4/03/2017

Kiedy czas do logopedy?

        Melania zaczęła mówić dosyć szybko. Wcześnie wyrażała proste komunikaty, szybko zaczęła też budować krótkie zdania. Nigdy nie narzekałam na jej zasób słownictwa czy umiejętność wyrażania myśli. Problemem jednak w pewnym momencie stała się u nas wymowa. 
        Długi czas, w zasadzie aż do zeszłego miesiąca, Melania nie wypowiadała głosek sz, cz oraz rz, Za każdym razem zamieniała je na s,c oraz z, wymawiając przykładowo słowo żołnierz jako zołniez, a pszczoła : pscoła. Choć taki sposób mówienia jest słodki, typowo dziecięcy i co tu dużo mówić: uroczy, to jednak zaniepokoił mnie fakt, że u dziecka w wieku 5 lat głoski "sz", "cz" oraz "rz" powinny się już pojawić.
        Nie panikowałam. Doczytałam, że głoski te należą do jednych z najtrudniejszych w naszym języku i wymagają dużej sprawności aparatu mowy. Sprawności, którą można wyćwiczyć, choć potrzeba do tego dużo cierpliwości, zaangażowania i dyscypliny. Co jednak najważniejsze, potrzebują wsparcia ze strony logopedy.
        Głoski, o których mówię należą do przedniojęzykowych i wypowiadając je unosimy język do góry, dotykając przedniej części podniebienia. Chcąc wygimnastykować język dziecka musimy ćwiczyć wypowiadanie takich liter przy których język zmierza w tą samą stronę, a które łatwo jest  dziecku wypowiadać.
           My dostałyśmy od naszej pani logopedy kilkanaście wierszyków z nagromadzeniem litery l oraz polecenie klaskania językiem (popularna zabawa w naśladowanie końskiego stępu) i zlizywania czegoś dobrego z górnej wargi. Dostałyśmy zalecenie by ćwiczyć około 20 minut dziennie i pomimo nierzadkich oporów ze strony Melci oraz recytowania z pamięci po pewnym czasie wszystkich wierszyków z literą l - dawałyśmy radę. 
         Będąc szczerą - nie spodziewałam się tak szybkich i spektakularnych efektów. Mowę Melci "popuściło" niemal po 3 tygodniach regularnych ćwiczeń. W pewnym momencie moja córka zaczęła bez problemu wypowiadać newralgiczne głoski,stało się to w zasadzie z dnia na dzień, a moje zdumienie i radość nie miały końca. Nie muszę chyba też mówić ile pochwał dostałyśmy od naszej pani logopedy.
         Aktualnie pracujemy nad głoską "r", a z racji tego jak pilne i sumienne jesteśmy dostałyśmy teraz o wiele więcej wierszyków i dodatkowych ćwiczeń. Choć głoska "r" wciąż pozostaje tylko w sferze naszych marzeń, to jednak satysfakcja z tego, co dokonałyśmy do tej pory nie pozwala poprzestać na laurach. 
          Wizytę u logopedy polecam więc każdemu rodzicowi, który chce odpowiednio wcześnie zadbać o prawidłową wymowę, a co za tym idzie zagwarantować dziecku w przyszłości lepszy start w sferze edukacji polonistycznej. Dzieci bowiem, które posiadają wady wymowy mają problemy z identyfikacją głosek w wyrazach, a co za tym idzie pojawiają się u nich problemy z pisaniem oraz czytaniem. Niestety nie są to wyolbrzymione fanaberie, rozmawiałam z kilkoma nauczycielkami edukacji wczesnoszkolnej i dzieci mające problemy z artykulacją głosek, zapisują wyrazy dokładnie tak jak je wypowiadają. Jeśli więc nie chcesz być odsyłana na początku pierwszej klasy szkoły podstawowej do logopedy, załatw to od razu jeśli widzisz, że Twoje pięcioletnie dziecko nadal mówi zaba zamiast żaba czy syska zamiast szyszka. Trzeba jednak być gotowym na trochę dyscypliny, zaangażowania i wysiłku. Logopeda poprowadzi wprawdzie przez meandry ćwiczeń wymowy, ale bez wkładu rodzica i pracy dziecka efekty same nie przyjdą.

kiedy z dzieckiem do logopedy



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Copyright © 2014 Z filiżanką kawy , Blogger