12/30/2015

Witamina C - właściwości, dawkowanie i zaskakująca prawda o jej działaniu

Witamina C - właściwości, dawkowanie i zaskakująca prawda o jej działaniu
       Witamina C, jak każda witamina i mikroelement, nie posiada odpowiedniej ilości badań potwierdzających jej cudowne właściwości. Dlaczego? Dlatego, że wiarygodne badania udowadniające jej szerokie i cenne dla zdrowia właściwości są na tyle drogie, że stać na nie jedynie koncerny farmaceutyczne, którym takich badań... nie opłaca się przeprowadzać. To jednak zupełnie inny aspekt tematu zdrowia i problemu obecnej farmaceutyki. 
           Największy problem z sytuacją witaminy C jest taki iż bezprecedensowo uznano iż jeśli nie chorujesz na szkorbut to znak, że w Twoim organizmie występuje odpowiednia ilość tej witaminy. Fakt, że nie chorujesz na szkorbut oznacza jedynie, że w Twoim organizmie utrzymuje się pewna dawka tej witaminy, która chroni Cię przed tą chorobą, ale niekoniecznie jej ilość jest w normie. Norma witaminy C dla organizmu dorosłego człowieka również była ustalona w dosyć dyskusyjnych warunkach i niestety nie jest w żaden sposób wiarygodna (badania na siedmu! młodych, zdrowych mężczyznach, bez grupy kontrolnej).
         Prawda jest taka, że witamina C ma bardzo szerokie działanie na nasz organizm, a w każdej sytuacji trudnej dla naszego organizmu (stres, przeziębienie, nawet ukąszenia) jej ilość diametralnie spada. Przedawkowanie witaminy C jest bardzo trudne, a pierwszym objawem jest biegunka. Jeśli więc chcesz sprawdzić jaka ilość witaminy C jest potrzebna Twojemu organizmowi możesz przeprowadzić test tzw. progu tolerancji, co godzinę spożywając np. 500 mg tej witaminy aż do momentu gdy złapie Cię lekka biegunka. Witamina C nie jest toksyczna i wydalana jest z moczem, dlatego w przypadku przeziębień, osłabienia, chronicznego zmęczenia warto "nafaszerować" się tą witaminą- efekty zaskoczą Cię bardzo pozytywnie. 
        Jedną z nieznanych właściwości witaminy C jest fakt, iż ma ona zdolność do usuwania toksycznych metali ciężkich z organizmu takich jak ołów, rtęć, nikiel, kadm czy arsen. Zasada jest taka, że ilość witaminy C w organizmie musi być w normie, a każdy jej gram nadwyżki jest w stanie usunąć konkretną ilość wymienionych przeze mnie metali ciężkich. 
Jednym z mitów krążących na jej temat jest posądzanie jej o powodowanie kamieni nerkowych. Na ten moment nie istnieją żadne badania potwierdzające ten mit, natomiast faktem jest, że używa się witaminy C do... usuwania kamieni z nerek.
         Witamina C świetnie rozprawia się z wirusami. Wprawdzie badania które na ten temat przeprowadzał amerykański lekarz Frederick Klenner dotyczyły podawanego dożylnie askorbinianu sodu (tj. witaminy C), mimo wszystko jest to dla nas sygnał, że odpowiednie dawki witaminy C pomagają szybko zwalczać, nawet bardzo poważne, wirusy. 
        Witamina C to jeden z najsilniejszych przeciwutleniaczy, co oznacza jej zdolność do niszczenia wolnych rodników. To sprawiło, że zainteresowano się nią pod kątem działania antynowotworowego. Doktorzy Neil Riordan oraz Hugh Riordan obserwowali przez 15 lat chorych na raka, którym dodatkowo podawano dożylnie witaminę C. Zauważyli oni u tych pacjentów redukcję bólu oraz poprawę ogólnego samopoczucia. Badanie kliniczne przeprowadzali również inni lekarze i naukowcy. Wykazały one przede wszystkim, że witamina C podawana dożylnie ma działanie cytotoksyczne, czyli niszczące komórki rakowe. Nie bez znaczenia pozostają również badania witaminy C pod kątem wspierania chemioterapii. Dzięki tej witaminie skutku uboczne chemii są złagodzone. Podobnie rzecz tyczy się radioterapii. Zastosowanie dożylnie witaminy C tuż przed i zaraz po radioterapii wyraźnie zmniejszyło jej skutki uboczne. 
        Dla nas kobiet kluczowa jest jeszcze jedna właściwość witaminy C, mianowicie jej udział w wytwarzaniu kolagenu. Jeśli więc cierpisz na osteoporozę lub chcesz długo cieszyć się piękną i elastyczną skórę, nie zapominaj o odpowiednim dawkowaniu witaminy C. Oczywiście najlepsza jest ta występująca naturalnie, wystrzegaj się syntetycznej witaminy, gdyż jak każde apteczne, syntetyczne witaminy ma ona skutki uboczne i jak każda chemiczna substancja może być przedawkowana. 

Występowanie witaminy C (kolejność wedle ilości w danym produkcie):
  1. Dzika róża (ok 300-1800mg/ 100g)
  2. Czarna porzeczka (ok 183 mg/100g)
  3. Natka pietruszki (ok 177 mg/ 100g)
  4. Czerwona papryka (ok 140 mg)
  5. Dereń ( ok. 100-200 mg/ 100g)
  6. Chrzan (ok 114 mg/ 100 g)
  7. Brukselka (ok 90 mg/100g)
  8. Zielona papryka (ok 90mg/100g)
  9. Brokuły (ok 80 mg/100g)
  10. Truskawki (ok. 66 mg/100g)
     Nie bez przyczyny w pierwszej dziesiątce nie znajdują się cytrusy. Ilość witaminy C w pomarańczach to zaledwie około 49 mg na 100 gram, natomiast w cytrynie około 53 mg. Pamiętajcie też, że cytrusy rosną w ciepłych krajach i mają za zadanie wychładzać rozgrzane tamtejszym słońcem organizmy, jak nie wierzycie, polecam przejechać się w czerwcu na Chorwację i podziwiać drzewka na których żółcą się dorodne cytrynki. 

Jeśli jednak musisz wspomóc się suplementacją, polecam naturalną witaminę C pozyskaną z certyfikowanej kukurydzy. 

 Naturalna witamina COto ona





Post opracowany na podstawie rozdziału pt. "Witamina C- nieznane medycynie oblicze" książki Jerzego Zięby "Ukryte terapie. Czego lekarz Ci nie powie"



12/28/2015

Fotokalendarz adwentowy

Fotokalendarz adwentowy
To wyzwanie, zorganizowane przez Dorotę z bloga kameralna.com.pl, sprawiło mi ogromną radość, gdyż dało mocną motywację do robienia zdjęć, pomimo niesprzyjającej aury i przede wszystkim, do dalszego eksperymentowania z obiektywem Helios 44M-4, którego jestem szczęśliwą posiadaczką od pewnego czasu. Dzięki mojemu tacie oraz staraniom męża, moja fascynacja starym, dobrym szkłem może się realizować, a kolekcja Heliosów, Zeissów i Pentaconów robi się coraz większa. 

1. Małe przyjemności

2. Coś słodkiego


4. Moje ulubione miejsce- na moment to ciągle mój dom rodzinny, ale mam wiele swoich ulubionych miejsc, w których lubię bywać. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy mieli własne, ulubione miejsce- urządzone po naszemu, dające nam stabilizację i wielką radość, nasze miejsce z którego nie będziemy chcieli się ruszyć ;).

5. W filiżance

6. Niespodziewany prezent- to każdy wyjazd do domu, obiad przygotowany przez mamę i zjedzony przy stole w kuchni. A na tym stole ten wazon i ten bukiecik suszonych kwiatów i ziół ze Święta Wniebowzięcia NMP.

7. Kulisy pracy

8. Chwila z książką

10. Czerwony

11. Miłe wspomnienia- zeszłoroczny okres świąteczny: wycieczka do Wisły, święta u rodziny, spacery zimą, rodzinne wypady na sanki. Mam niezwykły dar to szybkiego wymazywania przykrych i złych wspomnień i po pewnym czasie, jedyne co pamiętam, to tylko te miłe rzeczy. Czasem nawet, gdy ktoś próbuje mi przypomnieć jakąś rodzinną kłótnię świąteczną czy przykry wypadek, ja zupełnie nie mogę sobie tego przypomnieć... Serio.

12. Radosny poranek

13. Ciepłe akcesoria

14. Na zewnątrz

15. Ulubiony zapach

17. Świąteczne dekoracje
 

 18. Rodzinnie

19. Na stole

20. Przytulnie

 22. Choinka

23. Świąteczne przygotowania

24. Wigilia

Fotokalendarz powstał dzięki inspiracji:


12/22/2015

Przepis na Święta

Przepis na Święta
        To już prawie Święta. Pędzisz z listą zakupów po supermarketach albo wspierasz lokalny handel i kupujesz cztery kilo szynki u znajomego Pana Michała. Być może pucujesz teraz okna, prasujesz świeżą pościel, wykrawasz ciastka i w pocie czoła mieszasz lukier. Czuć już u Ciebie Święta. Choinka prawdopodobnie lśni już tysiącem światełek, choć może, zgodnie z tradycją czeka na 24 grudnia.
W Twoim domu mieszają się korzenne aromaty i łączą z zapachem pasztetu z królika. Jest cudownie, jest pachnąco, ciepło i świątecznie. Mikser zagłuszają piosenki świąteczne, które kuszą dzieciaki do rytmicznego podrygiwania, a synek jak zaklęty wciąż śpiewa głośno kolędy, których nauczył się specjalnie na jasełka. W całym tym przytulnym zgiełku, tak naprawdę, chodzi tylko o życzliwość
i miłość. Jaki sens miałyby Święta gdybyście do stołu siadali skłóceni i w milczeniu, bez smaku jedli wszystkie przysmaki, które przygotowywałaś od tygodni?
Jaki sens miałyby Święta, gdyby
w świeżej pościeli nikt się nie położył bo domownicy woleliby wyjść na piwo ze znajomymi? Jaki sens miałyby Święta bez rozmowy, bez bliskości, bez uśmiechu, i dla wierzących także bez połamania się opłatkiem oraz wspólnej kolędy? To wszystko co teraz robisz do tylko oprawa, piękna i konieczna, ale oprawa. 
         Stoisz więc w kolejce po biały ser na Twój hitowy sernik, przebiegasz w głowie myślami po tym co jeszcze masz do zrobienia i nagle przed kolejkę wpycha się kobieta- bezczelna i opryskliwa- i zaczyna robić zakupy. Takich chwil mnoży się bez liku: w kolejce do pobrania krwi to samo ( a przecież musiałaś przed Świętami, czekałaś cierpliwie i nagle ten facet! bo jemu śpieszy się bardziej...), w mięsnym, w supermarkecie. Ktoś się wpycha przed Ciebie w kolejkę, ktoś potrąca Cię z całej siły wózkiem bo pędząc do alejki obok jak na złamanie karku miał gdzieś, że ktoś stoi przed nim. Każdy ma wytłumaczenie, każdemu śpieszy się bardzo, każdy ma trudniej, gorzej. 
        Czas wzajemnej serdeczności pryska jak mydlana bańka. Liczysz się tylko Ty i Twoje Święta. Sąsiad w kolejce po chleb niech idzie gdzie indziej, bo mój chleb jest ważniejszy. Ja śpieszę się bardziej bo moja Wigilia jest ważniejsza. Stałam się rasowym Ebenezerem, bo MOJE ma najwyższą wartość a JA pierwszeństwo przed wszystkimi. Czas gasnących sporów ogranicza się do sporów rodzinnych, które pozornie gasną, a rodzina pozornie zjednoczona zajada się, wyrwanym wraz z włosami Pani Geni, karpiem.
        Takie chcesz mieć Święta? Pełne przekleństw wypowiadanych pod nosem w kolejce po warzywa? Święta w pośpiechu, przeładowane niepotrzebnym jedzeniem psującym się w lodówce i wyrzucanym tonami na śmietnik? Święta z amerykańskim Mikołajem, który w Twoim domu przychodzi dwukrotnie, bo musowo jeszcze 24 grudnia, by uciszyć w Twoich dzieciach prośby o wspólne spędzenie czasu? Święta byle prędzej, byle więcej, byle lepiej? Święta projektowane zdjęciami na fejsbuku? Przekłamane, nieszczere, na pokaz? Ja nie chcę takich Świąt, dlatego nie masz pojęcia co teraz robię, czy stoję w kolejce w mięsnym czy piekę pierniki. Nie zobaczysz mojej choinki na fejsiku ani wigilijnego stołu, nie powiem Ci co mówiłam mamie łamiąc się z nią opłatkiem, ani które kolędy umie śpiewać moja córka. Nie zdradzę Ci co upiekę, co przyrządzę i kiedy pojadę do domu na Święta. Ale jak minę Cię w drodze do lekarza, uśmiechnę się promiennie, jeśli Ty w pośpiechu będziesz mnie chciała przejechać na pasach.
        Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, co chcesz zapamiętać z tych Świąt, co chcesz by zapamiętały Twoje dzieci? Zdjęcia pięknie ubranego stołu wigilijnego wrzucanego na fejsika, przy którym nikt tak naprawdę nie zamienił szczerego słowa? Zdjęcia Twoich czaderskich muffinek, które prócz pięknego przybrania smakowały tak, że nawet pies ich nie tknął? Olej fejsika, uśmiechnij się do bezczelnego babsztyla w mięsnym, wróć do domu, puść dobrą muzyką i zrób wszystko, żebyś te Święta miała w domu: nie w sklepie, nie na klatce schodowej, nie na Twitterze, tylko u siebie, w domu.



Wszystkiego co najlepsze kochani, życzenia płynące prosto od zjednoczonej blogosfery:


12/16/2015

Dobro powraca czyli najlepszy kalendarz 2016

Dobro powraca czyli najlepszy kalendarz 2016
         To, na co patrzysz to kalendarz, którego jedynym celem jest pomoc. Powstał pod wpływem emocji, chwili i zupełnie oddolnie. Kobiety, które otrzymały coś niezwykłego, chciały dać coś w zamian- tak, karma działa, dobro powraca. Każda tutaj jest wyjątkowa, silna, każda widzi sens tej akcji
i będzie walczyć o jej powodzenie. To nie jest kalendarz z blogerkami, które uśmiechają się do obiektywu, a później idą w swoją stronę. To nie są kobiety, które rywalizują, które pokazały chwilową akcję solidarności. To są wyjątkowe kobiety, pewne swojej wartości, szczere, wiedzące, że każda jest najlepszą wersją siebie- nie ma podróbek i nie chce być podróbką; te kobiety umocniły się
w takim myśleniu, właśnie w Zalesiu, gdzie odbyła się ta nadzwyczajna sesja, na którą patrzysz oraz niezwykle motywujące warsztaty. Dobro, które otrzymałyśmy chcemy dawać dalej. Wspólnie, wbrew pozorom, że blogosfera dzieli, chcemy przekazywać dalej ideę spełnienia, kobiecości i poczucia własnej wartości towarzyszącej warsztatom Jestem SENSualna, oraz dobro, które zawsze powraca.

         Kupując jeden kalendarz sfinansujesz badanie onkologiczne dla jednego dziecka, ale my wierzymy, że otrzymasz jeszcze coś więcej: ogromną dawkę pozytywnej energii. Patrząc każdego dnia na zdjęcie kobiety takiej jak Ty- matki jednego dziecka lub kilkorga, dojrzałej, młodej, pracującej, będącej house managerką, krągłej, chudej, płaskiej, z obfitym biustem, z długimi włosami lub z całkiem króciutkimi- utwierdzisz się w przekonaniu, że jesteś najpiękniejszą kobietą na ziemi, bo my niczym się od Ciebie nie różnimy i każda z nas zasługuje by być na okładce, by cieszyć się własną kobiecością, by być piękną dla swojej rodziny.

         Zjednoczyłyśmy się dla kalendarza i kalendarz zjednoczył nas. Dla wyższego celu, dla konkretnej idei, dla Fundacji Tętniące Życiem, która niesie z sobą wiele siły, mocy, dobrych zmian. Pozwól przetrwać tej idei, tej wspaniałej akcji, która ma wielki cel i zasługuje, by podbijać świat.
A jeśli chcesz poczuć się tak jak my, przeżyć podobną zmianę, podbudować poczucie własnej wartości i nauczyć się doceniać to, co masz, możesz zapisać się na szkolenie "Przekrocz Rubikon", które odbędzie się w Warszawie 16 stycznia 2016 roku.

Kalendarz wydrukowany został w dwóch różnych wersjach: buduarowej i basenowej, możesz zakupić go tutaj: http://jestemsensualna.pl/kategoria-produktu/kalendarze/


kalendarz 2016

kalendarz 2016

I przypomnienie moich zdjęć z tej sesji:




12/14/2015

Idealny prezent dla żony, mamy, siostry, dla Niej...

Idealny prezent dla żony, mamy, siostry, dla Niej...
          Stajesz przed tym pytaniem kilka, a nawet kilkanaście razy do roku: urodziny, imieniny, walentynki, dzień kobiet, mikołajki, dzień mamy, dzień babci itd. Przypominasz sobie chwile, kiedy wręczałeś żonie blender: dumny z siebie wysupłałeś na niego ostatnie grosięta, kupiłeś taki wypasiony, drogi jak fiks i z 4-letnią gwarancją, ale mina Twojej kobiety wyrażała jedno: rozczarowanie zakryte sztucznym uśmiechem i okrzykiem nienaturalnej radości. Myślisz dalej: komplet uroczych zimowych skarpetek w pingwinki pod choinką dla siostry, książka o tym jak zaakceptować menopauzę dla mamy, maść na reumatyzm i wielka butla syropu dla seniorów dla babci. Myślisz, kombinujesz, oblewa Cię pot... Tak długo się zastanawiałeś, starałeś, biegałeś po galerii, ale każda z Twoich bliskich kobiet robiła dokładnie tą samą minę, a pod okrzykiem zachwytu ukrywała łzy zażenowania. 
          To oczywiście nie są złe prezenty: chętnie znalazłabym pod choinką urocze skarpetki i myślę że po pięćdziesiątce nie obrażę się na książkę o menopauzie, ale prezent to prezent. Odejdźmy od konwenansów, że prezent dla kobiety ma być przydatny i że jak nie wiesz co kupić, to kup skarpety, bo ich nigdy za wiele. Prezent ma cieszyć, zachwycać, ma być spełnieniem marzeń, czymś na co kobiecie albo szkoda pieniędzy, albo myśli, że to dla niej zbyt wielki luksus. Prezent ma rozpieszczać, chociaż raz do roku.
         Jest taki prezent, który ucieszy każdą kobietę. Nie musisz znać ani rozmiaru swojej wybranki, ani martwić się, że kupujesz coś kolejnego do i tak ogromnej już kolekcji. Są takie prezenty, których naprawdę nigdy za wiele i będą zawsze cieszyć, niezależnie od tego jak pojemną garderobę ma kobieta, którą chcesz obdarować. 
         Mowa o torebce: duża czy mała, ekstrawagancka lub całkiem prosta, czarna a może kolorowa- nieważne, bo przyda się każda. Torebka musi pasować do kreacji, a najlepiej do butów, dlatego ich nigdy za wiele. Czarna klasyczna lub dwukolorowa, pudrowa do jasnego płaszcza, popielata do wszystkiego, w brązie na zimę, a może obłędna i szałowa z frędzlami? Do wyboru do koloru. Ważne, żeby była porządna, solidnie wykonana i kobieca. 
         Chińskich torebek z bazarków mamy już dosyć, tych samych chińskich torebek, lecz z sieciówek, również. Być może i są ładne, ale zdecydowanie nie warte swojej ceny, bardzo szybko zaczynają się "sypać", kruszyć, odpadać, drzeć, pruć i po kilku tygodniach używania, wyglądają jakby służyły już wielu kobietom. W tym momencie łapiesz się za głowę: no dobrze, ale ja nie mam na tyle kasy! Serio? Torebka ze sztucznej eko skóry, która jak wspominałam, zaraz będzie wyglądać jak z lumpeksu, kosztuje od dwóch stów w górę. Tak naprawdę dużo droższe jest kupowanie złej jakości produktów, gdyż są one tylko pozornie tańsze. Kupowanie bowiem torebki za 200 czy nawet 50 złotych, raz na miesiąc, to spory wydatek rocznie. Czy nie lepiej dołożyć kilkadziesiąt złotych i kupić coś, co posłuży lata? A jeśli masz problem z uzbieraniem takich pieniędzy, to najlepiej kupić raz do roku, coś naprawdę super, wyjątkowego i porządnego, niż wręczać kobiecie co okazję niepotrzebny drobiazg za trzydzieści złotych- łapacz kurzu i uśmiechów zażenowania. Podlicz wszystkie te bzdetki, które ofiarowujesz i nagle okaże się, że przepuszczasz na prezenty spore sumy, a potem rzeczy te leżą zakurzone w szafie lub prują się w zastraszającym tempie. 
          Teraz mam dla Ciebie gotową podpowiedź: piękna, solidna torebka wykonana z najwyższej jakości włoskiej, naturalnej skóry. Brzmi dobrze? A jak Ci powiem, że torebka Evien, którą widzisz poniżej oraz inne z tej kolekcji są w wyjątkowej promocji do końca roku? Jeśli nie wierzysz jaka to okazja, wystarczy, że prześledzisz konkurencję i zobaczysz ile musiałbyś zapłacić za taką torebkę w innym sklepie. 
          Ja postawiłam na klasykę i elegancję, wybrałam torebkę prostą, ale bardzo kobiecą. Mój kuferek jest w kolorze kawy z mlekiem i pasuje zarówno do zdecydowanej bizneswoman jak
i subtelnej, dziewczęcej młodej kobiety. Jest to bardzo wygodny model, gdyż można nosić ją zarówno
w ręcę jak i doczepić załączony, skórzany pasek i powiesić na ramieniu. Jeśli spodobał Ci się mój model, zerknij tutaj: http://torebkowy.com.pl/torby-na-ramie/268-EVIEN-TOREBKA-KLASYCZNA-KUFEREK-DO-REKI-BEZOWA-00008013.html, a jeśli szukasz czegoś innego wystarczy, że przejrzysz sklep. 
           Modnie, wygodnie, dostawa ekspresowa, a Ty nie musisz ani biegać po galeriach, ani martwić się, że prezent się nie spodoba. Gwarantuję, że każda kobieta ucieszy się z takiej torebki,
a jeśli nie, to winę możesz zwalić na mnie ;). 






Na koniec dzieło mojego męża. Zwykle nie cieszy się na moją prośbę "Proszę, zrób mi kilka zdjęć", a potem cyka je w ekspresowym tempie, tak, że każde jest niewyraźne, a to co już jest wyraźne, jest do bani. Nic nie poradzę, chciałam dobrze. Z założenia miało być więcej i dużo lepiej.

Post powstał we współpracy z firmą torebkowy.com.pl

12/10/2015

Świąteczne dekoracje diy

Świąteczne dekoracje diy
       Zrobisz je w kilka chwil, nie musisz inwestować w sprzęt czy materiały, wystarczy że przegrzebiesz szafę i sięgniesz po klej na gorąco. Świąteczne dekoracje, które dziś Wam pokażę mogą nie tylko ozdobić Wasze mieszkanie i wprowadzić do niego cudowny klimat, ale przede wszystkim mogą stać się upominkiem od serca, efektownym i osobistym dodatkiem do prezentu. 
           Wianki to sposób, by pokazać światu, że świętujemy i przekazać innym odrobinę świątecznego ciepła. Taki wianek można zawiesić na drzwiach wejściowych, w oknie lub po prostu położyć go na stole. Styropianową podstawę tzw. ring można dostać za kilka złotych, w sklepach nie tylko papierniczych.

rękodziełoozdoby świąteczne diy

        Słoki to od lat jeden z moich ulubionych sposobów na klimatyczną latarenkę diy. Wystarczy, że wydostaniesz z czeluści piwnicy słoik po ogórkach lub innych domowych zapasach i ruszysz wyobraźnię. Taka słoikowa latarenka jest nie tylko tania, ale przede wszystkim możesz ozdobić ją i zaprojektować wedle własnego poczucia estetyki. Możesz zrobić kilka mniejszych i postawić obok siebie- każdy w innym stylu lub zrobić jeden duży świecznik jak mój, który prezentuję poniżej. Wystarczy klej na gorąco, sznurek, wstążka, kawałek koronki, stare perełki, koraliki, filcowe śnieżynki, guziki, susz itp. Ogranicza Cię tylko umysł :)

słoik latarenka latarnia
   
            Do przygotowania takich stylowych choinek potrzebne są szyszki. Swoje ogromniaste szyszki przywiozłam z Chorwacji, gdzie jest ich pod dostatkiem, a niektóre okazy są większe od głowy mojej córy ;). Następnie przykleiłam je do drewnianych krążków, które mój tata wyciął ze zwykłego pnia (a dokładniej pociął pień na krążki :) i ozdobiłam tym, co miałam w domu.

choinka szyszki

           Choinki na patyczkach z balonów uszyłam na maszynie. To dwa materiałowe trójkąty wypełnione specjalnym "puchem" (do kupienia np. na allegro, ale Ty możesz włożyć tam wypełnienie starej, zużytej poduszki czy watę) i ozdobione tym, co znalazłam w moim przepastnym pudle z rupieciami do zdobieniami. Konstrukcja nieskomplikowana, możliwa do ręcznego przeszycia, skradnie serce każdego dziecka- wiem coś o tym :).

świąteczne inspiracje
 
             Na koniec ręcznie robione bombki. Tu znowu jedynym ograniczaniem jest nasza wyobraźnia. Moje zrobione są ze wstążek oraz łańcuszka perełkowego na choinkę zakupionego w Pepco. Drewniane gwiazdki ozdobiłam metodą docoupage. Styropianowe kulki, służące za podstawę bombki również do kupienia są w wielu sklepach (papiernicze, sklepy po 4 złote, kwiaciarnie, pasmanterie) za niewielkie pieniądze.

bombki diy

         Jeśli nie masz czasu wyjść do sklepu lub nie chcesz tracić pieniędzy na styropianowy ring czy kule do zdobienia, wystarczy że sięgniesz po słoiki, szyszki czy kasztany które nazbierało jesienią Twoja dziecko lub zrobisz dobry użytek z za małych prześcieradeł. Pomysłów na świąteczne dekoracje jest naprawdę dużo, ja pokazałam Wam te, które pobadają mi się najbardziej.

12/08/2015

Świąteczny konkurs

Świąteczny konkurs
Drodzy czytelnicy,

z okazji zbliżających się Świąt, wraz z Matko Zabawko, zorganizowałyśmy dla Was przedświąteczny konkurs. Zasady są niezwykle proste, a nagrody wartościowe.

Priorin


Zasady:
1. Odpowiedzcie na jedno z dwóch pytań (pod postem konkursowym na FP którejkolwiek z nas lub w komentarzu do tego wpisu):
     a. Dlaczego Święta Bożego Narodzenia to czas magiczny?bądź     b. Jaki niesamowity prezent przyniósł Ci św Mikołaj? Na pewno każdy z nas dostał taką rzecz, która zapadła głęboko w pamięć.
2. Polubcie nasze fanpage Z filiżanką kawy oraz Matko Zabawko
3. Wybierz dla siebie nagrodę i zaciśnij kciuki! 
4. Jeśli masz ochotę udostępnij plakat i zaproś znajomych do zabawy. Im więcej osób tym weselej. Tutaj link do postu .

Spośród Was wybierzemy dwóch zwycięzców, którzy otrzymają wybrane przez siebie nagrody.

12/07/2015

Długi sweter dla dziewczynki- jak go nosić

Długi sweter dla dziewczynki- jak go nosić
     Długie swetry to świetna opcja na jasień i zimę. Jeśli nie są obcisłe, będą bardzo wygodne i niekrępujące ruchów, a przy tym niezwykle ciepłe. Długie swetry chronią przed zmarznięciem newralgiczne sfery jak dół pleców czyli odcinek lędźwiowy, krzyżowy i guziczny.
     Gdy mamy w domu przedszkolaka noszącego rozmiar 104 i więcej, kupno body staje się wręcz niemożliwe. Body chroni dół plecków przed chłodem, ale w przypadku gdy w szafie nie posiadamy takiej bielizny, długi sweter staje się naszym ratunkiem. Może on być nie tylko elementem stylizacji, ale swoistego rodzaju okryciem wierzchnim, który zastąpi krótką kurtkę czy mniej wygodny płaszczyk w suche i słoneczne dni.
     Ten długi sweter, który upolowałam w lumpeksie, jest nie tylko bardzo ciepły ale i wygodny, gdyż zapinany jest na guziki, nie jest przesadnie obcisły i ma odpowiednią długość. Uwielbiam łączyć go z futerkową kamizelką, gdyż w duecie stanowią bardzo efektywne, ciepłe i wygodne wdzianko.

kapelusz- sh
sweter- sh
kamizelka futerkowa- sh
spódniczka- Lidl
buty- F&F
apaszka- mojej mamy

tanie ubranka dla dziecibuty tesco


tanie ubranka dla dzieci

odzież dziecięca


tanie ubranka dla dzieci

tanie ubranka dla dzieci

odzież dziecięca

ubrania dla dziewczynek

ubranka dla dzieci

sweter z łatami na łokciach

łaty na łokciach

tanie ubrania dla dziewczynek

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger