5/31/2015

Koktajl inny niż wszystkie

Koktajl inny niż wszystkie
O cudownych właściwościach pokrzywy już Wam pisałam. To zioło, które wspaniale oczyszcza organizm i przeciwdziała anemii, dlatego jest ma tak zbawienny wpływ na organizm w okresie wiosennym. Dziś chcę się z Wami podzielić kolejnym przepisem na ujarzmienie tego zielonego cudu. Pamiętajcie, że pokrzywę powinniście zbierać do połowy czerwca, gdyż później traci ona swoje właściwości na rzecz kwitnienia. Mój koktajl to nie tylko bomba witaminowa, ale też pyszna alternatywa na śniadanie. W tym koktajlu pokrzywy w zasadzie nie czuć, gdyż główna wyczuwalna nuta smakowa to banan, a następnie kefir.

Składniki:
duuuża ilość pokrzywy (ciężko jest zważyć świeżą, lekką pokrzywę, ale ja wrzucam około 20-30 gałązek mierzących 15-20 cm lub same czubki pokrzyw, ale wtedy jest ich więcej)
duży banan kubek kefiru (mam na myśli kubek, w którym pijecie herbatę ;)
odrobina melasy do smaku (możecie dać miód, stewię, ksylitol czy cukier trzcinowy)

Wszystkie składniki blendujemy i przelewamy do ulubionego kubka. Żeby jeszcze bardziej uprzyjemnić sobie ten zdrowy posiłek, dosypuję do niego jagód goji, które są kolejną bombą witaminową, a przy tym mają bardzo przyjemny i łagodny smak. Naprawdę polecam! W tym wydaniu zakochacie się w pokrzywie :) P.S ten koktajl polecam szczególnie tym, którzy mają problem z trawieniem i regularnością wizyt w toalecie ;). Zdecydowanie pobudza perystaltykę jelit.


5/28/2015

Zadbaj o stopy na lato

Zadbaj o stopy na lato
        Lato tuż, tuż, ale stopy zaczynamy powoli odsłaniać już teraz. Wypielęgnowane stopy są warunkiem założenia nie tylko eleganckich sandałków, ale także zwykłych klapek. Nieestetycznie obdarte palce, pękające pięty i na wpół zdarty lakier przyciągają uwagę, niezależnie od tego jakie buty masz na sobie. Jednak im ładniejsze masz buty, tym bardziej zadbane powinnaś mieć stopy. Piękny, równo położony lakier nie załatwia sprawy. Skóra na stopach musi być gładka, delikatna, świeża. Do tego postu zmotywowało mnie zapytanie Valium, w jednym z komentarzy, jak dbam o stopy. Muszę Wam się przyznać, że nie poświęcam im zbyt wiele czasu, ale wszystko dzięki temu, że dbam o nie cały rok- także zimą. W mojej łazience, tuż obok brodzika prysznicowego, zobaczysz pumeks. Nie jest to jednak zwykły pumeks. Kilka lat temu zainwestowałam w pumeks wulkaniczny, który prawdopodobnie będzie mi już służyć do końca życia. Pumeks wulkaniczny to naturalna skała magmowa, która jest chropowata w dotyku. W składzie pumeksu znajduje się kwarc, plagioklaz i biotyt. Pumeks nie wchodzi w reakcje chemiczne ze środkami pielęgnacyjnym i myjącymi, ma powierzchnię, która z łatwością radzi sobie ze zdzieraniem zrogowaciałego naskórka, nie trzeba go myć- wystarczy opłukać pod bieżącą wodą. Przyznaję, że odkąd pojawił się w mojej łazience zachwyciłam się nim. Łatwy w użyciu, niewymagający uprzedniego moczenia stóp, skuteczny i co równie ważne: estetyczny! Pumeksu używam zależnie od potrzeby, ale nie częściej niż raz na tydzień. Na co dzień nie używam kremu do stóp, bo zwykle o nim zapominam. 
          Dwa razy w tygodniu smaruję pięty wazeliną, która cudownie je zmiękcza i wygładza. Gdy mam wyraźny problem ze stopami wsmarowuję w niej krem wzbogacony kapsułką z witaminą E, następnie nakładam grubą warstwę wazeliny na newralgiczne miejsca, zakładam bawełniane skarpetki i... idę spać. Skóra w nocy skutecznie się regeneruje i bardzo dobrze wchłania składniki odżywcze, dlatego już rano zobaczysz oszałamiające efekty. Latem, kiedy moje stopy są zmęczone i opuchnięte, co jakiś czas funduję im kąpiele w ciepłym wywarze z rumianku z dodatkiem kilku kropli olejku eterycznego ( u mnie zwykle lawenda) lub kąpiele z solą himalajską. Sól himalajska działa detoksykująco na organizm, pomaga w różnorodnych problemach skórnych m.in. problemach z grzybicą. Po takiej kąpieli, kiedy skóra jest miękka i wymoczona, możemy z łatwością zrobić pedicure. Ja odsuwam skórki drewnianym patyczkiem, ścieram zrogowaciałą skórę moim pumeksem i wcieram krem. Tylko tyle, ale zupełnie wystarczy, by stopy były zawsze ładne i zadbane. Co ciekawe, rzadko kiedy maluję paznokcie u rąk, ale o stóp mam pomalowane okrągły rok ;). Odsyłam Was także do bardzo ciekawego postu na temat, dość odważnych ;), skarpetek złuszczających własnej roboty autorstwa Lady Cosme: skarpetki złuszczające diy

5/26/2015

Fiołki i konwalie

Fiołki i konwalie
     Gdyby ktoś zapytał mnie czy chciałabym cofnąć się do czasów dzieciństwa, bez wahania odpowiedziałabym: nie! Każdy okres mojego życia miał swoje blaski i cienie i każdy wspominam bardzo dobrze. Jestem człowiekiem, który dość szybko zapomina i wymazuje z pamięci przykre incydenty; pewnie za dwa, trzy lata i Żywiec będę wspominać bez resentymentów.
      Dzieciństwo, dorastanie, okres studiów, początki bycia mamą i żoną- wszystko to miało swoje plusy i minusy, choć jedne okresy opiewały w 99% plusów, a inne w 99% minusów, to ja niczego nie żałuję, nic bym nie zmieniła i do żadnego momentu w swoim życiu nie chciałabym wrócić, bo wiem że czeka mnie jeszcze wiele dobrego.
      Niemniej jednak dzieciństwo to okres, który prawie każdy z nas wspomina z rozrzewnieniem, sentymentem, z uśmiechem. Jako dzieci byliśmy wolni od konwenansów, nie przejmowałam się jak wyglądam i w czym idę do szkoły, czy zjadłam za dużo cukierków i nie powinnam poćwiczyć żeby to spalić, czy odpowiednio dużo umiem i jak prezentuję się na tle klasy. Liczyło się tylko tyle, żeby wrócić do domu po szkole, gdzie czekał ciepły obiad, żeby solidnie odrobić lekcje, by mama była zadowolona, a potem mieć czas na zabawę. Beztroska, nieświadomość i dużo czułości.
          Pamiętam, gdy mama śpiewała mi "Ta Dorotka, ta malutka"- uwielbiałam tą kołysankę i gdy tylko ją słyszałam, widziałam śliczną, malutką Dorotkę o długich blond włosach, która biegała w ogrodzie pełnym róż i mieszkała w małym, pobielanym domku pełnym haftowanych obrazków, koronek i kwiecistych wzorów. To było moje dzieciństwo.
       Pamiętam wiosnę i ciągłe proszenie mamy: "Mamo, chodźmy na fiołki". Nie wiem, czy moja mama to w ogóle pamięta, ale dla mnie te spacery i zrywanie świeżo zakwitłych fiołów razem z nią, to była najcudowniejsza rzecz pod słońcem i jedno z najwyraźniejszych wspomnień jakie w sobie noszę. Pamiętam doskonale ten nadzwyczajny widok fiołków wśród traw i odurzająco wspaniały zapach konwalii, które czasem udało nam się upolować. To było moje dzieciństwo.
     Pamiętam ten dzień, kiedy Melania miała kilka tygodni, strasznie płakała i nie mogłam jej uspokoić.   Zaczęłam jej śpiewać "Tą Dorotkę" i rozpłakałam się razem z nią, bo dotarło do mnie, że jej dzieciństwo skończyło moje. Tak mi się wtedy wydawało.
      Nadszedł jednak wyczekany dzień, gdy pojechałam w odwiedziny do rodziców, gdzie mama podała mi ciepły obiad i wzięła ode mnie córkę. To był ten dzień, kiedy znowu stałam się dzieckiem i to był ten dzień, kiedy zdałam sobie sprawę, że już zawsze nim będę- póki moja mama będzie żyła.
     Mamo, nie chciałabym cofnąć się do czasów dzieciństwa, bo dzięki Tobie- w Twoim towarzystwie, zawsze trochę jestem dzieckiem. Dziękuję Ci za to i życzę Ci wszystkiego co najlepsze, bo jesteś najwspanialszym człowiekiem jakiego znam.


5/24/2015

Spontaniczne spotkanie mam blogerek

Spontaniczne spotkanie mam blogerek
Nie tak dawno zorganizowałyśmy w Krakowie zupełnie spontaniczne spotkanie blogujących mam. Bez pompy, bez sponsorów spotkałyśmy się we cztery w Atelier na Kazimierzu. Ja, Kasia (z którą zresztą spotkałam się po raz drugi, gdyż pierwszy raz widziałyśmy się w Żywcu), Eliza i Dagmara. 
To było bardzo przyjemne, zupełnie niezobowiązujące spotkanie przy kawie, herbacie i wodzie ;). Rozmawiałyśmy o dzieciach, życiu, naszych blogach. Atmosfera była zaskakująco swobodna, pomimo że było to nasze pierwsze takie spotkanie i ani ja nie znałam bloga Dagmary ani ona mojego, podobnie było z blogiem Kasi. W niczym nam to nie przeszkadzało, w końcu zaowocowało to poszerzeniem znajomości blogosfery.

Bardzo zależy mi na poznawaniu blogujacych mam, zobaczeniu jakie są w rzeczywistości, na ile moje wyobrażenia o nich wyrobione na podstawie bloga, pokrywają się z realnym życiem. 
Spotkania w gronie blogerek to doskonały sposób na poszerzenie blogowej wiedzy, takie spotkanie może być początkiem ciekawych projektów i wspólnych przedsięwzięć, może być okazją do wzajemnej promocji, ale przede wszystkim jest to okazja by poznać inne mamy blogerki. 
Gdy spotkałyśmy się z Kasią w kwietniu w Żywcu, poruszyłyśmy temat tego, jak ważne jest organizowanie takich spotkań i uczestniczenie w nich. Nie ma znaczenia czy wybierasz się na zlot dwustu blogerów czy spotkanie przy kawie we dwie- to zawsze nowe doświadczenie i może zaowocować niezwykłymi akcjami, projektami itp. 
Spotykanie na żywo dziewczyn, które się czyta i komentuje to niezwykłe doświadczenie i uważam, że każda blogerka, która ma taką okazję powinna ją wykorzystać. W przypadku Kasi, nasze pierwsze spotkanie było zaplanowane już dużo wcześniej i nie mogłam się doczekać kiedy przyjedzie ona 
w swoje rodzinne strony i spotkamy się na pogaduszkach. Gadało nam się tak fantastycznie, że czas płynął jak szalony, a Kasi udało się nawet poznać mojego męża i córę (i zapewne to potwierdzi, gdy ją zacytuję, że Melania jest jest słodsza w rzeczywistości niż na zdjęciach).

Niestety z żadnych spotkań nie mam zdjęć, ale musicie nam to wybaczyć, było zbyt ciekawie, żeby pamiętać o trzaskaniu fotek :P. Mam nadzieję jednak, że na następnych pogaduchach uda nam się cyknąć choć jedną wspólną fotkę.
Dziewczyny! Serdecznie dziękuję za spotkanie, fajnie, że jest więcej takich otwartych 
i sympatycznych blogujących mam. Z niecierpliwością czekam na nasze kolejne spotkanie! A Was zapraszam do dziewczyn, jedna z nich jest mamą trojaczków :).




5/22/2015

Wiosenne wyzwanie fotograficzne

Wiosenne wyzwanie fotograficzne
Z ogromną chęcią wzięłam kolejny raz udział w wyzwaniu fotograficznym. Jestem bardzo zadowolona z efektów i czekam na kolejne wyzwania (jeśli wiecie o jakichś w tym stylu- dajcie mi znać :), bo jest to doskonała okazja do szlifowania swoich umiejętności.
Wszystkie zdjęcia robiłam Nikonem D90 w trybie manualnym z obiektywem stałoogniskowym 35 mm lub zmiennoogniskowym 70-300 mm. Dwa zdjęcia zostały wykonane moim telefonem.
1. Zdjęcie wykonane z krzesła "Świeżo"

2. Zdjecie wykonane telefonem "Przytulnie"


3. Zdjęcie czarno-białe o małym kontraście "Tekst"


4. Zdjęcie w podskoku "Zabawa"

5. Zdjęcie niedoświetlone "Wokół"

6. Duży kontrast kolorystyczny "Detal"

7. Przysłoń kadr cienkim materiałem "Na parapecie"

8. Zdjęcie w sztucznym świetle "Tak jest dobrze..."

9. Kadr centralny "Poza domem"

10. Żabia perspektywa "Upał"

11. O zmierzchu "Cudnie!"
12. Z lampą błyskową- brak
13. Mała głębia ostrości "Czuję"

14. Do góry nogami "Czas"

15. Kadr oparty na regule trójpodziału "Must have"

16. Oświetl przedmiot bocznym światłem "Smak dzieciństwa"
17. Zdjęcie zrobioną z pomocą wyzwalacza- brak

18. Kolaż zdjęć "Gdzieś tam"

19. Zdjęcie czarno-białe o dużym kontraście "Bądź"

20. Zdjęcie pod światło "W ciszy"

21. Mocne linie w kadrze "Kawa czy herbata"

22. Zdjęcie podkreślające kształt obiektu "Przypadkiem"
23. Porusz aparatem w trakcie robienia zdjęcia

24. Zaparowany obiektyw- brak
25. W odbiciu w lustrze + telefonem ;)- selfi w łazience musi być w takim zestawieniu, a jak :P ;)

26. Intensywna obórbka w programie graficznym "Żółć"
27. Oświetl przedmiot z góry- brak
28. Kolorowe tło "Kwieciście"
29. Kreatywny dyptyk "Razem"
30. Zasłoń dłonią część kadru- brak

5/20/2015

Kotleciki z jarmużu z nasionami chia

Kotleciki z jarmużu z nasionami chia
Wprawdzie sezon na jarmuż zacznie się dopiero późną jesienią, ale gdy jakiś czas temu przypadkiem trafiłam do supermarketu i zobaczyłam tam jarmuż- nie mogłam się oprzeć. Wprawdzie nie mam pojęcia ile jarmużu było w tym jarmużu (skoro już dawno po sezonie), ale kocham jego smak i wręcz ubóstwiam kotleciki jarmużowe!
Jarmuż to bogactwo błonnika, witamin C i K, potasu, wapnia, żelaza oraz przeciwutleniaczy. Jarmuż ma silne właściwości antynowotworowe (podobnie jak jego ciemnozielony kolega brokuł), zawiera beta karoten, chlorofil, przeciwutleniacze oraz luteinę, które przeciwdziałają rakowi i wolnym rodnikom. Warto sięgać po niego w sezonie, gdyż jest nie tylko bardzo zdrowy, ale przede wszystkim smaczny.

Kotleciki z jarmużu
Składniki:
jarmuż
duże jajko lub dwa małe
sucha bułka
łyżka nasion chia
łyżka babki jajowatej lub otrębów pszennych
pół pęczka szczypiorku
sól/pieprz do smaku
odrobina bułki tartej i tłuszcz do smażenia

Kotleciki z jarmużu to obok kotletów z soczewicy jedne z niewielu kotletów jakie robię. Są pyszne i mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo zajada się nimi i mąż i córka. Wprawdzie mój mąż preferuje te z soczewicy (bo smakują jak mielone :P), ale my z córą wolimy te.

Umyty jarmuż musimy chwilkę podgotować. Nastawiamy i zagotowujemy dosłownie minutkę lub dwie, następnie przecedzamy i czekamy aż przestygnie. Bułkę namaczamy w mleku, odsączamy i wszystkie składniki, prócz bułki tartej, wrzucamy do robota kuchennego i mielimy na dość gładką masę. Możemy użyć do tego blendera lub po prostu dokładnie poszatkować jarmuż i wymieszać składniki ręką bądź mikserem.
Następnie formujemy kotleciki, obtaczamy je w bułce tartej (jeśli chcecie jeszcze bardziej dietetyczne kotleciki, polecam do tego celu użyć płatków owsianych) i smażymy na niewielkiej ilości oleju.
To kolejne kotleciki, które nigdy mi się nie rozpadały na patelni podczas przewracania, smażą się bardzo ładnie i szybko, są pyszne i wyjątkowo zdrowe. Dodatek nasion chia w ogóle nie zmienia ich smaku, a nadaje kleistości i przede wszystkim to cenne źródło kwasów omega, błonnika, wapnia, żelaza, magnezu, witamin C, B1, B2. Nasiona chia wypełniają żołądek dając uczucie sytości, regulują trawienie, dodają energii, przeciwdziałają rakowi piersi. 



5/18/2015

Komunijne kreacje część druga

Komunijne kreacje część druga
        Tą niedzielę znów spędzałyśmy w gościach, o zeszłej komunii pisałam Wam w poście pt. Jak się ubrać na komunię. Mój mąż otrzymał zaszczyt zostać chrzestnym jego dwóch uroczych bratanic, które w tym roku obchodziły swój wielki dzień czyli Pierwszą Komunię Świętą.
         Niedzielę spędziliśmy w bajecznym klimacie bo nie tylko w moim ukochanym mieście w Krakowie, nie tylko na Kazimierzu, nie tylko nad Wisłą, ale i w barce na Wiśle! 
A oto nasze kreacje, zachęcam do obejrzenia.

Melania:
żakiet- MM Dadak
sukienka- MM Dadak
buciki- H&M baby
rajstopki- Pepco
spinka- rękodzieło

Moja sukienka oczywiście z lumpeksu ;)

sukienka dla dziewczynki na komunię

sukienka na komunię

stylizacja na komunię

jak ubrać dziecko na komunię




stylizacja dla mamy i córki

jak ubrać dziecko na komunię

MM Dadak


MM dadak

jak się ubrać na komunię

jak się ubrać na komunię




5/17/2015

Jak dobrze zacząć dzień

Jak dobrze zacząć dzień
        Nie dam Ci recepty na dobry dzień, ale powiem Ci jak wygląda mój idealny poranek, który daje mi energię i radość na cały dzień.
        Budzik- znienawidzony dźwięk. Gdy go słyszysz- wyłączasz i... zapadasz w drzemkę. Ten moment to moment decyzji czy zaczynasz dzień dobrze czy źle. Zaufaj mi- gdy wstajesz równo z budzikiem, przeciągasz się energicznie i biegniesz do łazienki, nie dość że przebudzasz się natychmiastowo, to w dodatku czujesz momentalny przypływ energii. Czytałam kiedyś na ten temat i jest to najskuteczniejszy sposób na pobudkę- wstać równo z budzikiem, bez polegiwania, bez drzemania- takie przeciąganie momentu pobudki może przyprawić Cię jedynie o ból głowy, ale na pewno nie sprawi, że poczujesz się wyspana.
        Prysznic- jeśli masz czas jest to świetny sposób na orzeźwienie i przebudzenie. Szybki, ożywczy prysznic zakończony chłodnym/zimnym strumieniem nie tylko doda energii, ale także zadba o jędrność skóry poprzez pobudzenie limfy.
        Trochę ruchu- energiczne złożenie pościeli, bieg po schodach, spacer do pracy- cokolwiek byle podarować sobie choć małą dawkę ruchu. Ja mam to szczęście, że co rano maszeruję 2 km (do i z przedszkola), gdy byłam na stażu jeździłam do pracy na rowerze 4 km w jedną stronę. To świetny sposób na poranne rozruszanie kości, pobudzenie metabolizmu, spalenie trochę kalorii.
        Kawa- nie wyobrażam sobie poranku bez kawy, nie dlatego, że kofeina na mnie działa jakoś szczególnie (prawdę mówiąc nie działa wcale). Chodzi raczej o jej cudowny aromat i smak, nie ma piękniejszego zapachu od świeżo mielonej kawy. Dla Ciebie to może być biała herbata, sok z pomarańczy, woda z miodem i cytryną- cokolwiek co miło Ci się kojarzy i pobudza Twoje zmysły.

        Mój poranny rytuał to kawa i pisanie nowego posta oraz przeglądanie blogów. Zadbaj o to, by zrobić rano coś miłego, coś co sprawia przyjemność. Może lubisz się malować albo jeść dobre śniadanie? Nie odmawiaj sobie tego, może wystarczy, że wstaniesz kilka minut wcześniej, żeby zdążyć sprawić sobie odrobinę radości i dobrze zacząć dzień.


5/15/2015

Słodkich snów córeczko...

Słodkich snów córeczko...
        Sen to czas relaksu, regeneracji sił. Podczas snu organizm wypoczywa, wraca do zdrowia, "ładuje" baterie. Sypialnia powinna być więc miejscem, które jednoznacznie kojarzy się z wypoczynkiem. Powinno to być miejsce czyste, zawsze dobrze przewietrzone, schludnie urządzone, zachęcające do relaksu.
        Nasza sypialnia jest mała, skromna i urządzona minimalistyczne. Łóżko, komoda, niewielka szafa, stolik nocny z palet, dużo kwiatów. Nie spędzamy tam wolnego czasu, nie oglądamy tam telewizji- to miejsce przeznaczone na głęboki, regeneracyjny sen.
Bardzo dużą uwagę przywiązuję do elementów, które bezpośrednio służą dobremu wypoczynkowi. Zainwestowaliśmy w porządny materac oraz komplet pościeli wypełniony prawdziwym, gęsim puchem. Całości dopełnia zawsze bawełniana, gustowna pościel z dobranym kolorystycznie prześcieradłem.
        Kiedy odkryłam produkty Ceba Baby, zachwyciłam się. Nie dość, że wzory pościeli są piękne, delikatne, to w dodatku tkaniny są w 100% bawełniane. Nie zastanawiałam się długo, razem z córką wybrałyśmy stylowy komplet, które pasuje do wnętrza sypialni oraz jest w odbiorze spokojny, przytulny i świeży. 
        Melania oczywiście nie mogła się doczekać nowej "pościelki". Na szczęście przesyłka przyszła do nas ekspresowo i już na drugi dzień podziwiałyśmy prześliczne ptaszki na kołderce.
Pościel wykonana jest z dobrej jakościowo bawełny, widać, że jest mocna i gruba, nie prześwituje przez nią poduszka czy kołdra (jak to czasem ma miejsce w przypadku kiepskiej jakościowo bawełny). Dobrze się pierze i łatwo prasuje, co ma dla mnie niebagatelne znaczenie, bo kiedyś zamówiłam cudne, czerwone poszwy w białe serca i po pierwszym praniu wyglądała tak, jakby spało pod nią już kilkoro dzieci, a ona sprawiała wrażenie naprawdę dobre wysłużonej... 
        Ciekawe jest również to, że pościel jest dwustronna i w zależności od humoru można przekładać poduszkę czy kołdrę i zmieniać wygląd łóżeczka szkraba. Lubię dwustronne pościele i mamy takich kilka, właśnie z tego względu, że lubię bawić się wzorami i od czasu do czasu zmieniać wygląd miejsca snu.
        Nasza nowa, piękna pościel prezentuje się tak. Ciekawa jestem czy macie jakieś produkty tej firmy?

ceba baby

Z drugiej strony poszwa podusi jest beżowa.
ceba baby

ceba baby

ceba baby


ceba baby

ceba baby

ceba baby


Post powstał we współpracy z Ceba Baby.
pościel

Ceba Baby to nasza rodzima, polska marka produkująca pościele, przewijaki, ręczniki, rożki, śpiworki, baldachimy, termoopakowania, kojce oraz cebuszki czyli relaksacyjne poduszki w kształcie fasoli, które ułatwiają karmienie oraz spanie kobietom w ciąży. Ceba Baby spełnia wszystkie wymagania jakie stawiam producentom: Ceba Baby to produkty naturalne, wysokiej jakości, bawełniane, przyjazne maluszkom, ale co najważniejsze to polska firma, a ja najchętniej wspieram polskie biznesy.

Ceba Baby to także jeden z partnerów spotkania, które współorganizuję: Blogowe Love. Zachęcam do zapoznania się z bogatą ofertą firmy. 
Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger