5/20/2016

Czy zmiana przedszkola musi być traumą?

        Melania do przedszkola chodzi już drugi rok. Zapisałam ją jako trzylatkę do przedszkola w Żywcu, gdzie od razu przydzielona została do grupy maluchów. Nie upłynął rok szkolny, kiedy z powodu przeprowadzki musiała pod koniec kwietnia rozstać się ze swoim przedszkolem i rówieśnikami. Na przełomie 2015/2016 r. chodziła do średniaków w zupełnie innej placówce, w zupełnie innym mieście, a nawet województwie. Znów nie upłynął nawet rok, w lutym musiałam wypisać ją z przedszkola nr. 170 w Łodzi. Obecnie uczęszcza do prywatnej placówki w Miechowie- tam znalazło się dla niej miejsce, i dzięki Bogu, bo to najbardziej polecane z miechowskich, prywatnych przedszkoli. 
        Pierwsza zmiana przedszkola przebiegła dosyć gładko. Melania podekscytowana była nowym, wielkim miastem i cieszyła się, że czeka ją aż cztery miesiące wakacji. W nowej grupie zaadaptowała się bardzo szybko, polubiła ciocię i wujka, chętnie chodziła na dodatkowy taniec raz w tygodniu i brała udział w zajęciach. Czekała z niecierpliwością na kolejny rok w przedszkolu, bo w grupie starszaków zaczęłaby już zajęcia na pobliskim basenie oraz naukę jazdy na łyżwach. Niestety, nie udało się.
           Mój dzisiejszy wpis nie będzie czarowaniem i przekonywaniem, że do wszystkiego można się przyzwyczaić, a zmiany zawsze są dobre. My dorośli mamy znacznie łatwiej, bo rozumiemy zmiany, które przyniosło życie lub przynajmniej jesteśmy w stanie je przełknąć. A dziecko? Niekoniecznie. 
Rozstanie z rówieśnikami okazało się dla Melanii bardzo trudne. Nowe przedszkole- choć prześliczne, jasne i przestronne, oferujące mnóstwo atrakcji, z troskliwymi ciociami na czele okazało się dla mojej córki zmorą. Przez prawie miesiąc zapierała się nogami i rękami przed wyjściem z domu i niemal każdego wieczoru, przed snem, wspominała dawne koleżanki, pytała kiedy do nich wróci i kiedy one ją odwiedzą. 
          To nie była łatwa zmiana, myślę że dla nas obu było to traumatyczne przeżycie. Mnie- kroiło się serce, każdego ranka miałam ochotę skapitulować, a Melcia- była zwyczajnie nieszczęśliwa.
         Rozmowa, wspólne spędzanie czasu, bliskość- to wszytko są sprawy oczywiste. Ale gdy w życiu dzieje się tragedia nie pomoże pogłaskanie po głowie i kilka czułych słówek każdego wieczoru. Dla dziecka taka zmiana to trauma równie poważna jak dla nas utrata najbliższej osoby. Czy gdybyś straciła mamę wystarczyłyby rozmowy i przytulanie? Przeżyłabyś swoją żałobę w tydzień? 
        Duże zmiany dla nikogo nie są łatwe, ale najcięższe są chyba dla dzieci. Brak zrozumienia dlaczego, niemoc, bezsilność i brak zgody na to, co się dzieje powodują jeszcze większy opór i rozpacz. Co może zrobić rodzic? Niewiele. Musi być cierpliwy i wyrozumiały, musi słuchać, musi stać się nieziemsko wyczulony na konkretne sygnały.
        Na początku obawiałam się, że może reakcja mojej córki związana jest także z samym przedszkolem, ale po wielu szczerych, długich rozmowach przekonałam się, że podłoże jej smutku tkwi gdzie indziej. Tkwi w nagłej, niepojętej zmianie, na którą Melania nie była ani gotowa, ani chętna. 
         Każde dziecko inaczej przeżywa rzeczy, które je spotykają, boryka się z innymi zmorami, dlatego w przypadku tematów trudnych i ważnych, trzeba być niezwykle troskliwym, słuchającym, ale także stanowczym. To nie jest proste, ale jeśli uda nam się przebrnąć, to czeka nas tylko sukces. 
              Mnie się udało.
moda dziecięca

modny dziecięcy outfit

spodnie we wzorki dla dziewczynki

H&M  dziewczynka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger