić jak miał 14 miesięcy, a Niebieskooki zaczął stawac przy meblach jak skończył 6 miesięcy! Pierworodny i Niebieskooki szaleją po domu jak mały w cyrku, a Brązowooki siedzi w kącie i ogląda książeczki. Czy to znaczy, że coś z nim nie tak? Ręce opadają...
Moje dzieci nie potrafią jeszcze wielu rzeczy. Jesteśmy tu od tego by ich nauczyć :)

madame b pisze...

Ja na szczęście należę do grona tych co mają, że tak brzydko napiszę WYWALONE! Mój syn jest najwspanialszy taki jaki jest i koniec! Wiem, że wiele rzeczy robi gorzej, albo za późno i dobrze mi z tym. Mam świadomość jego "wad" i nie widzę w nich nic złego. Śmieszy mnie gdy teściowie oburzają się ja stwierdzę, że jest np za malutki. Od razu rozpoczyna się "awantura"... że przecież on jest idealny. Ja wiem, że jest idealny dla nas, ale przecież można śmiało przyznać, że coś robi gorzej. Ponadto kompletnie nie mam ciśnienia na chwalenie się co on już potrafi.
PS. Mało tu ostatnio Melanii, a wygląda tak cudownie!

Z filiżanką kawy pisze...

Mam dokładnie tak samo :). Widać już na pierwszym rzut oka, że jesteś zluzowaną mamą, tak trzymaj :).
P.S wiem, pracuję nad tym ;), zdjęcia są, czekają na obróbkę, a skoro już słychać głosy tęsknoty to znak, że już czas :D

Marta K. pisze...

Takie licytacje zaczynają się już wtedy, gdy matka jest w ciąży. Najgorzej jest jednak kiedy dziecko ma 2-3 latka. Na placach zabaw jedna matka drugiej podbija, coraz więcej, byle jej dziecko było lepsze. Mój Młodszy ma 2,5 roku i mówi wciąż po swojemu. Starszy ma ponad 4 i też nie pisze swojego imienia :D

Zwykła Matka pisze...

Nieważne co umie a czego jeszcze nie, czego się nauczy, a co zostanie poza jej zasięgiem :) Ważne, że jest szczęśliwym dzieckiem otoczonym miłością :)

Lady Cosme pisze...

ja nie mogę patrzeć jak matki nie raz krytykują własne dzieci, przelewają na nie swoje chore ambicje zamiast dziecko chwalic i pomagać mu na każdym kroku żeby mogło się rozwijać. dorośli nie są idealni, więc dlaczego wymagamy od dzieci aby takie były... buziaki dla Was dziewczyny! :)

anjanka pisze...

Mój syn nadal w zasadzie nie mówi po polsku, poza kilkoma sowami i zdaniami.Nadal nosi pieluchy. Córka nie umie sama bujać się na huśtawce, nadal nie wymawia "k". Pisze swoje imię, ale nazwiska nie, bo literka "s" sprawia jej trudności.
I wcale nie jest mi z tego powodu przykro. A jak suszę tekst w stylu "coooo jeszcze nie mówi?? MOje to w tym wieku bla bla", to odpowiadam "i co z tego?" mina chwalipięt bezcenna :)

Matka Antyterrorystka pisze...

Oj mogłabym napisać poemat na ten temat:) Moje dziecię późno zaczęło chodzić, ma kilka dolegliwości, które musimy korygować...nadrabia za to w inny sposób ale co ja się nasłuchałam...;)

TosiMama pisze...

Też ostatnio pisałam na podobny temat. Nie przejmuję się tym, że Tosia czegoś nie umie, że coś robi później. Cieszę się, kiedy nabywa nowe umiejętności, ale nie ogłaszam ich na fb i nie trąbię o tym wśród znajomych, może ich dzieci jeszcze tego nie umieją, nie chcę ich więc kłopotać;)

Katarzyna Balbierz - MaaMaa BaalBinkaa pisze...

Jako matka wcześniaka byłam wręcz skazana na wytyki tego czego moje dziecko jeszcze nie potrafi. Tylko, że u nas pomimo tych dwóch miesięcy 'w plecy' nie było widać dużej różnicy pomiędzu rówieśnikami Filipa. Neurolog i rehabilitacje były dla nas codziennością. Tutaj znowu słyszałam tylko, że wymyślam bo kiedyś z dziećmi się nie chodziło po takich lekarzach i żyły. Ja jestem przekonana jednak, że gdyby nie oni to Filip miałby dużo problemów z koordynacją ruchową.

Nadal trenujemy nocnikowanie. Był czas, że Filip sprawnie korzystał już z nocnika, a po szpitalu cofnął się i musimy zaczynać od nowa :(

Matko Zabawko pisze...

A czy to ważne czego jeszcze nie potrafi? Nadrobi :)
Wcześniej się tym przejmowałam, teraz przestałam. Tak jest lepiej.

Muffin Case - Blog Lifestyle'owy pisze...

Haha, moja tego samego nie potrafi :) Chociaż tym się nie przejmuję, bo o piszących czterolatkach znam tylko legendy, a osobiście żadnego nie spotkałam (yeti?).
Jest jedna rzecz, którą się chwalę, ale nie na zasadzie "moje umie, twoje nie" tylko "zobaczcie narzekacze! da się!" i jest to nauka języka. Dużo osób mi mówiło, że nie warto, że po co, że po polsku jeszcze nie umie, a ja tu z angielskim. Teraz sama sobie zamawia jedzenie zagranicą. I jak ktoś nie chce uczyć dziecka, spoko - ale niech mi nie mówią, że się nie da, bo najwyżej może się nie chcieć. Ewentualnie dziecko może nie mieć na to ochoty i wtedy to szanujemy oczywiście.

Ewiczka pisze...

Na komentarze w stylu ''a Twój/Twoja jeszcze tego nie potrafi, bo wiesz Mój/Moja to już od dawna'' spuszczam zasłonę miłosierdzia ;)

Iza Damsé pisze...

Już dawno przestałam się przejmowac tym, czego Polka nie umie :) Nie umie liczyć do 10, bo się zacina na 3, a od 7 leci dalej bezbłędnie. Myli często niektóre kolory. Jeszcze niedawno nie potrafiła narysowac nawet kółka, teraz rysuje koślawe stworki czy ludziki i jestem dumna, że to potrafi :) Wszystko w swoim czasie.
Za to wcześnie, na moje nieszczęście :P, zaczęła mówić. I buzia jej się nie zamyka :P

Karolina Cosmomama pisze...

Nie śledzę tabel, co powinno potrafić, a co nie moje dziecko. Mały ma już prawie 11 miesięcy a dopiero teraz stabilnie siedzi i sam siada. "Życzliwi" wysyłali mnie już od 5 miesiąca do pediatry, bo już POWINIEN siedzieć, a ja wiedziałam, czym jest spowodowany brak tej umiejętności — Mały w momencie, kiedy powinien zacząć stabilnie siedzieć, nauczył się pełzać i to ta czynność skupiła jego uwagę. Posadzony robił fik-mik na brzuszek i przemieszczał się w miarę możliwości, z każdym dniem coraz lepiej aż zaczął raczkować. Na samodzielne siedzenie i siadanie przyszedł czas. Po prostu rozwijał się w swoim tempie. Teraz znowu słyszę, że powinnam sadzać na nocnik, bo kuzynka męża, choć ma dziecko 2 miesiące młodsze, (9 miesięcy) już to robi. Przemilczałam...

Lawendowa F. pisze...

Kochana nie martw się moja córka do trzech lat ganiała z pampersem aż w końcu przyszedł taki dzień, ze nie wytrzymałam, wzięłam ja na poważną rozmowę do pokoju i ...poleciała do toalety za chwilę krzyczy : mamo już! i pożegnałyśmy się z pieluchami bo o nocniku to nawet nie było mowy :))

Lawendowa F. pisze...

Przestałam się czymkolwiek martwic bo....sama nie jestem idealna i pewnie nie potrafię jeszcze wielu rzeczy (kto wie może się jeszcze przekonam na własnej skórze ;) Córa nie potrafi zrobić czegoś szybko i zawsze musimy się spieszyć a tego nie cierpię ;)

Niezbędnik Kobiety pisze...

Anika ma 2,5 roku mówi pojedyncze słówka, a i tak większość nazywa po swojemu, co tylko ja i mój partner rozumiemy. Większość osób mocno nas krytykuje i wylicza ile miały ich dzieci kiedy zaczęły mówić, chodzić, biegać, pisać, czytać itd. Na początku bardzo mnie to martwiło, zastanawiałam się czy wszystko z nią w porządku, w końcu jest wcześniakiem, ale może faktycznie powinnam coś z tym zrobić. Jednak po przewertowaniu kilkudziesięciu stron internetowych, przeczytaniu mnóstwa publikacji doszłam do wniosku, że trzeba czekać. Jeszcze ma czas. Widocznie muszę poczekać dłużej niż niektóre mamy. Staram się nie porównywać i cieszyć z innych rzeczy: ma apetyt, ładnie rośnie, tańczy, śpiewa :)

Paula Traub pisze...

Nikt z nas nie jest idealny, a co dopiero dzieciaki! Na naukę niektórych rzeczy mają naprawdę dużo czasu (mój kolega dopiero w przedszkolu zaczął mówić — chyba nawet nie to, że nie umiał, ale miał jakąś blokadę — i nikt nie robił z tego takiej znowu wielkiej tragedii... swoją drogą, tak, mamy kontakt do dziś), a innych nie nauczą się nigdy no i w sumie co z tego...?
PS. Mała ma czapkę pierwsza klasa, z moim ulubionym psiakiem ;)

Tedi pisze...

Jest wiele rzeczy, które wolałabym żeby już były proste dla mojego synka, ale cóż mogę zrobić. I tak cieszę się, jak głupia, gdy opanuje coś, co mu wcześniej nie wychodziło. Dzisiaj na przykład zaczął z pamięci śpiewać piosenkę :-)

Z filiżanką kawy pisze...

Czapeczka marki Monello- polecam z całego serca. Polska firma ambitnej mamy z pasją, Łodzianki :)

Matki Polki Fanaberie pisze...

Moje dziecko mimo swoich 4 lat też nie potrafi ładnie rysować - w domu :) Bo nie wiedzieć czemu w przedszkolu radzi sobie świetnie. 'Sz' tez nie mówi. Za to jest mnóstwo rzeczy, które robi świetnie i dla mnie to jest ważniejsze, dla mnie jest idealny :)

Ewa Bugno pisze...

Nie wdaję się w licytacje - bo po co.Weronika kolory zna chyba odkąd zaczęła mówić ,a liczyć nie umie , nie chce, nie wnikam widocznie jej nie potrzebne na razie :)
Syn 9 lat i ,,r" nie wymawia i może nie będzie wymawiał ( miał trudności z sz,cz)są ćwiczenia ,próby nic na siłę.Nie pozostaję obojętna jedynie na uwagi, komentarze kierowane do dziecka które uderzają w jego samoocenę .

Magdalena Zapiski mamy pisze...

Mam tą licytację dziećmi i ich umiejętnościami tak gdzieś, że czasem się zastanawiam czy to normalne. Franek nie potrafi jeść łyżeczką, pić ze słomki oraz nie mówi nic poza mama, tata, tak, nie, baba i tooo.
Jak mnie czasem ktoś oto pyta to odpowiadam od razu szczerze, czym czasem zadziwiam pytającą osobę. W cale nie chcę mieć w domu małego geniusza, nie musi być idealny dla innych, wystarczy, że jest taki dla mnie.
Nawet kilka miesięcy temu przygotowałam podobny wpis, napisałam, zapisałam i gdzieś tam czeka w czeluściach komputera. Chyba nie opublikowałam go dlatego, że czasami naprawdę myślę, że coś ze mną nie tak, skoro nie obchodzi mnie kiedy moje dziecko zacznie mówić i czy potrafi równie dużo jak dzieci sąsiadów. W mojej klatce na 15 mieszkań, jest 5 dzieci w jego wieku, więc jest się z kim porównywać.

Katarzyna Balbierz - MaaMaa BaalBinkaa pisze...

Ja wiem, że on ma jeszcze czas, bo to dopiero 17 miesięcy. Tylko, że przykro mi, że musimy zaczynać zupełnie od nowa, a było już tak fajnie.

Z filiżanką kawy pisze...

O, ja też nie, jak ktoś mówi coś przykrego do Melanii to w mojej pokornej osóbce odzywa się lwica. Ja ogólnie wiele przyjmę i ludzie znajdują jakąś dziwną przyjemność w dowalaniu mi, ale jeśli chodzi o dziecko to nie, nie. Też nie pozostaję obojętna wobec bezczelnych uwag. My możemy myśleć co chcemy, ale granica szczerości jednak istnieje i krzyżyk na drogę tym, co myślą że wiedzą lepiej, ale niech nie robią przykrości dzieciom.

Z filiżanką kawy pisze...

Kochana! Publikuj wpis i niczym się nie przejmuj, masz we mnie pierwszego adwokata.

OurCreative Steps pisze...

Uff, jak dobrze, ze ja tez jestem tym szczesliwcem, ktorych MA gdzies licytacje I tego typu rzeczy. Kazde dziecko rozwija sie inaczej, kazde ma inne talenty ale tez kazde jest jedyne I niepowtarzalne. :*

Martyna i Paulina Kwiatkowskie pisze...

Porównywanie zaczyna się po porodzie, a kończy przy śmierci, kiedy podliczają, ile zmarły zostawił. Takie realia dzisiejszych czasów, masakryczne trzeba przyznać, bo gdyby każdy zajął się sobą i skupił na rozwoju, byłoby o wiele przyjemniej.

Szczypta o Mnie pisze...

No moje nie potrafi pisać czytać, dodawać, odejmować i mnożyć jak i dzielić nie zna też tablicy Mendelejewa, ale co tam ma na to jeszcze czas :)
Jak widać, w tym temacie wrzucam na luz.

Vela pisze...

Nienawidzę wyścigu matek i porównywanie swoich dzieci, które w czym jest lepsze. Taka presja na dzieciach nie powoduje niestety nic dobrego... Dzieci nie są idealne i wszystkiego nie będą umiały. :-) Za to każde jest wyjątkowe.

Magda pisze...

Zawsze cieszyło mnie i nadal cieszy to co już, teraz właśnie potrafią moje córki. Moje i tylko moje. A nie to czego jeszcze nie potrafią. Na wszystko przyjdzie pora.

Po drugiej stronie Brzucha pisze...

Licytacje zawsze mnie rozkładają na łopatki, ostatnio jesteśmy na etapie: A Jasio jeszcze w pampersie? Ma już prawie 22 mc. Na co Ja odpowiadam: Widziałaś jakiegoś 18-latka w pampersie? Ja nie uffff.... więc spoko nie przejmuję się ;D

Niunioki Katarzyna Anc - Szczepłek pisze...

Te licytacje :D zawsze wywołują u mnie śmiech. Każde dziecko jest inne i każde jest idealne :)

Kamilowski pisze...

Ja umiałem już czytać mając 3 lata i nic dobrego ze mnie nie wyrosło. Wniosek z tego prosty, aby nie cieszyć się za szybko jak to moja rodzicielka zrobiła;)
Oczywiście z 3 latami żartuje. To było koło 9...

gin pisze...

Moja koleżanka ostatnio stwierdziła, że dobrze, że jej dzieci urodziły się w takiej własnie kolejności. Bo młodsza robi wszystko szybciej, i gdyby to ona była starsza, rozwój jej synka napawał by ją niepokojem ;) A tak widzi, że tak po prostu jest; każde dziecko rozwija się swoim tempem, i należy mu na to pozwolić :)

Gibonikowa mama pisze...

Najgorsze są te mamy, które jakby w trosce pytają czy Twoje dziecko umie to czy tamto, a potem załamują ręce po Twojej odpowiedzi. Omijam szerokim łukiem.

Poligon Domowy pisze...

moje dziecko było, jest i bedzie najcudowniejsze... jak myślisz inaczej to na drzewo!

Chmury Kultury pisze...

Genialny wpis! :) Odpowiedzieć nie mogę, bo własnych dzieci nie mam, ale od zawsze powtarzałam koleżankom licytatorkom, że każdy rozwija się we własnym tempie. Czego wymagać od takiego malucha? :)

stylpasja by Magda pisze...

ja do tej pory nie potrafię ładnie rysować :D

Vermilion stylee pisze...

Cudowne podejście! Taka wyrozumiała i akceptująca niedoskonałości mama to prawdziwe szczęście dla każdego dziecka. To smutne, że tyle matek ma w zwyczaju porównywać swoje dziecko do innych, podkopując tym samym jego poczucie własnej wartości.

Narwany wśród swoich pisze...

Wbrew pozorom żyjemy w fatalnym świecie, bo ciągle jesteśmy nastawieni na porównywanie, ulepszanie i perfekcję. Dziecko - każde jest kimś genialnym, przez to, że potrafi rozwijać to czym się naprawdę interesuje, Dlaczego tak bardzo staramy się odbierać mu tę radość, chcąc, żeby było tka doskonałe, jak dziecko sąsiadki?

Prześlij komentarz

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger