7/30/2015

Spotkanie blogerek czyli organizacja od kuchni

Spotkanie blogerek czyli organizacja od kuchni
Ostatnio zaczęłam dostawać zapytania na temat organizacji spotkania blogerskiego: jak to wygląda, jak je okiełznać, co zrobić żeby byli chętni, jak szukać sponsorów. Zacznijmy od tego, że gdy postanowiłyśmy z Pauliną takie spotkanie zorganizować byłyśmy zupełnie zielone w temacie. Spotkania blogerskie znałyśmy jedynie ze zdjęć i wirtualnych relacji uczestniczek, mogłyśmy się więc jedynie domyślać, jak takie spotkanie zaplanować i zorganizować.


7/28/2015

Macierzyństwo zmarnowało mi karierę...

Macierzyństwo zmarnowało mi karierę...
       Byłam na pierwszym roku studiów magisterskich, świeżo po sesji zimowej, kiedy dowiedziałam się, że jestem w piątym tygodniu ciąży. Kiedy już cała nasza rodzina została poinformowana o tym fakcie, kiedy już łzy radości u jednych, a łzy rozpaczy u innych przestały cieknąć, usłyszałam od pewnej osoby, że inna osoba (i mówimy tu bliskiej rodzinie) powiedziała, że ona w życiu by na to nie pozwoliła, żeby jej dzieci tak sobie zmarnowały życie i karierę. Abstrahując od przekonań religijnych, za i przeciw aborcji, adopcji czy innych rzeczy które mogła mieć na myśli osoba, rzekomo wypowiadająca te słowa, poruszyła ona bardzo ważną kwestię. 
         O ile kariera mojego męża dzięki tej ciąży została bardzo przyspieszona, bo zamiast po zajęciach i "laborkach" sączyć piwo w barze z kolegami, mój mąż poszedł do pracy, po to by w wieku 27 lat znaleźć się na stanowisku kierowniczym, o tyle moja kariera rzeczywiście stanęła w punkcie, w którym można już śmiało powiedzieć, że nie stoi w miejscu, a cofa się.
       Patrząc z tej perspektywy, słowa które usłyszałam były prawdziwe i gdybym usunęła ciążę czy zrobiła cokolwiek, co ta pani miała na myśli, przepowiadając rychły upadek mojej kariery, pewnie byłabym teraz...No właśnie, kim ja bym teraz była?
       Patrząc na większość moich koleżanek byłabym teraz singielką i korpoludkiem. Siedziałabym sobie w pracy od godziny 9 do 17, zarabiałabym niezłe pieniądze, pewnie mieszkałbym w Krakowie i z tych pieniędzy mogłabym zrobić niezły użytek: począwszy od wynajmowania pokoju jedynki, po wyjścia na kawę z koleżankami. Wstawałbym o 7 (bo Kraków czy inne duże miasto jakoś przejechać trzeba) czyli nieco wcześniej niż zwykle wstaję, malowałabym się i stroiła, potem jechała do pracy, siedziała sobie w swoim boksie i jak maszynka ciurkała na klawiaturze. Wracałabym już nieco późno, bo wieczorem, czasem bym się z kimś umówiła, może nawet z jakimś facetem, którym byłby niezajęty, ale wedle prawdy toaletowej, wiadomo jaki by był skoro nie byłby zajęty... Ja być może byłabym szczęśliwa, miałabym czas i pieniądze na kosmetyczkę, może nawet byłoby mnie stać żeby raz na jakiś czas kupić ciuchy z nowej kolekcji, ba, może nawet wzięłabym kredyt na kawalerkę na 30 lat. Taką oto fantastyczną karierę zmarnowałam. Karierę singielki robiącą papierki w korporacji, mającą kredyt na lat 30 lub wynajmującą pokój w mieszkaniu z innymi studentami czy pracującymi. 
      Czy patrząc na moje koleżanki czuję się gorsza, czuję że coś zmarnowałam? Niekoniecznie. Czasem sobie myślę, ale im fajnie, świetnie wyglądają, są spełnione, wydają się szczęśliwe, ale niestety ile JA bym tak wytrzymała? Nie wyobrażam sobie w tym wieku bawić się w grafiki sprzątania i denerwować czy tej nocy będę spała, bo ktoś wróci i będzie hałasował o 4 nad ranem. Nie wyobrażam sobie być korporacyjnym gryzipiórkiem i to powtarza mi każda osoba, która mnie zna, że ja , tak czy siak, do tej pracy się nie nadaję. No i jak długo fajnie jest byś samym? Super jest mieć koleżanki, z którymi można iść na babskie pogaduchy. Jak urodziłam Melanię bardzo mi tego brakowało, ale teraz okazało się, że i tak te przyjaźnie które pozostały, rozpierzchły się po całym niemal świecie i podobnie jak teraz, tak i w innym przypadku, musiałabym nawiązać nowe kontakty i przyjaźnie. Koleżanki są super, babskie wypady są super, ale jako dodatek. Fajnie jest wrócić do domu, w którym ktoś na Ciebie czeka, a jeszcze lepiej, gdy jedna z tych osób rzuci się na 
Ciebie i obślini Ci cały makijaż, a druga zrobi Ci masaż stóp wieczorem podczas wspólnego oglądania serialu (tak, mój mąż codziennie tak robi). 
        Czy coś zmarnowałam? Myślę, że tak, na pewno coś zmarnowałam, podobnie jak coś zmarnowały dziewczyny, którym nie udało się znaleźć fajnego faceta i zajść w ciążę zanim skończyły te 25-26 lat. Czy to oznacza, że drogi mamy zamknięte? Jasne, że nie. Ja mam teraz czas na robienie "kariery"- może nawet tej korpokariery, która nigdy dla mnie karierą nie będzie, chyba że mnie awansują na prezeskę, a wszystkie spełnione zawodowo singielki mają jeszcze czas żeby znaleźć fajnego faceta i założyć rodzinę. Czy można więc rozpatrywać w ogóle taki rodzaj życia jako zmarnowany w jakimś sensie? No bo jak można mówić, że coś zmarnowałam skoro mam super rodzinę, jestem nie najgorszą matką i staram się rozwijać. I jak można mówić, że moja koleżanka coś zmarnowała, skoro sama się utrzymuje, dobrze zarabia, jest samodzielna i spełniona zawodowo? Czy któraś z nas rzeczywiście coś zmarnowała?












7/23/2015

Blogowe Love czyli jak to się stało, że zniknęłam w sieci

Blogowe Love czyli jak to się stało, że zniknęłam w sieci
Choć dopiero 18 lipca był datą najazdu najładniejszych mam blogosfery na Poznań, moja "przygoda", a dokładniej współorganizacja spotkania zaczęła się już pół roku wcześniej. Kto kiedykolwiek organizował takie spotkanie, ten wie ile pracy, wysiłku, a przede wszystkim czasu trzeba włożyć, by efekty były zadowalające. Teraz wiem, jakie błędy popełniłyśmy wraz z Pauliną i co robiłyśmy nie tak, ale same wskoczyłyśmy na głęboką wodę, więc podsumowując : NIE ŻAŁUJĘ ANI CHWILI. Tak miało być: żeby umieć trzeba się nauczyć, żeby wiedzieć jak, trzeba tą wiedzę zdobyć. Nic nie poszło na marne, a wszelkie błędy przekujemy w sukces kolejnej edycji Blogowe Love.
Spotkanie zapełnione było atrakcjami. Zapełnione tak mocno, że aż za bardzo. Chciałyśmy oczarować dziewczyny ilością warsztatów, zaskoczyć naszym zaangażowaniem, uniknąć nudy, ale chyba troszkę popłynęłyśmy, a dokładniej ja- biję się w piersi- to ja namnożyłam zajęć do entej potęgi ;).
Na początek odbyła się prezentacja marki Semilac- polskiego producenta lakierów hybrydowych. Moja miłość do rodzimych produktów i tu znalazła swoje potwierdzenie. Hybrydy Semilac, choć tańsze od konkurencyjnych, są tak doskonałej jakości, że nimi wykonywany jest manicure w salonach Douglas i Sephory w Poznaniu.




Po tej prezentacji miałyśmy dosłownie chwil, w których rozdawałyśmy upominki uczestniczkom. "Upominki" okazały się na tyle problematyczne, że rozdawanie nieco się przeciągnnęło i prezentacja Pani Joli odbyła się nieco później niż przewidywałam.








Mnie osobiście ta prezentacja bardzo interesowała, bo jak wiecie kocham naturalne kosmetyki, tym bardziej rodzimej marki, a Orientanę bardzo lubię, cenię i stosuję.




Jeszcze w trakcie prezentacji Orientany, pojawiła się na spotkaniu fotobudka. To była dopiero zabawa! Chociaż liczyłam, że porwie większe tłumy i będę mieć zdjęcia ze wszystkimi uczestniczkami, ale cóż mówi się trudno. Chylę czoła Paulinie za zorganizowanie takiej atrakcji.


W okolicach godziny 16 na naszym spotkaniu pojawiła się Kasia Głąb z portalu Po sukces na szpilkach, która przygotowała bardzo inspirujący warsztat na temat pasji i przekuwaniu jej na biznes. Gdyby nie tyle ciekawych wątków, pewnie nie rozgadywałybyśmy się tak mocno, ale Kasia tak poruszyła nas pewnymi tematami, że buzie nam się dosłownie nie zamykały. Mimo wszystko wyniosłam z warsztatu kilka inspirujących idei, które mam nadzieję, kiedyś, przekuję w sukces mojej kariery fotograficznej.

Atrakcji było co nie miara, a każda zupełnie inna i bardzo ciekawa. Na sam koniec, żeby nas trochę rozruszać i rozśmieszyć, a przede wszystkim zintegrować (to akurat 18 pozostałych mamom zupełnie nie było potrzebne, bo integrowały się jeszcze przed spotkaniem ;), ale dla mnie i Pauliny okazało się przydatne i pozwoliło włączyć nas w zgraną już grupę) Agata rozbawiła nas swoimi warsztatami.


W między czasie mogłyśmy raczyć się przekąskami, choć ja wyjątkowo nie miałam apetytu, ale stres tak właśnie na mnie działa- nic nie mogę przełknąć.






Na spotkaniu obecne były:
Z filiżanką kawy
Oli Loli New Life
Maluch w domu
M jak Mama
Zapiski Mamy
Matko Zabawko
Eli Milamalim
Matki Polki Fanaberie
Kiedy mama nie śpi
Mała rzecz a cieszy
Raczkując w świat
Mama na tropie
Mama też Kobieta
Po drugiej stronie brzucha
Jaśkowe klimaty
Mama Kreatywna
Alexanderkowo
Pyzuszkowo
Energiczna Mama
Mamatywna

Spotkanie odbyło się w klimatycznej knajpce Blubra Kafe.



7/20/2015

Czystek- jak go pić

Czystek- jak go pić
     Czystek to zioło, które wraz ze swoją popularnością zyskiwało zarówno rzeszę fanów jak i tych wątpiących, doszukujących się sensacji tam gdzie jej nie ma i próbujących udowodnić, że czystek, który do kupienia jest w sklepach jest bezwartościowy.
     Czystek jak każde zioło posiada kilka gatunków. Pokrzywa ma ich pięćdziesiąt, a zioła z rośliny dziurawcowatych to około 400 różnych gatunków. Choć jasnym jest i przekonującym, że co gatunek to trochę inne właściwości, o tyle nie przekonuje mnie argumentowanie, że czystek (Cistus Incanus L.) ma bardzo mało tych, o których pisałam jakiś czas temu i nad którymi rozpływają się ludzie.
     Faktem jest, że czystek to zioło nad którym badania trwają stosunkowo od niedawna i w porównaniu do innych ziół było ich niewiele. Czystek (konkretnie Cictus Incanus L.) został przebadamy w Niemczech, Grecji, Włoszech oraz Maroku pod kątem różnych właściwości.
     W roku 1999 w Intytucie Friedrich-Loeffler wykazano rzeczywiste działanie antywirusowe czystka. Badania zostały powtórzone kilkakrotnie, wykorzystywano w nich dwie próbki: z ekstraktem z czystka oraz bez i przebadano p 100 000 do 400 000 wirusów, które wydziela człowiek podczas kichania. We Włoszech wykazano właściwości antyoksydacyjne i przeciwrodnikowe czystka, a w Grecji jego aktywność przeciw drobnoustrojom. Czy przemawiają do mnie te badania? Tak, bardzo, tym bardziej, że działanie czystka sprawdzam już na sobie i rodzinie od kilku miesięcy i mogę zapewnić Was o jego efektach.
czystek właściwości

     Kolejnym faktem jest, że zioło (konkretna odmiana Cictus Incanus L.) zawiera dużą ilość polifenoli (podobnie jak zielona herbata czy wino). Jak działają polifenole? Właśnie antyoksydacyjne czyli nie dopuszczają do utleniania się złego cholesterolu oraz hamują powstawanie wolnych rodników.
     Siłą czystka są jego składniki, które są wszystkim znane, ale występują w takiej konfiguracji i połączeniu, że działają na nasz organizm niezwykle. Przeciwbakteryjne działanie zioła prowadzi prosto do usuwania toksyn, a to do ograniczania brzydkiego zapachu potu i wydzielin ciała. Wszystkie jego opisywane, cudowne właściwości mają swoje wytłumaczenie, a ja jako jego fanka i osoba, która regularnie go pija potwierdzam wspaniały wpływ czystku na zdrowie.

Jak pić czystek żeby jego działanie odczuć na sobie?
     Regularnie trzy razy dziennie. Łyżeczkę czystka (na filiżankę/kubek) można zalać trzykrotnie, co oznacza, że warto zaopatrzyć się w specjalny kubek lub zaparzacz. Ja wstaję rano zalewam łyżeczkę zioła w specjalnym kubku przeznaczonym do parzenia herbaty po czym, po naciągnięciu, odstawiam zalane zioło na bok, bym mogłam użyć tych samych listków jeszcze dwukrotnie tego samego dnia. 

Jaki czystek wybrać?
     Koniecznie cięty! Mielony czystek może być oszukany i zawierać bezwartościowe gałązki, które w dodatku pogarszają smak herbatki.

Jaki czystek ma smak?
     Bardzo łagodny! Jest delikatny w smaku, można pokusić się o stwierdzenie, że smakuje praktycznie jak woda. Zielona herbata czy pokrzywa to herbatki o nieporównanie wyrazistszym smaku, co dla mnie osobiście wcale nie przemawia na ich korzyść. Czystek można dosmaczyć miodem, ksylitolem, sokiem malinowym- nic nie stoi na przeszkodzie, by go w ten sposób pić czy podawać dzieciom. 

Czy warto tak naprawdę pić to zioło?
     To pytanie jest zupełnie takiej samej wartości jak pytanie czy warto pić zieloną herbatę. Oczywiście, że warto pić czystek. Jest to zioło, którego nie można przedawkować, nie trzeba robić od niego przerw tak jak od pokrzywy czy skrzypu, a jeśli się nie sprawdzi, można przecież go odstawić. 

     Fanką czystka jestem od wielu miesięcy o czym wspominałam już kiedyś w jednym z postów. Sprawdził się na mnie i na mojej córze, której odporność podczas jego picia (chodziła wtedy do przedszkola!) była zaskakująco wysoka, choć nigdy nią nie grzeszyła. Uważam, że warto spróbować go pić, jak każde zioło może on pomóc, a może okazać się dla nas nieodpowiedni, najlepiej sprawdzić to samemu.

7/14/2015

Czego Ci kobieto nie wolno w miejscu publicznym?

Czego Ci kobieto nie wolno w miejscu publicznym?
Nie o karmieniu dziś będzie, o nie! Zresztą, co mnie do karmienia, jak ja nie karmiąca tylko głodząca? Dziś o miejscach publicznych i co nam w nich wolno, a czego nie wolno.

Post powstała w ramach wyzwania #blogujezowsiankaikawa

1. Nie wolno Ci kobieto pokazywać się publicznie bez makijażu.



2. Nie wolno Ci publicznie świecić majtasami, Jak ładne one by nie były.


3. Nie wolno Ci kobieto pokazywać publicznie, że czegoś nie potrafisz. Jeśli jeszcze czegoś nie próbowałaś, to nie próbuj publicznie, lepiej w domowym zaciszu, by potem zaskoczyć perfekcją.


4. Nie pokazuj latem publicznie ciała jeśli nie schudłaś. Koniecznie odchudzaj się, non stop.



5. Zachowuj się przyzwoicie. Chyba wiesz jak wiele rzeczy Ci nie przystoi...





Trudny Twój żywot, kobieto... ;)

Melania:
kapelusz- H&M
sukienka- Next (sh)
buciki- Wojtyłko (po Marysi, tak, nosimy używane buty!)

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger