Iskierka radości

        Dziś na moim blogu, z niezwykłymi przemyśleniami i trafnymi spostrzeżeniami, Monika Miriam Kowalczyk z bloga www.namojejchmurze.pl. Serdecznie zapraszam na jej wpis, nawiązujący także do fali składania noworocznych postanowień i pięknej idei patrzenia przez pryzmat tego, co jest a nie tego, czego nam brakuje.

Miłość...Takie uczucie...o którym powiedziano wiele i samą nieprawdę. Uczucie, co do którego wszyscy mylą się, próbując odczuć rozumem. Cierpią na bóle, których nie ma i szukają różnych bzdur by udowodnić inne bzdury.
Na przykład złamane serce mimo, że serce dalej bije. Gdyby naprawdę było złamane przestało by pracować. Ludzie nie są w stanie przyznać,  że dokonali złego wyboru. Łatwiej jest powiedzieć, że to wina drugiego i ogłosić, że miłość po prostu skończyła się. I tak od wieków,  jak w pewnej polskiej komedii: “fikcja musi być prawdopodobna by stała się prawdą”. Wszyscy wierzymy w prawdopodobną fikcję.
Czasami spotykam kobiety,  które przeżyły życiowe tragedie, bo np. wzięły za męża damskiego boksera.  To właśnie one mają największą skłonność ogłaszać koniec miłości,  podczas gdy miłości w ogóle nie było.  Gdy to usłyszą są gotowe zaszlachtować swojego rozmówcę żywcem.  Słyszą siebie, nie słyszą rozmówcy.  Zarzucą rozmówcy, że ma wiedzę książkową. “Oczytałaś się romansideł”. Tak, ostatni jaki czytałam to była “Pieśń nad Pieśniami”. Polecam każdemu,  bo ona właśnie obśmiewa tą fikcję, tą kłamliwą rzeczywistość, w której żyjemy.
Nawet jeśli taka kobiet uda się na terapię to też niewiele to daje, bo to właśnie tam kupuje taka kobieta fikcję pod tytułem koniec miłości. Nie rozumiem takiego stanu rzeczy. Dlaczego nie uczymy się szukać przyczyn w sobie?  Dlaczego terapeuci nie pomagają dotrzeć do tych przyczyn? Dotrzeć do przyczyny to sedno wszystkich problemów.  Gdy tego nie robimy wciąż popełniamy te same błędy. Kończymy jeden związek z bokserem, by za chwilę znaleźć się w innym związku z innym bokserem.   I oczywiście to bokser jest winny bo mnie bije,  a zastanawiałaś się dlaczego z nim weszłaś w relację. Dlaczego dokonałaś takiego wyboru i ogłaszasz: a to ja tą miłość teraz zakończę i znajdę inną. Jaka miłość? To jest miłość? Wolne żarty!
I tak ze wszystkim.
W nowym roku kalendarzowym 2016 wszędzie czytam o postanowieniach: zrobię to, nie zrobię tego. Wszyscy wyznaczają sobie cele, o jakże słuszne i wzniosłe. Przeczytam 50 książek,  rzucę palenie, schudnę i moje ulubione ZNAJDĘ MIŁOŚĆ. Plany, z których nic nie wynika,  bo zamykają się wraz z wypełnieniem. Najgorzej jest gdy wypełnienie nie przychodzi. Wtedy jest ból i cierpienie. Cierpią nie widząc,  że wciąż robią to samo. Gonią za wypełnianiem braków, a odczucie braku zasłania nam, że mamy wszystko. Wszystko już jest,  także miłość jest, tylko jest nieprawidłowo wykorzystywane.  Wszystko jest i czeka na każdego. Zacznij wiec widzieć to co jest, a nie to co Ci brakuje i naprawdę zacznij istnieć.

Pewnie myślisz teraz jaka ze mnie głupia koza. Tyle, że opowiedziałam Ci właśnie swoje poprzednie życie. Może trochę przesadziłam z tym biciem, ale byłam dokładnie takim samym brakiem, dopóki nie przejechał mnie samochód i omal nie umarłam. Wtedy dopiero złamano mi serce - serce kamienia. Urodziłam się na nowo. Zrozumiałam,  że sama sobie tą ciemność stworzyłam i jest na tyle ciemna, że sama jej nie usunę. Potrzebuję pomocy z “góry”. I rzeczywiście pomoc przyszła.  Teraz mogę o tym napisać jako przestrogę byście nie czekały aż walec rozwoju was rozjedzie tak jak mnie. Wystarczy zrozumieć,  że cierpienie jest w celu naszego rozwoju i cała rzeczywistość jest by ten cel mógł się zrealizować. Rozwój ten nie polega jednak na wypełnianiu braków,  rozwój polega na odczuciu, że brak nie istnieje. Naprawiając w sobie to zepsute uczucie naprawiamy całą rzeczywistość i usuwając ciemność z siebie odkrywamy prawdziwą miłość. Bo miłość nie pochodzi z braku i nie może się skończyć. Miłość jest zawsze i nie potrzebuje niczego, a to co się kończy to tylko ziemska, uprawdopodobniona fikcja.


6 komentarzy:

  1. Przykre to, że spotkał Cię wypadek, jednak pięknie napisane. O miłość trzeba zadbać, ona nigdy nas nie opuści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego przykre? To najlepsze co mnie spotkało w życiu :)

      Usuń
  2. Każde cierpienie to droga do szczęścia i miłości. Tylko ciężko nam to zrozumieć, gdy serce krwawi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne!!! Dojrzały przemyślany tekst.
    Szczęście to ja! nikt mi go nie zapewni, jeśli nie mam odwagi zmienić czegoś co mnie uwiera, rani, niszczy - zmienić z miłości do samej siebie.

    OdpowiedzUsuń
  4. jak przykre jest życie z męskim bokserem, jak żal kobiet które nie potrafią powiedzieć "nie" i uciec na nową drogę życia..

    OdpowiedzUsuń

A Ty, co sądzisz na ten temat?

Zdjęcia są własnością prywatną. Wszelkie wykorzystywanie ich, bez uprzedniej zgody, zabronione. Obsługiwane przez usługę Blogger.