A Ty w jakich stereotypach wychowujesz swoje dziecko?

      Wczoraj obchodziliśmy Święto Mężczyzny. Po długich wysiłkach, wielkiej koncentracji z mojej strony (aktualnie moje myśli krążą wokół tysiąca problemów, zgodnie z regułą przyrody, że jak się wali to wszystko) i głębokich przemyśleniach, doszłam do wniosku, że sens tego Święta jest bardzo wątpliwy.
      Przyszły czasy, kiedy walki sufrażystek odbijają się nam bolesną czkawką. Mężczyźni niewieścieją, wychowani przez zauroczone nimi kobiety z trudem odcinają pępowinę, z reguły w momencie żegnania matki nad grobem. Odpowiedzialność jest słowem, którego nie obejmuje ich cienki słowniczek pojęć, a obowiązki ograniczają się do zarabiania kasy na własne zachcianki. 
       Kobiety natomiast tresowane na spełnione kobiety sukcesu jak wampiry pną się po szczeblach karier, próbując godzić jednoczesne żądania by były wzorowymi pracownicami, matkami, przyjaciółkami, córkami, partnerkami i gospodyniami domowymi. Wywalczyłyśmy prawa do głosowania, do nauki, do pracy, walczymy o równe traktowanie, ale gdzieś ta równość się zachwiała, bo im więcej my chcemy, tym więcej przejmujemy na nasze barki. Nawet jeśli znajdzie się jedna z drugą, która twardo postawi na swoim i zdecyduje, że skoro ona prasuje to jej facet mógłby ugotować; na jej drodze stanie wtedy kobieta zatroskania zachwianą pozycją samca alfa i zaraz ją naprostuje. Podpowie, że przecież nie trzeba robić tych rzeczy jednocześnie i po wyprasowaniu, można ugotować. W tym czasie mężczyzna sterany życiem niech leży na sofie i karmi swój bebzon fałszywą, zakłamaną iluzją równości. 
        Kobieta uczona jest wdzięczności za to, że znalazła partnera i mogła urodzić dziecko zanim jej zegar biologiczny zestarzeje się do magicznej trzydziestki piątki. W tym samym czasie inna kobieta uczy swojego syna, żeby się do niczego nie spieszył, zupełnie jakby rodzina była nagrodą dla półgłupiej samicy i wielkim obciążeniem dla samca geniusza. Od najmłodszych lat wpajane są nam zupełnie sprzeczne wartości życia, a najsmutniejsze jest to, że stoi za tym nikt inni tylko kobieta.
     To matka uczy swoją córkę posłuszeństwa, uwielbienia dla prac domowych, pilności, samodzielności i sumienności, podczas gdy matka syna podpowiada mu jak unikać zobowiązań, sprytnie prześlizgiwać się przez życie, a zazdrosna o młodszą minimum dwadzieścia lat niewiastę, wpaja synowi nieśmiertelny kompleks Edypa w myśl odwiecznej kobiecej rywalizacji. 
        Jeśli wyjątkowo facet ma szczęście urodzić się synem mądrej matki, która nauczy go równości, szacunku do człowieka niezależnie od płci i poczucia obowiązku, to szkoła i reszta rówieśników szybciutko go zmieni. Wystarczy przejrzeć proste szkolne czytanki i prześledzić je pod kątem hidden curriculum, które mają w sobie prosty przekaz: dziewczyna ma być cicha, grzeczna i sumienna, a chłopiec to niedojrzały buntownik i wieczny Piotruś Pan. To nie jest wyssane z palca, pisałam na ten temat kilka prac na studiach i naprawdę można się załamać czytając wierszyki i bajeczki trochę bardziej uważnie niż zwykle. 
        Nawet krzywdzące stereotypy dotyczące tego, że dziewczynki są mniej zdolne i muszą więcej się uczyć, nie potrafią matematyki, czy później, jeździć autem są nam naturalnie wpajane od lat najmłodszych. Jesteśmy karmione tym, że pełnowartościową kobietą jest kobieta uległa i głupia, nawet jeśli wybije się z tego schematu: skończy studia i zrobi karierę, zawsze będzie dostawała ukryty między słowami przekaz, że to jej kolega awansuje, bo ona jest głupsza, emocjonalna albo ma dzieci. Jeśli, nie daj Boże, będzie zarabiać więcej niż partner i to ona będzie utrzymywać dom, jej facet dla równowagi będzie usprawiedliwiany przez społeczeństwo ze swoich zdrad czy innych zachcianek potwierdzających jego "męskość" i "geniusz".
         Jeśli więc czytając ten tekst, trzymasz na rękach małego chłopca, pamiętaj że wychowujesz go dla innej kobiety i pomyśl sama jakiego Ty chciałabyś mieć partnera. Tchórza, oszusta, lawiranta, który dobry i szczęśliwy jest tylko wtedy gdy jego kobieta chodzi jak w zegarku? Czy prawdziwego samca alfa, który jak lew potrafi zaopiekować się własnym stadem i jest gotów podjąć decyzję bez płakania w Twój rękaw? Jeśli natomiast głaszczesz teraz główkę swojej córeczki, nie pozwól jej uwierzyć, że jej łańcuch jest tak krótki, by mogła swobodnie przemieszczać się tylko z łazienki do kuchni, nie wpajaj jej że jedyną jej wartością będzie kiedyś stworzenie rodziny a jej mózg jest zbyt ograniczony by pojąć geometrię i być wybitnym fizykiem. Przestańmy stawiać kobietom kolejne żądania i zdejmijmy z mężczyzn jarzmo bycia nieodpowiedzialnymi głuptasami, czuję że oni też gotowi już są podjąć pewne zobowiązania.


z filiżanką kawy blog

18 komentarzy:

  1. Mam to szczęście, że mam męża, który jest wg mnie idealnym mężczyzną, więc mam nadzieję, że będzie przykładem dla naszego syna i również na takiego idealnego mężczyznę go wychowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie cierpię stereotypów, są niesamowicie krzywdzące.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cały czas zastanawiam się czy łatwiej wychować córkę czy syna. Mam nadzieję, że moja córka wyrośnie na silną i ambitną kobietę i znajdzie partnera podobnego do jej taty, bo to idealny mężczyzna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Staram się walczyć ze stereotypami, bo strasznie ich nie lubię. Ale zgadzam się z większością Twoich spostrzeżeń... i mam nadzieję, że u Ciebie wszystko się ułoży :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Fakt, nieszczęścia chodzą stadami...To tak odnośnie pierwszego akapitu.
    Chyba się musimy spotkać na jakąś herbatkę, bo u mnie też lipa.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Tchórza, oszusta, lawiranta, który dobry i szczęśliwy jest tylko wtedy gdy jego kobieta chodzi jak w zegarku? Czy prawdziwego samca alfa, który jak lew potrafi zaopiekować się własnym stadem i jest gotów podjąć decyzję bez płakania w Twój rękaw? Jeśli natomiast głaszczesz teraz główkę swojej córeczki, nie pozwól jej uwierzyć, że jej łańcuch jest tak krótki, że może przemieszczać się tylko z łazienki do kuchni, nie wpajaj jej że jedyną jej wartością będzie kiedyś stworzenie rodziny a jej mózg jest zbyt ograniczony by pojąć geometrię i być wybitnym fizykiem." - bardzo mocne i bardzo prawdziwe...Dlatego każda dni, gdy wychowuję dzieci nie myslę tylko o nich jako dzieciach, ale także jako nastolatkach i dorosłych. Dlatego nie rozczulam się nad synem, gdy się przewróci i okazuję córce świat poza kuchnią i sukniami balowymi księżniczek:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Prosty ale genialny przekaz, 100% racji. Najgorsze jest to, że dużo krzywd spotyka kobiety nie tylko ze strony mężczyzn, ale i innych kobiet.

    OdpowiedzUsuń
  8. bo czym skorupka za młodu przesiąknie....

    OdpowiedzUsuń
  9. A feministki i tak powiedzą że mają za mało wszystkiego i chcą jeszcze więcej... a faceci nadal będą leżeć bębnem do góry i czekać na obiad, chociaż pracowali takie same 8 godzin jak żona... a matki nadal będą karcić inne matki za to, że uczą syna składać własne ubrania zamiast zrobić to za niego... potrzeba spoleczenstwu wstrzasu silnego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też nie lubię stereotypów i cieszę się, że mam faceta, który nie widzi problemu, kiedy musi wziąć mopa do ręki albo ugotować obiad. Mam nadzieję, że nasz syn będzie taki jak on.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię jak się nas szufladkuje, bo w końcu każdy z nas jest inny

    OdpowiedzUsuń
  12. masz rację w 100 %, winne takiej sytuacji są kobiety, faceci trzymają się razem,a kobiety rywalizują ze sobą- zamiast stać po jednej stronie barykady- ja mam syna i uczę go wszystkiego sprzątania, gotowania także- u mnie w domu wraz z mężem robimy wszystko razem i on nie ma z tym problemu sprząta i gotuję i nic nie traci ze swojej męskości

    OdpowiedzUsuń
  13. Zanim wyszłam za mąż, większość mojej najbliższych była płci żeńskiej. Wyobrażałam sobie, że moje dzieci będą dziewczynkami, bo co ja właściwie miałabym robić z chłopcami, jak się nimi zajmować...Los zrobił mi psikusa i podarował dwóch synków.Staram się ich wychowywać intuicyjnie, niestety nie mam doświadczenia, na którym moja intuicja mogłaby bazować. Dobrze, że zwróciłaś uwagę na to, by pamiętać, że wychowujemy swoje dzieci przede wszystkim dla innych ludzi. Postaram się jak najczęściej zadawać sobie pytanie-kompas 'Czy ja sama jako kobieta chciałabym żyć z takim mężczyzną jak mój Jerzyk/Adaś?'. Dziękuję Ci za ten wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Stereotypy to największa krzywda świata. Szkoda, że sama się na nich łapię..

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny tekst i warty do przeczytania nie tylko przez mężczyzn. Żyjemy w takim świecie, gdzie mam wrażenie na dobre wszystko się ludziom pomieszało, również jeśli chodzi o obowiązki zarówno mężczyzny jak i kobiety. Podobno mamy demokrację, podobno równe prawa i równe obowiązki, ale to wszystko jest tylko "podobno".

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie zapominamy, że wychowujemy przyszłych dorosłych. To oni potem będą traktować naszych synów i nasze córki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnie zdanie zrobiło na mnie ogromne wrażenie - jestem ostatnio w takim punkcie, w którym uświadamiam sobie, że im bardziej jestem kobiecą kobietą, tym bardziej mój partner jest męskim mężczyzną.

    OdpowiedzUsuń
  18. Staram się, by moja córka nie wyrastała w poczuciu, że czegoś jej nie wypada, bądź jest to nieosiągalne, bo jest dziewczynką. Aż któregoś dnia przyszła markotna z przedszkola, bo nie będzie mogła zostać zdobywcą kosmosu. To nie dla dziewczynek powiedziała pani i stadko małych podróżniczek marzących o podbojach galaktyki spuściło nosy na kwintę.

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.