4/27/2016

Jak robić lepsze zdjęcia?

Jak robić lepsze zdjęcia?
        Pierwsze zdjęcia, które pojawiały się na moim blogu, robione były telefonem. Jedynym zmartwieniem przed sesją do kolejnego posta była kreacja mojej córki, a później narzucenie odpowiedniego filtra. Choć samo robienie zdjęć było szybsze, wygodniejsze i zupełnie niestresujące, to efekt końcowy nie był już tak zachwycający, pomimo wspaniałej obróbki i najróżniejszych filtrów. 
             Stare porzekadło mówi: "To nie aparat robi zdjęcia, tylko człowiek". Nie sposób się z tym nie zgodzić. Człowiek bez pojęcia o zasadach fotografowania, nie wyczaruje wspaniałego zdjęcia, nawet z pomocą pełno-klatkowego aparatu i najdroższego obiektywu. Równocześnie jednak, człowiek z zacięciem do fotografii, zrobi bardzo dobre zdjęcia kompaktem czy telefonem i super zdjęcia najlepszym sprzętem. Nie ma co się czarować: lustrzanka z przyzwoitym obiektywem ustawiona w trybie M lub A, nigdy nie będzie miała konkurencji w moim Samsungu. 
        Nie bez przyczyny fotografowie wciąż kupują Fx-y, zamiast pstrykać zdjęcia smartfonami, z których przecież w Photoshopie wiele można wycisnąć. Jeśli więc znajdujesz się już na etapie porzucania telefonu na rzecz, nawet mocno wysłużonej lustrzanki- to znak że ten post jest dla Ciebie. 
        Zanim zaczniesz robić zdjęcia w prelesekcji przysłony (A), czasu (S) lub w pełnym manualu (M), najlepiej poćwicz sobie w trybie P czyli trybie półautomatycznym. Podejrzysz sobie na nim jakie parametry ustawia Twój aparat w konkretnych warunkach oświetleniowych. Zdjęcia na początku rób w dzień, ale nie w pełnym słońcu (słońce w zenicie czy latem między 11 a 13 również odpada), które padając prostopadle z góry tworzy niekorzystne cienie i utrudnia pracę. Najlepiej zaczynaj fotografować późnym popołudniem lub w bardziej pochmurne dni i dopiero kiedy zapanujesz nad światłem, możesz zacząć kombinować z fotografowaniem pod słońce, w południe czy o zmierzchu. 
        Jednym z ważniejszych parametrów jest ISO. ISO to inaczej czułość na światło. Im wyższe tym większa czułość i możliwość fotografowania w trudnych warunkach oświetleniowych (np. zmierzch), ale równocześnie im jest ono wyższe, tym większe ziarno na zdjęciu (tym bardziej jeśli nie dysponujesz nowoczesnym i profesjonalnym sprzętem). Im jaśniejszy obiektyw (niskie oznaczenie f na obiektywie np. f1.4 oznacza bardzo jasny obiektyw), tym mniejsza zależność od ISO i większe możliwości fotografowania w trudniejszych warunkach. 
        Wspomniana przeze mnie przysłona (f) decyduje o tym ile światła wpada do obiektywu. Im szerzej otwarta przysłona, tym więcej wpada światła do obiektywu (szeroko otwarta przysłona oznaczona będzie niską wartością np. f1.8, natomiast wysoka wartość oznacza domknięcie przysłony np. f20). Przysłona służy jednak nie tylko do kontrolowania ilości światła wpadającego do aparatu, ale także wyglądu zdjęcia w ogóle. Choć logicznym wydaje się, że w słoneczną pogodę powinniśmy domykać przysłonę do wysokich wartości np. f32, to z drugiej strony musimy pamiętać, że im wyższa wartość f, tym ostrzejszy każdy szczegół zdjęcia. W przypadku fotografowania architektury- jest to dobre rozwiązanie, ale czy tworząc porter zależy Ci na tym, żeby liście na drzewie za modelem były równie ostre jak oko fotografowanego? Portreciści kochają niskie wartości przysłony, a wszystko to związane jest z małą głębią ostrości. Im mniejsza głębia ostrości (mała przysłona np. F1/4) tym tło zdjęcia bardziej rozmyte, a twarz portretowanego wyrazista, dokładnie tak jak tutaj:



        Jeśli zależy Ci, by na zdjęciu tło było rozmyte i zwiększasz otwarcie przysłony, musisz czasem otwarcia migawki kontrolować ilość światła wpadającego do obiektywu. Czas naświetlania mierzony jest w ułamkach sekund, co oznacza, że 1/50 s jest dłuższy niż 1/100s. Im krótszy czas, tym mniej światła wpada do aparatu. Wydłużanie czasu otwarcia migawki np. podczas fotografowania o zmierzchu, wymaga użycia statywu, gdyż nawet najdrobniejsze drgnięcie ręki np. podczas naciśnięcia spustu migawki spowoduje efekt poruszonego zdjęcia.
        Im więcej ćwiczysz, tym lepiej fotografujesz, bo sucha teoria dużo łatwiej przyswaja się podczas praktycznego jej wykorzystania. Robiąc zdjęcia czasami łam zasady: fotografuj pod słońce, z góry, w trakcie ruchu, kombinuj z balansem bieli, kadruj centralnie. Zdarza się, że najładniejsze zdjęcia to te, które łamią wszystkie reguły fotografowania ;).


Więcej zdjęć z poniższej sesji znajdziesz u Eli Milamalim:


Te zdjęcia wykonałam dla marki odzieżowej  Monello:

moda dziecięca

moda dla dziewczynki

moda dla dziewczynki


4/22/2016

Pszczyna- co warto zobaczyć z dzieckiem na wycieczce?

Pszczyna- co warto zobaczyć z dzieckiem na wycieczce?
         Znów zakwitły magnolie. Coraz więcej drzew i krzewów obsypanych jest drobnymi kwiatkami, dlatego jest to idealny czas na wycieczki do najładniejszych parków Polski. Tej wiosny miałyśmy okazję odwiedzić Pszczynę. Dla Melanii był to drugi w jej życiu raz, kiedy mogła pochodzić po pszczyńskim zamku. Atrakcje Pszczyny oglądaliśmy około dwa lata temu, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Żywcu i mieliśmy tam naprawdę blisko. Wtedy jednak, byliśmy w lutym i nawet nie miałam świadomości, że park w Pszczynie, wiosną, może być tak zachwycający. Pszczyna to niewielkie miasto w województwie śląskim, które ma wiele do zaoferowania: zagroda żubrów, skansen, zespół zamkowo-parkowy, klimatyczny ryneczek z kameralnymi knajpkami. Myślę, że to idealny cel na niedzielną wycieczkę dla rodziny z dziećmi. W rozległym parku można piknikować w bajkowej scenerii, dzieciaki na pewno zainteresuje karmienie żubrów, warto wybrać się także do skansenu i oczywiście zwiedzić wnętrza zamku. 
          Jeśli więc nie macie pomysłu na najbliższy weekend i mieszkacie na południu, myślę że warto zaryzykować nawet dwugodzinną podróż, by zrelaksować się i odpocząć w tak pięknym miejscu.

na weekend z dziećmi

moda dziewczęca

wiosna magnolia

park w Pszczynie

Pszczyna

Pszczyna


spodnie chino

fotografia dziecięca

mięta i pastelowy żółty

pastelowe spodnie





4/18/2016

Problem otyłości u dzieci?- kto ponosi za nią winę...

Problem otyłości u dzieci?- kto ponosi za nią winę...
        Być może zabrzmi to podejrzanie, ale to, co dajesz dziecku jeść nie jest jedyną przyczyną otyłości czy nadwagi. Oczywiście, większe szanse na wystający brzuszek i nóżki jak paróweczki mają dzieci, które poranek zaczynają od pszennej bułki z kremem czekoladowym czy płatków cynamonowych na mleku z kartonu, ale to w jaki sposób myślicie o jedzeniu (całą rodziną) to klucz do tego, jak w przyszłości będzie wyglądać Wasza pociecha.
        Kojarzycie taki obrazek? Dzieciątko krzyczy wniebogłosy i rzuca się po sklepie, bo jak powietrza, do życia potrzebna mu setna zabawka. Zatroskana mama zamiast cierpliwie wytłumaczyć, perswaduje: "Jeśli się uspokoisz, pójdziemy na lody". U lekarza widzimy dokładnie to samo: "jak będziesz dzielna, to kupię Ci pyszną czekoladę". Nie zmieniamy tego nawyku w kwestii nauki czy trudności, jakie czekają dziecko. Słodycze jako nagroda. Nie dziw się więc, że Twoja pociecha traktuje je jako coś przyjemnego, na co czeka się z utęsknieniem, co wynagrodzi krzywdy lub będzie wyrazem aprobaty i docenienia wysiłku/ pracy/ zachowania. To jak dziecko myśli o czekoladzie, wizycie w Mac Donald'sie czy puszce Coca-coli, zależy właśnie od Ciebie. Jeśli wynagrodzeniem wizyty u dentysty w Waszym domu jest butelka coli, a docenieniem każdej pozytywnej oceny z dyktanda tv-paka czipsów, to jest to sygnał dla dziecka jak wyjątkowe i wspaniałe jest takie jedzenie, a tym samym, taki tryb życia. Jeśli dziś Twoja córka zagryza smutki ptasim mleczkiem, to nie myśl, że z wiekiem się to zmieni. Absolutnie się nie zmieni, natomiast smutków i stresów będzie coraz więcej.
        Żeby było jasne: nie zabraniam córce jeść słodyczy. Po obiedzie moja córka zawsze może sięgnąć po deser, dlatego słodycze nie są u nas ani świętem ani czymś wyjątkowym. Nie robię ze słodyczy karty przetargowej. Kara? Tak, mamy kary, ale nigdy karą nie jest u nas brak deseru czy zakaz słodyczy przez tydzień. Słodycze są u nas normalnością, one są i są dostępne, po prostu dbam o to, by córka jadła rzeczy dobrej jakości i by zawsze było ich niewiele. Z reguły natomiast, jak już wiecie, staram się piec łakocie w których kontroluję każdy składnik i zawsze zamieniam biały cukier na zdrowszy odpowiednik. W efekcie Melania nie je za wiele słodyczy, powiedziałabym nawet, że je ich bardzo mało. Jeśli do wyboru będzie miała migdały czy żelki- wybierze migdały, bo ja uwielbia. Zawsze jednak daję jej wybór i nie oceniam jej decyzji.
        Od małego też uczyłam córkę nawyku picia wody, ziół czy herbat z dodatkiem miodu. Napoje gazowane czy soki nigdy nie były obecne w naszym mieszkaniu. Natomiast mam to szczęście, przyznaję, że choć córka ma świadomość istnienia tego świństwa- nie prosi mnie o nie. Tak dzieję się też z waflami, paluszkami, chrupkami itp. Jeśli jemy słodycze to zwykle jest to gorzka czekolada lub dobrej jakości mleczna certyfikowana, herbatniki lub ciastka owsiane z dobrego źródła. Nie będę kłamać- jeśli córka prosi mnie o żelki czy tic tac-i, nie odmawiam. Na szczęście są to tak sporadyczne incydenty, że po prostu nie miałabym serca zabraniać. Wiadomo- zakazany owoc smakuje najlepiej. 
         Kluczem do zdrowego myślenia o łakociach, kolorowych napojach czy fast foodzie jest to, by nie kojarzyło się nam ono z nagrodą czy rzadką przyjemnością. Najlepiej nie robić z tego nic nadzwyczajnego, nie traktować jako karty przetargowej, nie podsuwać w chwilach smutku lub gdy chcemy mieć święty spokój i zająć czymś nasze dziecko. Samo zdrowe myślenie nie sprawi, że wyrośnie nam dziarski maluch chętnie próbujący nowe smaki i zajadający się rano owsianką, Jednak bez odpowiedniego myślenia i przekonania, nigdy nie przestawimy naszej rodziny na zdrowy tryb życia. Warto więc, prócz serwowania rodzinie kotletów z soczewicy, uświadamiać domowników, że jesteśmy tym, co jemy i tak jesteśmy ładni jak witaminy i minerały, które pochłaniamy z wartościowymi produktami ;).

nadwaga




4/01/2016

Jak oczyścić organizm w jeden weekend?

Jak oczyścić organizm w jeden weekend?
        Wiosną zwykle czujemy się przemęczeni, nasza odporność spada, brak nam chęci do życia. Powodem tego jest nie tylko długotrwały brak słońca, na który jesteśmy narażeni zimą, ale także deficyt pełnowartościowych owoców i warzyw, ograniczony kapryśną pogodą ruch i brak przebywania na świeżym powietrzu. Kwiecień to doskonała pora, by oczyścić umysł, odtruć wątrobę i pozbyć się wszelkich toksyn zalegających w naszym organizmie. 
Jak odtruć organizm w jedne weekend?
      Najlepiej potraktować ów detoksykujący weekend jako początek bardziej świadomego dbania o zdrowie,a a tym samym własne samopoczucie. Pełny detoks nie jest możliwy do zrealizowania w niecałe trzy dni, ale te trzy dni mogą stać się iskrą zapalną dobrych zmian. Przygotowując się do oczyszczającego weekendu musimy zadbać o towarzyszący wszystkiemu spokój i komfort. Najlepiej więc oddelegować dzieci pod opiekę męża lub dziadków, jeśli są np. w wieku przedszkolnym i nie pojmują słowa "cisza" ;). Detoksykacja bowiem, to nie tylko kwestie żywieniowe, to także odpowiednia dawka snu, relaksu i wyciszenia. 
        Piątkowe popołudnie zacznij od oczyszczenia umysłu. Po powrocie z pracy zjedz coś lekkiego i odżywczego np. zupę krem z ciecierzycy. Następnie weź relaksującą kąpiel z dodatkiem uspokajającego olejku eterycznego z lawendy. Ostatnimi czasy coraz więcej słyszy się na temat zbawiennego wpływu aromaterapii na samopoczucie pacjentów w placówkach, gdzie stosuje się takie alternatywne metody leczenia. Warto więc zrelaksować się w wannie, otaczając się zapachem lawendy. Myjąc ciało użyj do tego celu mydła Aleppo lub Savon Noir. Drogeryjne płyny i żele zawierają w sobie mnóstwo chemii, które szybciej wchłaniają się w otwarte pod wpływem ciepłej wody i pary wodnej pory skóry. Po kąpieli nawilż skórę olejkiem lub balsamem bez parabenów i silikonów. Cały wieczór spędź w łóżku z książką, nie włączaj komputera ani telewizora i nie marnuj czasu przy smartfonie, odetnij się kompletnie od świata zewnętrznego, który i tak poradzi sobie bez Ciebie i nawet nie zauważy, że zatrzymałaś się na trochę. Dwie godziny przed snem wypij warzywny koktajl lub zjedz coś lekkiego np. kromkę razowego chleba z kiełkami czy rzeżuchą. Zanim zaśniesz wypij napar z melisy, która działa uspokajająco.
        Sobotę zacznij od szybkiego prysznica zakończonego zimnym strumieniem wody. Taki zabieg pobudzi przepływ limfy oraz przyspieszy przemianę materii, działa także ożywczo i dodaje energii. Śniadanie powinno być lekkie, ale zarazem energetyczne. Koktajl z banana z nasionami chia na mleku roślinnym będzie solidną i pożywną dawką witamin i minerałów. Pół godziny po posiłku warto zaparzyć zioła wspomagające detoks organizmu np. czystek, ziele karczocha, dziurawiec czy koper włoski. Karczoch doskonale wspomaga oczyszczanie wątroby i wspiera procesy trawienne, koper włoski stosowany jest podczas zaburzeń trawiennych takich jak wzdęcia czy kolki. Dziurawiec to ziele, które reguluje zaburzenia metabolizmu ale działa także uspokajająco. Warto poszukać także odpowiednich mieszanek ziół, które w swoim składzie zawierają prócz powyższych także krwawnik, owoc tarniny, miętę, ziele hyzopu, tymianek czy lebiodkę.
       W trakcie oczyszczającego weekendu warto przebywać na świeżym powietrzu, najlepiej wybrać się do pobliskiego lasu lub w miejsca gdzie występuje dużo leczniczych drzew jak np. brzoza. Drzewo to ma właściwości neutralizujące szkodliwe promieniowanie, pomaga wzmocnić organizm i uznana jest za najbardziej przyjazną człowiekowi roślinę. 
       Po spacerze koniecznie zjedz drugie śniadanie. Jeśli rosną już młode pokrzywy wykorzystaj ich wzmacniającą i oczyszczającą moc. Tutaj znajdziesz prozdrowotne właściwości pokrzywy, a tutaj przepis na smaczny koktajl ze świeżej pokrzywy. Po drugim śniadaniu zrelaksuj się przy książce lub spróbuj medytacji, a jeśli zorganizowałaś weekend wspólnie z mężem lub przyjaciółką porozmawiajcie spokojnie na przyjemne tematy. Nie zapominaj, że obiad też powinien być lekki i pełen witamin. Jeśli posiadasz w zamrażarce pure z dyni, możesz przygotować odkwaszającą zupę krem z dyni. Pamiętaj, żeby cały czas pić wodę oraz w przerwach między posiłkami zioła. Popołudnie spożytkuj na nieforsujące, spokojne ćwiczenia np. jogę czy marsz. Dzień zakończ relaksującą kąpielą z włączeniem aromaterapii i postaraj się być najpóźniej o 21 w łóżku z książką. Kiedyś czytałam, że każda godzina snu przed północą liczy się podwójnie...
         Na niedzielę przepis jest podobny: dużo spacerów i przebywania na świeżym powietrzu, dużo koktajli warzywnych i owocowych, naparów z ziół, aromaterapia i dużo snu oraz relaksu. Staraj się w taki weekend nie myśleć za wiele o bieżących zmartwieniach, dlatego nie planuj detoksu wtedy gdy dzieci chorują, dostałaś wywiedzenie od szefa albo okazało się, że Twój partner Cię zdradził. Postaraj się nieco ochłonąć zanim rozpoczniesz proces odtruwania organizmu, a mój przepis na detoksykujący weekend potraktuj jako zaległy urlop ;).





Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger