8/18/2016

Jak zregenerować skórę twarzy po lecie

Jak zregenerować skórę twarzy po lecie
      Po wakacjach nad Bałtykiem wróciłam nie tylko opalona i obsypana piegami, ale przede wszystkim zauważyłam, że skóra mojej twarzy wyschła na wiór. Wiatr, sól i ostre, nadmorskie słońce pozbawiły moją skórę blasku i odpowiedniej porcji nawilżenia. Nie muszę chyba wspominać, że przesuszenie i niezdrowa matowość dla skóry prawie trzydziestoletniej nie jest najlepszym rozwiązaniem. 
       Pierwsze co zrobiłam, gdy rankiem przekroczyłam próg własnego domu to wtarłam w skórę olejek monoi z gardenii tahitańskiej, który łagodzi wszelkie podrażnienia i przesuszenia. Olejek ten nie tylko wspaniale regeneruje zniszczony naskórek, ale także włosy, przeciwdziała łupieżowi, łagodzi stany zapalne, koi i zmiękcza. Przez cały dzień piłam wodę oraz zioła, nawadniając skórę od wewnątrz. Przygotowałam także roztwór wody z witaminą C i kolagenem marki Colway, która natychmiast dodała mi energii, uporała się z sennością i zapewne zbawiennie podziałała także na moją skórę. Tego samego wieczoru zastosowałam na skórę parówkę. Parówka to świetny sposób, żeby rozpulchnić skórę i przygotować ją do manualnego oczyszczania czy pilingów. Działa ona jednakże również nawilżająco, szczególnie z dodatkiem odpowiednich ziół czy olejków eterycznych. Rozgrzana skóra łatwiej i szybciej przyswaja składniki z maseczek czy olejków, które później zastosujemy. Ja byłam tak zmęczona po całonocnej podróży polskim busem, że po 10-minutowej parówce ponownie wtarłam w skórę olejek monoi, pod oczy dodatkowo zastosowałam krem maseczkę z Orientany i poszłam spać. Nic tak dobrze nie regeneruje organizmu, a przez to i naszej skóry jak zdrowy, ośmiogodzinny, nieprzerwany sen. Sen to jeden z najlepszych, naturalnych kosmetyków, który odpowiednio stosowany wraz ze sportem na świeżym powietrzu może zdziałać dla naszej skóry cuda. 
      Następny dzień zaczęłam od delikatnego oczyszczenia twarzy mydłem Savon Noir. Po osuszeniu twarzy spryskałam ją wodą różaną i na lekko wilgotną skórę nałożyłam krem nagietkowy Sylveco. Krem ten nadaje się także pod oczy. Zawiera regenerujące masło shea, nawilżający ekstrakt z aloseu i zioła, które pielęgnują skórę. Nakładając krem lekko masowałam skórę zgodnie z zasadami masażu przeciwwyważeniowego, które możecie odnaleźć na youtube. Skóra tego dnia nabrała już promiennego blasku i nie wyglądała jak szorstki papier. Wiedziałam, że wystarczy odpowiednia pielęgnacja wieczorna i moja skóra będzie nawilżona jak dawniej.
         Wieczorem znów postawiłam na parówkę, a po niej nałożyłam domową maseczkę kawowo-kakaową- mocno nawilżająco i przeciwzmarszczkową. Zmieszałam dwie łyżeczki kakao, tyle samo kawy, która została w mojej kawiarce po popołudniowej kawie, dodałam do mieszanki odrobinę mleka, miodu i tego oleju (KLIK), by uzyskać konsystencję papki. Maseczkę trzymałam na twarzy 20 minut, po czym delikatnie spłukałam ją okrężnymi ruchami, co stanowiło jednocześnie skuteczny piling, dzięki znajdującym się w niej fusom z kawy. Nie muszę mówić jak obłędnie ta maseczka pachnie i jak przyjemna jest w użyciu, nie mówiąc o tym jak miękką i gładką skórę pozostawia. Po tym zabiegu nałożyłam na twarz mieszankę olejów Organicum, które przedłużają trwałość opalenizny i pielęgnują skórę zmęczoną słonecznymi kąpielami. Organiczny olejek brązujący Organicum zawiera w swoim składzie olej z nasion marchwi, orzecha włoskiego oraz olej kakaowy. Wszystkie te oleje nadają skórze piękny koloryt, utrwalają opaleniznę, posiadają masę antyutleniaczy, koją, mocno nawilżają i natłuszczają skórę oraz przeciwdziałają starzeniu.
         Na kolejny dzień przywitała mnie w lustrze wypoczęta twarz z nawilżoną i zregenerowaną skórą, bez oznak przesuszenia, zmęczenia czy ziemistego odcienia. Pomimo, że będąc nad morzem używałam kremu regenerującego Sylveco i oczyszczałam skórę naturalnym mydłem, warunki klimatyczne pokonały zdolności regeneracyjne mojej twarzy. Na szczęście szybciutko pozbyłam się nieprzyjemnego ściągnięcia i przesuszenia. Myślę, że wielkim błędem było zaniechanie stosowania olejków na noc podczas moich wakacji. Chciałam zabrać tylko kilka najważniejszych kosmetyków i niestety, popełniłam błąd, że odrzuciłam olejek, który przecież stosuję co wieczór.

poparzenie po słońcu

Tutaj znajdziecie Lekki krem nagietkowy Sylveco, resztę kosmetyków dostaniecie w internetowych sklepach z ekologicznymi kosmetykami lub w lokalnych sklepach eko.





8/03/2016

Szydłów- miasteczko, w którym czas się zatrzymał

Szydłów- miasteczko, w którym czas się zatrzymał
     W drodze do Kurozwęk mijaliśmy Szydłów- zaklęte miasteczko otoczone murami, które z powodzeniem chroni je przed całym światem.  Wchodząc na ryneczek tego miasta ma się autentyczne wrażenie, jakby PRL jeszcze nie minął. Restauracje, sklepy, kamieniczki a nawet ludzie natychmiast przywołują wspomnienie komunistycznej Polski. W Szydłowie byłam 5 lat temu i choć od tego czasu przybyło tam nowoczesnych knajpek i sklepików, to nadal możecie zjeść lody w pucharku i napić się parzonej kawy w szklance, patrząc przez duże okna zasłonięte staroświeckimi firankami w restauracji na rynku, która nie zmieniła się chyba od lat 70-tych. Niesamowite miejsce z niesamowitym duchem, mogłabym tam spędzić całe wakacje i cofnąć się w czasy młodości moich rodziców. 
       Samo miasteczko to jeden wielki zabytek. Szydłów otaczają miejskie mury obronne z XIV wieku, a przy centrum miasta znajdują się ruiny średniowiecznego Zamku Królewskiego, w którego części obecnie znajduje się biblioteka i muzeum regionalne. W tym roku nie wchodziliśmy na teren Zamku, ale będąc w Szydłowie koniecznie trzeba przekroczyć próg zamkowego dziedzińca; tym bardziej, że na jednym bilecie można zwiedzić wszystkie atrakcje oferowane przez miasto Szydłów: zamek, synagogę oraz wnętrze Kościoła Wszystkich Świętych
         Synagoga, która znajduje się w obrębie murów obronnych została wybudowana w XVI wieku i jest jedną z najstarszych synagog w Polsce. Obecnie w jej części mieście się Centrum Informacji Turystycznej, główną salę zajmuje muzeum z eksponatami związanymi z kultury żydowską. 
     Na uwagę zasługują także niezwykle klimatyczne ruiny kościoła Świętego Ducha oraz szpitala dla ubogich i starców. Maleńki, kamienny kościołek znajduje się blisko centrum, poza murami miejskimi obok cmentarza parafialnego. Co ciekawe, budynek szpitala jeszcze po II WŚ służył jako schronienie dla bezdomnych. Poniżej zdjęcie fragmentu zabytkowego zabudowania.
Szydłów ruiny kościoła

Choć Szydłów jest maleńki, to nie można go pominąć podczas eksploracji Świętokrzyskiego. Maleńkie, urocze miasteczko, gdzie miejscowi sprzedają sezonowe warzywa i owoce siedząc na uliczkach rynku i wygrzewając się w słońcu. Szydłów nęci duchem nie tak dawnej, choć jakże odległej historii. Niemal każdy budynek na rynku czaruje i wzbudza sentyment. Świetne miejsce na weekendowy wypoczynek oraz klimatyczne sesje zdjęciowe.

Szydłów zabytki

Ruiny oraz fragmenty murów obronnych ciągną się przez większość część miasteczka.

Szydłów ruiny

Szydłów mury obronne

Szydłów zabytki

Szydłów zabytki

Szydłów mury

świętokrzyskie z dzieckiem

Jedna z trzech bram prowadzących do miasta czyli Brama Krakowska- jedyna, która się zachowała.

Szydłów Brama Krakowska




Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger