Macierzyństwo- najpiękniejsza historia o miłości

        Cała blogosfera ociekała wczoraj od słowa mama odmienionego przez każdy przypadek. Cały fejsbuk i instagram usiany był pełnymi słodyczy zdjęciami laurek, pysiatych buziek, całusów itp. Boże Ciało ustąpiło wczoraj miejsca Dniu Matki, a może, wyjątkowo, to właśnie mamom należał się wczoraj dzień wolny. Nie wiem, ale wiem jedno, to chyba jedyny dzień w roku kiedy żadne zdjęcie na FB i żadna ociekająca lukrem notka nie była na pokaz, nie była przesadzona.
        Wczorajszy dzień miałam szczęście spędzić w towarzystwie mamy i córki. Dzień zaczęłam od złożenia życzeń mojej mamie, a chwilę potem moja córka przybiegła do mnie z medalem "Best mom", który zrobiła w przedszkolu (kto mnie śledzi na FP miał okazję zobaczyć zdjęcie córki, z własnoręcznie przepisanymi słowami z medalu- co było dla mnie jeszcze większym prezentem). To był wspaniały dzień: grill na naszej działce letniskowej, obżarstwo bez wyrzutów sumienia, pełna śmiechów gra w badmintona z córeczką, dużo rozmów, relaks. Wymarzony dzień mamy, połączony trochę z moimi imieninami (24 maj). 
        Ale to był wyjątkowy dzień także z innego powodu. Zawsze czułam się spełniona jako mama. Droga mojego macierzyństwa jest bardzo wyboista i nie należy do najłatwiejszych, ale jest też niezwykle satysfakcjonująca i bardzo samodzielna. Gdy zaszłam w ciążę moje życie zmieniło się jak w kalejdoskopie- nie dlatego, że zaszłam w ciążę, ale z zupełnie innych powodów. To był bardzo trudny czas, moja ciąża była smutna, pełna stresów i zmian. Później ciężki, pełen komplikacji poród w 42 tygodniu ciąży. Na trudnym porodzie się nie skończyło. Przenoszona ciąża przyniosła szereg komplikacji, w efekcie czego moja córeczka na dzień dobry dostała dożylnie antybiotyk, później stwierdzono wzmożone napięcie mięśniowe i wiele, wiele innych drobnych i poważnych przypadłości (nawet pępek miała źle podwiązany i trzeba było chirurgicznie zabieg powtarzać...). Prawie do roku czasu musiałam córę rehabilitować. Każdego dnia, cztery razy dziennie, musiałam powtarzać z nią sekwencje ćwiczeń, które początkowo sprawiały jej wiele stresu i trudności. Nie było łatwo, ale każdy postęp i każda wizyta u neurologa były dla mnie wielką ulgą i nadzieją na kolejne dni. 
         W między czasie trzeba było prowadzić dom, ukończyć studia, napisać pracę magisterską. Nie było łatwo, ale odnalazłam się w tym, bo każdego dnia budziłam się obok mojego promyczka, mojej małej przyjaciółki na całe życie, mojej nadziei na jutro. 
        Macierzyństwo uszlachetniło mnie jako osobę, pokazało jak wiele potrafię i ile mogę unieść, nauczyło pokory i zupełnie wyzuło z użalania się nad sobą. Kto mnie zna osobiście, na pewno potwierdzi, że co jak co, ale unikam biadolenia nad swym losem. Jak każdy, czasem lubię ponarzekać, ale w zasadzie już tego nie robię. Biorę życie za bary i idę, bo wiem, że mam dla kogo żyć i dla kogo walczyć o lepszy dzień.
          Będąc na warsztatach "Jestem sensualna" dostałam bransoletkę "z marzeniem". Obiecałam sobie wtedy, a w zasadzie córce, że (tu podałam konkretną datę) zamieszkamy we własnym mieszkaniu i córka będzie miała własny pokój, o którym marzy. Wiem, że to się stanie, bo ta bransoletka nosi tylko te marzenia, które zawsze się spełniają... 
           Życie rodzica staje się pełne właśnie wtedy kiedy dziecko jest szczęśliwe, bezpieczne, zdrowe. Moja córka nie ma łatwego dzieciństwa. Można powiedzieć, że jej droga jest kręta i wyboista, Melania troszkę podziela mój los. No ale, czy może być inaczej skoro jest moją córeczką? Moim największym życzeniem- jako matki- jest to, by moje dziecko zawsze czuło się bezpiecznie i by zawsze miało wokół siebie takich ludzi, na których będzie mogła polegać. 
        Córeczko- na mnie zawsze będziesz mogła polegać, bo dzięki Tobie dorosłam, wypiękniałam jako człowiek, przewartościowałam całe swoje życie i wiem już co daje mi radość. Moją radością jest moment, gdy Ty jesteś szczęśliwa. Nigdy nie przestanę być mamą i choć będę realizować siebie jako kobietę, to Ty będziesz zawsze na pierwszym miejscu i wszystko co robiłam, robię i będę robić- robię z myślę o Tobie.

fotografia dziecięca





Brak komentarzy:

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.