4/29/2015

Słodycze w diecie dziecka

Słodycze w diecie dziecka
Nigdy nie zabraniałam córce jeść słodyczy. Uważam, że zakazany owoc smakuje lepiej i zabranianie dziecku próbowania i odkrywania smaków prowadzi często do odwrotnych skutków. 
Nigdy nie było też tak, że mieliśmy tajemniczą szafkę pełną śmieciowych batonów, bezwartościowych chrupek i czekolad z nadzieniem. Po co niepotrzebnie kusić? ;)
Wiedziałam, że najlepszym sposobem na słodycze będzie ich umiejętne dobieranie i ustalenie kiedy  córka może je jeść. 
Pozwalam córze jeść słodkie codziennie po obiedzie (podobnie jak sobie :P), jednak w niewielkich ilościach. Bardzo zwracam uwagę na jakość deseru. Jeśli zdarza się tak, że nie ma u nas wypieku mojej roboty (a zdarza się to bardzo rzadko), wtedy pozwalam małej na "kupny" łakoć. 
Jako deser króluje u nas czekolada. Jedyna jaką znajdziesz w naszej kuchni to taka, która zawiera minimum 60% kakao, z reguły jadamy 72%, ale tak naprawdę, najlepiej z córką lubimy surową czekoladę!!! Surowa czekolada to chyba najlepsza postać czekolady jaką w życiu jadłam. Jest niezwykle wyrazista w smaku, a przy tym nie jest kwaskowata jak jej przetworzona, gorzka odpowiedniczka. Wyczuwalna jest w niej słodycz, lekko tylko złamana goryczą. Uwielbiamy z Melanią orzechy i banany w surowej czekoladzie oraz surową czekoladę z jagodami goji. Ja wprawdzie odłamuję mikro kawałek, bo taka czekolada do najtańszych nie należy, ale jestem zdania że lepiej jeść porządne a rzadziej, niż chemiczne czekolady fioletowej krowy czy innych firm, częściej.
Póki co Melania jest chodzącym dowodem na to, że da się dziecka nauczyć lubić zdrowszą alternatywę. Mojej córce nie smakują Kinder Czekoladki, batony, delicje i inne wyjątkowo słodkie łakocie. Jeśli zdarzy się tak, że dostanie taki standardowy, sklepowy łakoć składający się z cukru i syropu glukozowo-fruktozowego, z reguły nie dojada go do końca, albo je na raty. Zdarza się nawet, że będąc w gościach zamiast zajadać cukiery jak reszta dzieciaków, moja córa wcina suszone owoce i orzeszki. Nikt mnie więc nie przekona, że nie da się odpowiednio wytrenować kubków smakowych dziecka. Po prostu to wymaga wiele czasu, cierpliwości i wpajania nawyków. Oczywiście nie zabraniam córce próbowania tych "gorszych" słodyczy, zdarza się, że jeśli o nie prosi- to dostaje. Kupuję jej wtedy to, co chce, bez obaw, bo wiem że i tak rzuci to w kąt, nie doje do końca, a już na pewno nie poprosi o więcej.

Melania bardzo lubi amarantusowe batoniki w gorzkiej czekoladzie, wręcz zajada się nimi.Skład batoników jest rewelacyjny, dlatego bez wyrzutów sumienia pozwalam jej na skonsumowanie jednego w całości. Osobiście preferuję inne łakocie, ale bardzo cieszy mnie fakt, że córeczka zajada się tak zdrowymi przekąskami ;).




Zdaniem moich domowników najlepsze muffinki to rzecz jasna moje muffinki, ale jeśli w domu nie ma moich to zarówno ja, mój mąż jak i Melcia nie gardzimy poniższym wypiekiem. Muffinki są bardzo lekkie, idealne do popołudniowej kawy lub herbaty. W dodatku paczuszka wbrew pozorom jest bardzo wydajna, dla nas starcza na około trzy desery :.

Za herbatnikami przepada nie tylko Melania, ale i ja. Lubię proste, nie za słodkie ciastka, a jeśli już są eko i mają krótki skład, to czego chcieć więcej?

Na zdjęciu poniżej jedna z naszych ulubionych czekolad: gorzka z kawałkami malin. Jej zaletą jest także fakt, że ma 50 gram i bez obaw możemy zjeść ją w całości ;).

Post wisiał na moim blogu w roboczych od dawna, ale nie mogłam się zebrać żeby do poprawić, stąd na zdjęciach dawny adres, niestety nie mam już tych zdjęć, dlatego nie mam jak poprawić podpisu...

4/27/2015

Nadchodzą zmiany...

Nadchodzą zmiany...
Zmiany, zmiany, zmiany.
        Obecnie wszystko skupia się w naszym domu wokół przeprowadzki. W wolnym czasie pakujemy, sortujemy, wyrzucamy, wywozimy, rozdajemy, weryfikujemy co nam jest potrzebne a co można oddać, co można przechować u rodziny a co koniecznie zabrać ze sobą.
              Całe zeszłe dwa tygodnie przerzucaliśmy oferty w poszukiwaniu mieszkania idealnego, które połączy wszystkie nasze marzenia związane z odpowiednim lokum dla naszej, małej rodziny. Nie mieliśmy wygórowanych życzeń.
37 metrowa klitka z lodówką wielkości szafki nocnej połączonej z dwupalnikową płytą z czasów PRL, która grzejąc się (gdy tylko coś gotowałam) rozmrażała mikro zamrażalnik znajdujący się w jej mikro wnętrzu. W zasadzie nic nie mieściło się w lodówce, a to, co cudem weszło narażone było na psucie przez to, że każdego dnia lodówka na zmianę grzała i chłodziła.
            Naszym marzeniem był balkon, żebym wreszcie latem mogła wynieść pranie na "zewnątrz". Ogłoszenia, które przeglądaliśmy uświadomiły nam, że nasze marzenia nie są nadzwyczajne. Nadzwyczajna była raczej klitka, którą musimy zwolnić do końca maja ;).
Bez problemu znaleźliśmy kilka ofert mieszkań z balkonem, mieszkań o kilkanaście metrów kwadratowych większych, z lodówką o ludzkich wymiarach w rozsądnych cenach.
            W sobotę ruszyliśmy do Łodzi by na żywo obejrzeć to, co wydawało nam się warte uwagi. Część mieszkań okazała się gorsza niż na zdjęciach, a część o wiele lepsza. Baliśmy się decydować o naszym kolejnym miejscu zamieszkania tylko i wyłącznie na podstawie oferty w internecie. Mieliśmy też świadomość, że ten weekend to ostateczny termin na podjęcie decyzji, gdyż od maja musimy już mieć wynajęte nowe mieszkanie, żeby móc zawieźć tam nasze rzeczy.
Cały dzień w aucie, cały dzień pełen stresu, by podjąć odpowiednią decyzję.
            Czekają nas znowu ogromne zmiany: zmiana pracy mojego męża, zmiana mieszkania, miejmy nadzieję zmiana przedszkola (będziemy walczyć żeby przyjęli nas do publicznego). Czeka nas mnóstwo wydatków oraz przemyśleń organizacyjnych, czeka nas wiele wysiłku, stresu i trudu.
Czeka na nas lepsze! Trzymajcie za nas kciuki :)

Melania ma na sobie:
opaska- Penney's Store (Dublin)
płaszczyk- od babci B (lumpeks)
bluzeczka- Penney's Store (Dublin)
spódniczka- MM Dadak
trampy- po kuzynce Hani


stylizacja wiosenna

MM Dada

tenisówki dziewczynka


opaska mm dadak

MM Dada

spódnica MM dadak

moda MM dadak

spódniczka mm Dadak

stylizacja MM Dadak

stylizacja mm dadak


szare trampki


4/26/2015

"Potęga podświadomości"- recenzja

       Na swojego pierwszego audiobooka wybrałam klasyk poradników psychologicznych czyli "Potęgę podświadomości" Josepha Murphy'ego. Audiobooka czyta Jarosław Łukomski- właściciel bardzo przyjemnego, męskiego głosu o dobrej, wyrazistej dykcji.
        Dlaczego akurat taka książka? Jestem dość żywo zainteresowana psychologią, namiętnie czytam "Charaktery" oraz wypożyczam popularnonaukowe pozycje (psychologów proszę o nie wypowiadanie się na ten temat; jestem tylko i wyłącznie zainteresowana tą dziedziną, nie jestem specjalistką, nie mam uprawnień do leczenie ludzi itd.). Wiem jak silna jest sugestia, jakie efekty może przynieść wizualizacja, sięgnęłam po ten poradnik, żeby doświadczyć teorii nieco w praktyce.
       Jospeh Murphy w całości traktuje o tym jak ważne jest uwierzyć i zmienić myślenie, by osiągnąć sukces. Wręcz uzależnia nasze dotychczasowe położenie życiowe, status społeczny, stan zdrowia itp. od tego jak myślimy, co wizualizujemy czy wierzymy w pomyślność i spełnienie zamierzeń oraz marzeń.
       Jestem z natury realistką, dużo czytałam na temat "wmawiania" sobie pewnych rzeczy, w które w końcu uwierzymy co da nam sukces, powodzenie, wiarę w siebie, pewność lub cokolwiek, co sobie obraliśmy. Nigdy jednak nie zastosowałam tych rad w praktyce- nie wierzyłam w takie "cuda". Nie stawałam przed lustrem mówiąc sobie, że jestem piękna czy mądra, nie prowadziłam dziennika w którym zapisywałam sobie komplementy, nie mówiłam na głos że siebie kocham, nie wizualizowałam sobie wieczorami, że jestem kobietą sukcesu. Jednym zdaniem: nie stosowałam na sobie żadnych z technik, o których wielkiej skuteczności czytałam.
       Pozycja Murphy'ego zmotywowała mnie do jednej rzeczy, i uważam to za wielki sukces tej pozycji, do powtarzania sobie jednego zdania każdego wieczoru i poranka: "We dnie i w nocy wszystko nam sprzyja". W oryginale jest "mi", ale ja myślę o całej mojej rodzinie, dlatego zmieniłam "mi"na "nam". Nie twierdzę, że to zdanie odmieni moje życie, wiem jednak, że to zdanie zmienia mój stosunek do rzeczywistości. Skoro WSZYSTKO mi sprzyja to przecież mi się powiedzie- prędzej czy później. Na razie powtarzam to bez większego przekonania, ale pomyślałam: "czemu nie? to nic nie kosztuje, a może zadziała..."
         "Potęga podświadomości" przekonuje, że wszystko zależy od nas samych. Murphy cytuje Pismo Święte również w taki sposób, by pokazać, że wszystko co dzieje się wokół jest wynikiem naszej wiary i siły sugestii- podświadomości. Możemy znaleźć więc rozdziały o uzdrawianiu samych siebie, o dążeniu do bogactwa, o zawiści i zazdrości, które skazują nas na niepowodzenie.
Jak słusznie zauważył w moim poprzednim poście, jeden z komentujących- Pan Adrian, książka rzeczywiście działa na zasadzie "tłoczenia". Esencja zawarta jest na kilkunastu/ kilkudziesięciu stronach, a następnie autor sączy w nas jedno i to samo, odrobinę modyfikując zdania i treść. To prawda, ale to przecież zabieg psychologiczny. Ciągłe powtarzanie sprawia, że przekonujemy się do wypowiedzi coraz bardziej, aż w końcu zaczynamy w to wierzyć. Na niektórych zapewne działa to bardzo skutecznie. Na mnie i pana Adriana niekoniecznie ;).
         Uważam jednak, że warto sięgnąć po ten poradnik, choćby z tego względu, żeby wyłapać pewne cytaty i przekonać samego siebie, że może być lepiej, bo gdy wierzymy, że coś się wydarzy, to przestajemy temu przeszkadzać. Czasem sami sobie podkładamy pod nogi kłody, sprawiamy, że nasze marzenia się nie realizują, bo sami im na to do końca nie pozwalamy. Warto uwierzyć, że możemy osiągnąć wiele, że jesteśmy zdolni dotrzeć tam, gdzie marzymy by być. Nie można przeszkadzać marzeniom się spełniać, czasem tylko tyle wystarczy, żeby je zrealizować. Nie przeszkadzać.

4/24/2015

Mamo! 5 powodów dla których powinnaś sięgnąć po audiobooka

Mamo! 5 powodów dla których powinnaś sięgnąć po audiobooka
     Dzięki uprzejmości serwisu audioteka.pl miałam możliwość odsłuchania, w zasadzie, mojego pierwszego w życiu audiobooka. Audiobook to książka czytana przez profesjonalnego lektora, którą można odsłuchać za pomocą komputera czy smartfona.
    Nigdy przedtem nie słuchałam typowej książki, gdyż ograniczałam się do korzystania z audiobooków językowych, które razem z mężem co jakiś czas słuchamy jadąc do rodziny (trzy godzinna podróż to rewelacyjna okazja, by podciągnąć się w niemieckim ;).
       Gdy na moim koncie w serwisie Audioteka pojawiła pozycja "Potęga podświadomości" Josepha Murphy'ego z niecierpliwością włączyłam ją na swoim komputerze. Książką szybko mnie wciągnęła, ale co najważniejsze, nie zabrała mi czasu, który mogłam poświęcić na gotowanie czy prasowanie! 

Droga mamo, oto pięć powodów dla których natychmiast! powinnaś zaopatrzyć się w audiobooki:

1. Czytanie poszerza horyzonty, uczy, pozwala na chwilę zapomnienia, jest jedną z najwyższych form rozrywek. Jednak każda mama dobrze wie jak ciężko wygospodarować czas na relaks z książką, gdyż dobra książka to nie jest 15 minut czytania. Dobra książka potrafi wciągnąć na kilka godzin, a przy nadmiarze obowiązków- nikt z nas nie może sobie na to pozwolić. 
Audiobook to remedium na brak czasu i jednoczesne pragnienie czytania. Mojego audiobooka odsłuchiwałam podczas przygotowywania obiadu, ścierania kurzy, prasowania. Moje obowiązki domowe nie ucierpiały w najmniejszy nawet sposób na tym, że codziennie oddawałam się przyjemności słuchania. 
Jeśli więc tak jak ja nie masz czasu na czytanie, a kochasz literaturę, chcesz być na bieżąco z bestsellerami i tęsknisz za historiami dużo głębszymi niż tania rozrywka serwowana co dzień w TV- audiobook to rozwiązanie dla Ciebie.

"Książka jest to mędrzec łagodny i pełen słodyczy. Puste życie napełnia światłem, a puste serce wzruszeniem." - Kornel Makuszyński

2. Do godziny 14 jestem w domu zupełnie sama. Nie lubię pracować w ciszy i do tej pory towarzyszył mi telewizor, który leciał sobie "w tle", a ja bezmyślnie puszczałam mimo uszu wszystko to, co toczyło się w szklanym odbiorniku. Czasem włączałam na radio- również na telewizorze, bo innego nie posiadamy. Wiem, że dużo osób robi podobnie jak ja. Nikt chyba nie lubi prasować czy sprzątać w absolutnej ciszy. Miło jest posłuchać dobrej muzyki, ale myślę, że jeszcze lepiej gdy towarzyszy nam dobry audiobook.
Kobiety mają tą niezwykłą zdolność podzielności uwagi, potrafimy robić jednocześnie dwie lub więcej rzeczy. Dlatego też, nie stanowiło to dla mnie problemu, jednocześnie, wsłuchiwać się w słowa lektora i obierać marchewkę. 
Audiobook to świetny zamiennik muzyki, a już na pewno głupot, które serwuje nam telewizja. 

"Telewizja to tylko zastępcza rozrywka dla mózgu, kto nie czyta, ten właściwie nie potrzebuje już głowy, nie mówiąc oczywiście o wyobraźni i fantazji"- Billie Joe

3. Audiobooki czynią Cię w pewnym wymiarze niezależną. Kiedyś namiętnie biegałam po najrozmaitszych bibliotekach w poszukiwaniu ciekawych pozycji. Aktualnie nie mam nawet czasu zapisać się do biblioteki, a co dopiero odwiedzać je, pilnować terminów zwrotów itp. Ten sam argument tyczy się księgarń. Bardzo lubię książki w postaci papierowej, lubię ich zapach, fakturę, wygląd i nie omijam księgarń, a jak już do jakiejś wpadnę to wychodzę obładowana. Prawda jest jednak taka, że rzadko mam na to okazję.
Z audiobookami jest prościej, gdyż siadam przy komputerze, otwieram stronę serwisu i wybieram. Książka szybko ląduje na wirtualnej półce na moim koncie i natychmiast mogę zaczynać. 

"Kocham książkę nie dlatego, że jest piękna zewnętrznie, ale dlatego, że wprowadza mnie w mój własny świat, że odkrywa we mnie, nie na zewnątrz mnie, bogactwa, których nie przeczuwałem. Dlatego też taką miłością otaczam moją bibliotekę."- Jarosław Iwaszkiewicz

4. Ebook a audiobook? Niestety nie pojmę fenomenu ebooków. Jeśli już mam rezygnować z papierowej postaci książki- nie waham się- wybieram audiobooka. Ebook nie posiada zapachu, wyglądu książki, nie zapewnia takich wrażeń zmysłowych jak zwykła lektura, ale podobnie jak na książkę, musisz wygospodarować na niego czas i przeczytać go samodzielnie, tracąc jednocześnie możliwość zrobienia czegoś jeszcze.
Audiobook to najwygodniejsza, dla osoby zapracowanej, forma książki. 

"Sztuka czytania jest niby nowym zmysłem, nieskończenie głębszym i rozleglejszym od wzroku."- Bolesław Prus

5. Sztuka czytania, książki nigdy nie będą przecenione. Książki otwierają umysł, pozwalają znaleźć rozwiązania na przeróżne pytania, wzbogacają słownictwo, sprawiają, że wiesz więcej, więc budują Twoją pewność siebie i samoświadomość. 
Książka jest więc idealna dla mam, które większość czasu spędzają na pracy w domu i gdzieś zgubiły poczucie własnej wartości. 
Gdy jesteś na bieżąco z literaturą, Twój umysł jest świeży, czujesz się mądrzejsza i wiesz, że w Twoim życiu dzieje się o wiele więcej niż tylko dom, mąż i dzieci. Okazuje się, że choć w Twoim życiu pozornie nie wiele się zmieniło, dalej wykonujesz wszelkie obowiązki, które związane są z domem, a jednocześnie rozwijasz się jako człowiek. Masz czas na prasowanie, obiad nęci zapachem, ale Ty nie tylko zrobiłaś pomidorową i gulasz, nie tylko wypucowałaś okna, Ty także przeżywałaś historię innych ludzi, pobudzałaś wyobraźnię, poszerzałaś słownictwo...

"Książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę (...). Dzięki nim uczysz się, mądrzejesz, podróżujesz, marzysz, wyobrażasz sobie, przeżywasz losy innych, swoje życie mnożysz razy tysiąc. Ciekawe, czy ktoś da ci więcej za tak niewiele. Pomagają też odpędzić różne złe rzeczy – samotność, upiory i tym podobne … Czasem się zastanawiam, jak możecie znieść to wszystko wy, które nie czytacie."- Arturo Perez-Reverte
Gorąco zachęcam Was po sięgnięcie po dobry audiobook. To wspaniała rozrywka, która nie nadszarpnie Waszego czasu i "odmóżdży" Was jak telewizor lecący w tle i sączący głupoty w Wasze myśli. 
A w niedzielę recenzja "Potęgi podświadomości". Ktoś czytał, słuchał, znacie tą pozycję?


4/22/2015

Czy warto mieć dzieci?

Czy warto mieć dzieci?
        Posiadanie dzieci to największe zobowiązanie i wyzwanie jakiego można się podjąć w życiu.             Decydując się na dzieci podejmujesz ryzyko i sprawdzian tego, jakim człowiekiem jesteś. Żadne ekstremalne wspinaczki po górach, wyzwania podejmowane w pracy, spłata kredytu- nic nie równa się takiej odpowiedzialności jak odpowiedzialność za drugiego człowieka, w dodatku do końca życia. Dziecko to zupełnie osobny byt, który jest częścią Ciebie, to wolna istota, której musisz zapewnić godne życie, to człowiek, któremu dajesz możliwości, nie mogąc jednocześnie oczekiwać, że spełni Twoje ambicje- posiadanie dziecka zawiera w sobie cały ogrom paradoksów, które trzeba pojąć dla dobra istotki, którą nosiłaś pod sercem i wydałaś na świat- nie tylko dla siebie, a nawet przede wszystkim nie dla siebie.
       Osoby decydujące się na dziecko, mające za sobą mnóstwo przemyśleń na ten temat i planujące rodzicielstwo i przyszłość z tym związaną, szybko uderzą głową w ścianę. Macierzyństwa/ojcostwa nie da się ani zdefiniować, ani zaplanować, to pojęcia tak złożone, że osoba nie posiadająca dziecka nigdy tego nie zrozumie- nawet bliska obserwacja nie odkryje tego, co czuje rodzic i jakie pokłady zobowiązań, zmian, uczuć i przemyśleń wiążą się z rodzicielstwem. To trzeba przeżyć, żeby pojąć czym jest posiadanie dziecka i z czym się to wiąże.

   Macierzyństwo to permanentny stan zakochania.
Twój mąż/ partner niewątpliwie jest wspaniały, ale stan zakochania przemija, a odpowiedzialne są za to nie tylko hormony, ale i szary dzień powszedni. Uczucie jakim darzysz dziecko jest wyjątkowe. Zmienia się jak w kalejdoskopie- czasem się złościsz, czasem rozpływasz, ale nie zmienia się jedno: ogromna, rodzicielska miłość. Tylko uśmiech dziecka potrafi sprawić, że znów czujesz motyle w brzuchu- Ty, mamo wiesz o czym mówię. Miłość do dziecka wprowadza nas w ekstatyczny stan miłosny, dlatego chyba tak fantastycznie scala związki i sprawia, że nie szukamy przygód i miłości poza rodziną, nie nudzimy się partnerem, jesteśmy w ciągłym amoku miłosnym, który wprawia nas w radość i daje energię. To "zakochanie" jest falowe, ale za każdym razem gdy robi się trudno i smutno, przypomina nam o sobie, znowu łaskocąc w brzuchu motylami na widok niewinnego uśmiechu, nieporadnego biegu, malutkich stópek, na dźwięk niepohamowanego śmiechu, słowa "mamusiu"... Miłość do dziecka jest jak narkotyk, to zrozumie tylko mama i tata.

Rodzicielstwo otwiera oczy.
Nie chodzi mi tutaj o otwarcie oczu jak wygląda dorosłe życie i inne patetyczne aspekt tworzenia rodziny. Absolutnie. Bycie matką to patrzenie na świat oczami dziecka. Zaczynasz zachwycać się drobiazgami, które Cię otaczają. Nie ma milszego widoku niż ogromny "bukiet kwiatów" jakim jest drzewo magnolii obsypane kwiatami. Popołudnie staje się wyjątkowe gdy całą rodziną ruszamy na rowery. Cieszy Cię wiosna i promienie słońca, ciastko w cukierni, bosy spacer po piasku, ale cieszy Cię inaczej niż przedtem, bo podwójną radością: Twoją i autentycznym zachwytem Twojego dziecka. Wracając ostatnio z przedszkola pokazałam córze taką okazałą magnolię, Melania spojrzała na nią z zachwytem, podeszła do niej bliżej a potem podbiegła do mnie radośnie i pocałowała mnie w rękę, mówiąc "wiosna mamusiu". W takich momentach dociera do nas jak piękna w rzeczywistości jest wiosna, natura, jak cudowny jest świat i ile możliwości w sobie kryje.

Rodzicielstwo daje satysfakcję.

Każdy człowiek lubi być z siebie dumny, każdy człowiek chce mieć poczucie wartości i spełnienia. Macierzyństwo i ojcostwo daje nam nowy wymiar ów spełnienia i satysfakcji. Czujemy dumę, że daliśmy światu nowego człowieka- idealnego w swojej niedoskonałości. Czujemy dumę z osiągnięć naszego dziecka i dumę z tego, że potrafimy być rodzicami. Czujemy satysfakcję z faktu, że potrafimy wychować nowego człowieka, dać światu jednostkę absolutnie wyjątkową, która jest naszym "przedłużeniem", kompilacją naszych genów, a jednocześnie jest zupełnie inna, szczególna i nadzwyczajna. Czujemy dumę z pierwszych kroków i słów, ze zdanej matury, z dobrej pracy- choć nie są to nasze własne, osobiste osiągnięcia; są jednak pośrednio nasze i czasem przynoszą więcej satysfakcji niż własna matura, własne studia i rewelacyjna kariera...

Bycie rodzicem sprawia, że chce nam się więcej
Koniec z egzystowaniem! Gdy rodzi się dziecko, rodzi się zupełnie nowe życie, o wiele bogatsze i przede wszystkim celowe. Nic już nie jest takie samo i choć pozornie czasem możemy czuć się ograniczeni, po głębszych namyśle dochodzimy do wniosku, że posiadanie potomstwa uwalnia nas od spraw nieistotnych. Przestajemy przejmować się drobiazgami, niezauważany ich często. To co staje się ważne to tu i teraz.

Jeśli nie masz dziecka ten wpis zapewne do Ciebie nie przemówi. Tysiąc argumentów przeciwko macierzyństwu, które masz w głowie, tak naprawdę nie mają racji bytu. Uwierz- wiem coś o tym, ale to można zrozumieć tylko wtedy, gdy w Twoim życiu pojawi się dziecko.



Ten tekst zdobył czwarte miejsce w konkursie organizowanym przez Mamadu.







4/20/2015

Spotkanie mam blogerek- Blogowe Love

Spotkanie mam blogerek- Blogowe Love
Jak wiecie, od kilku miesięcy organizujemy spotkanie dla mam blogerek, które odbędzie się w Poznaniu w sobotę 18 lipca.

Organizacja takiego spotkania to niezwykle żmudne i wymagające zadanie. Cały swój wolny, także ten nie do końca wolny czas- czego świadkami są moi rodzice, poświęcam na organizację tego wydarzenia, tak by było ono na jak najwyższym poziomie.
Wraz z Pauliną - współorganizatorką spotkania, robimy dla Was wszystko, żeby zapewnić Wam moc atrakcji, ciekawe upominki i przede wszystkim fantastyczną i niezapomnianą atmosferę. Uważam, że jak na pierwszy raz w każdej dziedzinie tyczącej się organizacji blogerskiego spotkania i brak utartych szlaków oraz sprzyjających znajomości w blogosferze- radzimy sobie całkiem nieźle.
Oto co do tej pory dla Was przygotowałyśmy:

Spotkanie odbędzie się w klimatycznej kawiarni Blubra Kafe, która zapewni nam wyłączną rezerwację na czas spotkania. Oznacza to dla nas przede wszystkim swobodę i ograniczy stres związany z wydarzeniem do minimum (stres tyczy się głównie organizatorek, ale może i Was złapie trema przed poznaniem mam w realu).

Wiemy, że najważniejsze w całym spotkaniu będą nasze pogaduszki i zapoznanie się, ale żeby przełamać pierwszy lody i zgrać nas zaprosiłyśmy na spotkanie trenerkę Agatę Patek, która poprowadzi warsztaty integracyjne. Na chwilę obecną planujemy, by odbyły się one po warsztatach głównych, czyli zaraz przed luźniejszą formą spotkania, która wypełniona będzie naszymi pogaduchami, konkursami, poczęstunkiem itd.

Jednymi z dwóch głównych warsztatów jakie dla Was zorganizowałam (ja jestem od warsztatów, Paulina natomiast zajmuje się np. licytacją dla Fundacji Gajusz, do której gorąco Was namawiam oraz organizacją miejsca spotkania; wprowadzamy takie małe podziały, żeby nie oszaleć od natłoku załatwień ;) będą warsztaty biznesowe dla mam, które poprowadzi Katarzyna Głąb z Po sukces na szpilkach, której portal szczególnie polecam kobietom potrzebującym motywacji, by sięgnąć ręką po sukces, spełnienie, by zacząć samorealizację. 

Skrócony plan warsztatów autorstwa Kasi:
1) Jak znaleźć odpowiedź na pytanie: Co jest moją pasją?
2) Jak przełożyć pasję na własny biznes?
3) Budowanie własnej marki
4) Marketing dla każdego, czyli łatwa promocja własnego biznesu
5) Zostań ze mną na dłużej, czyli o tym jak pozyskać klienta i utrzymać jego zainteresowanie

Właściwy plan zamieścimy na FP wydarzenia jeszcze w tym tygodniu.

Prócz warsztatów biznesowych dla mam oraz integracyjnych, szykuję dla Was jeszcze jedne, ale na razie niech pozostanie to słodką niespodzianką. 

Nasze spotkanie- jak się domyślacie- potrwa kilka godzin, dlatego nie ominie nas pyszny lunch oraz deser z kawą. Paulina zorganizowała dla nas spory rabat i ustaliła wstępne menu, które na pewno nie przekroczy kwoty 50 zł na osobę. 

Podczas spotkania odbędzie się fantastyczny konkurs, w którym do zdobycia będzie naprawdę cenna nagroda czyli rodzinny pobyt w luksusowym pensjonacie Kaszubianka! Brawa dla Pauliny za zorganizowanie dla nas tak wspaniałej atrakcji! Sama omal nie spadłam z krzesła, gdy dowiedziałam się jak rewelacyjną nagrodę będzie można zdobyć na NASZYM spotkaniu.

Pensjonat Kaszubianka

Z naszego spotkania każda mama wyjdzie obdarowana prezentami od naszych wspaniałych sponsorów, których powoli ujawniamy na FP wydarzenia. Do grona sponsorów dołączyli m.in (uwierzcie to tylko część partnerów naszego spotkania):


 Linki do powyższych sponsorów- odwiedźcie ich, by sprawdzić co oferują:
Oillan Baby
Pinokio
Baw się z nami guzikami
Orientana
Baby Zdrój
Matuszka i Jaguszka
Handmade akcesoria od mamy
Towary Niezwykłe
Dizajn Przyjazny Dzieciom

Aktualni patroni medialni, którzy będą o nas trąbić, wspominać, pisać i nagłaśniać (wystarczy kliknąć w obrazek by przenieść się w witrynę naszych patronów i sprawdzić kim są i o czym ciekawym piszą):








4/16/2015

Gdy byłam młoda...

Gdy byłam młoda...
W związku z przeprowadzką robimy regularne porządki i powoli wywozimy rzeczy do naszych rodziców. Przy okazji, odkrywam najróżniejsze pamiątki i skarby, które gdzieś tam poupychane czekały na odkrycie.
Postanowiłam podzielić się z Wami zdjęciami z płyty, którą niedawno odnalazłam. Jest zapełniona zdjęciami z okresu roku, może dwóch lat mojego studiowania.
To jak? Ciekawi co robiłam na studiach? :)

Juwenaliowało się ;)

Ukulturalniało się :)




Grillowało się :D



Zwiedzało się...





Uczyło się...

Nosiło się okulary...

Świętowało się urodziny, a 18 lat miało się co roku (na tym zdjęciu kończymy bodajże 21)

Szalało się!



4/14/2015

Zupa krem z dyni

Zupa krem z dyni
Nie masz czasu na obiad? Zupa to idealne rozwiązanie na takie dni, kiedy czasu mało, a nie uznajesz (tak jak ja) dnia bez ciepłego posiłku. Niedawno wyciągnęłam z mojej zamrażarki pyszną eko dynię, którą wyhodowała moja mama.
Dynia to bardzo zdrowe warzywo, które wykorzystuję w kuchni na tysiąc sposób. Robię z niej zupy, dodaję do gulaszów, robię z niej słodkie wypieki np. pyszny sernik dyniowy, za którym przepada moja mama. Dynia zawiera ogromną ilość beta karotenu, który chroni przed działaniem wolnych rodników (jak każde pomarańczowe warzywo czy owoc), sporo potasu, wapnia, fosforu, witamin z grupy B, witaminę PP, działa odkwaszająco na organizm, wzmacnia układ odpornościowy. Uwaga: dynia ma wysoki indeks glikemiczny, dlatego powinni unikać jej diabetycy.

Składniki:
dwie cebule
dwie spore marchewki
dużo dyni (ciężko mi powiedzieć ile dokładnie dyni było, ale na oko około 700 gram)
dwa ząbki czosnku
kawałeczek świeżego korzenia imbiru (nie większy niż płytka paznokcia)
pozostałości rosołu dopełnione wodą do dwóch litrów
pół łyżeczki suszonej kozieradki
szczypta suszonego lubczyku
łyżeczka ekologicznej przyprawy curry (uwaga: smak ekologicznej przyprawy zdecydowanie różni się od curry Kamisu, Prymatu czy innych tego typu firm)
pół łyżeczki kurkumy
sól, pieprz do smaku

Cebule siekamy i szklimy (najlepiej już w garnku na zupę) na łyżce oleju/oliwy. Na koniec dodajemy sprasowany czosnek i podsmażamy chwilkę, by nie zgorzkniał. Do zeszkolnej cebulki i czosnku dodajemy pokrojone na kawałki warzywa, wlewamy dwa litry płynu, dodajemy przyprawy (bez soli- ją dodaję zawsze na koniec) i gotujemy na wolnym ogniu do miękkości (około 40 minut). Następnie wszystko blendujemy.

Moja córa uwielbia tą zupkę z groszkiem ptysiowym. Ja ją jem bez dodatków, ale można posypać ją startym parmezanem lub natką pietruszki- pełna dowolność. :)
Smacznego!

krem z dynii



4/13/2015

Słoneczny weekend w zdjęciach

Słoneczny weekend w zdjęciach
To był wspaniały weekend: informacja o Share Week, cudowna pogoda, spotkania ze znajomymi (powoli zaczynamy pożegnania z tymi, z którymi się tutaj zaprzyjaźniliśmy), nawet udało mi się zobaczyć z moją kochaną koleżanką z Rydułtów, niedzielne wyjście ze znajomymi do jednego z najbardziej ekskluzywnych obecnie miejsc w Żywcu. Nie mogło być lepiej!
Nie będę się więc rozpisywać. Zobaczcie sami :)

opaski- Terrnova (kupiłam je, gdy byłam jeszcze w liceum :P)
sweterek- ZY
komin- Targi Dizajnu Dziecięcego (10 zł)
parka- Smyk
spodnie- sh (Next)
buciki- 5 10 15 wyprzedaż
















Żakiet- MM Dadak
okularki- H&M
szalik- sh
opaska- Textil Market
bluzeczka- Pepco
spodnie- Pepco















Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger