Szklana płyta gazowa - hit czy kit?

         W trakcie remontu generalnego zaczyna się od drzwi, podłóg i ścian, ale przychodzi wreszcie pora na pomieszczenia i tu znów nie ma miejsca na chaos. Jeszcze zanim w moim miekszaniu położono podłogowi i wymieniono drzwi, ja już kompletowałam spzet AGD. Kto mnie zna, ten wie, że jestem zwolenniczką porządnych sprzętów i w tym przypadku cena gra u mnie drugorzędną rolę. 
         Zgłębiłam informacje na temat piekarnika, zmywarki, okapu i lodówki. Chciałam mieć sprzęt solidny, bardzo funkcjonalny i koniecznie do zabudowy. Bardzo skupiłam się na kuchni, bo to miejsce w którym spędza się większość czasu i jest ono sercem domu. Wymarzyła mi się ciepła i prosta kuchnia z jasnymi, matowymi frontami, drewnianym blatem i piękną mozaiką zamiast kafli (gdy swoją mozaikę zobaczyłam od razu się zakochałam, ale przyznam że ta miłość bardzo drogo mnie kosztowała ;)). 
         Moja wiedza na temat piekarników, pochłaniaczy, zmywarek i lodówek w okresie wakacji 2017 była naprawdę duża. Wydawało mi się, że o tych sprzętach powinnam poczytać, zapoznać się z opiniami i wypytać sprzedawców. W przypadku płyty grzewczej skupiłam się tylko na tym, że nie chce indukcji. Nie pomyślałam nawet, że kupując płytę gazową również powinnam zasięgnąć opinii a nie kierować się wyłącznie gustem. I tutaj właśnie poległam.
         Piszę ten post ku przestrodze, bo szukając opinii jak domyć moją płytę gazową, natrafiłam się na całą masę negatywnych komentarzy na jej temat. Choć płyta idealnie pasuje do mojej kuchni i jest stylowa, to jednak sprawia mi wiele kłopotu.
        Po pierwsze domycie jej graniczy z cudem. Mam do niej zakupionych kilka różnych środków, gąbeczkę i dwie ściereczki, w tym jedną z mikrofibry. Za każdym razem najpierw ścieram brud gąbeczką z płynem, potem myję specjalnym, niemieckim środkiem poleconym mi w sklepie z chemią, następnie psikam płynem do szyb i poleruję, najpierw ręcznikiem papierowym, potem mikrofibrą. Do tej pory nigdy w pełni nie poradziłam sobie z zaciekami i mazami, zupełnie jakby szkło z którego jest zrobiona było zupełnie inne niż każde inne z jakim miałam do czynienia. Ponadto, spod palników nieustannie wydostają się resztki tłustej mazi i choćbym nie wiem jak czyściła, to przy polerce zawsze coś mi stamtąd się wydostanie i ubrudzi płytę. Nie jestem odosobnionym przypadkiem, na temat czyszczenia tego typu płyt gazowych jest mnóstwo dyskusji na forach i grupach internetowych i 90% ludzi narzeka podobnie jak ja...
        Kolejną wadą jest brak rantu i konieczność pilnowania by nic nie wykipiało. Jeśli wykipi niewiele to nic się nie dzieje, ale czasem zdarzy się tak, że woda po prostu chluśnie z gara i wtedy niestety rozlewa się na blat. W moim przypadku drewniany i gdyby ta woda z makaronu, ziemniaków czy mleko stało na nim dłużej, to mogłoby się to w tym miejscu źle skończyć. Jednym słowem, trzeba pilnować procesu gotowania i nie lać zbyt wiele wody ;).
       Płyta jest bardzo elegancka i wizualnie nie mam jej absolutnie nic do zarzucenia, ale fakt ile problemów sprawia czyszczenie jej sprawia, że drugi raze wybrałabym zupełnie inne rozwiązanie. 
A Wy? Jakie błędy popełniliście urządzając swoje domy i mieszkania?

szklana płyta gazowa

płyta gazowa Zelmer

płyta gazowa

czym myć płytę gazową

Brak komentarzy:

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.