Dycha na 100 metrów

       "Jestem przekonany, że człowiek dostanie w życiu wszystko czego pragnie, jeśli tylko odpowiednio pomoże innym w zdobyciu tego, czego oni pragną" Zig Ziglar z książki "Zrób to, o czym marzysz"
      Człowiek byłby nikim, gdyby był zupełnie sam. Nie bez powodu zakładamy rodziny, zawiązujemy przyjaźnie, trzymamy się w grupkach na studiach, w szkole czy pracy. Jesteśmy zwierzętami stadnymi, a potrzeba przynależności znajduje się zaraz po potrzebie bezpieczeństwa w piramidzie Maslowa. Potrzebujemy bliskości, rozmów, kontaktu, potrzebujemy przytulania żeby prawidłowo się rozwijać. Drugi człowiek jest dla nas niezwykle ważny i nie możemy o tym zapominać. 
           Obecne czasy stwarzają nam iluzję samowystarczalności: wirtualna kawa na skype czy portalach społecznościowych, zakupy z dowozem prosto do domu, zdalna praca. Możemy odnosić złudne wrażenie, że poradzimy sobie zupełnie sami, ale prawda jest taka, że za naszą iluzją samowystarczalności też przecież stoi drugi człowiek. Gromkie kasła "wyloguj się do rodziny" wciąż pozostają bez pokrycia. Nie wiem co działo się w internecie przez Święta, bo większość tego czasu miałam rozładowany telefon. Po powrocie do wirtualnego świata okazało się jednak, że nie wszyscy spędzali ten okres w czasie i świecie rzeczywistym. Pojawiały się posty na blogach, pojawiała się aktywności na portalach społecznościowych. I absolutnie nie mam tutaj na myśli tylko blogerów, bo wydaje mi się, że wyjątkowo w okresie świątecznym, dużo aktywniej działali ludzie niezwiązani bezpośrednio z blogosferą. Internet pochłonął nas, wciągnął jak tornado i trzyma kurczowo, wyjątkowo zaborczo.
           O ile ludzie w moim wieku i starsi wciąż łakną prawdziwego kontaktu i chętniej mielą językiem niż palcami, o tyle świat nastolatków stał się już zupełnie nakierowany na kontakt internetowy, a najlepsze rozmowy prowadzone są publicznie przez Twittera. Czy to źle czy dobrze- tego nie wiemy i najpewniej szybko się nie dowiemy. Tabletowe dzieci muszą dorosnąć, a my będziemy wtedy mogli obserwować ich jak małpy w klatce i oceniać czy są w stanie przyjść na rozmowę o pracę o własnych siłach czy też trzeba będzie się z nimi zgadać na Twitterze.
         Świat się zmienia, zmienia się od tysięcy lat, choć mam wrażenie, że my ludzie wciąż jesteśmy tacy sami i niewiele się różnimy w swoich głównych pragnieniach od ludzi okresu średniowiecza czy renesansu. Wszyscy pragniemy tego samego: akceptacji, miłości, władzy, bogactwa. Hierarchia potrzeb według Maslowa wciąż jest aktualna (choć pewne zmienne różnią się oczywiście wedle krajów, historii ludzi, wpływów społecznych) i pewnie będzie prawdziwa jeszcze wiele lat. Nie zapominajmy o tym, że drugi człowiek jest nam zwyczajnie potrzebny, nawet z czystko egoistycznego punktu widzenia i nie zapominajmy o tym, że dobro krąży po świecie i ile go wyślesz, tyle do Ciebie wróci (a może nawet wróci ze zdwojoną siłą). 
       Do powyższych rozważań skłoniła mnie chęć pomocy małemu Franiowi- synka jednej z moich koleżanek po fachu, blogerki. Franio ma chore serduszko i jest podopiecznym fundacji Siepomaga. Długo zastanawiałam się jak zachęcić innych do pomocy w tak trudnym okresie poświątecznym, w dodatku w okolicy Finału WOŚP. I wtedy mnie olśniło. Każda pomoc jest warta tyle samo, wbrew pozorom 10 złoty i 1000 złoty mogą mieć taką samą wartość, w zależności od tego kto i jak je przekazuje. Jeśli uświadomimy sobie jak cenne jest to, co my dajemy od nas innym i że to do nas wróci, wtedy każda pomoc nabierze sensu.
          Każdy z nas lubi pomagać, bo to sprawia, że czujemy się dobrze. Jedni wspierają finansowo, inni udzielają się wolontariacko. Każdy ma inne preferencje, ale większość wybiera realną pomoc, mam na myśli taką, którą można w jakiś sposób zobaczyć, do której można się odnieść. Franka możesz zobaczyć na zdjęciach, możesz o nim przeczytać i poznać go bliżej, możesz zobaczyć jak wiele osób włączyło się w pomoc dla niego oraz ile już zdołaliśmy wszyscy uzbierać. Chcesz pomóc małemu chłopcu o pięknych oczach i chorym serduszku? Wskakuj tutaj :sercefranka.pl lub bezpośrednio tutaj : Siepomaga Serduszko Franka. Możesz też wysłać sms na numer: 72365 o treści: S3258.


#sercefranka #dychana100metrów

7 komentarzy:

  1. Świetny tekst. Zgadzam się z Tobą. Ja pomagam, pomagam tak jak mogę, ale nie mówię o tym głośno. Nie liczę na dobro, które powinno przecież powrócić...Robię to z zupełnie innych powodów. Małemu Frankowi również pomogę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wysłałyśmy sms, bo istnieje też taka możliwość. Niby niewiele, ale też może pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda pomoc od serca to pomoc, tak samo wartościowa. Dzięki dziewczyny w imieniu Frania :*

      Usuń
  3. Jestem z Tobą...pomagam Franiowi i cieszę się, że jesteśmy w tym razem. Cieszę się, że jesteś dobrym człowiekiem i wierzę, że razem uda Nam się przekonać innych, że warto pomagać:) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mądry tekst skłaniający do refleksji. Mam nadzieję, że zbierze się grono ludzi, które pomoże Frankowi :) Zaraz zajrzę na stronę i dowiem się jak można pomóc.

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.