3/31/2016

Jedynacy- dzieci wyjątkowe

Jedynacy- dzieci wyjątkowe
Pisałam już na temat wpływu kolejności narodzin na charakter dziecka oraz krótką charakterystykę więzi łączącej bliźniaki; przyszła więc kolej na opis jedynaków. Wbrew pozorom, jedynakami nie są tylko i wyłącznie dzieci nie posiadające rodzeństwa. Jedynaczką po części jestem ja sama, podobnie jak moja siostra, gdyż dzieli nas bardzo duża różnica wieku. Różnica taka sprawia, że dzieci choć w teorii posiadają rodzeństwo, wychowują się w zasadzie bez niego lub mają bardzo ograniczony z nim kontakt. Jeśli siostra czy brat, podobnie jak ja, jest starsza kilkanaście lat i wyprowadza się z domu w wieku nastoletnim (np. do szkoły z internatem), to możemy sobie wyobrazić jak sporadyczny kontakt występuje między takim rodzeństwem. Warto jednak pamiętać, że tacy "jedynacy" posiadają także cechy typowe, wynikające z kolejności narodzin. Można więc być jedynakiem z cechami najstarszego rodzeństwa, jak i najmłodszego. 
Jedynacy to z reguły dzieci ambitne, a w dorosłym wieku dążące do perfekcji. Z racji tego, że wszelkie oczekiwania płynące od rodziców, spoczęły na barkach jednej osoby, nadzieje związane z przyszłością dziecka są ogromne, a wymagania wygórowane, jedynacy dźwigają spore brzemię. Jedynacy to ludzie zazwyczaj obowiązkowi, odpowiedzialni, łatwo wpadający w poczucie winy. Jednakże mogą przejawiać wiele cech zarówno dziecka najstarszego jak i najmłodszego- w zależności czy było wychowane w duchu egocentryzmu, czy wysokich wymagań. 
Krążące na temat jedynaków mity, że nie potrafią się dzielić, zostały kilka lat temu zdementowane przez psychologów. Dlaczego jedynacy chętniej niż dzieci posiadające rodzeństwo (w szczególności z rodzin wielodzietnych) potrafią się dzielić? Dlatego, że na co dzień nie borykają się z tym problemem i mają poczucie, że nie nie muszą nigdy o nic walczyć. Dzieci z rodzin wielodzietnych każdego dnia o coś się mocują i są tym po prostu zmęczone, dlatego gdy już uda im się coś zdobyć/wyegzekwować, niechętnie się tym dzielą. 
Uwaga rodziców i nierzadko dziadków od pierwszego dnia życia, skupiona jest w 100% na jedynaku. Dzieci te statystycznie rzadziej ulegają wypadkom czy urazom, wcześniej zaczynają mówić i szybko się rozwijają, ponadto szybko socjalizują zachowania dorosłych i z reguły są dojrzałe. Niestety, jedynacy mają problemy z nawiązywaniem kontaktów, z natury są samotnikami, wielu z nich pozostaje nieuleczalnymi egocentrykami skupionymi wokół realizowania własnych celów i potrzeb.
Mając w domu jedynaka, musimy pamiętać, że drzemie w nim ogromny potencjał i tylko od nas zależy jak zostanie on wyzwolony. Jeśli za długo będziemy traktować dziecko jak maluszka, zepsujemy go zbytnio i sprawimy, że nabierze cech rozpieszczonego, nieposłusznego egoisty. Jeśli przechylimy szalę na drugą stronę, wychowamy znerwicowane, nad-ambitne dziecko kładąc na jego barkach za wielki ciężar. 
Wychowując jedynaka stajemy więc przed bardzo trudnym zadaniem i jeśli chcemy sobie je ułatwić, najlepiej sprawmy sobie drugie maleństwo ;).

bujany fotelik

3/23/2016

Aranżacja balkonu - wiosenne inspiracje

Aranżacja balkonu - wiosenne inspiracje
Wiosna zbliża się do nas wielkimi krokami. W okna coraz częściej zagląda nam słońce, storczyki kwitną na parapecie, być może u wielu z Was zieleni się już rzeżucha, w kwiaciarniach zaczyna roić się od  żonkili i tulipanów.  Niedługo zrobi się zielono, rześko, kwitnącą i pachnąco. To najwyższy czas by zainteresować się swoim ogródkiem, werandą, tarasem czy balkonem.
Wychowałam się w wielkim domu z ogrodem i od najmłodszych lat przyzwyczajona byłam do jadania na świeżym powietrzu, grillowania, grania w piłkę czy badmintona kiedy tylko miałam na to czas i ochotę. Ogród to taka przydomowa oaza, własny kawałek ziemi, który można zaprojektować wedle swoich upodobań, przyzwyczajeń czy nawet hobby.  Kiedy więc wprowadziłam się do malutkiego mieszkania w bloku bez balkonu, fizycznie wręcz, odczuwałam brak ogrodu. Bo ogród to nie tylko grill i smażenie się na złoto na leżaku, to także pranie schnące na świeżym powietrzu, niepryskane niczym, ekologiczne zioła oraz swojego rodzaju bezpieczeństwo (dużo wygodniej jest mamie, gdy dziecko bawi się na własnym podwórku niż na placu zabaw pełnym obcych ludzi, czasem także psów, kotów itp.).
Przyzwyczaiłam się do braku ogrodu, ale nie byłabym sobą gdybym zadowoliła się byle czym ;). Marzyłam więc o werandzie i gdy tylko udało nam się wynająć mieszkanie z balkonem wiedziałam, że będzie on musiał zastąpić mi ogród.
Balkon z powodzeniem może stać się kameralną i przytulną oazą zieleni, gdzie będziecie mogli nie tylko suszyć pranie czy wietrzyć pościel, ale także jadać, odpoczywać czy bawić się dziećmi. Wystarczy go tylko rozsądnie urządzić. Jeśli do zagospodarowania masz małą przestrzeń, musisz pamiętać przede wszystkim o funkcjonalnej części balkonu. Jeśli zastawisz większość wolnej przestrzeni kwiatami czy ziołami w donicach, może okazać się, że zabraknie miejsca na stoliczek, przy którym mogłabyś rano wypić kawę. Warto więc tak rozplanować przestrzeń, by jednocześnie „odgrodzić” się nieco do świata zewnętrznego i pozostawić dużo wolnej przestrzeni. Dobrym rozwiązaniem będzie zainstalowanie suszarki sufitowej, dzięki której zaoszczędzisz mnóstwo miejsca.

Jeśli Twój balkon jest wąski i mały postaw na jasne kolory, które optycznie powiększają przestrzeń. Jeśli kochasz otaczać się zielenią, możesz zakupić donice montowane na zewnątrz barierek i posadzić w nich płożące się kwiaty (sunsatia, pelargonia wisząca, fuksja, wilec klapowany), które będą nie tylko ozdobą, ale także zasłoną dla ciekawskich oczu.



Świetnym i niedrogim rozwiązaniem do stworzenia mebli będzie wykorzystanie palet, niepotrzebnych, starych drabin, zniszczonych taboretów itp. Odnowienie i recykling takich rzeczy wymaga czasem trochę cierpliwości, ale jest świetnym sposobem na relaks i oszczędność. Jeśli wykorzystasz palety jako podstawę kanapy, wystarczy że zakupisz kilka dużych poduch i pled, by nadać balkonowi przytulności, a sobie zapewnić komfortowy wypoczynek.




Oświetlenie nada Twojemu mini ogrodowi klimatu, dlatego przemyśl czy chcesz nadać mu charakter skandynawski i użyć białych, surowych lampionów czy ożywić balkon pastelowymi kotonkami. Urządzając balkon popuść wodze fantazji, nie potrzeba wielkich nakładów finansowych, by każdego wieczoru cieszyć się zapachem macierzanki przy blasku białych latarenek popijając koktajl z letnich poziomek.

Na koniec garść inspiracji:


Modernistyczny balkon, taras i weranda od Full Ideas by Rita Salgueiro


Wiejski balkon, taras i weranda od Studio Earthbox

3/21/2016

Ćwiczenia na szybszy i sprawny poród

Ćwiczenia na szybszy i sprawny poród
     Szykując się do porodu, przekopałam cały internet i wiele poradników, by możliwie najlepiej przygotować się tego dnia. Jak każda kobieta, stresowałam się na myśl o skurczach, nacięciu krocza i wszelkich, możliwych komplikacjach okołoporodowych. Obrałam sobie więc za cel, zrobić wszystko ze swojej strony, by wydanie na świat Melanii było możliwie sprawne, bezpieczne i mało bolesne.
       Pierwszymi ćwiczeniami jakie zaczęłam regularnie wykonywać, było trenowanie mięśni Kegla. W obecnych czasach nie ma chyba kobiety, które nie wiedziałaby gdzie te mięśnie się znajdują i jak je ćwiczyć. Przypomnę więc tylko, że zlokalizujemy je próbując zatrzymać strumień moczu i w dokładnie taki sposób możemy je ćwiczyć każdego dnia. Zaciskając mięśnie Kegla, odczujemy jakbyśmy próbowały unieść narządy rozrodcze nieco w górę. Trenowanie tych mięśni musimy wykonywać regularnie, zwiększając ilość powtórzeń z każdym tygodniem. 
     Kolejnym i niezwykle prostym ćwiczeniem było tzw. "merdanie ogonkiem". Ćwiczenie to służyło uelastycznieniu miednicy i mięśni zgromadzonych wokół niej. Wystarczyło ułożyć się w klęku podpartym- jak do kociego grzbietu- i trzymając barki, szyję, ręce oraz nogi w bezruchu, machać płynnie i delikatnie jedynie miednicą, w jedną i drugą stronę. Ruchy miały być powolne i rytmiczne, z prawa na lewą i z lewa na prawą, a ciężarna powinna próbować coraz mocniej zginać się w pasie i zbliżać biodro do barku. 
      Trzecim, niezwykle ważnym ćwiczeniem, służącym rozciąganiu i uelastycznianiu mięśni krocza, był głęboki przysiad na rozstawionych na szerokość barków stopach. To ćwiczenie zaczerpnięte jest z jogi i doskonale rozciąga nogi. Powinno być ono wykonywane po ćwiczeniach fizycznych, gdy jesteśmy już rozgrzane i nie będą nam grozić żadne kontuzje spowodowane rozciąganiem nierozgrzanych mięśni.
       Bardzo istotne jest dla każdej ciężarnej, żeby dbała o sprawność fizyczną. Nie bez przyczyny mówi się, że im bardziej wysportowana ciężarna, tym większe prawdopodobieństwo szybkiego i sprawnego porodu. Warto więc codziennie dbać o nieforsującą aktywność fizyczną. Ja regularnie ćwiczyłam specjalne zestawy dla ciężarnych, dużo spacerowałam i chodziłam na zajęcia fitness dla przyszłych mam. Bardzo dbałam o formę, także z tego względu, iż wiedziałam, że po porodzie nie będzie już czasu na taką aktywność. 
        Kolejnym sposobem, by lepiej przygotować się do porodu jest masowanie krocza. Delikatny, ale stanowczy masaż intymnej strefy, delikatnie naciągający krocze w dół, w kierunku odbytu, może uchronić przed nacięciem. Warto pamiętać, by masować się regularnie, używać do tego celu delikatnego olejku np. ze słodkich migdałów i z tygodnia na tydzień, próbować coraz bardziej stanowczo "rozciągać" skórę. 
      By jeszcze lepiej przygotować się do porodu i wzmacniać ciało także od wewnątrz, warto pić specjalne napary oraz przyjmować konkretne oleje, które służą ciężarnym. Wspominałam o tym w poście o tym jak przyspieszyć poród, dlatego zainteresowane odsyłam bezpośrednio do niego.


3/15/2016

Ziemia okrzemkowa- skuteczny sposób na detoks

     Nie tak dawno wpadło mi w ręce duże, niebieskie opakowanie diatomitu, innymi słowy, amorficznej ziemi okrzemkowej. Początkowo myślałam, że słowo "ziemia" jest tutaj użyte metaforycznie bądź omyłkowo, ale gdy doszukałam się informacji, że ziemia okrzemkowa istotnie jest minerałem (a dokładniej rodzajem skały osadowej), postanowiłam poszperać nieco na temat tego fantastycznego proszku.
         Wiosna to czas, gdy chcemy odtruć nas organizm, dokonać skutecznej detoksykacji i pozbyć się zbędnego balastu nadprogramowych kilogramów, poszarzałej cery, zniszczonych włosów, łamliwych paznokci itp. To także czas gdy spada nasza odporność, a deficyt warzyw i owoców nie pomaga w uzupełnianiu niedoborów składników odżywczych. Wiosna staje się więc idealnym momentem by zadbać o nasz organizm zanim zaskoczy nas lato. 

Czym dokładnie jest ziemia okrzemkowa?
Diatomit to substancja organiczna składająca się ze skorupek jednokomórkowych, mikroskopijnych glonów- organizmów żyjących miliony lat temu i zwanych fitoplanktonem. Ziemia okrzemkowa spożywcza, którą teraz opisuję, pochodzi z krystalicznie czystych złóż słodkowodnych Melorsira Preicelanica, jednakże złoża diatomitu posiadamy i w Polsce (Jawornik). 

Właściwości ziemi okrzemkowej
Służy ona głównie do detoksykacji organizmu gdyż ma zdolność eliminacji pasożytów i robaków (ciekawostką może być, że stosowana jest ona w rolnictwie jako łagodny środek owadobójczy, materiał filtracyjny czy nośnik środków ochrony roślin). Jeśli podejrzewasz u siebie obecność pasożytów, grzybów lub masz potwierdzoną kandydozę, diatomit będzie idealnym i przede wszystkim naturalnym środkiem w walce o oczyszczenie i odtrucie organizmu. Wszystko dlatego, że naładowany ujemnie posiada moc przyciągania naładowanych dodatnio pierwotniaków, wirusów, bakterii, grzybów, pleśni, bakterii E-Coli, metali ciężkich, pestycydów czy pozostałości po lekach. Wszystko te szkodliwe substancje wiążą się w cylindrycznej strukturze pancerzyków glonów i zostają wydalone z organizmu. Dodatkowo pancerzyki te, przechodząc przez jelita, niejako je skrobią, jeszcze skuteczniej wymiatając resztki zalegające w naszym organizmie

Działanie
Po kilku miesiącach regularnego przyjmowania diatomitu, pozbywasz się ze swojego organizmu wszelkich grzybów, pleśni i metali ciężkich, które nieustannie osłabiają Twój organizm, obniżają Twoją odporność, powodują zmęczenie i apatię. Kiedy już odtrujesz swój organizm, zauważysz nie tylko zwiększoną odporność i energię, ale także ustąpią bóle głowy, wyreguluje się Twoja gospodarka hormonalna, zniknie opuchlizna, ustąpią dokuczliwe zaparcia, Twoje włosy i paznokcie znacznie się wzmocnią (wszystko dzięki wysokiej zawartości krzemu w diatomicie) a skóra widocznie wypięknieje. Detoks organizmu, niezależnie czy za pomocą diatomitu, głodówki czy innych form oczyszczania, zawsze przynosi zbawienne efekty i jest nam niezwykle potrzebny (szczególnie w obecnych czasach, gdzie niemal zewsząd jesteśmy bombardowani rakotwórczymi substancjami). Dodatkowym autem ziemi okrzemkowej jest fakt, że zapobiega osteoporozie oraz reguluje ciśnienie krwi, dlatego z powodzeniem może być przyjmowana przez osoby starsze. 

       Oczyszczanie organizmu ziemią okrzemkową nie należy jednak do najprzyjemniejszych i podobnie jak podczas kuracji leczenia kandydozy zleconej przez lekarza, możesz spodziewać się początkowego rozbicia, nudności, migren a nawet poczucia jakby rozkładała Cię potężna grypa. Jest to efekt odtruwania się organizmu, usuwania grzybów i pasożytów, które niejednokrotnie same mogą posiadać wirusy uwalniane podczas detoksykacji. Nie warto się tym zrażać, trzeba to przeboleć, bo takie symptomy oznaczają, że Twój organizm był silnie zatruty i walczy z wielką ilością bakterii

Ja polecam tą ziemię okrzemkową.



3/11/2016

A Ty w jakich stereotypach wychowujesz swoje dziecko?

A Ty w jakich stereotypach wychowujesz swoje dziecko?
      Wczoraj obchodziliśmy Święto Mężczyzny. Po długich wysiłkach, wielkiej koncentracji z mojej strony (aktualnie moje myśli krążą wokół tysiąca problemów, zgodnie z regułą przyrody, że jak się wali to wszystko) i głębokich przemyśleniach, doszłam do wniosku, że sens tego Święta jest bardzo wątpliwy.
      Przyszły czasy, kiedy walki sufrażystek odbijają się nam bolesną czkawką. Mężczyźni niewieścieją, wychowani przez zauroczone nimi kobiety z trudem odcinają pępowinę, z reguły w momencie żegnania matki nad grobem. Odpowiedzialność jest słowem, którego nie obejmuje ich cienki słowniczek pojęć, a obowiązki ograniczają się do zarabiania kasy na własne zachcianki. 
       Kobiety natomiast tresowane na spełnione kobiety sukcesu jak wampiry pną się po szczeblach karier, próbując godzić jednoczesne żądania by były wzorowymi pracownicami, matkami, przyjaciółkami, córkami, partnerkami i gospodyniami domowymi. Wywalczyłyśmy prawa do głosowania, do nauki, do pracy, walczymy o równe traktowanie, ale gdzieś ta równość się zachwiała, bo im więcej my chcemy, tym więcej przejmujemy na nasze barki. Nawet jeśli znajdzie się jedna z drugą, która twardo postawi na swoim i zdecyduje, że skoro ona prasuje to jej facet mógłby ugotować; na jej drodze stanie wtedy kobieta zatroskania zachwianą pozycją samca alfa i zaraz ją naprostuje. Podpowie, że przecież nie trzeba robić tych rzeczy jednocześnie i po wyprasowaniu, można ugotować. W tym czasie mężczyzna sterany życiem niech leży na sofie i karmi swój bebzon fałszywą, zakłamaną iluzją równości. 
        Kobieta uczona jest wdzięczności za to, że znalazła partnera i mogła urodzić dziecko zanim jej zegar biologiczny zestarzeje się do magicznej trzydziestki piątki. W tym samym czasie inna kobieta uczy swojego syna, żeby się do niczego nie spieszył, zupełnie jakby rodzina była nagrodą dla półgłupiej samicy i wielkim obciążeniem dla samca geniusza. Od najmłodszych lat wpajane są nam zupełnie sprzeczne wartości życia, a najsmutniejsze jest to, że stoi za tym nikt inni tylko kobieta.
     To matka uczy swoją córkę posłuszeństwa, uwielbienia dla prac domowych, pilności, samodzielności i sumienności, podczas gdy matka syna podpowiada mu jak unikać zobowiązań, sprytnie prześlizgiwać się przez życie, a zazdrosna o młodszą minimum dwadzieścia lat niewiastę, wpaja synowi nieśmiertelny kompleks Edypa w myśl odwiecznej kobiecej rywalizacji. 
        Jeśli wyjątkowo facet ma szczęście urodzić się synem mądrej matki, która nauczy go równości, szacunku do człowieka niezależnie od płci i poczucia obowiązku, to szkoła i reszta rówieśników szybciutko go zmieni. Wystarczy przejrzeć proste szkolne czytanki i prześledzić je pod kątem hidden curriculum, które mają w sobie prosty przekaz: dziewczyna ma być cicha, grzeczna i sumienna, a chłopiec to niedojrzały buntownik i wieczny Piotruś Pan. To nie jest wyssane z palca, pisałam na ten temat kilka prac na studiach i naprawdę można się załamać czytając wierszyki i bajeczki trochę bardziej uważnie niż zwykle. 
        Nawet krzywdzące stereotypy dotyczące tego, że dziewczynki są mniej zdolne i muszą więcej się uczyć, nie potrafią matematyki, czy później, jeździć autem są nam naturalnie wpajane od lat najmłodszych. Jesteśmy karmione tym, że pełnowartościową kobietą jest kobieta uległa i głupia, nawet jeśli wybije się z tego schematu: skończy studia i zrobi karierę, zawsze będzie dostawała ukryty między słowami przekaz, że to jej kolega awansuje, bo ona jest głupsza, emocjonalna albo ma dzieci. Jeśli, nie daj Boże, będzie zarabiać więcej niż partner i to ona będzie utrzymywać dom, jej facet dla równowagi będzie usprawiedliwiany przez społeczeństwo ze swoich zdrad czy innych zachcianek potwierdzających jego "męskość" i "geniusz".
         Jeśli więc czytając ten tekst, trzymasz na rękach małego chłopca, pamiętaj że wychowujesz go dla innej kobiety i pomyśl sama jakiego Ty chciałabyś mieć partnera. Tchórza, oszusta, lawiranta, który dobry i szczęśliwy jest tylko wtedy gdy jego kobieta chodzi jak w zegarku? Czy prawdziwego samca alfa, który jak lew potrafi zaopiekować się własnym stadem i jest gotów podjąć decyzję bez płakania w Twój rękaw? Jeśli natomiast głaszczesz teraz główkę swojej córeczki, nie pozwól jej uwierzyć, że jej łańcuch jest tak krótki, by mogła swobodnie przemieszczać się tylko z łazienki do kuchni, nie wpajaj jej że jedyną jej wartością będzie kiedyś stworzenie rodziny a jej mózg jest zbyt ograniczony by pojąć geometrię i być wybitnym fizykiem. Przestańmy stawiać kobietom kolejne żądania i zdejmijmy z mężczyzn jarzmo bycia nieodpowiedzialnymi głuptasami, czuję że oni też gotowi już są podjąć pewne zobowiązania.


z filiżanką kawy blog

3/08/2016

Jak chwalić by motywować

Jak chwalić by motywować
       We wrześniu zeszłego roku opublikowałam post o tym, żeby chwalić swoje dzieci. Pisałam w nim o tym jak ważne jest umiejętne chwalenie swoich pociech, docenianie ich starań i wysiłków, które nierzadko są dla nas banalnie proste. W komentarzach wyczytałam, że chwalenie dla większości z Was jest rozsądnie równoważone przez stawianie wymagań, a pochwały traktowane są jako motywator i jeden z budulców własnej wartości. 
       Umiejętne, budujące chwalenie nie jest jednak takie proste i oczywiste jak mogłoby się wydawać. Zachwyt nad nowym obrazkiem przedszkolaka wyrażony słowami "Jaki piękny!" niekoniecznie sprawi, że nasze dziecko w to uwierzy i poczuje, że zrobiło coś naprawdę wyjątkowego. Tym bardziej, jeśli zachwycamy się nowymi umiejętnościami swojej pociechy ciągle w ten sam sposób. 
      Pomyśl: jeśli za każdym razem słyszałabyś od swojego partnera, przygotowując mu wykwintną kolację: "jaka Ty jesteś wspaniała", stałabyś się przez to bardziej zadowolona i pewna siebie? A jeśli za każdym razem Twój mąż wyrażałby swój zachwyt trochę w inny sposób i doceniał inny rodzaj wysiłku jaki włożyłaś w Wasz wspólny wieczór? Czy milej jest ciągle słyszeć: "Jesteś wspaniała!" czy  raz usłyszeć: "Jesteś niezwykła, że chciało Ci się cały wieczór przygotowywać dla nas tą kolację" a na drugi raz coś zupełnie innego np. "Rewelacyjnie połączyłaś dzisiaj smaki, a ten deser... był pyszny, nigdy takiego nie jadłem". Każdy z nas chciałby słyszeć co konkretnie zrobił lepiej niż wcześniej, lepiej niż inni czy po prostu co szczególnie komuś się spodobało. Podkreślanie konkretnych postępów, starań czy mocnych punktów pracy jest kluczem do budujących pochwał.
      Jeśli Twoja dziecko wróci ze szkoły czy przedszkola dumnie prężąc przed Tobą namalowany farbami bohomaz, spróbuj nieco się wysilić i rozbudować swoją pochwałę, niekoniecznie rozpływając się w zachwycie nad dzieckiem. Wystarczy zwykłe : "Widzę, że ani razu nie wyjechałaś dzisiaj za linie, rysując ten obrazek. Wspaniale". Dla dziecka będzie to dowód, że przyjrzałaś się obrazkowi i dostrzegłaś wysiłek jaki w nie włożyło oraz postęp, który udało mu się osiągnąć. 
       Kolejnym bardzo ważnym aspektem pochwał jest przedmiot Twoich pochlebstw i aprobaty. Wyobraź sobie, że kilka tygodni po porodzie udało Ci się wreszcie wysprzątać mieszkanie i ugotować obiad, podczas gdy Twoje maleństwo spało. Do tej pory w domu panował chaos, a na obiad była rzadka zupa. Twój partner wraca i widzi, że wszystko lśni a na stole paruje jego ulubiony schabowy z zasmażaną kapustą, stos prania leży poprasowany w szafach, a Ty promieniejesz. Co chciałabyś wtedy usłyszeć? Że jesteś dobrą żoną czy że odwaliłaś kawał dobrej roboty podczas gdy mogłaś wtedy odpocząć po nieprzespanej nocy? Myślę, że druga pochwała trafiłaby do każdej z nas, podczas gdy ta pierwsza mogłaby wręcz oburzyć, sugerując że do tej pory nie byłyśmy wystarczająco dobre. Podobnie jest z chwaleniem dzieci. Jeśli Twój syn bałaganiarz w końcu wysprząta swój pokój, nie chwal jego jako osoby, tylko jego czyny. To zmotywuje go do dalszych wysiłków i nie sprawi, że gdy znów nabałagani to poczuje się gorszy, głupszy czy niedobry. 
       Pamiętaj, żeby nigdy nie skrywać nagany za fasadą pochlebstwa. Słowa: "Cieszę się, że wreszcie wysprzątałaś cały ten majdan" wcale nie jest pochwałą. Tak wyrażona "aprobata" sugeruje, że ciągle rozpamiętujesz przywarę swojego dziecka i patrzysz na to, co zrobiło przez pryzmat jego wad (bałaganiarstwo, lenistwo, krnąbrność). Zamiast podkreślać uprzednie rozczarowanie, przemilcz je i postaraj się sformułować prostą i jasną pochwałę, która zaprocentuje i sprawi, że dziecko poczuje iż jego wysiłek został doceniony. Umiejętne chwalenie jest pozytywnym wzmocnieniem, zachętą do poprawy i do dalszego postępowania zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. 
       Komplementując, miejmy też na uwadze, że nasze dzieciaki potrafią wiele wyczuć w głosie, intonacji i same czują na ile się postarały i nierzadko oczekują od nas konkretnej pochwały, którą sobie w głowie wizualizowały. Mierz więc własne pochlebstwa na wysiłek i starania dziecka, gdyż przesadzone komplementy sprawią, że Twoja pociecha stanie się nieufna i podejrzliwa wobec Twoich pochwał. Czy Ty nie byłabyś podejrzliwa gdyby Twój partner zaczął zachwycać się tym jak wspaniale ugotowałaś ziemniaki, a zupełnie nie zauważył tego, że ma na talerzu wymyślny devolay? 




Melania w wygodnej dresówce polskiej marki Monello, którą już prezentowałam Wam na naszym Fanpage'u:

dresowa sukienka moro

moda dziewczynka


moda dziewczynka

moro sukienka

moro sukienka

sukienka moro

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger