Przepis na Święta

        To już prawie Święta. Pędzisz z listą zakupów po supermarketach albo wspierasz lokalny handel i kupujesz cztery kilo szynki u znajomego Pana Michała. Być może pucujesz teraz okna, prasujesz świeżą pościel, wykrawasz ciastka i w pocie czoła mieszasz lukier. Czuć już u Ciebie Święta. Choinka prawdopodobnie lśni już tysiącem światełek, choć może, zgodnie z tradycją czeka na 24 grudnia.
W Twoim domu mieszają się korzenne aromaty i łączą z zapachem pasztetu z królika. Jest cudownie, jest pachnąco, ciepło i świątecznie. Mikser zagłuszają piosenki świąteczne, które kuszą dzieciaki do rytmicznego podrygiwania, a synek jak zaklęty wciąż śpiewa głośno kolędy, których nauczył się specjalnie na jasełka. W całym tym przytulnym zgiełku, tak naprawdę, chodzi tylko o życzliwość
i miłość. Jaki sens miałyby Święta gdybyście do stołu siadali skłóceni i w milczeniu, bez smaku jedli wszystkie przysmaki, które przygotowywałaś od tygodni?
Jaki sens miałyby Święta, gdyby
w świeżej pościeli nikt się nie położył bo domownicy woleliby wyjść na piwo ze znajomymi? Jaki sens miałyby Święta bez rozmowy, bez bliskości, bez uśmiechu, i dla wierzących także bez połamania się opłatkiem oraz wspólnej kolędy? To wszystko co teraz robisz do tylko oprawa, piękna i konieczna, ale oprawa. 
         Stoisz więc w kolejce po biały ser na Twój hitowy sernik, przebiegasz w głowie myślami po tym co jeszcze masz do zrobienia i nagle przed kolejkę wpycha się kobieta- bezczelna i opryskliwa- i zaczyna robić zakupy. Takich chwil mnoży się bez liku: w kolejce do pobrania krwi to samo ( a przecież musiałaś przed Świętami, czekałaś cierpliwie i nagle ten facet! bo jemu śpieszy się bardziej...), w mięsnym, w supermarkecie. Ktoś się wpycha przed Ciebie w kolejkę, ktoś potrąca Cię z całej siły wózkiem bo pędząc do alejki obok jak na złamanie karku miał gdzieś, że ktoś stoi przed nim. Każdy ma wytłumaczenie, każdemu śpieszy się bardzo, każdy ma trudniej, gorzej. 
        Czas wzajemnej serdeczności pryska jak mydlana bańka. Liczysz się tylko Ty i Twoje Święta. Sąsiad w kolejce po chleb niech idzie gdzie indziej, bo mój chleb jest ważniejszy. Ja śpieszę się bardziej bo moja Wigilia jest ważniejsza. Stałam się rasowym Ebenezerem, bo MOJE ma najwyższą wartość a JA pierwszeństwo przed wszystkimi. Czas gasnących sporów ogranicza się do sporów rodzinnych, które pozornie gasną, a rodzina pozornie zjednoczona zajada się, wyrwanym wraz z włosami Pani Geni, karpiem.
        Takie chcesz mieć Święta? Pełne przekleństw wypowiadanych pod nosem w kolejce po warzywa? Święta w pośpiechu, przeładowane niepotrzebnym jedzeniem psującym się w lodówce i wyrzucanym tonami na śmietnik? Święta z amerykańskim Mikołajem, który w Twoim domu przychodzi dwukrotnie, bo musowo jeszcze 24 grudnia, by uciszyć w Twoich dzieciach prośby o wspólne spędzenie czasu? Święta byle prędzej, byle więcej, byle lepiej? Święta projektowane zdjęciami na fejsbuku? Przekłamane, nieszczere, na pokaz? Ja nie chcę takich Świąt, dlatego nie masz pojęcia co teraz robię, czy stoję w kolejce w mięsnym czy piekę pierniki. Nie zobaczysz mojej choinki na fejsiku ani wigilijnego stołu, nie powiem Ci co mówiłam mamie łamiąc się z nią opłatkiem, ani które kolędy umie śpiewać moja córka. Nie zdradzę Ci co upiekę, co przyrządzę i kiedy pojadę do domu na Święta. Ale jak minę Cię w drodze do lekarza, uśmiechnę się promiennie, jeśli Ty w pośpiechu będziesz mnie chciała przejechać na pasach.
        Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, co chcesz zapamiętać z tych Świąt, co chcesz by zapamiętały Twoje dzieci? Zdjęcia pięknie ubranego stołu wigilijnego wrzucanego na fejsika, przy którym nikt tak naprawdę nie zamienił szczerego słowa? Zdjęcia Twoich czaderskich muffinek, które prócz pięknego przybrania smakowały tak, że nawet pies ich nie tknął? Olej fejsika, uśmiechnij się do bezczelnego babsztyla w mięsnym, wróć do domu, puść dobrą muzyką i zrób wszystko, żebyś te Święta miała w domu: nie w sklepie, nie na klatce schodowej, nie na Twitterze, tylko u siebie, w domu.



Wszystkiego co najlepsze kochani, życzenia płynące prosto od zjednoczonej blogosfery:


15 komentarzy:

  1. Piękny, mądry i ważny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwe, domowe rodzinne święta :) Życzę Ci takich!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze napisane!Oby wszyscy doceniali prawdziwe znaczenie świąt!

    OdpowiedzUsuń
  4. Asia to jest to! To wszystko co miałabym też do powiedzenia, gdybym tylko miała czas na posty :P. Asiu dużo tego ciepła od innych, nawet przypadkowych ludzi. Bez stresu, w uśmiechu i z życzliwością :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. To tylko oprawa - i wszystko jasne :)
    Bardzo mądry tekst i naprawdę życzyłabym sobie, żeby wszędzie tak było. Coś poza tą piękną i magiczną oprawą ;)

    Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham święta, najważniejsze jest spędzenie tego czasu z bliskimi. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Asia, jak zawsze trafiłaś w sedno. Piszesz to, co ja bym sama napisała, gdybym tylko mogła się skupić ;) I już Ci pisałam na fb. Super filmik! Szkoda, że jak zwykle omijają mnie takie ciekawe projekty.
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak !! Bardzo dobrze napisane !! Dziękuje i ja również życzę Tobie i Twojej rodzince wszystkiego co najlepsze w te święta :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sens Swiat tkwi w nas nie w oprawie. Wspaniale to ujelas. Wszystkiego najcudniejszego DLA calej Twojej rodzinki ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobrze prawisz. Święta to magiczny czas, który powinniśmy spędzić w rodzinnym gronie, a nie odwalić na szybko, żeby mieć czas na internety.

    OdpowiedzUsuń
  11. Magicznych i prawdziwie rodzinnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczywiście, że masz rację święta są dla najbliższych. Na rozmowy, zabawy z dziećmi...W tym roku czas przedświąteczny bardzo mnie umęczył właśnie ze względu na wszechobecną bieganinę i pośpiech ludzi, którzy nie potrafili choć na moment zwolnić. Ja z kolei nie byłam w tym roku perfekcyjną Panią Domu, bo wiele czynności odpuściłam ze względu na Chichotkę, która pragnie ze mną kontaktu po powrocie z pracy do domu:) Więc nawet się nie wahałam...i bardzo dobrze mi z tym:)

    OdpowiedzUsuń
  13. piękne te życzenia nagrane, aż miło się ogladało i uśmiech nieschodzący z twarzy zagościł

    OdpowiedzUsuń
  14. Wpis przeczytałam dzisiaj, ale jak najbardziej na czasie. Moje ostatnie święta (2015) takie właśnie były. Odpuściłam. Zamiast zmęczenia i biegu po sklepach, pucowaniu na błysk całego domu, miliona potraw - postawiłam na radość wspólnych chwil. Zamiast kilku ciast zrobiłam jedno, ale za to z córeczka robiłyśmy cisteczka i świetnie się bawilyśmy. Zamiast ciągłych pokrzykiwań: sprzątaj, nie bałagań itp.. szukałyśmy idealnych prezentów i słuchałyśmy kolęd. Pierwszy raz nie byłam wykończona, nie bolał mnie kręgosłup od stania w kuchni, córka nie narzekala ze nie spedzilismy razem czasu, bez bolących brzuchów od zbyt dużej ilośći jedzenia, którego nawet pluton wojska by nie przerobił i które na koniec trzeba było wyrzucic.. Jak się okazuje święta bez umytych na błysk okien i 100 potraw, mogą być i są CUDOWNE!

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.